Aktywnie nie znaczy dobrze

Financial Times podał kilka dni temu dane dotyczące wyników aktywnie zarządzanych funduszy sprzedawanych w Europie a inwestujących na rynkach nieeuropejskich: amerykańskim, na rynkach wschodzących i globalnie. Opublikowane rezultaty nie wyglądają najlepiej.

Zgodnie z danymi S&P Dow Jones w ostatnich 10 latach:

  • 99% funduszy inwestujących na rynku amerykańskich przegrało z rynkiem czyli indeksem S&P 500
  • 98% akcyjnych funduszy globalnych spisało się gorzej od swoich benchmarków
  • 97% akcyjnych funduszy rynków wschodzących przegrało z rynkiem

Proszę zwrócić uwagę, że dane dotyczą funduszy sprzedawanych w Europie. Ostatnie 10 lat obejmuje zarówno kryzys finansowy jak i siedem lat ożywienia tak więc trudno o zarzut, że wybrano horyzont czasowy krańcowo niekorzystny dla aktywnego zarządzania. Chyba, że uznamy, że cała siedmioletnia wspinaczka rynku po ścianie strachu była okresem nietypowym w historii rynku finansowego i wyjątkowo nieprzychylnym dla aktywnego zarządzania.

W obliczu takich wyników aktywnie zarządzanych funduszy nie może dziwić ani powstawanie zorganizowanych ruchów konsumenckich krytycznych wobec nadużyć sektora (przede wszystkim wysokich opłat) ani rosnące przepływy środków do pasywnych wehikułów inwestycyjnych: funduszy indeksowych. Zastanawiam się też czy istnieje trwały fenomen polegający na tym, że aktywnie zarządzane fundusze inwestujące w dużym oddaleniu geograficznym od siedziby zarządzających notują relatywnie słabsze wyniki od lokalnych funduszy. Z moich doświadczeń wynika, że takie fundusze, przynajmniej w Polsce, miały skłonność do narzucania stosunkowo wysokich kosztów co samo w sobie czyniło inwestowanie w nie nieatrakcyjnym.

Kompletnym kontrastem wobec tekstu w Financial Times jest artykuł w Wall Street Journal o systemie zarządzania Funduszem Emerytalnych Pracowników Publicznych w Nevadzie. Strategia inwestycyjna Steve’a Edmundsona, który jest dyrektorem inwestycyjnym funduszu polega na robieniu tak niewiele jak to możliwe, z reguły na nic nie robieniu. Cała filozofia inwestycyjna oparta jest na idei maksymalnego obniżania kosztów i rezygnacji z prób wygrania z rynkiem. Oznacza to, że wszystkie środki funduszu zainwestowane są w niskokosztowe akcyjne i obligacyjne fundusze indeksowe. Nie trzeba dodawać, że fundusz emerytalny z Nevady wygrywa ze zdecydowaną większością bliźniaczych funduszy z innych stanów. Warto zaznaczyć, że fundusz nie jest inwestycyjnym liliputem: ma aktywa w wysokości 35 mld dolarów. Zdaniem Wall Street Journal dzięki opisanemu wyżej podejściu fundusz z Nevady wydaje rocznie na opłaty za zarządzanie około 18 mln USD o 102 mln USD mniej niż gdyby był zwyczajnym funduszem emerytalnym opartym o aktywnie zarządzane produkty oferowane przez Wall Street.

Z tekstu Wall Street Journal warto zwrócić uwagę na wypowiedź Kena Lamberta -poprzednika Edmundsona na stanowisku dyrektora inwestycyjnego funduszu: Nic nie robienie jest trudniejsze niż się wydaje. Trudniejsze bo świadoma pasywność wymaga silnej samokontroli. Edmundson dodał, że spędza bardzo wiele czasu na studiowanie strategii inwestycyjnych, z których fundusz ostatecznie nie skorzysta.

Zwróciłem uwagę na tekst z Wall Street Journal by pokazać czytelnikom i potencjalnym inwestorom, że w praktykowaniu minimalistycznego, pasywnego podejścia do inwestowania nie ma nic wstydliwego ani nic sugerującego brak wyrafinowania czy intelektualnej ciekawości. Jeśli jakiś system inwestycyjny może być odpowiedni dla zarządzającego 35 mld dolarów funduszu emerytalnego to zapewne może okazać się odpowiedni do zarządzania inwestycjami emerytalnymi Kowalskiego. Oczywiście takie podejście nie będzie idealne dla każdego inwestora bo jak wspomniał Ken Lambert wymaga określonych predyspozycji emocjonalnych.

Za Internet

Za Tim Hanson

Wspomniane na początku informacje Financial Times tworzą natomiast jeszcze jeden argument na rzecz zainteresowania się rachunkiem maklerskim dla akcji zagranicznych. Takie rachunki z reguły zapewniają dostęp do notowanych na zagranicznych giełdach tanich funduszy indeksowych. W sytuacji gdy przybywa argumentów, że fundusze indeksowe są atrakcyjniejszym wehikułem do geograficznej dywersyfikacji niż aktywnie zarządzane, drogie i masowo przegrywają z rynkiem fundusze inwestycyjne.

[Głosów:5    Średnia:5/5]

4 Komentarzy

  1. qlpin

    aż się przypomina praca magisterska, tyle że ja badałem tylko okres 2006-2010 i tylko dla polskich funduszy inwestujących zagranicą- wszystkie wypadły gorzej na tle S&P500 a nawet gorzej od inwestycji w bony skarbowe 😀

  2. marek

    polecam kawałek po 27 minucie:)

    https://www.youtube.com/watch?v=kHxGVYTO1XY

  3. Pogromca

    @ marek

    Mam chyba jakiegoś pecha, bo po 27 minucie pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy są… spacje przed znakami zapytania. Zawodnik postanowił najpierw zostać szkoleniowcem, a naukę polskiego odłożyć na później. Na następnym szkoleniu spytajcie go o szkołę, w której przepchnęli go na maturze.

  4. marek

    pogromca
    moze masz adhd i nie wytrzymałes do 28 minuty..:)a rzecz o zarządzaniu TFI

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *