Mistrzowie funduszy hedge – Michael Platt

Jack Schwager w podsumowaniu wywiadu z Michaelem Plattem podkreślił głównie podejście inwestora do zarządzania ryzykiem*. Ja chciałbym zwrócić uwagę także na inną kwestię: skupienie się na unikaniu strat.

Tradycyjnie rozpocznę od przedstawienia inwestora. Michael Platt jest współzałożycielem BlueCrest Capital Management – jednej z największych europejskich firm zarządzających funduszami hedge. W 2013 roku firma zarządzała 37 mld aktywów. Obecnie jest to około 14 mld, przy czym 9 mld aktywów odeszło z firmy gdy zdecydowano o wydzieleniu jednej z dwóch podstawowych strategii (algorytmicznego podążania ze trendem) do osobnej jednostki. Platt odpowiada za drugą strategię, czyli oparte o analizę makro inwestowanie dyskrecjonalne.

W latach 2000-2011 strategia Platta osiągnęła przeciętną roczną stopę zwrotu netto na poziomie 14% przy maksymalnym obsunięciu na trudnym do uwierzenia poziomie poniżej 5%. Z informacji, które zdołałem znaleźć wynika, że kolejne lata nie były tak bardzo udane jak okres poprzedzający wywiad ze Schwagerem (co nie jest rzadkością). Wyniki w roku 2013 i 2014 znalazły się w okolicach zera, a w pierwszych miesiącach 2015 roku flagowy fundusz stracił kilka procent.

Platt nie jest jedynym zarządzającym we flagowym funduszu. Zatrudnia on także traderów, którzy zarządzają swoimi pod-portfelami. Traderzy podlegają interesującym i trochę kontrowersyjnym zasadom zarządzania ryzykiem. Po 3% obsunięciu odbierana jest im połowa zarządzanych aktywów, po kolejnym 3% obsunięciu ich dalsza praca staje pod znakiem zapytania. Poziomem odniesienia dla tych obsunięć jest zawsze kapitał na początku roku.

Myślę, że wielu inwestorów stosuje podobne podejście pozwalając sobie na większą ekspozycję na ryzyko w przypadku notowania satysfakcjonujących zysków w danym okresie rozliczeniowym (na przykład dniu) i ograniczając ryzyko gdy w danym okresie notują straty (czasem zupełnie wychodząc z rynku po osiągnięciu na przykład dziennego limitu strat).

Platt traktuje te zasady jako jeden z poziomów** zarządzania ryzykiem. Limit 3% obsunięć (nie przesuwany do góry wraz ze wzrostem kapitału w trakcie roku) jest też wyrazem jego koncentracji na unikaniu strat. Platt podkreśla, że korzyści z unikania strat nie dotyczą jedynie oczywistego aspektu finansowego i  inwestycyjnego (odrobienie 20% wymaga zyskania 25% i tak dalej) ale także emocjonalnego i intelektualnego. To ważna kwestia, którą poruszałem już na blogu. Inwestorzy posiadają ograniczone zasoby emocjonalne i ograniczoną uwagę. Każda transakcja, każda pozycja angażuje te zasoby. Zdaniem Platta stratne pozycje i stratne transakcje mogą na tyle wyczerpać potencjał inwestora, że przegapi on atrakcyjne okazje inwestycyjne. Platt mówi: Co się dzieje, gdy lekkomyślnie otworzysz pozycję i wyjdziesz z niej z bolesną stratą? Czujesz się jak głupek i zupełnie nie jesteś w nastroju do otwierania następnej. A w tym czasie może się ujawnić świetna okazja rynkowa. W tej grze chcesz być przygotowany za każdym razem gdy trafia się okazja na duży zysk.

Uświadomienie sobie, że stratne, lekkomyślnie otwarte pozycje poza oczywistym kosztem finansowym niosą ze sobą równie istotny koszt emocjonalny może skłonić do wprowadzenia poprawek w strategii inwestycyjnej ograniczających wielkość strat. Platt podkreśla, że nigdy nie decyduje się na otwarcie pozycji bez rzetelnego przygotowania: analizy sytuacji fundamentalnej (makro), analizy trendu i analizy nastrojów rynkowych (tego czy sposób w jaki rynek reaguje na nowe informacje potwierdza trend). Na bieżąco kontroluje też wszystkie pozycje i jest gotowy je zamknąć jeśli zaczyna czuć się z nimi niekomfortowo nawet jeśli rynek jest daleko od ustalonych wcześniej zleceń ochronnych. Codziennie analizuje też pozycje w portfelu pod kątem tego czy otworzyłby je w danym momencie gdyby właśnie zaczynał budowę portfela. Jeśli dochodzi do wniosku, że nie otworzyłby pozycji w tym momencie zamyka tę, którą miał w portfelu. Platt używa także stopów czasowych. Jeśli przez dłuższy okres rynek nie podąża w oczekiwanym przez inwestora kierunku Platt zamyka pozycję zakładając, że rynek nie dostrzega okazji, którą on zidentyfikował.

Bez wątpienia, inwestorzy z dużym ego, z niezachwianym przekonaniem o własnej nieomylności, mogą mieć spore trudności ze stosowaniem podejścia Platta. Wymaga ono regularnego kwestionowania własnych decyzji i przyznawania się do błędów. W wywiadzie ze Schwagerem inwestor podkreśla, że to właśnie sporych rozmiarów ego sprawia, że niektórym traderom nie udaje się na dłużej zagrzać miejsca w jego funduszu. Co ciekawe (a może: co oczywiste) Platt stwierdza, że wspomniane wyżej problemy dotyczą analityków i ekonomistów (przynajmniej w dużo większym stopniu niż market makerów, którzy nauczeni są tego, że rynek ma zawsze rację). Zatrudnienie w funduszu ekonomisty uznaje za swoją największą pomyłkę personalną.

* Cały rozdział nosi tytuł The Art and Science of Risk Control

*Innym poziomem jest dywersyfikacja: funduszem zarządza łącznie kilka autonomicznych zespołów, inwestujących na różnych rynkach i używających różnych strategii. Trzecim poziomem jest ogólno-firmowy zespół kontroli ryzyka, który zajmuje się głównie badaniem tego co aktualnie dzieje się z korelacjami (pomiędzy rynkami, pomiędzy aktywami, etc)

[Głosów:33    Średnia:4.5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *