Sąd po raz kolejny, tym razem w Szczecinie, zawyrokował o losowym charakterze gry w pokera i skazał całą grupę osób za organizację lub wzięcie udziału w nielegalnym turnieju, mającym miejsce 4 lata temu.

 

Nie przypadkiem akurat poker pojawia się na naszych blogach od czasu do czasu. Głównie z powodu wielu podobieństw jakie łączą profesjonalnych pokerzystów z giełdowym tradingiem w kwestii psychologii, zarządzania kapitałem i stawkami w każdym wejściu, koniecznością wypracowania przewagi, szacowaniem prawdopodobieństw, by wymienić najważniejsze. Zawsze jednak podkreślamy tutaj znaczące różnice między typowymi grami hazardowymi a giełdą (choćby ten wpis). Poker jest interesujący z perspektywy tradingu ze względu na znaczną rolę umiejętności gracza w końcowym sukcesie, a nie tylko szczęścia i przypadku. Tym razem jednak krótko o czymś, czego do tej pory nie było – o aspekcie losowości w obu przypadkach.

W wielu krajach toczą się spory o legalność pokerowej gry, jak i znaczenia w niej pierwiastka umiejętności. W Polsce wszystkie gry hazardowe, na pieniądze czy o inne nagrody materialne, w których istnieje choć cień przypadku podczas rozgrywki, mogą być prowadzone jedynie w legalnie działających pod egidą państwa kasynach. W Szczecinie zorganizowano prywatny turniej urodzinowy na 100 osób, które przed grą wpłacały tzw. wpisowe, dzielone następnie wśród zwycięzców. W świetle prawa była to impreza hazardowa nielegalna, nie posiadająca zezwolenia. Sąd orzekł, jak w wielu podobnych przypadkach tego rodzaju wcześniej, że poker jest ewidentnie grą losową, czyli taką w której wygrana zależy od przypadku. Zawsze takim przypadkiem jest przynajmniej samo rozdanie kart na wstępie, choć późniejsza rozgrywka zależy faktycznie od umiejętności gracza, co nie omieszkał przyznać sędzia.

W pokerze więc, każdego rodzaju zresztą, już przynajmniej na wstępie mamy element losowy, który determinuje ciąg dalszy gry oraz decyzje i wybory graczy. Wszyscy dostają do ręki różne karty o zmiennej sile, teoretycznie więc szanse wszystkich wynikające z tasowania i przydziału nie są równe, również w dalszej części rozgrywki, zależnie od rodzaju pokera.

A jak ten właśnie element wygląda w przypadku giełdy? Jak wiele zależy od przypadku i szczęścia w kwestii cen, które są niejakoby naszymi „kartami do gry”? Kto i co nam rozdaje przed grą i w jej trakcie?

Otóż wszyscy inwestorzy mają równe szanse w każdym momencie. Kursy papierów wartościowych są bowiem identyczne dla wszystkich, którzy chcą zawierać transakcje, nikt nie jest uprzywilejowany i nie ma dostępu do lepszych czy gorszych cen. Oczywiście nie mówiąc o informacjach poufnych, które są prawnie penalizowane. Ani o algorytmach, które „widzą” ceny o mgnienie oka szybciej z powodu bliskiej odległości od serwerów giełdowych, za co muszą wnieść opłaty. Równe szanse w dostępie całej reszty nie są jeszcze wyznacznikiem tego, że rozgrywka nie jest hazardowa – przykładowo w ruletce również każdy ma jednakowy dostęp do rzutów i jedna liczba obowiązuje wszystkich.

W ruletce jednak, jak i innych grach hazardowych, wszystkie kolejne rzuty czy rozdania są od siebie niezależne, nie sposób ich prognozować, a żadnego rodzaju „legalne” umiejętności nie pomogą w zdobyciu przewagi nad kasynem, ono to bowiem statystycznie jest wygrane we wszystkich prowadzonych grach.

Inwestowanie zapewnia równe szanse, problem w tym, że podobnie jak w pokerze, ceny są w pewnej mierze losowe (tak jak losowo przydzielane są karty przez rozdającego). Celowo użyłem określenie „w pewnej mierze” gdyż nie ma zgody co do tego jak w rzeczywistości owa losowość wygląda.

Teoretycznie ceny są ustalane przez rynek, a więc przez jego uczestników (ludzi lub zaprogramowane przez nich maszyny). Jednak ich napływ do systemu giełdowego, po kolei realizujący zlecenia, a potem ich wpływ na aktualne kursy przypomina coś co nazywa się „błądzeniem losowym” (ang. random walk). Jako pierwszy w usystematyzowanej formie dla rynków finansowych opisał to 40 lat temu Burton Malkiel w słynnej książce „A random walk down Wall Street” (przeczytałem z bólem, ale mimo wszystko z przyjemnością). Stała się ona podporą Hipotezy Efektywnego Rynku, za którą to m.in. Eugene Fama otrzymał Nobla. Mówiąc krótko, teoria Malkiela zakłada, że ruchy kursów akcji giełdowych są ze sobą niepowiązane, a przyszłe ich zmiany są niezależne od zmian mających miejsce w przeszłości. Dokładnie jak w ruletce czy rzucie monetą. Zmiany są niezależne, czyli inaczej LOSOWE i przypominają proces błądzenia losowego. Empiryczne badania naukowe w dużej mierze potwierdzają ową hipotezę. Gdyby jednak była ona w 100% prawdziwa, nikt w długim terminie nie potrafiłby pokonać rynku za pomocą dowolnego rodzaju analizy. Buffett by nie istniał.

A skoro nie tylko Buffett potrafi wykorzystać losowe ponoć dane, więc jakieś zależności mogą jednak istnieć. Gdyby pokazać inwestorom losowo generowane wykresy, to w zasadzie ich odróżnienie od tych giełdowych jest w wielu przypadkach niemożliwe. Głównie z tego powodu, że na obu rodzajach występują wyraźne trendy, przeplatane korektami i flautami. A to przecież trend jest osnową wielu analiz i strategii, Analizy technicznej w szczególności. Zaczęto doszukiwać się więc w przebiegach kursów giełdowych korelacji (dokładnie rzecz biorąc autokorelacji), które świadczyłyby, że jednak istnieją związki między zmianami cen dzisiaj i w przeszłości. Owe autokorelacje są jednak zmiennie, niestabilne, nie pozwalają się w prosty sposób wykorzystać w modelach inwestycyjnych (inaczej ktoś mógłby wygrać całą kasę z rynku). Są jednak intuicyjnie wyczuwalne, co pcha traderów w objęcia gry z rynkiem.

Odpowiedzią na prace Malkiela była książka Andrew Lo z MIT, wielokrotnie tu wspominanego, który za pomocą wzorów pokazał w sposób kompleksowy, że w szeregach kursów giełdowych istnieją jednak zależności, które zaprzeczają ich losowemu charakterowi.A Non-Random Walk Down WallStreet” z 2001 roku obrazuje jak za pomocą komputerów i ekonometrii udało się ekstrahować cenne informacje z historycznych przebiegów cenowych i określić pewną przewidywalność, a co za tym idzie możliwą do uzyskania zyskowność, która osadza się na nie-normalnych rozkładach cen papierów wartościowych i istniejących w nich tzw. grubych ogonach czyli zmianach o wielkości znacznie większej i częstszej niż przewiduje teoria Malkiela. Tym razem książki z bólem nie byłem w stanie doczytać, ilość wzorów na centymetr kwadratowy mnie powaliła.

Debata trwa i pewnie nie szybko, o ile w ogóle, doczekamy się jednoznacznego rozstrzygnięcia. Kursy na wykresie wyglądają nieco chaotycznie, ale nie są w pełni losowe. Gdyby ktoś zechciał zorganizować prywatny turniej giełdowy na pieniądze, sąd powinien mieć spore wątpliwości co do losowości, choć zakładam, że jeśli biegły sądowy będzie pochodził ze środowiska akademickiego, jego opinia okaże się mocno przywiązana do hipotezy błądzenia losowego.

Swoją drogą skoro losowość nie wchodzi w grę w przypadku turniejów pokerowych poza kasynem, to trzeba być może losowy element usunąć z rozgrywki aby sprawa stała się legalna. Np. zamiast przypadkowego rozdawania potasowanych kart, talię celowo ułoży niezależny „krupier” wg algorytmu czy uznania. Wprawdzie to nieco zaburzy klasyczne zasady, ale nadal będzie można powalczyć na umiejętności.

To jednak nie wszystko w kwestii losowości giełdy więc zapraszam na kolejny wpis.

 

—kat—

[Głosów:20    Średnia:5/5]

8 Komentarzy

  1. pit65

    Polaryzację poglądów na temat Random Walk i Non Random Walk dałoby się częściowo wyjaśnić na gruncie teorii informacji wprowadzając pojęcie /miarę/ entropii procesu Random i Not Random.
    Znikłby wtedy ten dla mnie trochę sztuczny podział z braku laku na zwoleników i przeciwników.
    W skrócie mózg ludzki nie jest dobrym generatorem liczb losowych nawet jeżeli wie ,że ma za zadanie wygenerować losowy ciąg znaków.
    A więc z założenia losowość w jego wydaniu jest kiepska i entropia takiego działania jest mała w porównaniu z czystym procesem stochastycznym.
    W praktyce można to śledzić w kryptografii, gdzie np z przestrzeni np 64 symbolów alfanumerycznych jedne wybieramy częściej w procesie losowym celem utworzenia losowego hasła inne rzadziej, a i sposób ich umiejscowienia w takim wyrazie nie jest czysto losowy.
    Dotyczy to nie jednego człowieka , ale całej populacji razem wziętej czego wyrazem jest analiza milinów haseł , które wyciekły z systemów informatycznych .
    W procesie takiej analizy wykorzystując np. łańcuch Markowa możemy badać schematy i ograniczać przestrzeń poszukiwań i np. zakwestionować /mierzyć/ losowość /mała entropia/ takiego oto przykład “losowego” hasła:

    qeadzcwrsfxv1331

    które odgadnięto dzięki badaniu entropii ludzkich wyborów , na pierwszy rzut oka jest bardzo “losowe”.Nic bardziej mylnego.

    POdobnie jest na rynku, to co wydaje nam sie losowością jak powyższe czysto losowe nie jest i można ograniczać przestrzeń poszukiwań do powtarzających się schematów czego prymitywnym wyrazem jest analiza techniczna ,czy fundamentalna innymi słowy taki ekwiwalent liczenia najczęściej powtarzających się kart czy ich sekwencji oczywiście ,że z wyjątkiem tego , że musimy wykryc TE karty /innymi słowy zastosować metodę czyli ekwiwalent łańcucha MArkowa / z całej masy szumu jawiącym nam sie jako Random Walk , a które jego wyznawcy przedstawiają jako prawdę objawioną, a są wyrazem tylko ich ślepoty IMO.
    W tym kontekście Buffet nie jest anomalią , ale cechą rynku.

  2. AlGebroid

    ” „losowego” hasła: qeadzcwrsfxv1331 ”

    Wystarczy popatrzyć na klawiaturę, gdzie leżą ‘q’, ‘e’, itd. Poza tym takie hasło daje się wpisać lewą ręką.

  3. AlGebroid

    “[sąd] zawyrokował o losowym charakterze gry w pokera”

    Bardzo intryguje mnie motyw losowości w pokerze. W czasach, gdy jako dziecko grywałem w szachy z moim Ojcem, zaczynaliśmy od losowania kto gra czarnymi, kto białymi. Tata ukrywał w jednej dłoni czarnego pionka, w drugiej białego, ja wybierałem, “z której ręki”. Statystyki turniejowe mówią, że białe wygrywają częściej. Czy sąd by uznał losowość takiej partyjki szachów? I czy by nas kazali zamknąć? Zwracam uwagę, że wg. ustawy antyhazardowej gra w pokera (oraz w black jack i baccarat) jest dozwolona w Polsce jedynie w kasynach nawet, jeśli gramy o przysłowiowe zapałki i nie ma wygranych pieniężnych.

  4. pit65

    “Zawsze takim przypadkiem jest przynajmniej samo rozdanie kart na wstępie”
    FAjne to uzasadnienie trzeba tylko szukać “głęboko” losowości , a gdyby jej nie było to wystarczy ,że samo przebywanie obok wystarczy.

    Samo rozdanie na wstępie nie jest pokerem, tak jak samo wejście na rynek nie ma nic wspólnego ze strategią, a ustawa ma tyle z anty-hazardem co poker z losowością.
    Chodzi o monopol by czerpać korzyści, losowość robi tu za alibi dla bubla .Ustawa psa ogrodnika “sam nie zje drugiemu nie da”.

  5. pit65

    @AlGebroid

    “Wystarczy popatrzyć na klawiaturę, gdzie leżą ‚q’, ‚e’, itd. ”

    No i właśnie o to chodzi.Kupujemy bo q=wysoki zysk, e=podwójne dno itd.

  6. gzalewski

    ja się dorzucę tu do dyskusji, w kontekście notki kolejnej (niektóre zwierzęta są równiejsze”. To jest właśnie przykład nadużycia prawa i stworzenia czegoś, co intencjami siedzi w PRLu.
    Jeśli państwo mówi mi – nie MOŻESZ prywatnie grać w pokera, to znaczy że będzie mnie monitorowało, aż mnie złapie. Jesli godzą się na jakąś aktywność wszyscy uczestnicy, to państwu wara od tego.
    Pytania uzupełniające – czy brydż jest grą losową w kontekście ustawy hazardowej, a “tysiąc” lub inne banalniejsze? Czy może to urzednik decyduje o większej lub mniejszej losowości?

  7. lesserwisser

    “Pytania uzupełniające – czy brydż jest grą losową w kontekście ustawy hazardowej, a „tysiąc” lub inne banalniejsze? Czy może to urzednik decyduje o większej lub mniejszej losowości?”

    Miałem, kur..czaki, o to samo zapytać,ale z pełniejszą listą, to jest – a co ze : skate, zechcykiem, durniem no i Czarnym Piotrusiem?

    Kapica działa.

  8. gzalewski

    ustawa z 19.11.2009
    ” Minister właściwy do spraw finansów publicznych rozstrzyga, w drodze decyzji, czy gra lub zakład posiadające cechy wymienione w ust. 1–5 są grą losową, zakładem wzajemnym albo grą na automacie w rozumieniu ustawy. ”

    Ustawa z 20.05.1976 (uchylona w 1992 roku)

    3. Minister Finansów może w drodze rozporządzenia uznać za gry losowe lub totalizatory inne niż wymienione w ust. 1 i 2 gry losowe lub zakłady wzajemne o wygrane pieniężne lub rzeczowe.

    4. Minister Finansów rozstrzyga w razie wątpliwości, czy gra lub zakłady wzajemne są grą losową lub totalizatorem.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *