Przepowiednie zawsze w modzie, cz. 4

Bardzo istotną wadą Analizy technicznej, opisaną przez Laszlo Birinyi’ego w książce „The Master Trader”, jest coś, co on sam nazywa ‘zadziwiający brak analizy’.

 

Co to oznacza? Mówiąc najprościej – albo zupełny brak dociekań ze strony inwestorów w temacie rzeczywistej skuteczności stosowanych narzędzi A.T., albo po prostu oblanie przez owe metody testów zyskowności działania, gdyby tylko pokusić się o sprawdzenie ich. W zasadzie w obu przypadkach winę ponoszą sami inwestorzy, trading oparty o nieskuteczne narzędzia jest po prostu nieracjonalny, brak rzetelnej ich weryfikacji tym bardziej. Trudno się z nim nie zgodzić, co oczywiście nie znaczy od razu, że A.T. należałoby wykreślić z procesów decyzyjnych. Owe narzędzia mogą być skuteczne, ale tylko w określonych warunkach lub przy spełnieniu bardziej restrykcyjnych założeń.

A ponieważ Birinyi wszelkie hipotezy, propozycje i metody inwestycyjne sprawdza rygorystycznie do samej kości, dlatego i w tym rozdziale znalazły się przykłady tego co i jak w praktyce zawodzi. Przywołuje on mianowicie artykuły lub wystąpienia znanych analityków, którzy przy użyciu narzędzi technicznych próbowali określić przyszłość kursów akcji lub indeksów, po czym sprawdza rzeczywiste działanie zastosowanych tam metod na danych sprzed owych publikacji oraz po. Nie będzie chyba zdziwieniem jeśli napiszę, że większość owych narzędzi okazała się zawodna.

Faktem jest jednak, że owe weryfikacje dotyczyły raczej rzadko używanych narzędzi typu analiza zmian wolumenu transakcji w ważnych punktach, wskaźniki sentymentu, ale też niektóre wskaźniki techniczne uzyskiwane na podstawie uśrednień kursów na wszelkie sposoby (np. A/D line). Pikanterii dodaje temu fakt, zresztą przez wielu techników znany, że wskaźniki czy oscylatory wykupienia/wyprzedania rynku potrafią płatać figle i skutecznie działać, ale… w sposób zupełnie przeciwny od podawanego w podręcznikach.

A na koniec serwuje test 11 wskaźników, które terminal Bloomberga ma zaimplementowane programowo dla ułatwienia pracy traderom technicznym (zresztą większość platform je już ma). W Bloombergu jednakże dodano opcję TESTOWANIA owych narzędzi na danych historycznych. Birinyi zrobił więc taki test na dziennych danych w okresie 1 roku, który zaczynał się do początku obecnej hossy czyli od marca 2009, dla indeksu S&P500:

 Birinyi-11indicates

Źródło: „The Master trader”.

Zapewne nikogo nie zdziwi, że zwykłe “kup i trzymaj” (w pierwszej linijce) przyniosło zysk, który drastycznie pokonał dokonania owych 11 wskaźników (ostatnia kolumna z zyskami – np. 79,9k – oznacza 79,9 tysiąca USD). To samo zresztą wyszło przy teście ich na wszystkich pojedynczych akcjach objętych indeksem Dow Jones.

To oczywiście bezsporne dowody. Ale muszę wtrącić swoje dwa grosze, aby wprowadzić nieco równowagi do tej cenzurki wystawionej przez Birinyi, która choć jest prawdziwa to … niekompletna i lekko tendencyjna. Spora część inwestorów rzeczywiście nie sprawdza rzeczywistej wartości narzędzi technicznych, których używa, ale:

1.   Ta sama wada dotyczy wielu innych rodzajów analiz.

2.   Krótkie okresy testowe, do tego podczas silnej hossy, siłą rzeczy wynaturzają działanie wskaźników przewidzianych dla rynków „nietrendowych”.

3.   Parametry domyślnie wbudowane we wskaźniki wcale nie muszą być opcjonalnie najbardziej efektywne.

4.   Wskaźniki stosowane w czystej formie to przedszkole. Sens nadaje im dopiero stosowne zarządzanie ryzykiem.

5.   Narzędzia techniczne dość często są jedynie uzupełnieniem dużo szerszego podejścia do analizy rynku z wielu innych stron, a nie jedyną metodą.

Co oczywiście nie tłumaczy ani niefrasobliwości podejścia ze strony inwestorów, ani marnej jakości publicznych analiz. Z moich spostrzeżeń wynika, że spora część inwestorów rzeczywiście nie zna skuteczności narzędzi, których używają ( nie chodzi przy tym jedynie o te techniczne). Trzeba jednak mieć na uwadze, że nie ma sposobu na sprawdzenie wielu z nich jeśli używane są w sposób niekonwencjonalny, czyli w połączeniu z innymi rodzajami analiz czy własną intuicją. Wówczas rzeczywista przewaga miesza się z umiejętnościami inwestora (ang. skill) i szczęściem (ang. luck). Tak zresztą powstaje ów boski pierwiastek, którego książki ani nie ogarną, ani nie na nauczą.

CDN

—kat—

[Głosów:16    Średnia:2.3/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *