Arbitrażowe wspomnienie sprzed lat

Dzisiejszy Parkiet podał informację, że Trigon TFI uruchamia pierwszy w Polsce fundusz arbitrażowy. Taki komunikat przekazało samo TFI. Niestety nie jest to pierwszy tego rodzaju fundusz w Polsce. W 2002 roku, czyli w zasadzie wcale nie tak dawno rozpoczął działalność Pioneer Arbitrażowy FIZ. Informacja o powstaniu Trigon Quantum Arbitrage FIZ, jest dobrym przyczynkiem do tego, żeby przypomnieć tamtą historię.

Warto przypomnieć przy okazji tło powstania tamtego funduszu. Rok 2002 to dopiero początki istnienia kontraktów terminowych na WIG20. Co prawda instrument wystartował w 1998 roku, ale dopiero od 2000 roku instytucje się nim zaczęły interesować. Wcześniej większość obrotu wykonywali inwestorzy indywidualni. Średni obrót kontraktami w 2001 roku, czyli chwilę przed uruchomieniem funduszu wynosiły 12 tysięcy kontraktów. Liczba otwartych pozycji w całym roku oscylowała między 10 a 17 tysięcy kontraktów. Nagle pojawia się fundusz, który zapowiada zebranie co najmniej 20 milionów złotych. Wówczas na tym rynku to była całkiem pokaźna kwota. Przeznaczenie całej na strategie arbitrażowe oznaczałoby koniczność zajmowania pozycji w kilku tysiącach kontraktów. Nie było to wówczas zbyt łatwe.

Fundusz został uruchomiony na czas określony, trzy lata do stycznia 2005 roku, łącznie zaś w trakcie emisji zebrano trzykrotnie więcej kapitału niż wynosił minimalny próg.

Pamiętam nasze dyskusje na temat tego produktu. Byliśmy podekscytowani i zainteresowani. Wyglądało to na nową jakość na naszym rynku, gdzie dominowały zwykłe fundusze – akcyjne, obligacji, pieniężne i zrównoważone. Co więcej, fundusz jako jeden z pierwszych wprowadził wówczas opłatę za wynik. Ale za to jaką spektakularną. Pozwolę sobie przytoczyć zapis z prospektu

Wynagrodzenie za efektywność naliczane będzie na dzień rozpoczęcia likwidacji Funduszu, w wysokości 25% kwoty stanowiącej nadwyżkę wartości Aktywów Netto Funduszu w dniu rozpoczęcia likwidacji Funduszu, ponad 175% początkowej wartości Aktywów Netto Funduszu, przy założeniu, że początkowa wartość Aktywow Netto Funduszu równa jest iloczynowi liczby objętych Certyfikatów Inwestycyjnych i ich ceny emisyjnej”.

Krótko mówiąc gdyby zarządzający w ciągu trzech lat zarobił 75 procent, zamierzał skasować dodatkowe 25 procent za każdą nadwyżkę ponad ten wynik. Wyglądało to imponująco. Pamiętam, jak zastanawialiśmy się o co chodzi? Czy już mają „umówione” transakcje, a może tak bardzo są przekonani o możliwych wynikach? Pracowałem wówczas jako dziennikarz i przeprowadzałem wywiad z zarządzającym. Miałem wrażenie, że realizacja tych planów jest niemożliwa. Coś było ewidentnie nie tak. Testy na sucho, bez uwzględniania płynności to tylko jedna z wad, na którą wtedy zwróciłem uwagę. No ale wielu inwestorów dało się przekonać. Aż fundusz wystartował i rozpoczął … handel. Przy czym określenie „handel” to zdecydowanie mocne określenie. Dosyć regularnie fundusz informował o znacznej inwestycji w … bony skarbowe. I tak przez trzy lata. Po pierwszym roku działania inwestorzy byli tak wkurzeni, że zgodnie z zapisami statutowymi złożyli wniosek o likwidację. Niestety nie został on przegłosowany (potrzebna była zgoda posiadaczy 2/3 certyfikatów). W tamtym momencie wynik funduszu od startu wyniósł 7,25 %. Przedstawiciele funduszu tłumaczyli się w dość zabawny sposób:

„Od uruchomienia funduszu sytuacja się zmieniła: spadły stopy procentowe, więc zwrot z instrumentów pieniężnych się obniżył, dodatkowo rynek stał się bardziej efektywny – może to się wiąże z tym, że spadła liczba indywidualnych inwestorów, natomiast zwiększył się udział bardziej stabilnych inwestorów instytucjonalnych”

No cóż, symulacje i modele teoretycznie cudownie pokazują możliwości zarabiania pieniędzy, a później prawdziwy rynek nagle staje się efektywny.

Fundusz został zlikwidowany zgodnie z ustalonym terminem, czyli na początku 2005 roku. Przyniósł zysk w wysokości 17 procent. Nieco mniej niż fundusze pieniężne w tamtym okresie.

Taka to była historia faktycznie pierwszego funduszu arbitrażowego w Polsce.

[Głosów:24    Średnia:4.8/5]

9 Komentarzy

  1. Zbyszek Papiński

    Cytuję z opisu na stronie Trigon TFI:

    “-Trigon Quantum Arbitrage FIZ ma być realną alternatywą dla depozytów bankowych i zaadresować problem dostępności aktywów niskiego ryzyka, które są w stanie przynieść stopę zwrotu znacznie przekraczającą oprocentowanie lokat bankowych – mówi Jakub Adamowicz, dyrektor rozwoju Trigon TFI.”

    Jedno zdanie, a ile sprzeczności 🙂

  2. Jack

    “zaadresować problem dostępności aktywów niskiego ryzyka”

    Osobnik, który ma problemy ze zrozumiałym formułowaniem myśli w języku polskim bez stosowania obcych zapożyczeń w żadnym razie nie powinien wzbudzać zaufania.

  3. ekonom polityczny

    @ zbyszek papiński

    Zawsze uważałem, że wielu “fachmanów” z branży zarządzania aktywami o wiele lepiej sprawdziłoby się w dziedzinach humanistycznych, np. jako pisarze albo intepretatorzy poezji (ci od stwierdzenia “co autor miał na myśli” choć teraz, jak mi syn maturzysta powiedział mówi siem “podmiot liryczny” i za stwierdzenie, ze to autor, miałbym “kardynała” i wylot z matury 🙂 ).
    Niektórzy jako twórcy poezji, a nie jej interpretatorzy, byliby chyba najlepsi.
    To co ci ludzie czasem piszą lub mówią spokojnie wygrałoby Turniej Jednego Wiersza w większości domów kultury w kraju, pod warunkiem dopuszczenia wierszy białych do turnieju 🙂

    A chyba prawdziwą białą poezją najwyższych możliwych lotów są tzw. uspokajacze, czyli listy wysyłane przez fundusze do klienta po dużej wtopie.
    To są czasem prawdziwe dramaty, połączone ze wspaniałymi epopejami, rzucanymi na malowane zamaszystymi pociągnięciami pędzla ulotne tło epoki.

    Z kolei pan “Derektór ds Rozboju”, J. Adamowicz zdaje się być pod silnym wrażeniem lwowsko – warszawskiej szkoły logiki. Co prawda chyba bliżej mu do Jana Twardowskiego niż do Kazimierza tego samego nazwiska, ale nie czepiajmy się drobiazgów. Jakież tu mamy jasne i ścisłe definiowanie pojęć! Twardowski (Jan) by się nie powstydził. A ten antyirracjonalizm! Ajdukiewicz byłby naprawdę dumny!

  4. ekonom polityczny

    @ autokorekta powyższej wypowiedzi

    Wszędzie, gdzie wpisałem słowo “Jan”, powinno być “Pan”. Ot taki mały chochlik drukarski 🙂

  5. GZalewski

    Swoją drogą w ostatnich latach definicja arbitrażu jako “zysku bez ryzyka” dość mocno straciła na wazności.
    Jedno z najlepszych okreslen jakie słyszałem to “zysk z ryzykiem umiejscowionym tam gdzie go nie widać”

  6. pit65

    Znaczy się.
    JAk kupisz to ryzyko się automagicznie ujawnia, a zysku jak nie było tak nie ma 🙂

  7. lesserwisser

    @ GZalewski

    “Krótko mówiąc gdyby zarządzający w ciągu trzech lat zarobił 175 procent, zamierzał skasować dodatkowe 25 procent za każdą nadwyżkę ponad ten wynik.”

    Oj coś mi się wydaje,kolego Grzegorz, że to nie tak jest/było/miało być raczej. Tu chodzi chyba o próg zysku 75% a nie 175%.

    Rozumiem to tak – gdyby w dniu likwidacji wartość aktywów Funduszu wynosił 100% jego początkowych aktywów to oznaczałoby że nic nie zarobili (wyszli na zero) gdyby wynosiła 80% to równa się stracie 20%.

    Tak więc gdyby wartość końcowa aktywów wyniosła 175% początkowej to równa się 75% zarobkowi.

    Czyżbym się mylił? Wprawdzie i mnie się zdarza, ale raczej rzadko! 🙂

    “Od uruchomienia funduszu sytuacja się zmieniła: spadły stopy procentowe, więc zwrot z instrumentów pieniężnych się obniżył, dodatkowo rynek stał się bardziej efektywny – może to się wiąże z tym, że spadła liczba indywidualnych inwestorów, natomiast zwiększył się udział bardziej stabilnych inwestorów instytucjonalnych”

    Tłumaczenie idiotyczne i kompromitujące wszak mieli inwestować na całym świecie, a tam chyba nie ubyło inwestorów indywidualnych w latach 2002-5, ani instytucjonalnych, itp. itd. 🙂

  8. gzalewski (Post autora)

    @less
    słusznie. Juz poprawilem. Niemniej jednak nadal to imponujacy wynik mial byc

  9. lesserwisser

    @ gz
    “słusznie. Juz poprawilem. Niemniej jednak nadal to imponujacy wynik mial byc.”

    Miał być ale nie był, ale to Twoje “słusznie” przekonuje mnie, że moja obecność na forum jest jednak pożądana, żeby nie powiedzieć nieodzowna. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *