Forex – różne punkty widzenia, część 7

Czy możliwe jest partnerstwo w układzie broker forexowy-klient?

Tym samym spróbujmy sprawdzić, co jeszcze kryje się w punkcie nr. 8 omawianego artykułu, zaprzeczającemu stwierdzeniu:

“Brokerzy są Twoim partnerem i wsparciem”.

W poprzednim wpisie pokazywałem, dlaczego broker jest (bo w zasadzie względy biznesowe i prestiżowe dyktują mu taką rolę) wsparciem na kilku płaszczyznach dla inwestujących.

Przypomnę, że krytykując drugą rolę – partnera – główny analityk portalu, na którym ten artykuł się pojawił, ironicznie podważa sens tego punktu wskazując, że niemożliwa jest taka partnerska symbioza, ponieważ zysk brokera jest jednocześnie stratą klienta. Kompletnie przeoczył tym stwierdzeniem, że taki układ w tej grze o sumie zerowej, wymusza właśnie jak najdalej posunięte partnerstwo (w sensie współdziałania, zaufania, pomocy). Dlaczego? Powodów jest kilka.

Najprostszy sięga do mrocznych stron mocy: gdyby z powodu gry po przeciwnych stronach broker traktował klienta jak wroga, ten szybko to odczuje i zmieni dostawcę elektronicznej platformy na takiego, który rozumie znaczenie tej relacji. Z kolei traktowanie powiedzmy „neutralne” jest bliskie realności, ale niczego nie wnosi oraz nie jest motywacją dla tradera jeśli ma inny, szeroki i bezproblemowy wybór. Z kolei broker, który robi jedynie szybki i nieuczciwy skok na kasę, to nie jest docelowy model działania w żadnej branży, zajmujmy się tymi, którzy walczą o reputację.

//Na marginesie – brokerzy typu STP/ECN rywalizują jedynie o  kawałek spreadu jako wynagrodzenie, ich pobudki do zatrzymania klienta muszą być więc jeszcze silniejsze. Ale ponieważ nie budzą zastrzeżeń w tym temacie, zajmijmy się Market Makerami.//

Powód drugi: broker ma silniejszą pozycję w tej grze, większą wiedzę i możliwości, ale dużo słabszą kartę przetargową z powodu bardzo silnej konkurencji. Wchodzimy więc na pole klasycznej teorii gier, w których tego rodzaju różne warianty relacji wymagają wyboru partnerstwa jako optymalnej decyzji działania. Wielu traderów przejawia w związku z tym wątpliwości i niedowierzanie, stawiając w rezultacie raczej na brokerów typu STP/ECN, co z wielu innych przyczyn nie jest dobrym wyborem.

Powód trzeci: etyka. Od czasu powstania detalicznego forexu pojawiało się i nadal grasuje po świecie wielu nieuczciwych brokerów, których celem nie jest budowanie długoterminowego biznesu, lecz zwykła kradzież pieniędzy klientów (lub przejawia nieudolność prowadzącą do bankructwa). Łączą ich pewne cechy wspólne, które z czasem stały się jasne dla społeczności traderskiej, do tego wzmógł się nadzór nad branżą, a także wymiana wiedzy na forach, i choć populacja tego typu gangsterki pewnie nie spada, to stała się łatwiej identyfikowalna, zawsze zostawiając jednak za sobą wiele smrodu. To bardzo ubrudziło branżę. Firmy, które pozostały, siłą rzeczy muszą więc wykazać się wzmożonymi przejawami rzetelności i dbałości o wiarygodność i markę. Zresztą czasem lepiej nie łasić się na pozorne okazje i mądrzej zapłacić im ciut wyższy spread za dużo większą pewność co do losu swoich depozytów.

Powód czwarty: kalkulacja finansowa. Najlepszy klient to nie ten, który szybko straci jakieś grosze, ucieknie z tego rodzaju inwestowania na zawsze i jeszcze pociągnie za sobą innych lub ostrzeże przed tym kolejnych (chyba, że rzeczywiście dochodziło do oszustw). Długoterminowy biznes to wzrastanie wraz z klientem w dobrych relacjach. Optymalna sytuacja to win-win po obu stronach, a co za tym idzie rosnące zyski, obroty i prowizje.

Powód piąty: ryzyko. Forex i CFD to nie jest gra o sumie zero w obrębie pary broker-klient. Brokerzy działający w modelu MM muszą zabezpieczać jeśli nie całość to przynajmniej część swojej pozycji na rynku (najczęściej u tzw. prime brokers, czyli największych banków w tej branży). Nie bez powodu po druzgocącym umocnieniu franka szwajcarskiego przed niemal dwoma laty kilku brokerów zbankrutowało, a inni liczyli wielomilionowe straty. Z drugiej strony nigdy nie wiadomo kim naprawdę jest klient. Czasem udaje mu się zarobić milion złotych (jak 3 szczęśliwców, o których wiele pisaliśmy w przeszłości), inny po okresie tracenia wchodzi na ścieżkę permanentnych zysków. Nie jest to więc prosta zależność: „broker bierze wszystko bez ryzyka”, a więc klienta może lekce sobie ważyć.

Powód szósty: ludzie. Poznałem ich trochę w tej branży i zdecydowana większość nie przypomina tych imbecyli i cyników sportretowanych w „Wilku z Wall Street” (choć sporadycznie zdarzają się i tacy, jak wszędzie). Owszem, na poziomie firmy trzeba wyrabiać plany, zyski, cele itd., ale forex to nieco inny rodzaj biznesu niż wciskanie polis i funduszy totalnym amatorom. Znacząca większość z nich nie przypomina również banksterów z filmów amerykańskich. To ludzie, którzy również chcą się realizować, spełniać, osiągać życiowe cele i awansować, ale nie po trupach klientów.

Tradowałem w życiu u kilku forexowych brokerów. Tylko raz zdarzyło się, że złamano jedną z powyższych zasad, na drugi dzień swój rachunek natychmiast zlikwidowałem. Istnieje zresztą jeszcze jedna dość potężna broń defensywna – internet i media społecznościowe. Nie wahajmy się ich użyć, byle z rozmysłem.

Problemem ukrytym w tym wszystkim jest to, że po partnersku, i to do przesady, potrafią zachować się nieuczciwi brokerzy, tyle że z zupełnie innych pobudek. A wówczas pytanie “czy warto na forexie?” zamienia się na “z kim warto?”. Co jest tematem na inną opowieść.

—kat—

[Głosów:2    Średnia:3/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *