Zapewne część czytelników blogów bossy szykuje się już do wakacji, a czerwiec traktują w kategoriach cichego okresu, ale tym razem rozpoczęty właśnie miesiąc zapowiada się emocjonująco.

Na początek odnotujemy wkład polskiej klasy politycznej w powiększanie chaosu informacyjnego wokół warszawskiej giełdy i brak jasnego stanowiska, gdy prasa spekulacje o kolejnej nacjonalizacji OFE. Nie dlatego, iż nas to zaskakuje. W naszych blogowych prognozach na rok 2016 pisałem o tym, iż problem OFE wróci w połowie bieżącego roku, a notki stawiające pytania o OFE pojawiły się już we wrześniu 2015 roku i w październiku 2015 roku. Niemniej, na lokalnym rynku mamy kolejnego słonia w składzie porcelany i w pewnym sensie nową odsłonę dramatycznego pod względem PR rządzenia. Prywatnie uważam, iż największym problemem obecnego rządu nie jest wcale taka, czy inna polityka gospodarcza – demokracje generalnie mają tendencje do degenerowania polityki ekonomicznej – ale właśnie skrajnie amatorski PR gospodarczy.

Jak przystało na osobę, która na blogach bossy wielokrotnie reklamowała ideę emigracji finansowej poprzez inwestycje na rynkach rozwiniętych, znacznie ważniejsze wydają mi się jednak inne wydarzenia czerwca, które – pośrednio – mogą również uderzyć w GPW. Bez wątpienia pierwszym ważnym punktem czerwca będzie posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. FOMC zbiera się na dwudniowym spotkaniu w połowie miesiąca i w przypadku ogłoszenia podwyżki stóp procentowych 15 czerwca może być nerwowo. Grudniowa podwyżka wywołała styczniowe spadki i rzuciła inwestorom w twarz pytania, o koniec cyklu gospodarczego. Odbudowanie przyszło łatwo, ale zmienność rynku była duża i w pewnym sensie do dziś giełdy i waluty funkcjonują w kontekście zmiany w polityce Fed.

Kilka dni później – 23 czerwca – na scenę wkroczy referendum unijne w Wielkiej Brytanii, które na rynkach znane jest pod postacią ducha Brexit’u. Pola, na jakich inwestorzy skupiliby swoją energię w przypadku wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej omawialiśmy już na blogach, więc nie będziemy ich tu rekapitulować. Ważne jest, iż pomiędzy 15 czerwca, a 23 czerwca jest na tyle mało czasu, by rynki nie zdołały „zapomnieć” o Fed i mogły zignorować referendum w Wielkiej Brytanii. Oczywiście na tym polu wiele zależy od sondaży przedreferendalnych – niektórzy twierdzą, że jeszcze więcej od tego, jak ułożą się wyniki meczów na Mistrzostwach Europy we Francji. Skoro już jesteśmy przy Francji, to nie można również zapomnieć o potencjalnych atakach terrorystycznych w czasie turnieju. Francuscy hotelarze już dawno donosili, że popyt na usługi jest ciągle słaby.

Wreszcie 26 czerwca odbędą się kolejne wybory parlamentarne w Hiszpanii. Prognozy wyników dalekie są od optymistycznego scenariusza. Hiszpańska klasa polityczna stała się ostatnio mocno dysfunkcjonalna i czytelnie przykłada się do zamieszania, jakie znów – choć z mniejszą siłą – powraca w peryferyjnych krajach strefy euro. Cały czas trwa przecież spór rządu w Atenach z gronem, które miało pomagać Grecji. Kolejne wybory, które nie skończą się utworzeniem stabilnego rządu w Madrycie, zapewne odbiłyby się echem na rentowności hiszpańskiego długu i utrudniły zadanie Europejskiemu Bankowi Centralnemu. EBC cały czas męczy się z kolejnym aktem greckiej tragedii. W skrócie rzecz ujmując miesiąc, który zacznie się danymi kształtującymi oczekiwania wobec polityki monetarnej Fed minie na szybkim przesuwaniu uwagi na kolejne ważne wydarzenia, których konsekwencje trudne są do wycenienia. Warto zatem przygotować się na to, iż ciśnienie będzie większe niż można oczekiwać, a zmienność godna szacunku.

[Głosów:9    Średnia:4.3/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *