10 mitów giełdowej psychologii, część 8

Skoro wiemy, że emocje na odpowiednim poziomie są niezbędne by podejmować właściwe decyzje, to dotyczyć to powinno każdego rodzaju inwestowania i tradingu.

Z tej perspektywy spójrzmy wnikliwie na kolejny z mitów:

Mit 8. Papierowy trading jest bezużyteczny – nie jest realnym tradingiem coś, za czym nie stoją pieniądze.

Ustalmy na wstępie, że należy owo przekonanie rozciągnąć na wszelkie formy treningu bez użycia realnych pieniędzy. Poza transakcjami na papierze mamy jeszcze przecież inne formy edukacji: rachunki demonstracyjne (szczególnie forexowe), programy do Analizy technicznej i systemów mechanicznych, symulatory w formie gier czy inny software imitujący trading, jak  też konkursy o różnym charakterze. A więc wszystko to, co nie wymaga angażowania prawdziwej gotówki, co pozwala przeprowadzać lub choćby symulować wirtualne transakcje i obserwować wirtualne wyniki. Przy czym chodzi tu o ten rodzaju gry, który ma miejsce w czasie rzeczywistym, czyli wówczas gdy nasze transakcje i decyzje podejmujemy na bieżąco, chronologicznie, bez zaglądania w przyszłość. W części programów możemy bowiem ów proces przyspieszać i symulować na inne sposoby, które zmieniają nieco jakość procesu decyzyjnego.

Ten temat przynajmniej dwukrotnie i to dość solidnie podejmowałem w historii bloga. Żeby nie powtarzać argumentów i wniosków posłużę się linkami do starszych wpisów:

https://blogi.bossa.pl/2015/02/24/forexowi-milionerzy-demo-trading/

https://blogi.bossa.pl/2015/06/09/jak-oswoic-straty-czesc-4/

Na bazie tego materiału, podany wyżej mit mógłbym zweryfikować w taki oto sposób:

Nie można odrzucać wartości poznawczej wirtualnego tradingu, szereg korzyści wymienianych szczegółowo w wyżej linkowanych wpisach pozwala na spore wzbogacenie wiedzy oraz naukę nie tylko od podstaw. Jednak słabe strony tego rodzaju edukacji powodują, że przynajmniej w dwóch istotnych sprawach jest ona mało użyteczna, lub wręcz szkodliwa:

1. Wirtualny trening uczy złych nawyków, które są ciężkie w realnej grze do wyplenienia, zastąpienia, a nawet odkrycia. Takie jak choćby zbyt nonszalanckie podejście do ryzyka.

2. Tego rodzaju trening zbyt pochopnie jest traktowany jako wyznacznik realnych umiejętności, tworząc złudzenia i przesadną wiarę we własne kompetencje oraz kreując nierzeczywisty obraz mechanizmu działania rynku i emocji.

Dotyczy to wszystko przede wszystkim intuicyjnych metod tradingu. Niewygórowany poziom emocji w grze na rachunku demonstracyjnym, słabnący z czasem, nie za bardzo zaburza podejmowanych decyzji, ale jeśli od wpływu emocji zależy przewaga nad rynkiem, to w prawdziwie emocjonalnej, realnej grze owa przewaga zamieni się w koszmar. Zasadnicza część intuicyjnych strategii opiera się przecież na psychologicznej kondycji tradera, wszelkie jej zaburzenia niwelują jego przewagę. W znacząco mniejszym stopniu dotyczy to metod mechanicznych, gdzie jakość sygnału jest obiektywna i nie zależy od stanu uczuć tradera, w takim razie efektywność transakcji automatycznych powinna być identyczna na demo i w realu.

Przy okazji zweryfikujmy inny mit, że niemal każdy zyskownie gra na rachunku wirtualnym. Statystyki nie wskazują wcale na znaczące różnice. Ale im więcej przeprowadzanych transakcji tym lepsza jakość wyników, jako że zmniejsza się wpływ losowości, a zwiększa znaczenie wiedzy i umiejętności, nawet w obliczu innego rodzaju skali emocji. To samo zresztą dotyczy potem rachunków realnych.

Świetną wykładnią podejścia do demo i reala jest prosty eksperyment. Proszę sobie wyobrazić, że dostajemy do tradingu platformę, ale losowo przydzielona jest jej wersja demonstracyjna albo rzeczywista, nigdy nie wiemy na jakiej właśnie gramy. Jak podejdziemy w takiej sytuacji do transakcji? W obliczu niepewności mózg automatycznie zakłada, że ryzyko jest realne i zaczyna działać tak jak gdyby pieniądze i straty były realne na obu rodzajach rachunków.

Pokuszę się o kilka podsumowujących porad:

1. Funkcjonalność platform transakcyjnych najlepiej i najbezpieczniej jest testować w wersji demonstracyjnej.

2.  Trening strategii intuicyjnych zalecałbym mimo wszystko na realnych rachunkach, za naprawdę małe stawki; zwiększać je można dopiero po osiągnięciu stabilnych wyników.

3. Jeśli ktoś ma problemy z zamykaniem stratnych transakcji na rachunku realnym, KONIECZNIE przenieść się na demo i ćwiczyć do upadłego! To samo zresztą z każdym innym problematycznym elementem tradingu. W ten sposób tworzy się pożądane nawyki, na które w realu brak odwagi.

4. Nie przenosić się z demo na real ZANIM NIE DOŚWIADCZYMY solidnego zjazdu kapitału i kilku stratnych transakcji pod rząd, z których wyjdziemy na plus.

5. Mała ilość transakcji na demo, szczególnie w strategiach długoterminowych, jest niemiarodajna co do realnej przewagi, szczególnie gdy odbyły się w sprzyjających warunkach (np. kupno akcji tylko podczas hossy). Konieczny jest test we wszelkich sytuacjach, w tym niedogodnych dla założeń przyjętej metody.

6. Demo to dobre bo darmowe warunki dla testów wariackich pomysłów, poczucia różnych warunków ryzyka (np. zbyt duże lub nadmiernie małe wielkości pozycji), testów metod na które nie odważymy się w realu, celowe wchodzenie na rynek w warunkach maksymalnie niesprzyjających. Szczególnie polecam grę w losowe wejścia, to świetnie uczy poczucia rynku!

Chętni mogą spróbować w każdej chwili:

http://bossafx.pl/fx/oferta/prezentacja/demo/

CDN

—kat—

[Głosów:2    Średnia:4.5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *