Nie pamiętam już w jakiej książce o Włoszech to czytałem. Włosi są znani z nonszalanckiego podejścia do sygnalizacji świetlnej. Chodzi o kierowców. Zielone światło – sprawa prosta. Możesz jechać. Żółte – możesz jechać. Czerwone – to tylko sugestia, że może powinieneś się zatrzymać.
Patrzyłem na dzisiejsze zachowania się akcji KGHM i pomyślałem sobie, że określenie włoskiego stylu jazdy ma nieco zastosowania do informacji publikowanych na giełdzie. Dobra, czy zła informacja to tylko sugestia. Wszystko i tak zależy od nastroju inwestorów. W zasadzie od wcześniejszego lub dotychczasowego.
Podczas superhossy niemal żadna zła wiadomość nie jest w stanie zepsuć szampańskiego humoru. Inwestorzy są tak pijani szczęściem i zyskami, że można by powiedzieć „nie ma złych informacji, jest tylko za mało alkoholu” (albo dopaminy, w tym przypadku).
Podczas wyniszczającej bessy sprawa przybiera nieco inny obrót. Nie istnieją dobre informacje. Każda, ale to każda traktowana jest podejrzliwie. Spółka publikuje rekordowe zyski – to powód, do tego, żeby jak najszybciej pozbyć się tego, co mamy jeszcze w portfelu. Prezes podpisał setkę nowych kontraktów – pewnie napotka na kłopoty z realizacją. Nikogo wówczas nie dziwi, że po dobrych wiadomościach ceny spadają o kilka procent.
W środę wieczorem KGHM poinformował, że planuje dokonać odpisu na 5 mld złotych wartości posiadanych aktywów. Ponad 1/3 kapitalizacji spółki. 5 mld to nieco mniej niż wyniósł łączny zysk netto spółki w latach 2013-2014. Sporo. Mówi się o stracie netto za 2015. O niewypłaceniu dywidendy (po raz pierwszy od 2003 roku). To wszystko można podsumować jednym słowem: żle!
Tymczasem na sesji czwartkowej notowania KGHM-u rozpoczęły się niewielkim spadkiem mieszącym się obrębie wahań z ostatnich tygodni i właściwie godzinę po otwarciu zaczął się systematyczny wzrost. 67, 68, 69, 70, 71, 72. O 11:40 cena akcji znalazła się na najwyższym poziomie od trzech miesięcy. Zatrzymanie, niewielki spadek i znów 72, 73 i ostateczna cena 73,50 zł. Ponad siedmioprocentowy wzrost.
Co to wszystko oznacza? Czy to dobra wiadomość? Przypominam od lat słowa George Kleinmana – nie liczy się sama informacja, tylko reakcja na nią.
Z tej reakcji można próbować nieco odczytać stan rynku. Czy dominuje optymizm, czy pesymizm. Czy jesteśmy w trakcie zmiany czy nie. W ostatnim czasie tego rodzaju „dobrych reakcji” na złe lub neutralne wiadomości jest coraz więcej. Czyżby to oznaczało trwalsze przesilenie. Czy nasz rynek wydostaje się wreszcie z objęć niedźwiedzia?
W przypadku KGHM-u zachowanie w ostatnich tygodniach jest ciekawe. Brak reakcji na ewidentnie niekorzystną informacje to sygnał o sile rynku. Ale być może za całość zachowań kursu spółki odpowiedzialny jest od jakiegoś czasu zupełnie inny czynnik?

Rys: Zmiana ceny akcji KGHM oraz kontraktów na miedź
PS. Dziś rano wyniki podał Lotos. Strata większa od oczekiwań analityków. Ponad trzy procent wzrosły ceny akcji na sesji. Cena jest najwyższa od miesiąca.


Dodaj komentarz