Jedną z najważniejszych cech rynku kapitałowego jest jego przejrzystość dla wszystkich uczestników. Oczywiście nie należy mieć złudzeń co do równości dostępu do informacji – chodzi o możliwości i środki – niemniej jednak istotne jest, żeby każdy z uczestników gry giełdowej znał i wiedział jakie są zasady dla wszystkich. A co by było, gdybyśmy jednak zastosowali orwellowską zasadę z „Folwarku zwierzęcego”, mówiącą, że „Wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych”. Powiedzmy, że jeden z potencjalnych uczestników rynku nie musi informować o przekroczeniu znaczących progów w akcjonariacie spółek. Bo tak! Bo ważny interes, socjalistyczna ojczyzna, wróg za bramą, oj przepraszam zagalopowałem się.
Być może jednak czytelnicy mi wybaczą. Gdy pod koniec minionego tygodnia zadzwonił do mnie Ireneusz Sudak – dziennikarz Gazety Wyborczej z prośbą o komentarz do proponowanych zmian w ustawie o ofercie publicznej, poprosiłem o przysłanie szczegółów i materiałów, zwłaszcza gdy usłyszałem, że zmiany forsowane są przez Skarb Państwa, zaś przeciwko tym zmianom są zarówno Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych, Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych, jak i Komisja Nadzoru Finansowego. To brzmiało wyjątkowo ciekawie.
Dostałem materiały źródłowe, w tym najważniejsze czyli uzasadnienie proponowanych zmian.
„Wnioskodawcą i gospodarzem nowelizacji ustawy o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych, jest Minister Finansów.
Ministerstwo Finansów 1 czerwca 2015 r. zgłosił autopoprawkę do projektu ustawy na prośbę Ministerstwa Skarbu Państwa. W naszej ocenie zmiany te są konieczne w projektowanej ustawie z punktu widzenia bezpiecznego zarządzania majątkiem Skarbu Państwa.
Przepisy prawa statuujące ministra Skarbu Państwa, nie przewidują prowadzenia przez niego działalności gospodarczej. Skarb Państwa nie jest podmiotem gospodarczym, a wyjątkową osobą prawną pełniącą funkcję publiczną, związaną przede wszystkim z ochroną interesu publicznego, bezpieczeństwem gospodarczym państwa oraz ochroną podmiotów o istotnym znaczeniu dla kraju m.in. przed wrogim przejęciem. Dlatego nie może być, w świetle obowiązujących przepisów prawa, zrównywany z podmiotem gospodarczym. Publiczny interes Skarbu Państwa jest interesem nadrzędnym i pierwszoplanowym, z tych względów traktowanie Skarbu Państwa jako innego podmiotu działającego na rynku, mającego status podmiotów dominujących jest nieuzasadnione.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, wykonywanie przez ministra Skarbu Państwa praw z akcji wynika z realizacji przez niego określonej ustawami misji publicznej, którą realizuje w imieniu Skarbu Państwa. Działania Skarbu Państwa nie polegają na konkurowaniu z funkcjonującymi na rynku inwestorami. Choćby z tych względów nakładanie na Skarb Państwa obowiązków informacyjnych, czy też sankcji związanych z niewykonaniem tych obowiązków, jest niczym nie uzasadnione i kłóci się z ideą misji publicznej, a także uniemożliwia realizację polityki państwa, także w przypadkach zagrożenia gospodarczego i konieczności podejmowania działań obronnych przed tym zagrożeniem.„
[źródło: https://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/228343/228388/228390/dokument146899.pdf ]
Czytałem ten ostatni (podkreślony przeze mnie) fragment kilka razy. Coraz bardziej otwierając oczy. Nie zdziwiłaby mnie taka argumentacja, gdyby chodziło o obronę socjalizmu i nadrzędnych wartości reprezentowanych przez ten ustrój (40% życia przeżyłem w tym wyśmienitym ustroju, więc rodzaj argumentacji pamiętam). Ale teraz! O co chodzi? Czytam, czytam i czytam. I jeszcze raz czytam. W dodatkowych materiałach, które otrzymałem widzę też propozycję wprowadzenia definicji „nabycia pośredniego”.
W tym miejscu odeślę do opublikowanego w GW materiału:
„Skarb państwa chce, aby docelowo w przypadku pośredniego nabycia akcji spółek nie musiał informować o tym innych inwestorów ani ogłaszać obowiązkowych wezwań na akcje. Pośrednio znaczy tyle, że np. poprzez spółkę prawa handlowego, którą kontroluje skarb państwa. Ma do tego służyć specjalny zapis w ustawie, dzięki któremu skarb państwa będzie wyłączony ze wszystkich obowiązków określonych w całym rozdziale czwartym ustawy, który określa obowiązki znaczących akcjonariuszy spółek.
Dam chwilę oddechu czytelnikom….
Rozumiecie? Skarb Państwa poprzez kontrolowane spółki, pewnie i różnego rodzaju agencje, a te agencje poprzez kontrolowane przez siebie spółki mogą WSZYSTKO i nie muszą tego ujawniać.
Najsłabszym ogniwem każdego systemu jest człowiek. Narażony na pokusy. A jeśli dodatkowo w tle są duże pieniądze, to te pokusy są bardzo duże. Politycy w Polsce są jacy są. Spróbujmy sobie wyobrazić za kilka lat, jakiegoś prezesa nowopowołanej Agencji ds. Nieruchomości i Czegokolwiek. Minister powołujący tę organizację ma nowy rewolucyjny pomysł – budownictwo mieszkaniowe należy wesprzeć specjalnie do tego powołaną agencją. Prezes zaś agencji, wpada na jeszcze genialniejszy pomysł konsolidacji branży. Ponieważ „publiczny interes Skarbu Państwa jest interesem nadrzędnym i pierwszoplanowym” postanawia kupić znaczące pakiety akcji spółek budowlanych, deweloperskich, poprzez zależne od agencji spółki. Oczywiście nie nie musi o tym informować, bo nadrzędny interes blablabla…
Nierealne? Jesteście pewni? Na pewno to są stanowiska z potencjałem.
Dwadzieścia lat temu, jako młody (oburzony) dziennikarz udałem się na wywiad z przedstawicielem Agencji Rozwoju Gospodarczego. Tu proszę wybaczyć moją marną pamięć, niestety chwilowo mam problem z dostępem do własnego papierowego archiwum. Wydaje mi się, że był to prezes, niestety nie pamiętam nazwiska, a w sieci informacje są ograniczone (choć polecam: http://biurose.sejm.gov.pl/teksty_pdf_96/i-391.pdf ). W każdym razie pamiętam, że zaproponowałem redaktorowi naczelnemu, że przygotuję ten wywiad. Chodziło o rzecz „niebywałą”. Otóż ARG (czyli Skarb Państwa) sprzedawała i kupowała akcje Universalu, przekraczając istotne progi kapitałowe, nie informując o tym. Przygotowany do rozmowy wytoczyłem z grubej rury pytanie o to, czy pan prezes (tak mi się wydaje) nie widzi niczego niestosownego i nieetycznego w takim postępowaniu. Pan prezes, człowiek zdecydowanie starego ustroju, z niezmąconym uśmiechem na twarzy odpowiedział: „Nie, dlaczego?”. No i młody dziennikarz Zalewski zgłupiał, zaskoczony tak bezpośrednią odpowiedzią. Wywiad się jakoś potoczył, został wydrukowany, ja pamiętam jednak tylko tą pewność siebie graniczącą z butą. Co z tego, że w odpowiednich ustawach zostały napisane odpowiednie (wysokie) kary za złamanie obowiązków informacyjnych. Uznano, że Skarb Państwa jest wyłączony z takich kar. No bo właściwie ma płacić samemu sobie?
Przypomniałem sobie tę sytuację z początków naszego rynku kapitałowego, gdy byliśmy na początku drogi, rynkiem rozwijającym się, doprecyzowującym dopiero zasady działania, gdy czytałem propozycje ministerialne z 2015 roku. I cały czas kręcę głową z niedowierzaniem. Choć liczę się z tym, że wszyscy pozostali uczestnicy rynku mogą usłyszeć „nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi”. Nawet w roku wyborczym.


Dodaj komentarz