Niektóre zwierzęta są równiejsze

Jedną z najważniejszych cech rynku kapitałowego jest jego przejrzystość dla wszystkich uczestników. Oczywiście nie należy mieć złudzeń co do równości dostępu do informacji – chodzi o możliwości i środki – niemniej jednak istotne jest, żeby każdy z uczestników gry giełdowej znał i wiedział jakie są zasady dla wszystkich. A co by było, gdybyśmy jednak zastosowali orwellowską zasadę z „Folwarku zwierzęcego”, mówiącą, że „Wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych”. Powiedzmy, że jeden z potencjalnych uczestników rynku nie musi informować o przekroczeniu znaczących progów w akcjonariacie spółek. Bo tak! Bo ważny interes, socjalistyczna ojczyzna, wróg za bramą, oj przepraszam zagalopowałem się.

Być może jednak czytelnicy mi wybaczą. Gdy pod koniec minionego tygodnia zadzwonił do mnie Ireneusz Sudak – dziennikarz Gazety Wyborczej z prośbą o komentarz do proponowanych zmian w ustawie o ofercie publicznej, poprosiłem o przysłanie szczegółów i materiałów, zwłaszcza gdy usłyszałem, że zmiany forsowane są przez Skarb Państwa, zaś przeciwko tym zmianom są zarówno Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych, Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych, jak i Komisja Nadzoru Finansowego. To brzmiało wyjątkowo ciekawie.

Dostałem materiały źródłowe, w tym najważniejsze czyli uzasadnienie proponowanych zmian.

Wnioskodawcą i gospodarzem nowelizacji ustawy o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych, jest Minister Finansów.

Ministerstwo Finansów 1 czerwca 2015 r. zgłosił autopoprawkę do projektu ustawy na prośbę Ministerstwa Skarbu Państwa. W naszej ocenie zmiany te są konieczne w projektowanej ustawie z punktu widzenia bezpiecznego zarządzania majątkiem Skarbu Państwa.

Przepisy prawa statuujące ministra Skarbu Państwa, nie przewidują prowadzenia przez niego działalności gospodarczej. Skarb Państwa nie jest podmiotem gospodarczym, a wyjątkową osobą prawną pełniącą funkcję publiczną, związaną przede wszystkim z ochroną interesu publicznego, bezpieczeństwem gospodarczym państwa oraz ochroną podmiotów o istotnym znaczeniu dla kraju m.in. przed wrogim przejęciem. Dlatego nie może być, w świetle obowiązujących przepisów prawa, zrównywany z podmiotem gospodarczym. Publiczny interes Skarbu Państwa jest interesem nadrzędnym i pierwszoplanowym, z tych względów traktowanie Skarbu Państwa jako innego podmiotu działającego na rynku, mającego status podmiotów dominujących jest nieuzasadnione.

 

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, wykonywanie przez ministra Skarbu Państwa praw z akcji wynika z realizacji przez niego określonej ustawami misji publicznej, którą realizuje w imieniu Skarbu Państwa. Działania Skarbu Państwa nie polegają na konkurowaniu z funkcjonującymi na rynku inwestorami. Choćby z tych względów nakładanie na Skarb Państwa obowiązków informacyjnych, czy też sankcji związanych z niewykonaniem tych obowiązków, jest niczym nie uzasadnione i kłóci się z ideą misji publicznej, a także uniemożliwia realizację polityki państwa, także w przypadkach zagrożenia gospodarczego i konieczności podejmowania działań obronnych przed tym zagrożeniem.

[źródło: https://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/228343/228388/228390/dokument146899.pdf ]

Czytałem ten ostatni (podkreślony przeze mnie) fragment kilka razy. Coraz bardziej otwierając oczy. Nie zdziwiłaby mnie taka argumentacja, gdyby chodziło o obronę socjalizmu i nadrzędnych wartości reprezentowanych przez ten ustrój (40% życia przeżyłem w tym wyśmienitym ustroju, więc rodzaj argumentacji pamiętam). Ale teraz! O co chodzi? Czytam, czytam i czytam. I jeszcze raz czytam. W dodatkowych materiałach, które otrzymałem widzę też propozycję wprowadzenia definicji „nabycia pośredniego”.

W tym miejscu odeślę do opublikowanego w GW materiału:

Skarb państwa chce, aby docelowo w przypadku pośredniego nabycia akcji spółek nie musiał informować o tym innych inwestorów ani ogłaszać obowiązkowych wezwań na akcje. Pośrednio znaczy tyle, że np. poprzez spółkę prawa handlowego, którą kontroluje skarb państwa. Ma do tego służyć specjalny zapis w ustawie, dzięki któremu skarb państwa będzie wyłączony ze wszystkich obowiązków określonych w całym rozdziale czwartym ustawy, który określa obowiązki znaczących akcjonariuszy spółek.

[ źródło: http://wyborcza.biz/Gieldy/1,114507,18295809,Polski_rynek_w_stanie_zagrozenia__Resort_skarbu_forsuje.html#ixzz3f3FzYxBQ ]

Dam chwilę oddechu czytelnikom….

 

Rozumiecie? Skarb Państwa poprzez kontrolowane spółki, pewnie i różnego rodzaju agencje, a te agencje poprzez kontrolowane przez siebie spółki mogą WSZYSTKO i nie muszą tego ujawniać.

Najsłabszym ogniwem każdego systemu jest człowiek. Narażony na pokusy. A jeśli dodatkowo w tle są duże pieniądze, to te pokusy są bardzo duże. Politycy w Polsce są jacy są. Spróbujmy sobie wyobrazić za kilka lat, jakiegoś prezesa nowopowołanej Agencji ds. Nieruchomości i Czegokolwiek. Minister powołujący tę organizację ma nowy rewolucyjny pomysł – budownictwo mieszkaniowe należy wesprzeć specjalnie do tego powołaną agencją. Prezes zaś agencji, wpada na jeszcze genialniejszy pomysł konsolidacji branży. Ponieważ „publiczny interes Skarbu Państwa jest interesem nadrzędnym i pierwszoplanowym” postanawia kupić znaczące pakiety akcji spółek budowlanych, deweloperskich, poprzez zależne od agencji spółki. Oczywiście nie nie musi o tym informować, bo nadrzędny interes blablabla…

Nierealne? Jesteście pewni? Na pewno to są stanowiska z potencjałem.

Dwadzieścia lat temu, jako młody (oburzony) dziennikarz udałem się na wywiad z przedstawicielem Agencji Rozwoju Gospodarczego. Tu proszę wybaczyć moją marną pamięć, niestety chwilowo mam problem z dostępem do własnego papierowego archiwum. Wydaje mi się, że był to prezes, niestety nie pamiętam nazwiska, a w sieci informacje są ograniczone (choć polecam: http://biurose.sejm.gov.pl/teksty_pdf_96/i-391.pdf ). W każdym razie pamiętam, że zaproponowałem redaktorowi naczelnemu, że przygotuję ten wywiad. Chodziło o rzecz „niebywałą”. Otóż ARG (czyli Skarb Państwa) sprzedawała i kupowała akcje Universalu, przekraczając istotne progi kapitałowe, nie informując o tym. Przygotowany do rozmowy wytoczyłem z grubej rury pytanie o to, czy pan prezes (tak mi się wydaje) nie widzi niczego niestosownego i nieetycznego w takim postępowaniu. Pan prezes, człowiek zdecydowanie starego ustroju, z niezmąconym uśmiechem na twarzy odpowiedział: „Nie, dlaczego?”. No i młody dziennikarz Zalewski zgłupiał, zaskoczony tak bezpośrednią odpowiedzią. Wywiad się jakoś potoczył, został wydrukowany, ja pamiętam jednak tylko tą pewność siebie graniczącą z butą. Co z tego, że w odpowiednich ustawach zostały napisane odpowiednie (wysokie) kary za złamanie obowiązków informacyjnych. Uznano, że Skarb Państwa jest wyłączony z takich kar. No bo właściwie ma płacić samemu sobie?

Przypomniałem sobie tę sytuację z początków naszego rynku kapitałowego, gdy byliśmy na początku drogi, rynkiem rozwijającym się, doprecyzowującym dopiero zasady działania, gdy czytałem propozycje ministerialne z 2015 roku. I cały czas kręcę głową z niedowierzaniem. Choć liczę się z tym, że wszyscy pozostali uczestnicy rynku mogą usłyszeć „nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi”. Nawet w roku wyborczym.

 

[Głosów:40    Średnia:4.9/5]

45 Komentarzy

  1. AlGebroid

    “gdyby chodziło o obronę socjalizmu (40% życia przeżyłem w tym wyśmienitym ustroju”

    Ja jakieś 50%. I widzę, że ten “procent” będzie już tylko rósł …

    Nie wystarczy znieść socjalizm, trzeba odczekać aż w kraju upłynie tyle czasu, że wymrą wszyscy, którzy socjalizm pamiętają. Tylko czy my tego dożyjemy?

  2. _dorota

    No, to jak już się święcie pooburzaliśmy, to pogadajmy o konkretach (przyjmę na siebie rolę adwokata diabła).

    JAK powstrzymać taki np. Acron przed przejmowaniem aktywów w Polsce?

    1. trystero

      @ dorota

      Załóżmy, że istnieją powody by powstrzymać Acron przed przejmowanie aktywów w Polsce. Jaki widzisz związek pomiędzy zniesieniem dla SP obowiązków informacyjnych a powstrzymywaniem Acronu?

  3. gzalewski (Post autora)

    @_dorota
    Jedna z moich pierwszych myśli – to było pytanie o intencje. I tak rozumiem te intencje. Ale niestety wykonanie (i stan klasy politycznej w Polsce) kładzie taki projekt na łopatki.
    Po prostu dostęp do poufnych informacji, niemal bez konsekwencji, plus milion bzdurnych pomysłów, które ZAWSZE da się uzasadnić ważnymi względami.

  4. _dorota

    @ gzalewski
    Oczywiście istniałoby tu zagrożenie nadużycia informacji poufnej. W praktyce to mogłoby wyglądać tak, że urzędnik na własne konto kupuje/sprzedaje akcje objęte tymi “nadzwyczajnymi” działaniami urzędu. To jest jednak do wychwycenia normalnymi metodami. W tym sensie zagrożenie nie zwiększyłoby się – bo i teraz informacji poufnej można bezprawnie użyć.

    Problem jest szerszy i trudny do dyskutowania, bo trzeba przyznać rzeczy, o których nikt woli oficjalnie nie mówić – nawet więcej: co do których panuje zmowa niemówienia.

    Wobec tego, że jesteśmy średniej wielkości rynkiem (a kapitalizacja spółek w kategoriach Europy i świata jest wręcz mikra, z małymi wyjątkami), to jesteśmy dogodnym celem dla wielkiego kapitału.
    Do 2008 roku panowała oficjalna doktryna, że “kapitał nie ma narodowości” i ze działa wyłącznie w swoim własnym, najlepiej pojętym, kapitalistycznym interesie. Po 2008 okazało się to bzdurą, a działania Fiata wobec (najlepszej w koncernie) montowni tyskiej położyły tej bredni ostateczny kres. Przykładów zresztą jest wiele, przodują tu Niemcy.

    Okazało się więc, że kapitał nie tylko ma narodowość, ale że może – na rynku polskim – realizować interesy państw niekoniecznie nam przyjaznych. Mała kapitalizacja wręcz zachęca do tego rodzaju działań.

    No i mamy zgryz: czy pozwolić agresorom typu Acrona przejmować polskie spółki – i po fakcie tylko westchnąć: no cóż, wszystko było zgodnie z prawem, nic nie mogliśmy zrobić. Czy powinniśmy temu przeciwdziałać.

    Słowem – kluczem jest tutaj: odpowiedzialność. Żeby prowadzić politykę skuteczną, czasem trzeba zmienić prawo lub wykonywać je na granicy przekroczenia. Alternatywą jest głupkowate patrzenie, jak inni realizują swoje cele naszym kosztem.

    Co do argumentu dotyczącego jakości polskiej klasy politycznej – nie nadaje się niestety do polemizowania, bo można nim utrącić dosłownie każde działanie, każdą inicjatywę. Dlatego lepiej skupić się na bardziej wymiernych rzeczach.

  5. gzalewski (Post autora)

    @_dorota
    Argument o klasie politycznej nie jest od czapy – widzisz jakość tworzonego w Polsce prawa? Na kolanie, bo komuś się coś wydaje. Bo opinie ekspertów (realnych) ma się w głębokim poważaniu, a później jest zdziwienie “o cholera nie wyszło” – ustawa śmieciowa, hazardowa, sześciolatki do szkół i wiele wiele innych. Zamiast zbierać najlepszych do napisania dobrego, spójnego i przejrzystego prawa, robi się je “bo nam sie wydaje, ze tak bedzie dobrze”. Najwyżej się pozniej znowelizuje.
    I niestety dla mnie to góruje nad wszystkim.
    Przy propozycjach w tej formule, ja widzę więcej szkód niż korzyści.

  6. _dorota

    @ trystero
    Istnieją powody. To chyba jest oczywiste? 🙂

    Samo zniesienie obowiązków informacyjnych w akcji przeciwko wrogiemu przejęciu może bardzo pomóc, nie zaważyć na jej powodzeniu. Inna rzecz może zaważyć – zdjęcie ze SP obowiązku ogłaszania wezwania.

    Tak, to byłoby działanie “po bandzie”. Ale może to lepsze niż konstatacja: główny producent nawozów w kraju zalewającym swoją żywnością całą Europę (to cudowny sukces Polski, niedoceniany) znalazł się w rękach państwa wrogiego Polsce. Chcesz zobaczyć coś takiego? Co wtedy będą gęgać publicyści?

  7. gzalewski (Post autora)

    @_dorota
    Aha jeszcze
    “No i mamy zgryz: czy pozwolić agresorom typu Acrona przejmować polskie spółki – i po fakcie tylko westchnąć: no cóż, wszystko było zgodnie z prawem, nic nie mogliśmy zrobić. Czy powinniśmy temu przeciwdziałać.”

    kontra
    “czy pozwolić róznym pociotkom i setkom związków zawodowych rządzić w spółkach zależnych od Skarbu Państwa i realizować wyłącznie własny interes – wysoka pensja i wysoka odprawa”

  8. gzalewski (Post autora)

    “Samo zniesienie obowiązków informacyjnych w akcji przeciwko wrogiemu przejęciu może bardzo pomóc”
    BIG Bank Gdański – próba przejęcia przez Deutsche Bank. GPW zawiesza notowania na miesiąc. Już tamto wydawało mi się przegięciem. Ale teraz to już wyjątkowa jazda po bandzie.
    (i żeby była jasność – po prostu nie wierzę w to, że uda się zastosować to prawo tylko w dobrych intencjach. Te zejdą na dalszy plan bardzo szybko. Przykro mi, moje doświadczenie w Polsce mówi, mi że jeśl ijest możliwosć nadużycia ze strony polityków, to zostanie to szybko zrobione)

  9. _dorota

    @ gzalewski
    To nie musi być tak pomyślana alternatywa, że albo wyzbywamy się własności SP (szczególnie w kluczowych obszarach) albo tolerujemy nadużycia w spółkach SP. Od czasu do czasu trzeba je czyścić.

    Jednak własność państwowa w pewnych dziedzinach jest (uciążliwą, bo potencjalnie generującą patologie) koniecznością. Niemcy, Francuzi, Włosi etc, jakoś nie zamierzaja się jej wyzbywać. My zostaniemy z niej wyzuci, jeśli się nie obronimy.

    Sorry za ordynarność tej metafory, ale nie ucinajmy sobie nóżek tylko dlatego, że śmierdzą.

  10. gzalewski (Post autora)

    “Sorry za ordynarność tej metafory, ale nie ucinajmy sobie nóżek tylko dlatego, że śmierdzą”
    nie ona jest bardzo dobra. Tylko z mojej perspektywy, one nie śmierdzą tylko gniją. I zaraz same odpadną. Zarażając resztę

  11. _dorota

    “po prostu nie wierzę w to, że uda się zastosować to prawo tylko w dobrych intencjach”
    Tak, dalibyśmy Skarbowi Państwa bardzo silne narzędzie do ręki. Nadzwyczajne sytuacje mogą wymagać nadzwyczajnych środków. Tu jest mowa w kategoriach mniejszego zła.

    Ja bym jednak nie chciała zobaczyć uśmiechniętej gęby Wowy Kantora na konferencji po przejęciu Azotów.

  12. _dorota

    “one nie śmierdzą tylko gniją. I zaraz same odpadną. Zarażając resztę”
    Nie przesadzasz przypadkiem?
    Ale tego już nie rozstrzygniemy. Dyskusja doszła do poglądów zakorzenionych, więc Cię z tych okopów nie ruszę.

    1. trystero

      @ dorota

      Ale jak konkretnie wyobrażasz sobie przejęcie Azotów w sytuacji gdy SP ma 33% a statut ogranicza liczbę głosów właścicieli innych niż SP do 20%?

      Inna sprawa, że jeśli SP chce koniecznie mieć te 50% to powinien osiągnąć ten pułap zgodnie z zasadami rynkowymi.

  13. gzalewski (Post autora)

    @_dorota
    No nie rozstrzygniemy. To taki cynizm związany z obserwacją zbyt długą tego co się dzieje dookoła.

  14. ekonom polityczny

    @ dorota

    Jak powstrzymać Acron? Proste. Jest instytucja Złotej Akcji w rękach państwa, pozwalająca SP zablokować niekorzystne rozwiązania.
    Świat już to ćwiczył wielokrotnie. Czy my zawsze musimy wyważać otwarte drzwi i to w najgłupszy możliwy sposób, nadając specjalne uprawnienia SP w zakresie informacji publicznej?

  15. _dorota

    @ trystero
    Są różne metody obrony przed wrogim przejęciem. W przypadku Azotów SP zdążył zastosować metodę z ograniczeniem prawa głosu. Zdążył, bo miał jeszcze większość na NWZA (decyduje oczywiście większość praktyczna, to nie musi być 50%+1).

    Ta kontrowersyjna regulacja, którą dyskutujemy, rozszerza środki obrony. Sytuacje mogą być różne.

    Tak sobie myślę – może też chcą to wykorzystać do “repolonizacji” banków. Też okropieństwo 🙂

  16. _dorota

    @ ekonom polityczny
    Tak, przyszło mi do głowy, że regulacja może być wymierzona bardziej ofensywnie niż do obrony spółek SP przed wrogim przejęciem (bo istnieją już metody możliwe do zastosowania).

    Wszystko to jednak jest do dyskusji, może niekoniecznie na zasadzie “nie, bo nie”.

  17. gzalewski (Post autora)

    @_dorota
    Nie masz dosyć prawa interpretacyjnego w Polsce?
    Bo wiesz “minister finansów uznał, że podatku nie trzeba płacić”, a 3 lata pozniej “w ocenie urzędu skrbowego….”
    i te “bardziej ofensywne intencje” to już są niebezpieczne

  18. _dorota

    @ gzalewski
    Jak widzę, jesteś konsekwentnym zwolennikiem państwa minimalnego, do czego skłania Cię obserwacja polskiej rzeczywistości urzędniczej. Jakby tak doskrobać się do głębszego sensu Twojego przekazu – to zakładasz, że państwo polskie nie powinno właściwie w żadnej dziedzinie być aktywne, bo urzędnicy są do d…, prawo jest wadliwie stanowione, etc. Teza o “kamieni kupie” w wersji inteligentniejszej.

    Liberalne ideały nijak się niestety mają do rzeczywistości postkryzysowej, gdzie żadne państwo już się nawet nie ukrywa ze swojego czynnego zaangażowania w gospodarkę. I gdzie gospodarka – wspierana z całych sił przez państwo – jest narzędziem jedynej możliwej teraz ekspansji.

    My możemy się tego wyrzec, żeby przypadkiem nie dać możliwości nadużyć (“bo nam nogi śmierdzą”). Odpuszczamy obronę naszych interesów (nie możemy się bronić kapitałem, bo go nie mamy) i tkwimy przez następne kilkadziesiąt lat w pułapce kraju o taniej sile roboczej. Taniej, bo pracującej w obcej korporacji. Też tak można.

  19. gzalewski (Post autora)

    “Teza o „kamieni kupie” w wersji inteligentniejszej.”
    Twórca tej frazy jest bardzo dobrym analitykiem, więc to mi pochlebia. I nie uważasz, że niestety coś jest na rzeczy, jesli z samego środka jest taka obserwacja.
    “Liberalne ideały” – jakość tworzonego prawa w Polsce niezależnie od opcji jest tak samo mierna.

    ” Taniej, bo pracującej w obcej korporacji. Też tak można.”
    Rok temu, po 10 latach zawiesiłem działalność gospodarczą – wiesz dlaczego?
    Bo nie widzę dobrej woli ze strony “mojego” państwa. Jego reprezentacja nie jest zainteresowana mną, chyba tylko tym, żebym działał w ciągłym lęku. I był dostarczycielem kasy (bez względu na moją kondycję).

    [niechętnie wchodzę na obszar bieżącej polityki, ale niech tam..] to zresztą widać po festiwalu obietnic odchodzącej właśnie ekipy. Oni zdają sobie z tego sprawę doskonale, skoro własnie padają hasła o “ulżeniu przedsięborcom”, “rozważeniu możliwości obniżenia”, “mniej kontroli więcej, zaufania”.
    Niestety za późno…
    O wiele za późno. Nadchodzący są niewiele lepsi, ale cóż troche pokory przyda się tym, którzy tej pokory nie mieli

  20. AlGebroid

    @dorota

    Podzielam obawy gzalewskiego. Żeby wykorzystać sensownie takie nadzwyczajne rozwiązania (tzn. tak żeby było więcej pożytku niż szkody) trzeba mieć kompetentną kadrę urzędniczą, uczciwych polityków, sprawne sądy. Gdybyśmy to wszystko mieli, to mielibyśmy kraj na tyle majętny, że mógłby stosować rozwiązanie jakie proponował trystero:

    “jeśli SP chce koniecznie mieć te 50% to powinien osiągnąć ten pułap zgodnie z zasadami rynkowymi.”

    W przeciwnym razie uberrozwiązania dadzą więcej szkody niż pożytku i będziemy jeszcze biedniejsi.
    Błędne koło, coś jak “Czemuś biedny? Boś głupi. Czemuś głupi? Boś biedny.” Jak rozumiem dorota proponuje żeby najpierw zmądrzeć a gzalewski – żeby najpierw się wzbogacić. Lub odwrotnie.

  21. _dorota

    @ Algebroid
    Muszę przyznać, że po tej wymianie zdań mam więcej wątpliwości niż przed. Jednak czekanie z aktywną polityką państwa na “kompetentną kadrę urzędniczą, uczciwych polityków, sprawne sądy” to coś jak czekanie na przyjście Mesjasza. Albo coś zrobimy w tych warunkach jakie mamy, albo w ogóle.

    Mam przy tym obawę, że o “uberrozwiązaniach” (dobry neologizm) będziemy jeszcze tutaj mieli okazję rozmawiać. Nadchodząca siła akurat w nich się lubuje.

  22. gzalewski (Post autora)

    “Albo coś zrobimy w tych warunkach jakie mamy, albo w ogóle”

    no wiec w tych warunkach jakie mamy – wszelkie ustawy, gdzie liczba możliwych korupcyjnych pokus i nadużyć jest widoczna jak na dłoni, powinny być omijane z daleka.

  23. mall

    Właściwie mam takie pytanie: otwartość działania instytucji publicznych stawia je w o wiele gorszej pozycji w stosunku do wielkich firm, które nie muszą działać otwarcie. A co w sytuacji gdy interesy państwa i korporacji są ze sobą rozbieżne? Argument o niekompetencji polityków jest ładny i zgrabny ale można mu przeciwstawić równie uogólniony argument: wielkie banki są nieuczciwe i współdziałają z przestępcami (a przykłady są i to dość poważne).
    Dlaczego więc państwo ma stawiać się w gorszej sytuacji?

  24. gzalewski (Post autora)

    “Właściwie mam takie pytanie: otwartość działania instytucji publicznych stawia je w o wiele gorszej pozycji w stosunku do wielkich firm, które nie muszą działać otwarcie.”

    Ale mówimy o rynku kapitałowym? czy może nie kumam czegoś?

    “Dlaczego więc państwo ma stawiać się w gorszej sytuacji?” – na rynku kapitałowym? Proszę mi podać instutucję, która NIE MUSI spełniać obowiązków informacyjnych

  25. mall

    Uczciwie przyznam, że być może to ja pomieszałem różne sfery. Niemniej jednak potrafię wyobrazić sobie sytuację gdy powstaje poważny konflikt interesów korporacja-państwo. I co wtedy?
    Trudno mi przyjąć argument “politycy są jacy są” bo tak naprawdę nic on nie mówi.

  26. AlGebroid

    @mall

    Tam gdzie powstaje konflikt interesów korporacja-państwo, traci państwo. Zyskuje korporacja i kilku funkcjonariuszy tegoż państwa też.

  27. _dorota

    Po przemyśleniu – pytanie zadane przez Trystero uświadomiło mi, że obecnie istniejące środki prawne, którymi dysponuje SP, są w zasadzie wystarczające do obrony interesów państwa.

    Pytanie – na co szykuje się SP, że potrzebna mu taka specustawa. A może po prostu urzędnicy chcą mieć supergiwerę w ręku tak po prostu, na wszelki wypadek.

    Na repolonizację banków (i obsadzenie zarządów swoimi) jest już w tej kadencji sejmowej za późno. To jest jeszcze inny aspekt sprawy – po co PO chce dawać następcom do ręki taką broń.

    Wiele niejasności, mętnie.

  28. AlGebroid

    @_dorota

    “Na repolonizację banków (i obsadzenie zarządów swoimi) jest już w tej kadencji sejmowej za późno”

    Mam takie hipotezy:

    1. PO jest tak zadufana, że wciąż zakłada, że na jesieni wygra i utrzyma się przy władzy (pamiętam jak zdumieni byli niektórzy politycy SLD, gdy przegrali wybory i stracili władzę w 2005).

    2. Realną władzę mają ludzie, którzy nie muszą się przejmować, jaka akurat partia “rządzi”. Przykład: Tusk przed wyborami dwie kadencje temu ośmieszał politykę rozbudowy fotoradarów za rządów Kaczyńskiego (“Tylko facet, który nie ma prawa jazdy, może wydawać pieniądze na fotoradary”). Gdy doszedł do władzy, fotoradary rozbudowywano w najlepsze. Może zmienił zdanie, a może … to nie zależało od niego, więc … zmienił zdanie.

    To tylko hipotezy oczywiście. Gdyby kto miał inne, lub miał argumenty za/przeciw powyższym, chętnie poczytam…

  29. legrand

    dorota
    a nihttp://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/kanada-skutecznie-walczy-z-cichym-zabojca-miejsc-pracy/?k=makroekonomiae można tak?..
    mieści to się w Twoim światopoglądzie :))) bo naszek klasy politycznej zapewnie nie

  30. AlGebroid

    http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/kanada-skutecznie-walczy-z-cichym-zabojca-miejsc-pracy/?k=makroekonomia

    Okazuje się, że można! dorota, wielkie dzięki za ten link!

  31. GZalewski

    @Al Gebroid
    Pare miesiecy temu w GW byl wywiad z Hausnerem o “niemożności urzędniczej”. Dużo tłumaczył

  32. _dorota

    @ legrand
    Jest źle, po zmianie władzy będzie jeszcze gorzej. Nie nastąpi uporządkowanie i redukcja przepisów, będzie roz….ducha.

    No, chyba że uznajesz pomysły typu “zniesienie NFZ” za krok w kierunku, który link opisuje.

  33. GZalewski

    @dorota
    Proszę bardzo, niemal każdego dnia można znaleźć przykład tworzenia prawa w Polsce
    http://forsal.pl/artykuly/881814,nie-zrobiles-przegladu-auta-zaplacisz-kare.html

    “Projekt zakłada, że jeśli kierowca spóźni się z dokonaniem kolejnego przeglądu swojego auta, diagnosta pobierze od niego dodatkową opłatę w wysokości 100 proc. z góry ustalonej stawki.”
    Powiedz mi, że ktoś kto to tworzył NAPRAWDE nie uwzglednil tego, ze przez jakis czas można nie używać auta. Ba – ja mam taką sytuacje, ze mi przegląd wypada w wakacje i wlasnie w tym roku chciałem sobie przesunąć o miesiąc. I mam placic karę, choć nie będę używał samochodu?

    Czy może zostanie stworzonych 10 wyjątków podatnych na interpretacje i witamy znów w swiecie decyzyjnosci urzędnika.

  34. _dorota

    @ GZalewski
    Ale tutaj nie ma kontrowersji co od tego, że prawo w Polsce jest stanowione źle. Trzeba też powiedzieć, że to obciąża bezpośrednio PO – jest to taka rzecz, która może być niskimi nakładami poprawiona (przy elementarnej dobrej woli!) i mogłaby mocno poprawić warunki prowadzenia działalności gospodarczej.
    Mamy rezerwy wzrostu, których nie wykorzystujemy. Prawdopodobnie dlatego, że klasa urzędnicza już się wyemancypowała i blokuje upraszczanie prawa.

    Ale zawsze przy tym dodam: może być dużo gorzej. Jak przyjdzie komisarz ludowy i prawo poprawi, to się przedsiębiorcy nie ucieszą. Przykład, który właśnie czytam:
    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,18318839,strach-przed-polityczna-zmiana-sklepy-szykuja-sie-na-wegierski.html?biznes=local#BoxBizImg

    A czy wyemancypowana kasta urzędnicza za PiS zostanie okrojona i powstrzymana? Nie, zostanie częściowo wymieniona na swoich.

    Żeby to, o czym tutaj rozmawiamy, mogło się poprawić, to musiałaby w Polsce nastąpić rewolucja liberalna. A szykuje się rewolucja bolszewicka.

  35. mall

    Akurat przykład z przeglądami nie jest przekonujący: skoro osoba pojawia się na wykonanie przeglądu auta po upływie jego ważności to niemal na pewno korzystała z pojazdu bez jego posiadania (jakoś dojechała do stacji kontroli pojazdów, prawda?), za co generalnie grozi zatrzymanie prawa jazdy.

  36. GZalewski

    “skoro osoba pojawia się na wykonanie przeglądu auta po upływie jego ważności to niemal na pewno korzystała z pojazdu bez jego posiadania”

    Brawo! No tak – oczywiście. Tak wlasnie działali komuniści. MY WIEMY, że na pewno obywatel coś zrobił.
    A co powiesz na te wszystkie auta, gdzie ludzie nie mają kasy na jakies naprawy i czekają na srodki, części itp.

  37. mall

    Z jednej strony przykład auta, które jest najwyraźniej w naprawie, a z drugiej strony przykład gdy kierowca pojechał na przegląd autem bez ważnego przeglądu. Nie rozumiem dlaczego nie ma to podlegać kontroli państwa skoro istnieją przesłanki (niski odsetek odmów dopuszczenia do ruchu) o sporej skali procederu fikcyjnych dopuszczeń do ruchu? Moim zdaniem praktyka pokazuje, że brak kontroli ze strony państwa prowadzi do nadużyć, a przykładów nie trzeba daleko szukać: ilość fikcyjnych faktur kosztowych, ilość oszustw na VAT a do niedawna ilość zabitych na drogach.

  38. GZalewski

    “brak kontroli ze strony państwa prowadzi do nadużyć”
    odwrócę – “nadmiar kontroli ze strony państwa prowadzi do nadużyć”

    tylko być może kto inny nadużywa.

    Cóż, ja widzę to, że takie “państwo” nie wierzy nikomu. I stara się budować swój autortet na strachu i kontroli.

  39. AlGebroid

    @mall, GZalewski
    Wystarczy że ktoś będzie miał tego pecha, że zaliczy kolizję na kilka dni przed badaniem, naprawa się nieco wydłuży, i … mamy cię!

    @dorota
    “klasa urzędnicza już się wyemancypowała i blokuje upraszczanie prawa.”
    A nawet je komplikuje. Czyli hipoteza 2? Rządzi “wyemancypowana” klasa urzędnicza, jej “horyzont inwestycyjny” że tak brzydko powiem jest dłuższy niż tylko “do następnych wyborów”; “inwestują” w nowe prawa.

    “czy wyemancypowana kasta urzędnicza za PiS zostanie okrojona i powstrzymana? Nie, zostanie częściowo wymieniona na swoich.”
    Prawdopodobnie będzie jak zwykle, tzn. wymiana w minimalnym stopniu, po prostu zatrudnia się swoich obok dotychczasowych. Trzeba dać pracę sporej liczbie ludzi.
    “Już dawno się połapaliśmy, że żeby urząd jako tako funkcjonował, jakieś 50% zatrudnionych musi znać się na swojej pracy”. Tak mi powiedział były polityk rządzącej kiedyś partii. Znajomy z rodziny urzędnika: “Najgorsze są zmiany. Zawsze głosujemy na tych co rządzą. Gdy przychodzi nowa partia część ludzi jest zwalnianych, przychodzą nowi, wszystko się zaczyna w urzędzie sypać, po niedługim czasie zwolnieni są przyjmowani z powrotem żeby to wszystko ogarnąć. Kompletny bajzel. Nowozatrudnieni oczywiście zostają.”
    Podejrzewam, że ci nowi do następnych wyborów trochę się nauczą, więc kolejna władza będzie mogła dołożyć swoich, zachowując wskaźnik 50%.
    Przedsiębiorca z miasta średniej wielkości: zaraz po wyborach miałem telefon z urzędu że mają osobę która szuka pracy biurowej i dobrze by było jakbym mógł ją zatrudnić…

  40. AlGebroid

    @GZalewski

    “„państwo” nie wierzy nikomu. I stara się budować swój autortet na strachu i kontroli.”

    To może anegdotkę?
    Dziennikarz prowadzi sondę uliczną. Zaczepia jakiegoś dziadka: jakie narody my, Polacy najbardziej lubimy, które narody lubią nas i tak dalej. Dziadek rozmyśla, kombinuje, próbuje zgadnąć: może Czesi, może Słowacy.
    – A jakie państwo jest nam, Polakom najbardziej wrogie?
    – Wiem! Polska! – wykrzykuje triumfalnie dziadek.

  41. llegrand

    obecnie 80% stanowionego prawa to są dyrektywy komisji europejskiej..z tym sie nie powalczy.,ciekawe czy ktoś zada sobie tru d i policzy ile kosztuje ta pornografia prawna..wyglada na to ,że jedynym który to rozumie jest pewien wariat udający polityka i postulujący np 6-letnie vacatio legis jako jedno z remediów na ten stan:)

  42. ask

    W nawiązaniu do tematu “kto zarabia 6k i ile powinien zarabiać”
    [url]http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/podniesienie-plac-urzednikom-w-polsce-nie-zmniejszy-korupcji/[/url]
    a ostatni ustęp artykułu w odniesieniu do instytucji malowniczo nazwanej “…i kamieni kupa”.

  43. _dorota

    Odnośnie mojej hipotezy, że SP chce mieć specjalne narzędzia ochrony interesów państwa w kluczowych spółkach – da się to zrobić innymi metodami i właśnie to zrobiono. Kończy się właśnie procedowanie ustawy “o kontroli niektórych inwestycji” (Sejm przyjął dziś poprawki senackie do ustawy).

    Tekst ustawy tutaj, gdyby ktoś chciał rzucić okiem, ale jeszcze bez naniesionych poprawek:
    http://www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/PrzebiegProc.xsp?nr=3454

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *