Wyjaśnić da się wszystko

Wszyscy jesteśmy naiwnymi materialistami – myślałem. – I wszyscy racjonalistami. Chcemy, by każde zjawisko zostało niezwłocznie wyjaśnione w sposób racjonalistyczny, to znaczy sprowadzone do garstki znanych już faktów.

Arkadij i Borys Strugaccy, Poniedziałek zaczyna się w sobotę

Latem i jesienią 2011 indeks WIG20 miał za sobą kilka spektakularnych wzrostów podczas pojedynczych sesji. 30 listopada zwyżka wyniosła ponad 5 procent, 21 października – ponad 3 procent. W sierpniu dwukrotnie ponad 3,5 procent. Do tego doszło kilka sesji ze skromniejszymi ot ledwie ponad 2,5 procentowymi wzrostami.

Być może fajnie brzmią określenia „po raz pierwszy od ponad 4 lat indeksy wzrosły podczas jednej sesji tak dużo”. Pokusa poszukiwania wyjaśnienia jakiegoś zjawiska jest ogromna. Na tyle ogromna, że nie zajmujemy się kontekstem. Co się stało pod koniec listopada 2011, że mieliśmy wówczas taki spektakularny wzrost. Pozwolę sobie przytoczyć fragment tekstu z Rzeczpospolitej podsumowującego tamtą sesję:

„Seria dobrych danych makro i skoordynowana akcja banków centralnych pociągnęły w górę indeksy na świecie”

Owe dobre dane makro, to dane dotyczące polskiego PKB, które wyniosły 4,2 procent, czyli więcej niż oczekiwano. Jak również brak zmian co do wielkości deficytu w kolejnym roku. Plus oczywiście akcja banków centralnych ułatwiającym bankom centralnym dostęp do kredytów dolarowych. Same pozytywy, wystarczające, żeby wyjaśnić silne wzrosty.

W wyjaśnianiu przyczyn wzrostu mniej uwagi poświęcono temu, że agencja Standard & Poors obniżyła ratingi 15 bankom amerykańskim i kilku europejskim. Nie miało sensu wspominanie, że na konferencji prasowej rządu, nie wykluczono możliwości pojawienia się recesji w 2012 roku. Jak również to, że podano dodatkowe szczegóły dotyczące podatku od kopalin, znacznie bardziej niekorzystne dla KGHM, niż pierwotnie szacowano (akcje spółki wzrosły na tamtej sesji zaledwie 4,7 procent).

Liczba i jakość negatywnych informacji była więc wystarczająca, żeby wyjaśnić sesję spadkową. Tak właśnie, tak. Nie żeby doprowadzić do spadków na sesji, tylko żeby zgrabnie móc ją wyjaśnić. Gdyby się zdarzyła.

Dlaczego przypominam sobie zdarzenia sprzed czterech lat? No cóż, nie ja pierwszy zacząłem. Kilka dni temu mieliśmy spektakularny wzrost na GPW. Akcje spółek – zwłaszcza tych wchodzących w skład WIG20 – wzrosły tak mocno, że indeks zwyżkował 3,6 procent. Najwięcej od właśnie kilku lat. Zwrócił na to uwagę Rafał Hirsch w Gazecie Wyborczej.

http://pieniadze.gazeta.pl/pieniadz/7,136156,19642423,zagadka-najlepszego-dnia-na-polskiej-gieldzie-od-listopada-2011.html#MTstream

Podał również wyjaśnienia analityków tłumaczących zachowanie na tej sesji.

„Andrzej Knigawka z Domu Maklerskiego ING Securities zauważył, że w prezentacji premiera Morawieckiego nie było ani słowa o zabieraniu kolejnych pieniędzy z OFE, a rynek wcześniej obawiał się takiego scenariusza”.

To jest ciekawe, ale myślę, że premier Morawiecki nie powiedział jeszcze o mnóstwie innych rzeczy. Co nie oznacza, że nie zostaną powiedziane przy innych okazjach.

Jak dalej wyjaśnia sam Rafał

„Ważniejszą przyczyną jednak była opublikowana dziś rano stanowisko Ministerstwa Finansów o tym, że nie pracuje nad poprawkami do prezydenckiego projektu ustawy o przewalutowaniu kredytów frankowych.”

Czy naprawdę to jest jakieś istotne wyjaśnienie. Jeden komunikat ministerstwa? Zwłaszcza, że polityczne wyjaśnienia mają to do siebie, że dziś są takie, a jutro mogą być inne. Zgodnie z zasadą „dotychczas nie było takiej potrzeby”.

Od 1994 roku, gdy liczony jest WIG20 sesji na których zwyżka wyniosła ponad 3 procent było zaledwie 94 (czyli 1,8 procent wszystkich notowań). Ale one nie występują jako sygnał trwałej zmiany, spektakularnych wzrostów, czy choćby hossy. Wspomniany przeze mnie na początku tekstu sierpniowy wzrost w 2011 roku o 3,5 procent pojawił się po dwóch spadkowych sesjach. Odpowiednio o 4,7 i 6,7 procent. Było to raczej chwilowe odreagowanie panicznej wyprzedaży. No cóż rynki (czyli my wszyscy) jesteśmy nieco histeryczni. Ale, żeby od razu wszystko tak bardzo racjonalnie wyjaśniać?

Gdy spojrzymy na wykres indeksu z okresu lato-jesień 2011 w szerszym kontekście, fakt, że miało wówczas miejsce kilka ponadprzeciętnych wzrostów przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie. Zwłaszcza dla tych, którzy próbują coś tego rodzaju zwyżkami wyjaśniać.

WIG20_2011

[Głosów:11    Średnia:4.4/5]

2 Komentarzy

  1. Marcin

    Myślę, że szukający “przyczyn” mają rację i nie mają jej zarazem. Pytanie, co uznajemy za przyczynę: czy “trigger” wyzwalający jakieś zachowanie, czy też głębsze przyczyny. Co wywołało I wojnę światową? Zabójstwo arcyksięcia Ferdynanda? Czy całe nagromadzenie rozmaitych czynników?

    1. Grzegorz Zalewski (Post autora)

      przyczyn jest wiele i narastają. Az w koncu pojawia się jakiś impuls, który przeważa. I oczywiście łatwo jest uznać, że to jedno wydarzenie doprowadziło do czegoś tam. Ale to jest mega uproszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *