W poszukiwaniu drogi do sukcesu

Postawiłem sobie za zadanie pokazać w jaki sposób znaleźć swoją własną przewagę w inwestowaniu, i jak przełożyć ją w praktyce na sukces.

Od dawna planowałem ten temat, poszukiwałem jednak najlepszego sposobu na jego przedstawienie. Próbowałem również pogrzebać w literaturze, czy innych wiarygodnych źródłach, nie znalazłem tam jednak  kompleksowego ujęcia tego rodzaju problemu, a przeczytałem w życiu znaczącą większość tego, co wyprodukowano do tej pory o inwestowaniu giełdowym. Istnieje pewna luka między opisem narzędzi decyzyjnych a ich realnym zastosowaniem, i chodzi przede wszystkim o praktyczny, a nie jedynie teoretyczny aspekt tego, jak odkrywa się przewagę, a przede wszystkim jak przełożyć ją na zarabianie.

Sam temat przewagi (ang. the edge) poruszany był na blogach wielokrotnie, więc tylko dla przypomnienia link do krótkiego wyjaśnienia pojęcia -> FAQ

Przewaga, czyli w ujęciu statystycznym pozytywna wartość oczekiwana w ciągu transakcji, to w zasadzie rdzeń i punkt wyjścia do zyskowności w giełdowym inwestowaniu. Tymczasem w znaczącej większości podręczników jest ona pomijana. Powodów jest wiele. W wielu przypadkach wygodniej ją zignorować, ponieważ opisywane metody są jej pozbawione. W innych trudno ją wyliczyć, ponieważ nie mówi się nic o zarządzaniu ryzykiem, bez którego przewaga nie istnieje, a zarządzanie ryzykiem jest nudne, mało seksy, nie przyciąga uwagi klientów (czytelników). W jeszcze innych uznaje się ją milcząco za niepotrzebny, utrudniający życie wymysł (hipoteza efektywnego rynku). W rezultacie najwięcej o przewadze można się dowiedzieć co najwyżej w tych książkach lub serwisach internetowych, które zajmują się systemami transakcyjnymi lub przynajmniej weryfikacją pomysłów na danych historycznych (backtestingiem). Wchodzący w tę branżę zwykle więc żyją długo w nieświadomości, lub sami uznają temat za nieistniejący skoro nie poruszany. Tymczasem wiąże się on z szeregiem praktycznych implikacji, które mam zamiar w kilku wpisach przybliżyć.

Wszelkiego rodzaju poradniki dla początkujących inwestorów, szczególnie te jedno-, dwustronnicowe, zwykle na samym początku sugerują: stwórz swój własny plan inwestycyjny. Ma on zawierać zapis metody krok po kroku i być przewodnikiem ku zyskowności. Kolejne porady wskazują na szereg sposobów jak trzymać się go i jak być emocjonalnie odporny w jego realizacji. Tymczasem taki plan to dopiero ZWIEŃCZENIE pewnego procesu, który musi przejść kandydat na rekina giełdowego. Inwestor, a już szczególnie aktywny (trader), który wchodzi w ten biznes, nie ma szans napisać sobie planu, nie dysponuje bowiem wystarczającą wiedzą lub doświadczeniem by to zrobić właściwie. Ba, z tym mają problem nawet doświadczeni inwestorzy. Inna sprawa, że nie czują po prostu tego rodzaju potrzeby.

Pożądany, czy modelowy proces dochodzenia do zyskowności wyglądałby po kolei mniej więcej tak:

1.   Zdobycie wiedzy.

2.   Praktyka wstępna na papierze, demo, w realu na niskie stawki.

3.   Odkrycie własnej przewagi na rynku.

4.   Praktyczna weryfikacja przewagi (testy, obserwacje, gra na niskie stawki).

5.   Stworzenie własnego planu.

6.   Inwestowanie lub trading na pełnym zaangażowaniu.

7.   Usprawnienia, doskonalenie, w tym psychologiczne.

Nie jest to żelazna chronologia, pierwsze punkty się często przenikają, wiele zależy od tego, jaki rodzaj inwestowania planujemy. Jednak samo stworzenie planu wymaga uprzedniego przygotowania się, zrozumienia rynkowych i decyzyjnych procesów, poczucia zarządzania ryzykiem i kapitałem.

Duży odsetek tych, którzy bankrutują, zaczyna natychmiast od punktu nr. 6, czasem dołączając punkt nr. 7. Nic w tym złego, pod warunkiem, że na tym się nie kończy i do znalezienia przewagi w rezultacie wielokrotnych prób dochodzi, co jest jednak rzadkością. Nie każdy również zaczyna od zdobycia wiedzy. Często od razu przechodzi się do wstępnej praktyki, co pozwala zobaczyć i zrozumieć wiele mechanizmów rynkowych, byle za niewielkie pieniądze na początku. Ale i tak celem musi być dojście do odnalezienia swojej przewagi, wsparcia jej wiedzą, która skraca czas nauki, i ułożenie sobie na piśmie lub w głowie planu na systematyczne działanie.

Plan to de facto swego rodzaju check-lista, która zawiera wszystkie warunki, jakie muszą zostać spełnione, by otworzyć i zamknąć pozycję, wraz z kolejnymi krokami dochodzenia do decyzji (analiza) i pełnej realizacji wszystkich niezbędnych czynności związanych z przeprowadzeniem transakcji. To pomaga w utrzymywaniu dyscypliny, szczególnie w trudnych warunkach emocjonalnych (straty), gdyż tego rodzaju zestaw reguł pozwala wrócić do rzeczywistości, ochłonąć, odnaleźć dyscyplinę lub po prostu nie pomylić się. Czy ktoś jednak widział kiedyś w literaturze taki przykładowy, dobrze zrobiony plan? Dobrze więc za każdym razem pytać tych, którzy stworzenie go zalecają, jak ma on prawidłowo wyglądać. Nie warto jednak pytać ich o „przewagę”, ponieważ dobre rady zwykle kończą się tuż u jej progu.

Istnieje kilka ważnych powodów, by za wszelką cenę własną przewagę odnaleźć/stworzyć:

1. Pierwszy jest najbardziej oczywisty – bez przewagi NIE ma szans na zyskowne inwestowanie. Matematycznie i logicznie zyski muszą pod względem wielkości łączonej z częstotliwością przekraczać straty, nie jest to wcale abstrakcyjny wymysł. Nie zawsze jednak precyzyjne określenie przewagi jest możliwe, o czym więcej w dalszych częściach, do pewnego stopnia jednak staje się ona zauważalna po podliczeniu wyników na rachunku i przy włączeniu świadomej, celowej obserwacji i praktyki.

2. Przewaga często jest mylona z czymś, co jednym słowem oddaje angielskie słowo „luck”, pod którym kryje się szczęśliwy los, przypadek, łut powodzenia, traf lub też po prostu LOSOWO sprzyjające okoliczności. Dlatego ukuto bardzo ważne powiedzenie dla inwestujących w akcje: „Nie myl rynku byka z umiejętnościami”. Wyraźne zidentyfikowanie i oddzielenie obu pozwala uniknąć rozczarowań i ryzyka bankructwa (risk of ruin) w mniej sprzyjających warunkach.

3. Poznanie własnej przewagi pozwala ją rozwijać, bliżej poznawać, ulepszać, łatwiej kontrolować, świadomie za jej pomocą inwestować.

4. Stworzenie i pielęgnacja przewagi generuje istotne skutki psychologiczne – większą ufność, samodyscyplinę, konsekwencję w działaniu, emocjonalne dostrojenie, rozumienie swojej roli i odporność podczas obsunięć.

5. Świadome oparcie się na przewadze pozwala identyfikować błędy, wyciągać wnioski i usprawniać warsztat stosownie do tego.

6. Zidentyfikowana i przepracowana przewaga pozwala doradzać innym, przekazywać wiedzę w dowolny sposób (jak w sławnym eksperymencie z „Żółwiami”).

7. Poruszanie się w kategorii przewagi umożliwia samorozwój, doskonalenie, lepszą organizację.

8. Praktyczne korzystanie z przewagi lub przynajmniej pojmowanie jej celu i znaczenia pozwala na  rozumienie finansowych treści, łatwiejszą komunikację i poruszanie się w świecie giełd i inwestowania.

9. Działanie w oparciu o przewagę pomaga łatwiej zauważać, oceniać i przyswajać nowe pomysły, nowe strategie, nieznane metody.

10. Dochodzenie do przewagi i korzystanie z niej oznacza bardziej celowe działanie, oszczędność czasu i energii, koncentrację na najważniejszych sprawach, odsiew śmieci.

W kolejnym wpisie pokażę różne źródła pochodzenia przewagi, dostępne indywidualnym inwestorom, co pozwoli Czytelnikom skonfrontować własne na ten temat przekonania lub też pomóc poruszać się w oceanie finansowej wiedzy.

—-kat—

[Głosów:24    Średnia:2.8/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *