Jak oswoić straty, część 2

W tym małym cyklu wpisów, dla przypomnienia, próbuję podpowiedzieć kilka sposobów, które sam praktykowałem, na zamortyzowanie wewnętrzne strat w tradingu, jak i złagodzenie ich oddziaływania na portfel.

 

Lekcja trzecia:

Samoświadomość

Żeby pchnąć na wyższy poziom zarządzanie ryzykiem i stratami (spowodowanymi przez stop-lossy), potrzeba mentalnej bazy, która pomoże w zrozumieniu mechanizmów transferu tego co dzieje się na naszym rachunku do psychiki. Oczywiście samoświadomość żywi się również tym co widzi w sferze „fizycznej”- tym jak działają rynki, brokerzy, instytucje i giełdy, rodzajami dostępnych analiz, reakcjami inwestorów, teoriami inwestycyjnymi itp., to jednak drugi plan tym razem. Aby łagodzić skutki czy zapobiegać, co jest tematem cyklu, najpierw trzeba wiedzieć odpowiednio: czego i czemu?

Częściowo odpowiedź w sprawie tego, co kształtuje w inwestowaniu naszą świadomość i co musimy wiedzieć wchodząc w ten biznes, padła już w moich poprzednich wpisach, będących wstępem do tematu stop-lossów. To był dość rozbudowany materiał, do którego można wrócić tutaj i tutaj, zbiorę to jednak w jeden blok i przypomnę tylko w skrócie, co o naszej psychice w kontekście ryzyka już wiemy i na co musimy być przygotowani:

  • dobrowolna zgoda na wielokrotne ucinanie strat stoi w pewnym konflikcie z naturą człowieka, życiową wiedzą, poczuciem bezpieczeństwa,
  • to samo co powyżej dotyczy wysiłków odnośnie posiadania racji w przewidywaniu zachowań rynku i własnych,
  • nieodłączną częścią ludzkiej natury jest również tzw. „awersja do strat” i wynikający z niej „efekt dyspozycji”, które powodują, że inwestor potrafi wiele zrobić i poświęcić by uniknąć każdej straty, czasem dość nieracjonalnie i nieproporcjonalnym kosztem,
  • nasze postrzeganie, analizowanie i decyzje są obarczone szeregiem systematycznych błędów poznawczych, emocjonalnych i skrótów myślowych; nie wszystkie da się wyeliminować ponieważ tkwią w podświadomości i nie mamy do nich bezpośredniego dostępu,
  • ludzkie zasoby energii umysłowej są ograniczone (ale odnawialne), dlatego długotrwałe tkwienie w stracie potrafi objawić się tzw. „wyczerpaniem ego” i rezygnacją z planów i dyscypliny,
  • dobrze znane poczucie żalu, do uniknięcia którego zmierzają inwestorzy, prowadzi do paraliżu decyzyjnego i unikania strat,
  • awersja do stawiania i respektowania stop-lossów łączy się również z poczuciem strachu, lęku i innych nieprzyjemnych, przytłaczających, negatywnych emocji, które stanowią nieodłączną naturę człowieka i wiążą się z jego wizją świata, cechami charakteru, przekonaniami, życiowymi doświadczeniami czy szerszą wiedzą z innych dziedzin,
  • za większą częścią tych zjawisk stoją koktajle hormonów, które non stop przepływają przez nasz organizm z różnym natężeniem, i które nie sposób regulować.

Ta spora, choć nie kompletna jeszcze lista, może nieco przytłaczać. Ewolucja, jak widać, nie sprzyjała wykształceniu w nas stosownej odporności i racjonalnego, chłodnego działania w warunkach stresu i niepewności. Zwykle mamy chęć walczyć lub uciekać, a tymczasem w przypadku strat i stop-lossów potrzebna jest ADAPTACJA i szerzej pojęta INTELIGENCJA EMOCJONALNA, które na szczęście można samemu kształtować. Chciałbym w odniesieniu do nich zwrócić uwagę na pewien aspekt naszego działania, który nie dość zwykle przejrzyście objawia się w kontekście stosunku do stopów i co za tym idzie – używania ich w niewłaściwym z punktu widzenia tradingu celu.

Siedzenie na pozycji wytwarza w nas napięcie, czasem zniecierpliwienie, a kiedy zanurza się ona w straty to również stres, lęk, silne pobudzenie, złość, przygnębienie, obawy, traumy i inne nieprzyjemne odczucia do wyboru. Oczywiście modlitwa o to by rynek ruszył w pożądanym kierunku nie działa niestety jako strategia tradingowa, choć niewykluczone, że przynosi ulgę innego rodzaju. Czego wówczas umysł potrafi usilnie w takiej nieprzyjemnej chwili pragnąć? Cóż, niczego bardziej nie pożąda niż ulgi, zejścia napięcia, rozładowania stresu, uwolnienia od złych myśli i emocji. Proszę zauważyć, i być może zaobserwować na własnym przypadku, że umysł domaga się: „dość cierpień”, a przecież NIE TO JEST PRZEDMIOTEM dobrej transakcji! Celem jej ma być jak najlepsze zrealizowanie własnego planu, skupienie na rynku i stosowna reakcja na zmiany, jak najefektywniejsze dokonanie kolejnych etapów analizy i transakcji, których NIEODŁĄCZNYM elementem są niekiedy straty. Tymczasem nasz umysł, zamiast koncentracji na porządnej realizacji zadania, domaga się na wszystkie sposoby ZDJĘCIA stresu i napięcia, i w tym właśnie celu gotowy jest złamać wszelkie zasady, zdruzgotać plany, impulsywnie naruszać dyscyplinę, nie zważać na konsekwencje! Tak naprawdę więc troszczymy się wówczas wyłącznie o własne samopoczucie, a nie o zasadniczy cel i zadanie do wykonania. Zarządzanie pozycją zamieniamy na zarządzanie swoim samopoczuciem i zrobieniem sobie dobrze!

Skuteczny trading w takim razie to NAUKA KOMFORTU przebywania w NIEKOMFORTOWEJ STREFIE. Nie tylko, gdy tkwimy w stratach, ale również wtedy, gdy pozycja jest zyskowna a rynek co chwilę cofa się z korektą. Właściwe postawienie PRIORYTETÓW – transakcja czy odczucia własne – i ich realizacja, jest w tym przypadku nieodzowne. Zamiast na emocjach potrzeba skupić się na myślach, które je kształtują. Przede wszystkim tych, które zawarłem powyżej.

Zajęcie się na serio inwestowaniem wymaga więc nie tylko znajomości wszystkich procesów zachodzących w ciele i umyśle, bo to ułatwia ich okiełznanie, ale również PRACY NAD SOBĄ. Truizm, być może komuś takie właśnie określenie przychodzi do głowy w reakcji na moje słowa. Być może, jednak zarządzanie sobą, swoimi myślami i emocjami nie dokonuje się samoczynnie. Aktywne podejście do tego skraca nie tylko czas nauki radzenia sobie z własną psychiką, ale i zdejmuje część stresów na bieżąco. W przeciwnym wypadku tkwienie w stresie, szczególnie długotrwałe, wyczerpuje nasze ego, co prowadzi do kolejnych błędów.

—kat—

[Głosów:28    Średnia:5/5]

4 Komentarzy

  1. Starszy szeregowy

    Witam,
    Czy można skontaktować się z Panem prywatnie, mail’em lub w inny sposób?

    1. kathay (Post autora)

      kathay(at)bossa(.)pl

  2. pit65

    @KAthay

    Wracając do testowania funduszy.
    TAkie pytanie.
    Czy wycena /akcjogram/ funduszy dostępnych w BOŚ zawiera opłatę za zarządzanie.
    Rozumiem ,że nie ma prowizji na starcie, ale o zarządzaniu piszą/ecie/
    jakiś kalambur dla mnie w stylu ,że jest niewidoczne czy transparentne dla klienta ?????????, tylko z czym to sie je, jak testujesz wyceny dostępne dla programów.
    Innymi słowy jak mam np. dane wyceny Funduszu pieniężnego unikorona to mam sobie ze strategii trzymania przez rok potrącać 1.5% za zarządzanie czy dane do programu /wyceny/ już zostały oczyszczone z tej opłaty.

    Przy okazji jeszcze druga sprawa ETF zagraniczny.
    Przewalutowanie.
    Ile to jest procentowo od transakcji 1,5gr od np. ETF denominowanego w USD. Prosta heurystyka to 1.5gr/kursUSD w PLN, ale czy tak jest na 100%. NIgdzie tego nie pisze co by klient był w 100% pewny.

  3. GZalewski

    @Pit65
    Na naszym rynku opłata za zarządzanie, zawsze jest uwzgledniona w wynikach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *