Forex – różne punkty widzenia, część 9

Poniżej ostatni aspekt złożoności inwestycyjnego zjawiska pod nazwą forex.

10. Niewielki wkład pracy i czasu.

Główny analityk w tym punkcie swojej krytyki ocenia, że nawet w bajkach nie jest możliwe zarabianie pieniędzy na forexie bez większych problemów i wysiłku. Jak twierdzi do tego potrzeba sporego nakładu starań, na które składa się wieloletni trening, przyswojenie wiedzy, zdyscyplinowanie podejście oraz talent, a także sporych pieniędzy na początek. I radzi „Na foreksie trzeba je wyszarpać innym graczom – na ogół gościom inteligentniejszym i sprytniejszym od ciebie. Nie wierz w to, że “zarobisz, ale się nie narobisz”.”

A chwilę potem w niewielkim podsumowaniu dodaje: ”Nie oznacza to, że nie warto spróbować”, co zresztą nie wiedzieć czemu stoi w jawnej sprzeczności z tytułem jego artykułu. I puentuje: „Tylko potem nie płacz, że to “szulernia” i “kasyno”. Bo w pewnym uproszczeniu forex tym właśnie jest. Kasyno zawsze wygrywa.”

Stwierdzenie ukryte w tytule tego punktu jest wyjątkowo nieszczęśliwie sformułowane. Przypomnę, że pochodzi od pewnego sprzedawcy reklam lub usług firm forexowych, który spróbował w 10 zdaniach zebrać pozytywne cechy inwestowania/tradingu na rynku forex, skrytykowane później przez wspomnianego głównego analityka. Przypuszczam, że po 9 całkiem trafnych cechach, co w detalach pokazywałem i argumentowałem w poprzednich wpisach, nie starczyło mu inwencji na dziesiątą. Popłynął więc trochę w swej inwencji, dodając to, co dodał. Choć prawdopodobnie wiem, co rzeczywiście miał na myśli, to bardzo nieporadnie to zapisał. A co chciał w ten sposób wyrazić?

Przypuszczam, że próbował krótko i wyraziście podsumować relację czasu i wysiłku włożonego w trading/inwestowanie na forexie w stosunku do innego rodzaju działań zarobkowych. Kiedy bowiem inwestor/trader dojdzie do momentu, gdy jego umiejętności pozwalają zarabiać dzięki forexowi, częstokroć rzeczywiście nie zajmuje mu wiele czasu wygenerowanie pomysłów czy zanalizowanie rynku, a potem złożenie zleceń. (szczególnie, gdy działa w oparciu o dane dzienne i/lub w pełni automatycznie). Za co może spodziewać się sporej, lewarowanej nagrody, proporcjonalnej do posiadanej przewagi i metody zarządzania wielkością pozycji. Co jest zwykle nieosiągalne w innego rodzaju tradycyjnych biznesach.

Chybiony jest natomiast w kontekście zarabiania na forexie pogląd głównego analityka o potrzebie posiadania sporego kapitału na początek. Tym bardziej, że chwilę wcześniej twierdził, że „dzięki dźwigni finansowej można grać małymi pieniędzmi o wielkie kwoty”. Nie było przecież w żadnym momencie mowy o utrzymywaniu się z forexu, a jedynie o wielkościach nakładu pracy i czasu na transakcje i analizy. Zresztą, aby nie kusić losu początkujący gracze powinni bardzo wstrzemięźliwie rozpoczynać naukę tradingu na forexie, czyli z małymi kapitałami, które przy użyciu mikrolotów i tak pozwolą użyć nawet kilku instrumentów jednocześnie.

Wymieniony przez wspomnianego analityka talent, jako determinanta sukcesu, nie jest wymagany aby zyskiwać na forexie. Zresztą nie potrzeba go w żadnej dziedzinie by ją poprawnie wykonywać. Przydaje się za to aby zajść na szczyty, łatwiej sobie poradzić i osiągać poziom niedostępny dla innych tam, gdzie nagroda jest proporcjonalna do wysiłku i nie decyduje losowość w długim terminie. Zdecydowanie za to potrzeba wkładu czasu i pracy na to, by dojść najpierw do poziomu zarabiania na forexie. Niezbędną przy tym determinantą jest wypracowanie sobie tzw. przewagi nad rynkiem – albo za pomocą solidnej strategii albo stosownymi umiejętnościami. To wymaga wielokrotnych doświadczeń, przerobienia emocji i nabycia stosownej wiedzy oraz kompetencji. Owa krzywa nauki, czyli okres dojścia do momentu przełomowego, może wyglądać pod względem długości różnie u każdego inwestującego. Przypomnę, że sławny dziś zespół „Żółwi”, w ciągu tygodnia opanował wszystkie te umiejętności, choć trzeba dodać, że głównie dzięki wybitnym nauczycielom.

Co do „wyszarpywania zysków inteligentniejszym i sprytniejszym od ciebie”, główny analityk popełnia kolejny błąd logiczny. Przypomnę bowiem, to co on sam zresztą w tekście twierdzi wielokrotnie: że zysk pochodzi od 80% tych nieprzygotowanych, którzy tracą. A tracą właśnie nie potrafiący zdobyć własnej przewagi, nie mający jeszcze stosownej wiedzy i umiejętności, a nie sprytni i inteligentni (choć ci na początku mogli również tracić).

Forex szulernią? Ilości błędów, pomyłek, nadinterpretacji oraz zwyczajnego braku wiedzy są tym artykule porażające, szczególnie jeśli pisze to „główny analityk” firmy związanej z finansami. Szulernia to miejsce, w którym hazardowo gra się w karty. Domyślam się jednak, że chodziło autorowi artykułu dodatkowo o to, że w takim miejscu organizator kantuje graczy, albo oni siebie nawzajem. W tym sensie nie można mówić o forexie jako szulerni, tym bardziej, że na poziomie całego rynku manipulacji jest niewiele, znacząco mniej niż na rynku giełdowym. Sam rynek jest neutralny dla jego uczestników, ale być może oni sami próbują się okantować. Jeśli oszukuje broker, to istnieje prawo i nadzór, a także ocena klientów, którzy wybiorą rzetelniejszego. Jeśli oszukują gracze, to również mamy do dyspozycji paragrafy i służby nadzorcze oraz penitencjarne. Gdyby chcieć nazywać wszystkie tego rodzaju zjawiska „szulernią”, musielibyśmy poetykietować tak sporą część świata, w tym tradycyjne giełdy.

Forex kasynem? Przypomnę, że kasyno to miejsce, w którym uprawia się hazard. A hazard to wystawianie się na ryzyko w grach, w których o wyniku decyduje w mniejszym lub większym stopniu LOSOWOŚĆ. I zwykle robi się to w celach rozrywkowych. Jeśli zysk w inwestowaniu/tradingu forexowym to kwestia losowości, wówczas tak samo trzeba by mówić o tradycyjnej giełdzie, której forex jest odbiciem na innym poziomie organizacyjnym. A w takim razie i działalność serwisu, na którym ukazał się ów artykuł, jest kompletnie pozbawiona sensu. Jak pokazuje jednak praktyka, o sukcesie decydują tu jednak umiejętności, a nie tylko losowość. Umiejętności to nic innego jak przeciągnięcie szans na swoją stronę. Jeśli ktoś jednak ignoruje ową zasadę, to sam tworzy swoim działaniem proces hazardowy. Nie ma do tego nic sam rynek albo miejsce, w którym robi się zakłady.

I to by było na tyle w tym cyklu. Mam nadzieję, że pomógł on Czytelnikom, szczególnie tym nie zaznajomionym z forexem, wyrobić sobie właściwe postrzeganie tego rynku, rozwiać pewne stereotypy i łyknąć małą pigułkę edukacyjną.

—kat–

[Głosów:5    Średnia:3.6/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *