Czy straty da się lubić? Część 7

Każda strata, a już w szczególności głęboka czy długotrwała, ma znaczący wpływ na jeden z istotnych składników ludzkiej psychiki.

Jest to zresztą wpływ obustronny. Częstokroć obustronnie destrukcyjny. Istnieje więc potrzeba dokładnego rozpoznania tego procesu i próby zapobiegania mu.

A chodzi o: POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI.

Czym jest owo poczucie? Najprościej rzecz biorąc to takiego rodzaju stan psychiczny, który powstaje w wyniku samodzielnej oceny dokonywanej na własny temat. Najczęściej owa ocena dokonuje się automatycznie i często tkwi korzeniami w podświadomości, ale nie raz sięgamy po nią zupełnie świadomie (np. „Ależ byłem głupi, że kupiłem te akcje”).

W wyniku tych mechanicznych lub celowych ocen na własny temat budujemy zły lub dobry nastrój oraz dokonujemy pod tym wpływem określonych działań (lub rezygnujemy z innych). Sądy samooceniające dotyczą praktycznie wszystkiego – wyglądu, fizycznych właściwości, posiadania, charakteru, psychiki, moralności, asertywności, relacji ze światem itd. Pożywką dla nich może być informacja pochodząca od innych, bądź też własne myśli, przekonania i odkrycia o sobie.

Konglomerat tych wszystkich zjawisk generuje dwie odmienne postawy:

Akceptację siebie, czyli pozytywne samo postrzeganie, odwaga, pewność, zaufanie, wyraźne stawianie granic swojej intymności, szacunek dla siebie i innych, zdrowe znoszenie krytyki na własny temat, śmiałe korzystanie ze swoich możliwości, optymistyczne podejście do świata.

Odtrącanie siebie, czyli poczucie krzywdy, negatywne wizje siebie i otoczenia, poczucie winy i niższości, skłonność do poddawania się manipulacji, negatywne nastawienie, apatia, przecenianie porażek, trudność w nawiązywaniu relacji, zamartwianie się, onieśmielenie, nieodporność na krytykę.

Poczucie wartości to tylko w części sprawa genetyki, jego kształt to przede wszystkim suma doświadczeń z dzieciństwa, tego jak wychowywali nas rodzice a potem traktowali rówieśnicy. Nie jest stanem jednolitym, bywają dni, gdy czujemy ową siłę, a innym razem cierpimy z powodu niepowodzenia, choć poza tymi wahaniami długoterminowo dominuje w nas jedna z dwóch wymienionych postaw. Dokładnie w ten sposób objawia się to również w inwestowaniu i tradingu, a szczególnym odnośnikiem są tu właśnie straty i zyski. Proszę sobie przypomnieć swoje myśli i samopoczucie, gdy nic nie wychodziło w grze giełdowej, gdy trafiały się fatalne dni, gdy sznur nieudanych transakcji ciągnął się w nieskończoność, gdy dopadał nas szczególnie dotkliwy stop-loss, albo gdy straty nawarstwiały się przytłaczająco. Te i inne negatywne przejawy strat i błędów na naszych rachunkach potrafią dokonać spustoszenia w samoocenie nawet najbardziej przekonanych o wysokim poczuciu własnej wartości. Ono to bowiem cierpi w takich chwilach najbardziej. Tracimy choćby chwilowo wiarę w siebie i swoje umiejętności, zaszywamy się w kącie, unikamy towarzystwa, szukamy pociechy w używkach, przeżywamy ciężkie relacje w domu, czarno widzimy przyszłość, każda krytyka nas razi niewspółmiernie i przechodzimy jeszcze dziesiątki innych, negatywnych odczuć, zachowań, myśli i relacji.

Podniesienie długotrwałego poczucia wartości można wytrenować, choć nie jest to proste i szybkie ćwiczenie. Można to alternatywnie zrobić w sposób dość prymitywny i modny ostatnio – np. hejtując na potęgę w internecie albo robiąc wypad na miasto w dresie i klubowym szaliku, ale choć pozwoli to poczuć się przez chwilę „wyższym”, inni raczej nie docenią tego rodzaju formy budowania wewnętrznej siły (poza frustratami). Istnieje za to kilka ogólnych zasad specyficznych dla inwestowania, które relacje między wynikiem transakcji a poczuciem wartości ustawiają na w miarę zbalansowanym poziomie. Warto im się przyjrzeć i odwołać do nich w trakcie kolejnej straty (albo ułożyć swój zbiór zdrowych przekonań i powiesić nad komputerem):

  •  Strat i błędów absolutnie nie można brać do siebie i traktować ich personalnie, czyli dokonywać fuzji swojej osobowości z jakością wybranej metody inwestycyjnej! Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Realizujemy jako inwestorzy pewien proces, którzy ma wpisane w siebie okresowe straty, ale nie mają one NIC wspólnego z tym jakim jestem mężem, ojcem, mężczyzną, człowiekiem, pracownikiem itd. Trzeba stanowczo oddzielić od siebie oba światy.
  • Niezależnie od tego jakie osiągamy aktualnie wyniki na rachunku, warto nie tylko pozytywnie oczekiwać przyszłości, kolejne dobre transakcje czekają bowiem tuż za rogiem, ale również z pokorą i szacunkiem podchodzić do rynku; równie niebezpieczne dla poczucia wartości co straty mogą być bowiem zyski – nabranie dzięki nim przesadnej pewności siebie prowadzi często do wielu błędów, w tym zbyt dużych pozycji i zbyt częstych, ale nie przemyślanych transakcji.
  • Nie warto oceniać transakcji tylko po wyniku. Liczy się proces, trzymanie się zasad, jakość podejmowanych decyzji, zaangażowanie, postępy; jak wcześniej sugerowałem – za zyskiem może stać fatalna decyzja, którą uratowało losowe wydarzenie, traf; tak samo nie można winić się za brak pełnego dostępu do wszystkich informacji, jak również za naturalny fakt, że nowe informacje spływają cały czas i mogą zmienić wynik transakcji, co jest poza naszym wpływem; generalnie nie można winić się za wszystkie zdarzenia, na które nie mamy w inwestowaniu wpływu!
  • Rynek nic do ciebie nie ma, nie obchodzą go twoje transakcje, nie jest nawet świadomy twojej obecności. Obwinianie go za porażki to jak krzyczenie do ściany.
  • Nikt nie rozlicza cię za straty i z decyzji, nie idziesz ulicą oświetlony wiązką światła i nie gapią się na ciebie wszyscy z powodu stanu rachunku. Ludzie mają swoje zmartwienia.
  • Zwykle każdy z nas posiada swój świat istotnych wartości spoza tradingu i inwestowania (wartych zresztą więcej niż taka czy inna strata) – to rodzina, pasje, praca, przyjaciele itd. To im należy się przede wszystkim uwaga i stamtąd trzeba czerpać siły i witalność.
  • Zły dzień nie oznacza, że jesteś nic nie wartą osobą, inwestowanie nie jest końcem świata, lecz normalnym cyklem odchyleń od średniej; utrzymuj zdrowy dystans do giełdy i siebie w roli tradera, nie trać kontaktu z rzeczywistością i z tym, co naprawdę wartościowe.
  • Oceniaj się jak najbardziej obiektywnie, bez karania się i bez hiperkrytyki; zdrowy mentalnie trader/inwestor, jeśli do tego aspirujesz, nie musi chować się przed światem, pognębiać, przepraszać i samobiczować za każdą stratę, nie wnosi to bowiem nic do postępu i doświadczenia jako trader/inwestor.
  • Zrezygnuj z dążenia do ideału i dawaj sobie dyspensę na popełnianie błędów, ale wyciągaj z nich wnioski.
  • Stając w obliczu straty traktuj ją nie tylko jako naukę i doświadczenie na drodze rozwoju, ale i jako okazję oraz wyzwanie!

W kolejnym odcinku o tym, jak w praktyce, poza zmianą przekonań, można pomóc sobie w budowaniu wyższego poczucia wartości w inwestowaniu/tradingu.

—kat—

[Głosów:3    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *