Profile inwestorów na forexie

Kilka ciekawostek na temat profili inwestujących na rynku forex/CFD za pośrednictwem bossafx.pl.

Niedawno gościem TV Parkiet był Sebastian Zadora, Dyrektor Wydziału Sprzedaży Instrumentów Finansowych w DM BOŚ. Dostał tam za zadanie przedstawienie statystycznego gracza forexowego. Oczywiście wszelkie informacje personalne na ten temat są tajne, można jednak na podstawie ogólnych, zagregowanych danych wyciągnąć pewien portret forexowego Kowalskiego. Jako ciekawostkę podrzucam kilka jego charakterystyk naszym Czytelnikom i na deser okraszę je danymi ze świata, które niekoniecznie są zbieżne.

Ponad połowa posiadaczy rachunku forexowego w BOŚ inwestuje dodatkowo na innych rynkach, z uwzględnieniem GPW w szczególności.  Tego rodzaju dywersyfikacja to nie tylko dobry pomysł na wygładzenie ryzyka, ale w związku z rafami, które ostatnimi czasy pojawiły się na naszej giełdzie, wyjście na inne rynki jawi się wręcz jak konieczność.

Trading forexowy to silnie zmaskulinizowane zajęcie bowiem aż 89% to mężczyźni. Cóż, kobiety stają się coraz bardziej niezależne finansowo, ale nadal zabijaniem mamutów zajmują się przede wszystkim panowie.

Ile lat ma najstarszy inwestor? Uwaga, uwaga: 92! Nigdy nie jest jak widać za późno by nauczyć się czegoś nowego. Jeśli czyta również nasze blogi, to z przyjemnością byśmy go poznali.

Dla odmiany najmłodszy posiadacz rachunku w bossafx (lub posiadaczka?) ma lat 20. No więc nie od razu po maturze chętni garną się do zdobywania finansowych szczytów.

Jak pokazują dane na temat wieku inwestorów w badaniach SII, średnia coraz mocniej przesuwa się w górę, co jest swoiste dla rynków rozwiniętych, jak choćby niemieckiego, gdzie zajmują się tym osoby dobrze po 50-tce. Najliczniejsza grupa, bo 40% wszystkich forexowców w BOŚ, to ci w przedziale wiekowym 36-45 lat, czyli pokolenie pamiętające jeszcze czasy socjalizmu (tzw. Generacja X) i brak tego typu możliwości zarabiania.

Z kolei przedział 26-35 lat okupuje 30% ogółu graczy (tzw. Millenialsi).

I teraz zaskoczenie – ile osób wśród posiadaczy rachunków w bossafx ma nie więcej niż 25 lat (ale powyżej 18)? Cóż, to pewnego rodzaju sensacja i obraz nie pasujący do młodych, pełnych zapału, gniewnych zdobywców wszechświata w szybkich furach, drogich futrach i z białymi noskami. Ich udział jest w zasadzie statystycznie… nieistotny. Owa tzw. Generacja Z różni się pod tym względem od poprzednich pokoleń. Spece od marketingu i finansów bardzo dokładnie przyglądają się wszystkim kolejnym generacjom, próbując odkryć ich preferencje zakupowo-inwestycyjne, ma to przecież ogromne znaczenie do budowania strategii sprzedaży i przywiązania. Oczywiście to pokolenie Z nie dysponuje jeszcze znaczącymi środkami, ale ujawnia już pewne skłonności. Badania amerykańskie, które wcale nie muszą być reprezentatywne dla Polski, choć w międzynarodowych kwestionariuszach nie wychodzą wielkie różnice, charakteryzują Generację Z mniej więcej tak:

Mało wierzących w rynek akcji jako źródło bogactwa (tylko 17%) , nastawionych raczej na oszczędzanie na lokatach w banku (47%), o znacząco niższych umiejętnościach wyniesionych ze szkół i z domu (rodzice helikoptery załatwiają wszystkie potrzeby), widzące przyszłość w mediach społecznościowych, technologii, start-upach; mniej samodzielni, mocno osadzeni w kontaktach międzyludzkich.  To oczywiście niewiele mówi o podejściu do giełdy, ale daje pogląd na stosunek do ryzyka.

Dużo więcej wiadomo o pokoleniu Y czyli wiekowo 26-35 lat, owi Millenialsi. Firma BlackRock przepytała tysiące ludzi w tym przedziale wiekowym z 20 krajów, znajdujące pewne wspólne wzorce.

https://www.blackrock.com/investing/literature/brochure/investor-pulse-brochure-va-us.pdf

Generalnie Millenialsi wyciągnęli pewne ostrożnościowe wnioski z ostatniego kryzysu. Dużo bardziej serio podchodzą do planowania finansowego niż poprzednie pokolenia, znacznie częściej chcą unikać kredytów, dużo częściej dążą do utrzymywania „poduszki” finansowej na złe czasy. Sporo, bo aż 46% z nich uznaje, że inwestowanie nie jest warte ryzyka utraty pieniędzy, a aż 70% utrzymuje swoje nadwyżki w postaci gotówki. Również dużo bo aż 62% z nich uznaje inwestowanie za hazard (nie trading, ale inwestowanie podkreślę). Nowa jakość w tym pokoleniu to przekonanie aż 60% z nich, że pasywne inwestowanie przynosi lepsze zwroty niż aktywny trading. Widać tu spory wpływ boomu na ETFy, ponieważ dla pokolenia po 40-tce  tylko ok. 40% badanych wyraża przekonanie o wyższości buy&hold, a najstarsze pokolenie wierzy w to tylko w 20%! Millenialsi są bardziej prowzrostowo nastawieni co do przyszłości indeksów giełdowych. Jednocześnie ci, którzy zajmują się tradingiem, okazują się bardziej agresywni od poprzedników. Po części to skutek mocnego przywiązania do elektronicznych gadżetów i mediów społecznościowych, które generują potrzebę częstego zaglądania do notowań (a więc pokusa) i oczekiwania szybkiej gratyfikacji, natychmiastowych efektów.

Wracając do danych BOŚ: można tam znaleźć pewne korelacje związane ze źródłem dochodów, te bowiem informacje trzeba poznać ze względu na prawo przeciwdziałające praniu brudnych pieniędzy. Wychodzi z nich, że grający na forexie częściej pochodzą z wolnych zawodów lub prowadzą własną działalność gospodarczą. Co oznacza, że posiadają wyrobioną większą akceptację dla ponoszonego ryzyka, wyższego nieco może niż na rynku akcji. W przeciwieństwie do pracujących na etat mają większą elastyczność w obserwowaniu notowań i składaniu zleceń. To widać w prowizjach generowanych przy tradingu, a przy tym ci najbardziej aktywni na forexie są również bardziej zaangażowani w obrotach na innych rynkach.

KNF raportuje, że ok. 80% grających na forexie traci. W dużej mierze to jest spowodowane profilem rynku: to gra o sumie zerowej, jedni tracą by inni mogli zarobić, wygrywają więc najlepsi, najlepiej przystosowani. Ale też sporo zależy do inwestora: jeśli przychodzi z błędnym podejściem i bez umiejętności, to stracić może wszystko (nawet na rynku akcji), z drugiej strony w pełni świadomy swych kompetencji gracz poradzi sobie na lewarowanym i bardziej zmiennym rynku walutowym. Statystyki BOŚ pokazują nieco lepszy obraz niż ten z raportów KNF. Ale przede wszystkim dane o stratach nie mają żadnych sensownych odnośników – Komisja nie publikuje informacji o tracących na derywatach czy akcjach na GPW. Wyciąganie więc daleko idących, negatywnych wniosków obciążone jest być może nadmiernym błędem demonizowania forexu. A trzeba też wziąć mocną poprawkę na różnicę w podejściu do giełdy i rynku walut/towarów. Ta pierwsza brana jest dużo bardziej na serio, z większym dystansem, z większym namaszczeniem, podczas gdy forex to często pierwsza próba sił, przetarcie, przygoda z inwestowaniem, może nawet alternatywa dla gier on-line.

Więcej o tego rodzaju statystykach w kolejnym wpisie.

—kat—

[Głosów:5    Średnia:4.2/5]

4 Komentarzy

  1. Grzegorz Deuter

    Nie jest prawdą, że forex jest grą o sumie zerowej, spread temu przeczy.

  2. Tomasz Symonowicz (Post autora)

    Gra o sumie zerowej nie dotyczy tylko wyników, jest synonimem zjawiska: moja strata jest twoim zyskiem. Ale nie ma problemu, załóżmy, że chodzi o grę o sumie ujemnej. Co to zmieni w relacji przegrani nieprzystosowani- wygrani kompetentni?

  3. Miziantrop

    "KNF raportuje, że ok. 80% grających na forexie traci.(…) Statystyki BOŚ pokazują nieco lepszy obraz niż ten z raportów KNF". Teraz już wszyscy czekamy na podanie tej liczby 😀

  4. Deo Gratias

    Uwielbiam wpisy poruszające temat charakterystyk grup inwestorów. O wiele to ciekawsze niż kolejne rozważania o AT.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *