Przegląd stop-lossów cz.1

Zgodnie z zapowiedziami, a zarazem w konsekwencji do kilku wcześniejszych wpisów naświetlających pewne tło stosowania zabezpieczeń dla strat, proponuję praktyczny poradnik stosowania w inwestowaniu stop-lossów.

 

W zasadzie bez problemów można znaleźć stosowne materiały w internecie czy literaturze, więc zwykłe ich tutaj wyliczenie nie miałoby sensu, dlatego pójdziemy jak zwykle dużo dalej. To znaczy spojrzymy na nie w sposób praktyczny, przefiltrowany przez doświadczenia, znajdując wady i silne strony. Czyta nas wielu doświadczonych traderów, więc z wdzięcznością przyjmę nie tylko ich surowe recenzje, ale również podpowiedzi.

—————————

Tak się szczęśliwie złożyło, że dopiero co udzielałem drobnych konsultacji z inwestowania moim znajomym i wypłynęła kwestia jednego z dość popularnych stopów, w związku z czym od niego postanowiłem zacząć. Chodzi o:

Stop procentowy, liczony w odniesieniu do kapitału.

Bardzo często zaleca się na szkoleniach i w literaturze posługiwanie się w zarządzaniu ryzykiem właśnie procentowym stopem, chroniącym portfel przed stratami w sposób automatyczny i nieco pasywny. Zwykle pada wielkość 1 lub 2%. Nie zawsze jednak pokazuje się jak go w praktyce użyć. A sposobów jest kilka, przy czym dzielą się one na 2 grupy, różniące się podejściem w sposób fundamentalny.

Aby je rozróżnić i scharakteryzować posłużę się małym rysem historycznym oraz pragmatyką.

Stop-lossy pojawiły się jako zlecenie ochronne w czasach, gdy nie śniło się jeszcze nikomu, w co młodsze pokolenie może nie wierzyć, że pojawią się takie zabawki współczesne jak komputery, ani tak rewolucyjne narzędzie jak internet. Śledzenie notowań w czasie mniej więcej rzeczywistym poza biurem brokera nie było możliwe, składanie zleceń na odległość dokonywało się za pomocą telefonu lub faksu. Z konieczności więc wymyślono zlecenie, które doda nieco poczucia bezpieczeństwa inwestorom i zapobiegnie katastrofie podczas gwałtownych spadków cen akcji. Co ważne jednak, stop tego rodzaju NIE ma za wiele wspólnego z samymi przesłankami zakupu takich czy innych akcji, po prostu stanowił swego rodzaju zawór bezpieczeństwa i tak samo dziś jest traktowany.

W międzyczasie stop-loss stał się dla części profesjonalnych graczy czymś dużo bardziej znaczącym – integralnym elementem całej strategii, narzędziem pomocnym przy modelowaniu metod (głównie ilościowych i technicznych), ważną częścią równania wyznaczającego wartość oczekiwaną inwestycji. Tu nie ma już przypadku, ani wprowadzania czegoś koniecznego i niespecjalnie powiązanego z całością pomysłu jak w podejściu wspomnianym wyżej.

I stosownie do tego rozwinęły się dwie metody wyliczenia owych 1 czy 2% od wartości kapitału. Dla lepszego zrozumienia prześledźmy to na przykładach, gdzie wartością bazową będzie właśnie 1%.

Przykład 1

W podstawowej wersji, stop-loss jako konieczny zawór bezpieczeństwa, wyznacza się w taki oto sposób:

Załóżmy, że dysponujemy kapitałem 10.000 PLN i kupujemy za jego połowę akcje spółki XYZ po kursie 20 PLN. Daje nam to:

(50% x 10.000 PLN)/20 PLN=250 sztuk owych papierów.

Planujemy zaryzykować maksymalną stratę tylko 1% kapitału i wobec tego będzie to kwota równa:

1% x 10.000 PLN = 100 PLN

A więc na każdą akcję przypada strata o wielkości:

100 PLN / 250 sztuk = 0,4 PLN (40 groszy)

W takim razie, jeśli kurs akcji XYZ spadnie z 20 PLN do 19,60 PLN, należałoby zamknąć pozycję, która zabierze z rachunku 1% jego wartości początkowej.

Co ma kurs 19,60 wspólnego z samymi powodami kupna owej spółki? Najczęściej nic. Ot, po prostu jedno wahnięcie może zabrać nam z rachunku pieniądze bez specjalnego powodu. W zasadzie cel ochronny mamy jednak spełniony, ale nic więcej nie osiągamy, no może poza prawdopodobną frustracją. Takie podejście może mocno się kłócić z całym analityczno-decyzyjnym tłem wejścia na rynek, szczególnie w przypadku podejścia od strony Analizy fundamentalnej czy intuicyjnej. Jednak w licznych przypadkach nie sposób jest ustalić z góry prawdopodobnego poziomu wycofania się z rynku, zależy to bowiem od dalszego rozwoju sytuacji. Ów 1 czy 2, albo więcej procent, jest więc swego rodzaju polisą ubezpieczeniową, ale nie merytorycznym następstwem analizy. Jeśli na szkoleniach pojawia się tego typu podpowiedź w zakresie ochrony kapitału, sugeruję zapytać o głębsze uzasadnienie, najlepiej z jakimiś twardymi danymi, których zresztą proszę się nie spodziewać, ale sama dyskusja na ten temat będzie już solidnym omówieniem tematu i wybadaniem kompetencji wykładowcy.

Krótki wniosek do zapamiętania: w powyższym wariancie wartość 1% jest już stop-lossem samym w sobie.

Przejdźmy dalej do podejścia nieco bardziej profesjonalnego, ale od kompletnie innej strony, czyli wszędzie tam, gdzie stop-loss stanowi integralną część strategii i da się go z wyprzedzeniem wyznaczyć. Przez spore podobieństwo do owego 1 czy 2% wartości kapitału, łatwo je pomylić z opisanym wyżej.

Przykład 2

Warunki początkowe identyczne jak w przykładzie wcześniejszym – kapitał 10.000 PLN, spółka XYZ notowana po 20 PLN, co stanowi poziom kupna. Dalej jednak sprawy toczą się nieco inaczej.

W sposób spójny z używaną strategią ustalamy poziom kursu, który spowoduje ustanie przesłanek zawarcia transakcji kupna akcji XYZ. Załóżmy, że za pomocą analizy wykresu ów poziom stop-lossa wyznaczamy na 18 PLN. Tu właśnie stanie zlecenie sprzedaży, które nie powinno nam jednak zabrać z rachunku więcej niż 1% wartości portfela czyli 100 PLN.

Pozostaje nam jedynie ustalenie ile akcji należałoby kupić, aby owa strata nie przekroczyła założonego 1% wartości kapitału, przy stop-lossie ustawionym na poziomie 18 PLN:

1% x 10.000 PLN = 100 PLN

100 PLN/ (20PLN – 18 PLN)= 50

Zakup 50 akcji przy stop-lossie spójnym z naszą strategią powinien skutkować maksymalną stratą 1% wartości kapitału.

 —

Przykład 3

Dla przećwiczenia tej 1% zasady posłużmy się jeszcze rynkiem lewarowanym czyli forexem.

Założenia:

Kupujemy (pozycja długa) parę EUR/USD po kursie 1,0850

Kapitał początkowy 10.000 USD

Wartość ruchu o minimalną jednostkę czyli 1 pips= 1 USD

Stop-loss przewidujemy na poziomie 1,0800 co daje 50 pips straty. W takim razie:

1% x 10.000 PLN=100 USD

100 USD/ (50 pips x 1 USD/pip) = 2

W tym przypadku kupno 2 mikrolotów spowoduje utratę 1% kapitału przy spadku kursu do poziomu stop-lossa.

W Przykładach 2 i 3 wartość 1% stanowi jedynie wstęp do wyliczenia wielkości pozycji, a nie sam stop-loss. Ten ostatni musimy ustalić innymi sposobami, o czym w kolejnych wpisach. Chciałem jedynie by kwestia różnic w podejściu do owego 1% stała się wyraziście jasna.

Warte zapamiętania: związek między szerokością stop-lossa a wielkością pozycji to jeden z fundamentów tradingu. Przy niezmiennym poziomie ryzyka (np. 1% kapitału) im szerszy stop-loss tym mniejsza wielkość pozycji i odwrotnie.

—kat—

[Głosów:32    Średnia:4.6/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *