Przegląd stop-lossów cz.2

Idealny stop ucinający straty oczywiście nie istnieje, na szczęście mamy w czym wybierać coś najbliższego ideału, co pozwoli korygować pomyłki decyzyjne.

 

W pierwszym odcinku pokazywałem stop-lossa obliczanego w procentowej proporcji do wartości kapitału. Uzasadnione pytanie odnośnie jego wyliczania może brzmieć: co stanowi ową aktualną wartość kapitału, szczególnie gdy pozycji i instrumentów w portfelu posiadamy wiele? Odpowiedzi może być kilka, każda równoważnie poprawna, zależy wszystko od osobistych preferencji, ram czasowych czy łatwości obliczeń i ich uaktualnień. W takim razie 1, 2 czy 5% ryzykowanej kwoty na wyznaczenie stop-lossa możemy liczyć od następującej wielkości posiadanego kapitału:

–      wartości sumarycznej wszystkich posiadanych na rachunkach pozycji na rynku, obliczanych według kursu zamknięcia poprzedniej sesji (tzw. mark-to-market) + gotówka,

–      wartości sumarycznej wszystkich posiadanych na rachunkach pozycji na rynku liczonych w momencie ich otwarcia (czyli bez uwzględnienia aktualnego zysku/straty) + gotówka,

–       ilości posiadanej gotówki czy innych aktywów na wszystkich rachunkach i lokatach (tzw. notional account),

–       dowolny inny sposób będący modyfikacją powyższych.

A co w przypadku, gdy posiadamy wiele pozycji i chcemy wyznaczyć bezpieczną wartość procentową ryzyka dla wszystkich z nich sumarycznie (tzw. portfolio heat)?

Ponownie nie istnieje najbardziej satysfakcjonująca odpowiedź. Wiele zależy od wrażliwości na ryzyko. Ktoś może zadecydować, że 1% procent straty rozłoży na wiele pozycji (np. 5 po 0,2% każda), ale nie byłoby również błędem użyć w sumie np. 10%, czyli załóżmy 5 pozycji po 2% ryzyka każda. Istnieje jednak wiele innych istotnych zmiennych, które mogą wpływać na wybór pomiędzy 1 a 10% (lub innej liczby w tym zakresie lub nieco poza nim):

–         korelacje między rynkami i instrumentami, na których posiadamy pozycje; niska lub odwrotna korelacja pozwala na więcej ryzyka (więcej o tym niebawem),

–         znaczenie mają również wielkości otwartych pozycji na posiadanych instrumentach, im wyższe tym węższy stop,

–         logiczne szerokości stop-lossów, związane ze zmiennością rynków,

–         planowane wielkości zysku do ryzyka (tzw. risk-to-reward ratio, np. 5:1),

–         rodzaje używanych strategii i założone cele.

Niewykluczone również, że procenty owe można przydzielać niesymetrycznie, używając różnych wag dla różnych rynków.

Powyższe procenty liczone od wartości kapitału dotyczą zarówno użycia tej kwoty w charakterze stop-lossa jak i dla wyliczenia wielkości pozycji (patrz ponownie poprzedni wpis).

Używając procentowych wskazań można również wyznaczać stop-lossy na inny, podobnie prosty sposób:

Stop procentowy, liczony w odniesieniu do kursu otwarcia pozycji

Jeśli kupimy spółkę XYZ po kursie 20 PLN, to wyznaczamy po prostu procentowy poziom cenowy od tego poziomu, po osiągnięciu którego zamykamy pozycję. W przypadku np. 5% mamy:

20 PLN – 5% = 19 PLN

Łatwe w obliczeniach, ale ponownie niespecjalnie uzasadnione w kontekście ustania motywów wejścia w transakcję. Niewiele też mówi ów stop o ryzyku w kontekście całego portfela i wielkości pozycji. Ale jest używany przez początkujących ze względu na  uniwersalność. Łatwo więc dzięki niemu skalibrować i uaktualniać bieżące ryzyko, szczególnie jeśli pozycja wchodzi w obszar zysków i trzeba na bieżąco przesuwać stop (tzw. trailing stop). Wówczas obliczenia wobec kolejnych, coraz wyższych kursów, stają się naprawdę łatwe do opanowania.

Stop procentowy można obliczyć w stosunku do innych, dowolnych wielkości, jak na przykład do wartości użytego zabezpieczenia (forex, derywaty), czy też wyłożonego na daną pozycję kapitału (akcje). Nie zmienia to wiele w samej konstrukcji i efektywności, ma znaczenie co najwyżej w prostocie wyliczeń i unifikacji ryzyka na wielu rynkach.

Można również obliczać go procentowo wobec kolejnych, pojawiających się na wykresie szczytów (i dołków) notowań kursów danego papieru, które znajdują się najbliżej poziomu wejścia na rynek. Wówczas mamy podgląd na wielkość rynkowej korekty – od tych niewielkich, poniżej 5%, przez znaczące, czyli w okolicach 10%, po 20-sto %, stanowiące w zasadzie zmianę trendu na przeciwny. Ten rodzaj stopa ułatwia „nawigację w terenie” i z wszystkich wymienionych jest w zasadzie najbliższy temu, do czego stop-loss powinien być przeznaczony, czyli likwidacji pozycji gdy zmieniają się warunki na rynku. Szczególnie być może ów 20% stop ma szczególne znaczenie, gdyż w klasycznej analizie tego rodzaju ruch oddziela hossę od bessy.

Na koniec dodajmy jeden mega-stop-loss. Wyznacza się go zbiorczo dla wszystkich posiadanych pozycji, bez względu na to, czy są, czy nie są zanurzone w stratach. W tej wersji, kiedy kapitał spada poniżej wyznaczonego progu, np. 5% od wartości początkowej portfela, i zejdzie on poniżej owego progu, likwidujemy hurtem wszystkie pozycje. To pozwala zresetować wszystkie plany i pomysły, a potem zacząć analizy od nowa.

Stop-loss wartościowy

Kolejna wersja najprostszego rodzaju stop-lossa. Nie wymaga nawet obliczeń, ani filozofii. I podobnie jak procentowy, nie za wiele ma wspólnego z ustaniem przesłanek zawarcia transakcji, ani ze zmiennością rynku. Jest po prostu limitem strat, który zakładamy sobie w przypadku popełnienia błędu.

Polega on po prostu na ustaleniu kwoty, np. 5.000 PLN czy 200 USD, której strata w transakcji spowoduje automatyczne wyjście z rynku. Kwota owa wymaga jednak pewnej waloryzacji w przypadku znacznych zmian kapitału i powinna być proporcjonalna do jego wysokości. Podobnie jak w przypadku stopa procentowego, liczonego od wielkości posiadanych środków, można go używać w charakterze stopa samego w sobie, jak również wyliczać wg owej kwoty wielkość pozycji (ponownie patrz wpis poprzedni).

Jedna istotna różnica powoduje, że stop wartościowy ma przewagę nad uprzednio opisywanym – procentowym. Otóż tkwi ona w zmianach kapitału. Jeśli bowiem dostępny kapitał maleje z powodu strat, to 1 czy 2% liczone od niego będzie stanowić coraz mniejszą kwotę wartościowo. Co za tym idzie: albo stop stanie się coraz węższy albo wielkość pozycji coraz mniejsza. A w takim razie odrabianie powstałych wcześniej strat w kapitale będzie odbywać się w coraz gorszych warunkach! Tego problemu nie ma przy stopie wartościowym, ponieważ niezależnie od zmian kapitału ów stop ma stałą wielkość.

To wszystko banalnie proste stopy, popularne od dziesiątków lat ze względu na swoją jasność i nieskomplikowane podejście. A to jedynie wierzchołek całej góry tego, co w praktyce używa się dziś. Dlatego CDN. Cóż, warto poznać całość dostępnego asortymentu, żeby wybrać dla siebie coś najbardziej pasującego.

—kat—

[Głosów:20    Średnia:4.4/5]

1 Komentarz

  1. Wojtek

    Świetny artykuł o fundamentalnej rzeczy w inwestowaniu, jakim jest stop-loss, która rzadko pojawia się w innych blogach. A przekonałem się, że to podstawa inwestowania.
    Zauważyłem tendencję w blogach traktujących o giełdzie na zbyt mocnym skupianiu się na jedynie selekcji spółek. Takie tematy jak stop-lossy, zarządzanie wielkością pozycji, stosunek ryzyka do zysku nieczęsto są podejmowane. Coż… to tematy trudniejsze i wymagające poświęcenia większej ilości czasu na ich zgłębienie. Łatwiej jest więc pokazywać wirtualne portfele i kusić zarobkami na “superspółkach”…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *