Krzyż śmierci, złoty krzyż i ból w krzyżu

Po przeczytaniu artykułu w Irish Times przedstawiającego sylwetkę legendarnego i kontrowersyjnego inwestora Georga Sorosa pomyślałem, że do dwóch popularnych sygnałów rynkowych – krzyża śmierci i złotego krzyża – należy dodać ból w krzyżu.

Irlandzki dziennikarz postanowił przybliżyć czytelnikom istotne elementy inwestycyjnej filozofii Sorosa: ostrożny kontrarianizm, świadome partycypowanie w bąblach spekulacyjnych, umiejętność maksymalnego wykorzystaniu niewielu “super-trafnych” decyzji inwestycyjnych, zdolność do dostrzegania własnych pomyłek i gotowość do ich korekty, teorię omylności uczestników rynku i refleksyjności rynku*. Po przekazaniu tych informacji Proinsias O’Mahony zwrócił uwagę na jeszcze jeden element strategii inwestycyjnej Sorosa. Cytuję:

Jak twierdzi syn Sorosa – Robert, na decyzje inwestycyjne Sorosa seniora wpływało coś więcej niż teoria refleksyjności. “Mój ojciec ma w zwyczaju przesiadywać i wyjaśniać powody leżące u podstaw jego konkretnych decyzji inwestycyjnych” – wspomniał kiedyś Robert Soros. “Pamiętam jednak, że gdy przysłuchiwałem się tym wywodom w dzieciństwie to nieraz myślałem sobie, że przynajmniej połowa z argumentów ojca to kompletne bzdury. Prawda jest taka, że powodem, dla którego odwracał albo zamykał swoje pozycje na rynku był trudny do zniesienia ból pleców. Nie było żadnych merytorycznych przyczyn. Zaczyna odczuwać nieznośny, fizyczny ból i traktuje to jako sygnał ostrzegawczy” – dodał Soros junior.

O’Mahony podkreśla, że George Soros przyznał, że traktował atak ostrego bólu pleców jako sygnał, że coś jest nie tak z jego portfelem inwestycyjnym. Legendarny inwestor w dużym stopniu polegał więc na intuicji, w gruncie rzeczy niemal fizycznym (zwierzęcym) instynkcie.

Przyznaję, że nie wiedziałem wcześniej o roli bólu pleców Sorosa w jego rynkowych sukcesach. Moim zdaniem tego typu informacje za każdym razem powinny skłaniać do refleksji nad rolą szczęścia w wynikach inwestycyjnych legendarnych inwestorów. Nie chcę przez to sugerować, że nie wierzę w istnienie intuicji czy niemal fizycznego instynktu. Myślę jednak, że w kontekście praktycznych potrzeb i oczekiwać zwykłego inwestora taka intuicja jest od szczęścia nieodróżnialna.

Informacja o tym, że Soros w swoich decyzjach inwestycyjnych w dużym stopniu korzystał z wewnętrznej intuicji powinna także nasunąć pytanie czy merytoryczna część filozofii inwestycyjnej Sorosa ma jakikolwiek sens dla kogoś kto nie dysponuje instynktem Sorosa. Czy ktoś posługujący się filozofią inwestycyjną Sorosa lecz pozbawiony jego instynktu znalazłby się na czele listy zarządzających funduszami hedge, którzy zarobili najwięcej dla swoich klientów**? A może byłby jednym z tysięcy przedstawicieli tego sektora, którzy nie są publicznie znani?

Josh Brown stwierdził, że intuicja, zwierzęcy instynkt jest tym co robi różnicę pomiędzy przeciętnością a fenomenalnymi wynikami. Zdaniem Browna proces inwestycyjny jest użyteczny, szczęście to świetna sprawa ale czasem decydującym czynnikiem jest intuicja. Brown dodaje przy tym, że wspomniany instynkt jest nie tylko praktycznie niemierzalny ale także nieprzewidywalny.

Myślę, że większość czytelników zgodzi się ze stwierdzeniem, że inwestorzy, którzy myślą, że ciężka praca nad stworzeniem procesu inwestycyjnego i zdyscyplinowane realizowanie go na rynku są wystarczającymi warunkami by za kilkadziesiąt lat znaleźć się na liście inwestycyjnych legend zbyt optymistycznie podchodzą do tego wyzwania. Warto jednak zauważyć, że ten problem jest istotny tylko dla tych inwestorów, którzy stawiają sobie tak bardzo ambitne cele.

Moim zdaniem z przykładu Sorosa przeciętni inwestorzy mogą wyciągnąć dwie cenne lekcje. Pierwsza dotyczy tego, że strategii inwestycyjnych legendarnych inwestorów nie można traktować jak wzorców, których przeniesienie na rachunek inwestycyjny warszawskiego inwestora zapewni mu sukces. Druga lekcja dotyczy roli intuicji w decyzjach inwestycyjnych. Myślę, że uświadomienie sobie tego jak ważną rolę odgrywał instynkt w inwestowaniu Sorosa i innych inwestycyjnych guru powinno skłonić zwykłych inwestorów do sprawdzenia czy nie mają skłonności do niedoszacowywania albo nawet wypierania roli intuicji w ich decyzjach inwestycyjnych. Odnoszę wrażenie, że wielu inwestorów, zwłaszcza tych z ilościowym nastawieniem, ma skłonność do niedostrzegania intuicyjnych decyzji w swoich inwestycjach.

* W dużym uproszczeniu: Soros wychodzi z założenia, że uczestnicy rynku są omylni w tym sensie, że to co uznają za rzeczywistość nie zawsze odpowiada realnej rzeczywistości. Omylni uczestnicy rynku podejmują rynkowe decyzje, które mają odzwierciedlenie w realnej gospodarce, w realnej rzeczywistości. W ten sposób wyobrażenia uczestników rynku o rzeczywistości mają wpływ na tę rzeczywistość, która z kolei kształtuje oczekiwania uczestników rynku.

** Soros zarobił dla swoich klientów około 40 miliardów dolarów.

[Głosów:40    Średnia:4.5/5]

22 Komentarzy

  1. gzalewski

    O tym bólu w krzyżu czesto pisano w rożnych biografiach Sorosa. Ale można też zastanawiać się na ile to taki sygnał somatyczny na myśleie “coś jest nie tak”.
    Po raz kolejny odowołam się do książki Gary Kleina “Sztuka podejmowania decyzji” i jego badań nad intuicją w tym ten słynny opis akcji gaśniczej strażaków, w której prowadzący akcje nagle zarządza odwrót i chwilę później budynek się zawala. Ową “intuicją” była jak się później okazało – refleksja, że coś jest wyjątkowo “nie tak” – nie ta temperatura, nie takie zachowanie ognia itp.
    Pozniej sie okazało, że na planach nie było uwzględnione jedno pomieszczenie.

  2. Jack

    To wygląda na modelowy wręcz przykład działania teorii markera somatycznego sformułowanej już jakiś czas temu przez Antonia Damasio.

    http://en.wikipedia.org/wiki/Somatic_marker_hypothesis

  3. kravietz

    I rzecz jasna wszyscy uwierzyli Sorosowi z tymi plecami, potraktowali jego wypowiedź jak słowo objawione…

    1. trystero (Post autora)

      @ kravietz

      Nie wiem co masz na myśli przez “słowo objawione”. Wielu inwestorów przyznaje, że korzysta z jakiejś formy intuicji i nie widzę powodów by nie wierzyć Sorosowi, że stres rynkowy objawiał się u niego fizycznie, bólem pleców.

      Czy Sorosowie mogą “stulać”? No jasne, że mogą. Tylko, że niespecjalnie mam powody by im w tym przypadku nie wierzyć.

  4. _dorota

    Za kilka dni będziemy mieli pewną rocznicę związaną z Georgem Sorosem. 22.08.1992 roku Soros “złamał bank Anglii”. Dlaczego to przypominam? Bo historia ilustruje rzeczywiste przyczyny jego sukcesów: wykorzystanie istniejącego trendu z dodatkiem gigantycznej (osiągalnej tylko dla jednostek) dźwigni (pożyczył wtedy na ten cel 10 miliardów dolarów). Krótko mówiąc: kiedy miał już możliwość wzmacniania lub nawet kreowania trendu, to egzekwował to bezlitośnie i na ogromną skalę. Ot i cały geniusz.

    Swoją konkwistadorską bezwzględność i rozmach pokrywał różnymi bladymi teoryjkami. Próbowałam czytać “Alchemię finansów”, ale synapsy obumarły mi z nudów. W tej samej kategorii łagodnej ściemy są i historie o bólu pleców. Soros i jego junior robią sobie żarty, a publika to kupuje. Kupuje tym chętniej, że większość inwestorów ma z Sorosem wspólny tylko ból krzyża 🙂

  5. gzalewski

    @kravietz
    “wszyscy” czyli kto?
    Wiesz, tak już jest że jak ktoś opisuje swoje wspomnienia, to się go słucha. Oczywiście krytycznie, ale myslisz sobie “aha ten gość tak ma”. “Więc w związku z tym może moje bóle głowy przed ostatnią transakcją to właśnie taki schemat. Sprobuje dowiedzieć się więcej”.

    @dorota
    Alchemia finansów nie jest taka zła. Choć w zasadzie dałaby się streścić w 20 stronach.
    A jeśli chodzi o bóle – to patrz komentarz wyżej 😉

  6. gzalewski

    @ps.
    przy takim nastawieniu jak powyżej, to właciwie nie ma sensu czytać jakichkolwiek wspomnień i biografii, bo każdy gdzieś tam może ściemniać.

  7. pit65

    @dorota

    10/10.

    Oni sobie zrywaja boki z tych poważnych wypowiedzi anali i sympatyków.
    JAk sie jest na topie to nawet fizjologiczne “upuszczenie gazów” traktuje się z nabożnym namaszczeniem wśród klakierów, jako nieodzowna wskazówka w skutecznym inwestowaniu.

    A puki co to jak krzyz boli to czas na spacer.

  8. _dorota

    “właciwie nie ma sensu czytać jakichkolwiek wspomnień i biografii, bo każdy gdzieś tam może ściemniać.”
    Może nie aż tak, ale ideałem byłoby czytanie z takim zasobem wiedzy, który pozwala dostrzec, ze jest coś między wierszami.

    Jak w komunikacji między ludźmi w ogóle: patrzymy na mówiącego człowieka i słyszymy to, CO mówi, analizujemy to, JAK mówi i mamy świadomość tego, czego NIE mówi. Dopiero wtedy jest całość.

    Z uwzględnieniem tego, że przekaz pochodzący np. od aktywnego gracza giełdowego ma też na celu kształtowanie opinii osób związanych z rynkiem.

  9. berzerk444

    Przy tej okazji przypomina mi się wypowiedź Zen Tradera z New Market Wizards który opowiadał, że zajmował pozycję na podstawie….przeczucia tylko nie chciał się ujawniać, bo miałby potem problem z inwestorami. Nie zdziwiłbym się, gdyby było faktycznie tak jak pisze syn Sorosa, ojciec pisze mądre tezy i książki, aby wyglądać mądrze przed inwestorami i pompować własne ego, ale podejmuje decyzje na podstawie przebłysku w danej chwili…

  10. _dorota

    “podejmuje decyzje na podstawie przebłysku w danej chwili…”
    …szczególnie wtedy, kiedy przypadkiem może pożyczyć 10mld dolców na przeforsowanie swojego planu.

    Znowu trzeba tu powiedzieć: don’t try this at home.

    1. trystero (Post autora)

      @ dorota

      No dobrze. A z czego Twoim zdaniem wynikał fakt, że mógł pożyczyć wtedy te 10 mld?

      (Zakładam naiwnie, że pozycja na funcie odzwierciedla sposób w jaki Soros przeciętnie zarabiał pieniądze)

  11. _dorota

    @ trystero
    Oczywiście, znalezienie się na etapie kariery, w którym można mieć otwarty kredyt tej wielkości wymaga lat sukcesów w inwestowaniu. I we wpisie wymieniasz trafnie ich przyczyny. Tyle, że najbardziej spektakularne jego sukcesy były już bezwzględnym wykorzystaniem przywilejów skali. Facet doszedł do tego miejsca, w którym mógł sam kreować trend i wykorzystywał to całkowicie.

    Intuicja zakotwiczona (że tak powiem) “cieleśnie” nie była przyczyną jego sukcesów ani na tym pierwszym etapie ani tym bardziej na drugim. Możemy sobie żartować na ten temat, ale mamy na tyle dużą wiedzę o rynku, że takiej bajki nie kupujemy. Mimo, ze stary rekin taką bajkę o sobie sprzedaje.

    1. trystero (Post autora)

      @ _dorota

      Tyle, że najbardziej spektakularne jego sukcesy były już bezwzględnym wykorzystaniem przywilejów skali.

      Przecież tego nie wiesz. Nie znasz jego P&L.

      Możemy sobie żartować na ten temat, ale mamy na tyle dużą wiedzę o rynku, że takiej bajki nie kupujemy. Mimo, ze stary rekin taką bajkę o sobie sprzedaje.

      To pewnie zależy od tego co wiemy o strategiach makro. Akurat moim zdaniem, w tym co robi Soros intuicja (lub szczęście) jest dużo bardziej przydatna niż w tym co robi Buffett czy Asness. Bardziej przekonuje mnie intuicja niż pierwszorzędna analiza globalnych trendów makro.

  12. berzerk444

    @dorota
    Zerknąłem sobie na kurs GBP/USD i załamanie przyszło we wrześniu 1992 nie 22.08, chyba, że wykres na stooq jest niepoprawny.
    “don’t try this at home” znaczy nie pożyczać 10mld czy nie grać pod intuicję?
    Czy wiesz może kiedy Soros zamknął swoje pozycje na GBP? To by mówiło wiele nt tego czy skreował trend bo zamknięcie takich wielkich pozycji powinno go odwrócić na wzrostowy, a spadki trwały w sumie do końca lutego 1993

  13. _dorota

    @ berzerk444
    Informację o 22 sierpnia wzięłam z niewielkiej książeczki Adama Zaremby o sławnych inwestorach, którą ostatnio znalazłam w papierach i przeglądałam. Teraz po sprawdzeniu – masz rację, 22 września (czyli zawsze warto sprawdzić).

    “don’t try this at home” znaczy nie pożyczać 10mld czy nie grać pod intuicję?”
    Nie grać pod ból pleców, jeśli przy okazji nie można rzucić na rynek 10 mld.

    Co do trendu – wg opisu, który czytałam, on go nawet nie wykreował. Istotnie go wzmocnił, a w takiej sytuacji (powszechne przekonanie o przewartościowaniu funta) obroty robią się tak duże, że nawet zamknięcie ogromnej pozycji nie musi tego trendu odwrócić. Bez wątpienia taka operacja musi być wykonana z błyskotliwym wyczuciem wynikającym z doświadczenia (lub ze sporą dozą szczęścia).

  14. _dorota

    @ trystero
    Wydaje mi się, że spekulacja przeciw malezyjskiemu ringitowi była podobna w konstrukcji jak ta przeciw funtowi, ale nie spieram się. Może byłby to temat dla blogera (kiedyś)?

    “Bardziej przekonuje mnie intuicja niż pierwszorzędna analiza globalnych trendów makro.”
    Jest tu pewna subtelność: jedno z drugim nie musi być wcale rozłączne. Intuicja (przynajmniej ja ją tak rozumiem) jest pierwszorzędną zdolnością analizy zdobytą dzięki dłuuugiemu doświadczeniu.

    Tego właśnie dotyczy mój sceptycyzm wyrażony w “don’t try”. Myślę, że jest bardzo niewielu inwestorów/spekulantów o doświadczeniu na tyle dużym, żeby bezpiecznie mogli wykorzystać swoją intuicję. Nowicjuszy a nawet średnio zaawansowanych to zabije. Dlatego lepsze są suche metody ilościowe.

    1. trystero (Post autora)

      @ dorota

      Moje wątpliwości dotyczą tego czy najbardziej znane i kontrowersyjne “zagrania” Sorosa były jego najzyskowniejszymi. Na tyle na ile znam ludzką naturę i media biznesowe, myślę, że nie ma powodów by tak myśleć.

  15. lesserwisser

    Coś mi się zdaje, że te profetyczne łupania w krzyżu wynikały z tego że pozyskanie cynku o wiedzących jest kosztowne, a przecież taki rozstanie się z pieniędzmi bywa bolesne (nawet jak potem profituje to w x-nasób).

    Mnie przykładowo straszny smutek ogarnia i serce boli (bo żal mi de ściska).

    Taka jest już natura ludzka a Gerogy Szwarc raczej nie odbiega tu od normy.

  16. Olo

    Kochani,

    zapominacie, że Soros wiedział że Bundesbank nie będzie bronił funta. Mieć dobre kontakty z politykami – to jest to.

  17. deli deli

    Moi Drodzy, to jest atak językiem. Dowódca luty ma ostry język. Proszę o spokój.

  18. deli deli

    Dorzucę krzyż upadły. Będzie go można oglądać nad Ameryką w nocy z wtorku na środę czasu polskiego.
    W relacji do dolara zyska Złoty.
    To kontrapunkt do najświeższego postu pana Adama, który nieustannie inspiruje.

    Musicie też wiedzieć, że pan George Soros jest nadal dla mnie autorytetem. Oczywiście bez wąsów, które mu dorysowały media.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *