Książkowe sekrety ikony tradingu

Widzę, że pojawiło się polskie wydanie książki jednego z luminarzy tradingu – Larry Williamsa, nie mogę więc przepuścić okazji do wydania z siebie kilku słów komentarza na temat jej zawartości.

W polskim tłumaczeniu tytuł brzmi „Sekrety tradingu krótkoterminowego” i choć nie w pełni oddaje on sens oryginału: „Long-term secrets to short-term trading” (z 1999 r.), to domyślam się po spisie treści, że to dokładnie ta sama pozycja. To był chyba mój pierwszy zakup w Amazonie sporo ponad dekadę temu. Ponieważ w tamtym czasie mocno angażowałem się w propagowanie pomysłów Williamsa na forach i w mediach wszelkiego rodzaju, emocje oczekiwania na przesyłkę sięgały stratosfery. Lektura w owej angielskiej wersji trwała bodajże ze 3 dni, spuszczanie powietrza z balonu zachwytu kolejne 3 lata, a realistyczne i przy tym nieco sceptyczne spojrzenie dojrzewało kolejne siedem z okładem. Ta rosnąca ambiwalencja to nie z powodu jakości tej książki, raczej z doświadczeń przekładania pomysłów  w niej zawartych na realność.

Tym razem jednak odrzucę sentymenty, a i ową realność postaram się jak najbardziej zobiektywizować.

Gdybym miał krótko podsumować o czym cała książka traktuje, to w żołnierskich słowach:

– kilka pomysłów na statystyczne i techniczne strategie gry na kontraktach

   + kilka komputerowych testów niektórych z owych strategii

   + praktyczny wykład o zarządzaniu

   + osobiste komentarze Larry’ego o naturze rynków, prognozowaniu itp.

Najgorętszą nadzieją, jak sobie przypominam, była wizja przestudiowania słynnego systemu „Wybicia z progu zmienności” (ang. Volatility breakout). Williams dzięki niemu wygrał Mistrzostwa spekulacji w 1987 roku, śrubując rekord do poziomów, do których nawet o włos nikt się nie zbliżył. Ten system całkiem nieźle sprawował się na naszych kontraktach dekadę temu, a dodatkowo Paweł Rejczak co dzień pokazywał jego sygnały w nieco zmodyfikowanej wersji na portalu Euromoney. Na forach ekscytowano się nimi na przemian z nienawidzeniem. Jedni zajmowali zgodnie z nimi pozycję lub regulowali swoje pomysły, inni wskazywali na to, że rynek gra przeciw nim i mało skrycie cieszyli się z nietrafień. Z perspektywy czasu strategia wygląda dziś już nieco trywialnie i zdaje się mało efektywnie w oryginalnym wykonaniu, ale 2 dekady temu wstrzeliła się swoją nowością i pomysłowością w dynamikę rynków. Cóż, to pionierzy zawsze spijają najsłodszą śmietankę…

Inny jego pomysł z owej książki, grę na luki o nazwie „Oops”, opisywałem i testowałem przed laty również na naszym blogu-> tutaj, 2 część -> tutaj i dodatek-> tutaj.

 

Jeśli się nie mylę pozostałe strategie wykorzystywały raczej statystyczne zależności niż typową A.T., coś w stylu gry na konkretne dni miesiąca czy mierzone w procentach ruchy. Jako pomysły urzekały swoją oryginalnością i inspirowały, ale na tak nieliniowo poruszających się, kapryśnych rynkach szybko mogły się zużywać. Od razu odłożyłem je na półkę, nie wierzę bowiem w taką precyzję matematyczną rynków. Lub może inaczej – uważam, że to właśnie te pomysły w pierwszej kolejności narażone są na niestacjonarność giełdowych procesów. Williams uaktualniał owe statystyki w kolejnych wydaniach, to konieczność, ale ja sam bardziej używam ich do pomiarów tego jak rynki się zmieniają, sceptycznie natomiast podchodzę do wykorzystania ich w zarabianiu.

Dużo bardziej przypadły mi do gustu proste działania techniczne na wykresach i szukanie ciekawych zależności między cenami (jak np. typowe swing High i Low w różnych konfiguracjach). Williams poświęcił temu lata, drobiazgowo szukając ciekawych korelacji i formacji do gry (tzw.set-ups), ale w książce wskazuje tylko wybrane, dość ogólne zresztą. On był prawdziwym ich mistrzem wykrywania i wykorzystywania. Dla mnie okres, kiedy czytałem tę książkę, stanowił etap wykluwania się coraz silniejszego przekonania, że to jednak zarządzanie ryzykiem stoi przede wszystkim za zyskami, a te jego statystyki i opis formacji zatrzymały mnie w nieco złudnym przekonaniu alternatywnym – że to wysoka trafność wejścia formacją w rynek robi transakcje. Dlatego wspomniałem na początku o 3 latach spuszczania powietrza z balonika. No ale same najprostsze zależności między cenami to nadal osnowa moich strategii, o coś trzeba przecież oprzeć w końcu transakcje, ale nie kończyć na tym.

W rozdziale o kontroli ryzyka mamy za to kąsek o tzw. formule Kelly’ego, która do spółki z systemem „Wybicia z progu zmienności” pozwoliła mu wygrać wspomniane Mistrzostwa. Po czasie nazywał to wariactwem, ta formuła to bardziej wysokogórska kolejka niż racjonalne podejście do wielkości pozycji. Nigdy więcej nie odważyłby się tak pokerowo ryzykować kapitałem.

To nie jest pozycja dla początkujących, trzeba uprzednio uzbroić się w podstawową wiedzę na temat kontraktów terminowych, podstaw tworzenia systemów mechanicznych i czytania z nich raportów, a także o zasadniczych składowych tradowania i pojęć z tym związanych. Nie wszystkie pomysły są tam testowane, nawet dziś byłby z tym problem. Nie wszystkie strategie wytrzymały też próbę czasu. I dlatego sam Williams poddawał się nieustannej ewolucji przez minione 2 dekady. Stał się poniekąd sceptykiem wobec typowej Analizy technicznej, skręcając ku analizie cykli, sentymentów, a wreszcie mocno angażując się w trading oparty wyłącznie na C.O.T., czyli szukaniu zależności na wykresach cotygodniowych zestawień o zagregowanej ilości kontraktów posiadanych przez poszczególne grupy inwestorów (i napisał o tym kolejną książkę). W sumie to także Analiza techniczna, tyle że innego rzędu. Te poszukiwania to po części rozczarowanie starymi metodami, które przygasły nieco na zmieniających się rynkach, szczególnie pod wpływem algorytmów (głównie tych wysokiej częstotliwości). I choć w poszukiwaniu pomysłów do komputerowych strategii Williams był zawsze pionierem, sam przyznawał, że nie jest mentalnie zdolny do ich użycia w swoim tradingu, potrzebując dodania czegoś więcej od siebie. Ta książka poniekąd siedzi okrakiem na obu tych podejściach.

—kat—

[Głosów:9    Średnia:4.8/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *