Rozliczamy podatki z forexu

Okazuje się, że okazyjne wpisy na naszych blogach na temat podatku z forexu zaliczają statystycznie wysoką liczę odsłon, stąd wnioskuję, że temat jest na tyle ważki, by do niego wracać.

Mamy okres rozliczeń podatkowych i wystawiania PITów, więc myślę, że kilka poniższych wskazówek okaże się nie tylko pomocnych, ale i zaskakujących w kilku miejscach.

Generalnie problem pojawia się w przypadku dochodów powstałych u brokerów zagranicznych, którzy nie mają obowiązku wystawiania nam stosownych deklaracji PIT-8c, ujmujących roczne zyski/straty. Brak PIT-8C nie zwalnia jednak z konieczności samorozliczenia. Jest więc pewną wygodą posiadanie rachunku forex u polskiego brokera, który rozliczenie podaje nam na tacy. Ale otrzymanie od brokera PIT-8C nie przeszkadza w sprawdzeniu poprawności tych wyliczeń. Na stronie bossa.pl jest krótki instruktaż jak tego dokonać (wraz z innymi informacjami praktycznymi w temacie podatków).

A jak poprawnie rozliczyć się samemu z dochodów poza Polską i na jakie pułapki można wpaść przy tej okazji?

Przede wszystkim logujemy się na swój rachunek i wyciągamy historię wszystkich operacji (nie tylko transakcji, ale i punktów swapowych) za okres 1 stycznia-31 grudnia poprzedniego roku. Zapisujemy całość do pliku w taki sposób, by widać było tam wyraźnie nasze dane. W razie problemów czy kontroli ze strony Urzędu Skarbowego taki plik będzie nieodzownym dowodem, a być może trzeba będzie go również wydrukować.

Zwykle zestawienie takie można łatwo przerzucić do arkusza kalkulacyjnego (typu Excel), co znacznie usprawni dalsze wyliczenia. A naszym zadaniem jest obliczenie przychodów i kosztów, które po odjęciu od siebie wskażą zysk do opodatkowania lub stratę. I tu zaczynają się dziwne czasami schody.

Przychód to suma wszystkich zysków uzyskanych z transakcji zakończonych na plusie oraz dodatnich punktów swapowych, i tu nie ma co do tego wątpliwości. Taką właśnie sumaryczną kwotę wpisujemy potem do PIT-38 (lub PIT-36). Liczymy TYLKO transakcje zamknięte w danym roku, bo jedynie takie podlegają opodatkowaniu.

Co do kosztów to sprawa nieco nam się gmatwa. Prawo mówi, że: „kosztami uzyskania przychodów są koszty poniesione w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów”. Ale istnieje dodatkowy warunek – pozostawać one muszą w ścisłym związku z przychodami, i do związku owego w przypadkach niektórych kosztów trzeba solidnie przekonać urzędników skarbowych w zakresie zasadności ich odliczenia. W praktyce nie istnieje bowiem jedna i uniwersalna wykładnia. Jeśli ktoś chciałby odliczyć np. cenę jakiegoś szkolenia, to może trafić na mur. W jednym Urzędzie Skarbowym nie było z tym problemów, w innym zgody nie było. Internet jest pełen pism z interpretacjami, więc w razie czego można poszukać podobnej lub identycznej sprawy, która zakończyła się pozytywnie, i użyć wykorzystanych tam argumentów. Z pewnością nie będzie problemów z odliczeniem prowizji, ale zakup literatury czy szkoleń może być kwestionowany.

Najważniejszym jednak kosztem są… transakcje stratne. Choć wliczenie ich do pozycji „koszty”, jak robią to i nasi polscy brokerzy, nie zawsze było tak oczywiste. Na przykład w tej oto interpretacji samego Naczelnego Sądu Administracyjnego z 2010 roku mamy ładny kwiatek:

http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/6A26C54390

Stratne transakcje nie były wcale uznane za koszt osiągnięcia przychodów! Wobec czego biedny inwestor musiałby zapłacić 19% podatku od wszystkich zyskownych transakcji, a stratne rozliczać w kolejnych 5-ciu latach. Kompletny absurd! Na szczęście wycofany w kolejnej apelacji. Gdyby ktoś wpadł na tego rodzaju minę, poradą niech będzie ta interpretacja:

https://interpretacje-podatkowe.org/przychod/ibpbii-2-415-1050-12-ak

W niej Dyrektor Izby Skarbowej potwierdza, że transakcje zakończone stratą zaliczają się do kosztów uzyskania przychodów. Podobnie zresztą jak pobrane przez brokera punkty swapowe za “udzielony kredyt” (lewar) na przeprowadzenie transakcji. Suma tych składników wypełni nam rubrykę kosztów w PIT-38.

Ale nie tak szybko… Samo sumowanie transakcji i punktów swapowych to dopiero rozwinięcie a nie rozpoczęcie zabawy.

Kiedy mamy już pełne zestawienie transakcji, najpierw każdą z nich osobno przeliczamy z danej waluty rachunku na PLN, używając kursu NBP z dnia roboczego poprzedzającego zamkniętą transakcję. To znaczy, że KAŻDY pojedynczy powstały zysk lub stratę w momencie zamknięcia transakcji w walucie przeliczyć trzeba na złote. Zatem nawet jeśli transakcji jest tysiące, nie ma rady, każdą trzeba przeliczyć, stąd arkusz kalkulacyjny jako pomoc. Dopiero po tej operacji zsumowanie przychodów i kosztów w złotych, wpisanie ich w rubryki PITa i odjęcie, wykaże nam wielkość zysku lub straty do opodatkowania (podatkiem przypomnę 19%).

Istnieją rozbieżności co do tego, jak przeliczać transakcje z waluty na złote. Są bowiem używane 2 metody:

1/ Tylko sam zysk lub stratę przeliczamy na PLN w momencie zamknięcia pozycji.

2/ Kurs otwarcia pozycji przeliczamy na PLN i mnożymy przez wielkość pozycji, potem odejmujemy to od kursu zamknięcia pozycji przeliczonego na PLN i pomnożonego przez wielkość pozycji.

Wg mojej wiedzy i w wyniku kilku rozmów oraz poszukiwań mogę podpowiedzieć, że to metoda nr 1 z powyżej wymienionych jest prawidłowa. Choć znajdowałem zdania odrębne.

I tu uwaga na kolejną pułapkę! Nawet jeśli w walucie użytej na rachunku powstała nam strata, po przeliczeniu wszystkiego na złote może się okazać, że był jednak zysk do opodatkowania, szczególnie gdy waluta wykazała się dużo zmiennością w ciągu roku! Bardzo prosto można uświadomić sobie to na prostym przykładzie.

Załóżmy dla uproszczenia, że przeprowadziliśmy w ciągu roku 2 transakcje, i w jednej udało się zyskać 1000 USD, w drugiej stracić 1100 USD. W rezultacie osiągnęliśmy stratę netto 100 USD. Dla Urzędu Skarbowego nie ma to znaczenia, trzeba bowiem ów wynik przedstawić w złotych. I powiedzmy, że zysk powstał gdy 1 USD=4 PLN , a strata gdy 1 USD=3,6 PLN wg kursów NBP. Liczymy:

1000 $ x 4 PLN/USD = 4000 PLN

-1100 $ x 3,6 PLN/USD = -3960 PLN

4000 PLN – 3960 PLN = +40 PLN

Zamiast więc straty 100 USD mamy do opodatkowania zysk 40 PLN!

Tak samo działa to w drugą stronę, gdy zyskaliśmy w USD, ale po przeliczeniu na złote wyszło, że była jednak strata i podatku nie będzie. Sam wynik finansowy w walucie nie przesądza więc o wielkości podatku!

Czy stratę trzeba wykazać w PITach? Strata NIE ZWALNIA z obowiązku złożenia PIT-a, nie istnieje jednak obowiązek rozliczenia straty w kolejnych latach, jest natomiast prawo do zrobienia tego i warto z tego skorzystać. Dlaczego? Przede wszystkim z powodu możliwości odliczenia sobie tej straty od zysków z giełdy czy forexu w kolejnych 5–ciu latach. Taka strata to przydatna tarcza podatkowa, która ma swoją wartość użytkową.

I ciekawostka przy tej okazji– można dokonać korekty swoich PITów z poprzednich lat.

Podsumujmy:

Przychody to zyskowne transakcje i dodatnie punkty swapowe przeliczone na złote.

Koszty to stratne transakcje i ujemne punkty swapowe przeliczone na złote.

Zysk do opodatkowania to różnica między obiema tymi wartościami.

Muszę na koniec dodać kilka zastrzeżeń oraz przestróg.

Po pierwsze – to nie jest prawda, że podatek płaci się tylko wówczas, gdy pieniądze transferujemy z rachunku forexowego do Polski i tylko od tej przetransferowanej kwoty. Nie te przelewy stanowią bazę rozliczeń, tylko same transakcje na rachunku forexowym w danym roku, albo przynajmniej punkty swapowe gdy rachunek był nieaktywny.

Po drugie – ten poradnik nie jest wykładnią prawa, lecz podpowiedzią jak się rozliczać, zrobioną w dobrej wierze. Proszę mieć na uwadze, że urzędów wcale nie obchodzi co podatnik wyczytał na jakimś blogu, ważne jest tylko to co zapisane w prawie lub ewentualnie w oficjalnej interpretacji. Co gorsza – wpaść w kłopoty można z powodu nawet tego, co dowiemy się od urzędnika w okienku!!! Kanwą tej przestrogi niech będzie sprawa grupy ludzi, która walczy z ZUSem z powodu nieprawidłowego posłużenia się informacjami uzyskanymi od urzędników, na ręce których składali dokumenty. Otóż okazało się w wielu przypadkach, że dokumenty złożone były niewłaściwie, chociaż dokonano tego w dobrej wierze, przy aktywnym udziale i pomocy urzędników w lokalnych siedzibach ZUS. Proszę jednak być ostrzeżonym, że szary urzędnik w okienku nie ma umocowań do interpretacji prawa! I nawet on może się mylić przy doradzaniu w tym, które dokumenty, kiedy i jak są wypełnione, a winę za braki formalne w całości ponosi płatnik/podatnik! Ciekawym tej sprawy polecam tę krótką audycję:

http://audycje.tokfm.pl/widget-player/34381

W związku z tym sugeruję, by w razie wątpliwości posługiwać się przy okienku metodami z filmów szpiegowskich. Jeśli nie mamy możliwości otrzymania potwierdzenia czegokolwiek na piśmie, to trzeba nagrać rozmowę (telefoniczną lub osobistą), nakręcić film telefonem, i pytać po 3 razy dla pewności. To i tak nie zwalnia z odpowiedzialności, ale w razie czego pozwala mieć dowód zaniedbania lub pomyłki urzędnika. To oczywiście śmieszne i tragiczne zarazem, ale skoro władza chce takimi metodami uwolnić się od błędów urzędników, potrzebujemy jakichkolwiek zabezpieczeń.

Cóż, wypada już tylko życzyć wysokich podatków 🙂

—kat—

p.s. Poprawki edytowano 9 marca 2016

[Głosów:5    Średnia:3.4/5]

12 Komentarzy

  1. Kamil

    A czy jest możliwy podobny “poradnik” dla dywidend otrzymanych z giełd zagranicznych? (NYSE, LSE) Z tego co widziałem na rachunku, to w przypadku NYSE otrzymujemy 70% dywidendy (30% potrąca wujek Sam), natomiast w przypadku LSE otrzymujemy 100% (a przynajmniej od funduszy notowanych na LSE a będących zarejestrowanych w Irlandii). Jak to uwzględnić w PIT?
    Pozdrawiam

    1. Dawid Błaszczyk

      Panie Kamilu,
      Dywidendy z tytułu posiadanych akcji spółek zagranicznych rozliczamy w części E formularza PIT 38.

      W punkcie tym nie wpisujemy nigdzie przychodów z tytułu dywidend, w formularzu uwzględniamy tylko i wyłącznie kwoty podatku należnego i zapłaconego.
      W punkcie 36 obliczamy jaki jest należny podatek z tytułu otrzymanych dywidend (stawka 19%) jeżeli podatek nie został pobrany przez płatnika, czyli jeżeli dywidenda została nam wypłacona w kwocie brutto. Przykład, otrzymano dywidendę ze spółki notowanej na LSE w kwocie 1000 zł, zryczałtowany podatek wyniesie 190 zł i to wpisujemy w punkcie 36

      W punkcie 37 wpisujemy jaki jest należny podatek z tytułu otrzymanych dywidend według stawki obowiązującej w Polsce czyli 19% jeżeli dywidenda została wypłacona w kwocie netto. A w punkcie 38 wpisujemy jaki podatek został faktycznie zapłacony za granicą. Przykład, z tytułu posiadania akcji spółki notowanej w USA otrzymano dywidendę w kwocie 1000 zł czyli zryczałtowany podatek wyniesie 190 zł i to wpisujemy w punkcie 37 a w punkcie 38 wpisujemy faktycznie zapłacony podatek czyli 300 zł.
      Podatek faktycznie zapłacony jest wyższy niż zryczałtowany podatek więc w punkcie 40 wyjdzie nam 0.

      Zakładając że otrzymaliśmy tylko dywidendy w PIT 38 do urzędu skarbowego będziemy obowiązani zapłacić kwotę 190 zł tytułem otrzymanej dywidendy spółki z LSE

      Wszędzie w przykładach opieram się na złotówce a nie na walutach obcych gdyż w DM BOŚ dywidendy są wypłacane klientom w złotówkach. Na podstawie danych zawartych w historii finansowej klient DM BOŚ jest w stanie samodzielnie wypełnić część E PIT 38 dotycząca dywidend.

      Mojej odpowiedzi nie można traktować jako porady podatkowej i każdy inwestor powinien samodzielnie zgłosić się do odpowiednich organów podatkowych w razie jakichkolwiek wątpliwości przy wypełnianiu formularza podatkowego.

      W razie pytań proszę o kontakt na adres makler@bossa.pl.

      Dawid Błaszczyk
      Kierownik ds. Rozwoju Rynków Zagranicznych.

      Dom Maklerski BOŚ S.A.

  2. Marcin N.

    W 2013 roku Urząd Skarbowy wzywał mnie do złożenia PIT-38 i wykazania poniesionej straty (wynikała z PIT-8c, który trafił do urzędu) wywodząc taki obowiązek wprost z ustawy o podatku dochodowym. Stąd proszę o zweryfikowanie twierdzenia: “Czy stratę trzeba wykazać w PITach? Nie ma takiego obowiązku”

    Pozdrawiam
    Marcin Nowogórski

    1. Tomasz Symonowicz (Post autora)

      Odpowiem w ten sposób:
      Strata NIE ZWALNIA od złożenia PITu. W tym sensie istnieje obowiązek. Nie ma natomiast obowiązku rozliczenia straty. Przeredaguję to tak by było to jaśniejsze. Dziękuję za wskazanie!

  3. kjonca

    Czepnę się,
    “zyskać 1000 USD, w drugiej stracić 1100 USD. W rezultacie osiągnęliśmy stratę netto 100 PLN”
    jak na moje to 100$

    1. Tomasz Symonowicz (Post autora)

      A tak, zgadza się, literówka. Przepraszam, poprawiam i dziękuję:)

  4. Danka

    Odnośnie rozliczenia gdzie zagraniczny broker czy bank inwestycyjny nie wystawia PIT-8c,a trzeba rozliczyć samemu z giełdy ,to na 30 zapytań wysłanych do biur,doradców podatkowych żaden z nich nie był w stanie podjąć się takiego rozliczenia,nie mieli do czynienia z akcjami ,ETF-ami,dywiendami,forexem,kontraktami terminowymi,a takich operacji miałem bardzo dużo ,ponad 120stron wydrukowanych z podsumowania rachunku.
    Najwięcej zamieszania miałem oraz nieprzyjemne wizyty w US miałem z powodu,że US w Polsce otrzymał z U.S z zagranicy powiadomienie że za 2013 mój zysk wyniósł ponad 1,2 mil.USD,a na rachunku mam stratę około 5 tys.USD,- z kolei od tego banku inwestycyjnego dostaję informacje jakie przekazał do US zagranicznego ,a tam jest informacja ,że mam strate w wysokości około 1000 USD.
    Reasumując -trzy różne kwoty z tej samej instytucji.Trwała długa walka z tymi danymi ,które nie wiadomo czemu się nie zgadzały ,w końcu doradca podatkowy rozliczyła to zgodnie co przedstawiał rachunek,a US dalej nie wnikał dlatego bo sami zgłupieli i nie wiedzieli jak i dlaczego. A suma 1.2 miliona USD to były obroty na rachunku,a błąd wynikał że żle ktoś to przetłumaczył .Dotyczyło to prawie wszystkich klientów w Polsce.

    1. Tomasz Symonowicz (Post autora)

      Widywałem takie pomyłki właśnie gdy przychód mylono z dochodem.
      Z tego co wiem niektórzy brokerzy zagraniczni wysyłają sami powiadomienia do polskiego US, ale nie we wszystkich przypadkach z tego co wiem.

  5. neris

    Panowie, czy jesteście pewni co do tekstu? Mam zastrzeżenia co do tego czym jest waszym zdaniem przychód, a czym koszt.

    Człowiek z Deloitte wyjaśnił mi, że koszt w inwestycjach, to ilość*cena kupna danego instrumentu, a przychód to ilość*cena sprzedaży. Niezależnie, czy to otwarcie czy zamknięcie pozycji.

    Z tego wynika, że jeżeli ktoś zajął pozycje długą – kupił 1lot USDPLN za 3,50 to jego koszt = 350000zł. Przychód powstaje w momencie sprzedaży np. 3,80 = 380000zł. Wówczas dochód od którego należy zapłacić podatek to 30000zł. Jeżeli transakcje są kwotowane w innej walucie niż PLN, np. w USD dla EURUSD, JPY dla USDJPY, to należy i koszt i przychód z osobna przeliczyć po średnim kursie NPB z dnia poprzedniego.

    Oznacza, to że koszt może być liczony po innym kursie i przychód po innym kursie, ponieważ pozycja została zamknięta w innym dniu. Jest to podejście dalekie od tego które prezentujecie na stronie.

    Kto tu ma racje, pracownik Deloitte, czy wy? Jak można mówić o wyniku transakcji, że to jest przychód lub jest to koszt?

    1. Tomasz Symonowicz (Post autora)

      Jak wskazuję w tekście, istnieją 2 metody rozliczenia przychodu i dochodu. Z tego co wiem oba były wykorzystywane przez naszych brokerów. Z tego co udało mi się wyśledzić większość stosuje obecnie metodę nr.1 czyli tylko zysk jest przeliczany na PLN. Jednoznacznie może to rozstrzygnąć tylko oficjalna interpretacja US/IS. Dlatego zastrzegałem, że mój tekst nie może być wykładnią a jedynie podpowiedzią opartą na wiedzy przekazywanej w dobrej wierze.

      1. Tomasz Symonowicz (Post autora)

        Dodam jeszcze skąd właśnie taka interpretacja:
        otóż nie jest kosztem faktycznie poniesionym na nabycie zablokowanie depozytu.
        W przypadku akcji kwotę równą wartości ich nabycia przelewa się z naszego rachunku na rachunek sprzedającego. Nie ma takich przesunięć środków na forexie, środki są blokowane pod depozyt, ale nie opuszczają rachunku. Nie można mówić o koszcie. Przychodem jest więc sam zysk z transakcji.

        Nie znalazłem jednak w stertach interpretacji informacji na ten właśnie temat. Gdyby ktoś został wezwany do US na wyjaśnienia, może się posłużyć powyższym. Nie dam jednak gwarancji, że USy i ISy mogą mieć podobne zdanie.

  6. Tomasz Symonowicz (Post autora)

    @Kamil
    Nie zajmowałem się do tej pory dywidendami, więc nie mogę obiecać wpisu, tym bardziej, że sam nie mam z nimi doświadczeń, w przeciwieństwie do forexu.
    Ale spytam w BOŚ czy są takie materiały.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *