Dwie kolejne kategorie analiz uwzględniają ten sam czynnik, którego nie sposób ani prosto wydobyć, opisać oraz nauczyć ani wyznaczyć jego skuteczności. Spójrzmy jak wygląda to w szczegółach, tym samym kontynuując pierwszy wpis w tym temacie.

 

3. Analiza ilościowo – intuicyjna (lub inaczej: dyskrecjonalna, od ang. discretionary).

Jej część stanowią elementy oparte na regułach, gotowych scenariuszach, twardych danych, faktach, które z kolei w celu decyzyjnym podpiera się własną oceną, intuicją, instynktem, wnioskowaniem, nie zawsze dającym się racjonalnie wytłumaczyć odczuciem.

W przypadku Analizy technicznej to dość popularne podejście. Stosowane na dwa sposoby:

(I) Otwarcie pozycji inspirowane czytaniem wykresu (np. wskaźnik, formacja) połączone z intuicyjnie zarządzanym ryzykiem w sensie każdorazowo uznaniowej decyzji o zakończeniu transakcji, nie opartej o odczyt wykresu lecz na doraźnej ocenie sytuacji z otoczenia rynku lub obliczeniom własnym inwestora.

(II) Otwarcie pozycji wynikające z osobistej oceny rynku przez inwestującego połączone z wyznaczaniem stopów obronnych przy pomocy poziomów odczytywanych na wykresie (zdarzają się takie sytuacje choćby przy odnowieniu pozycji po zbyt szybkim wyrzuceniu z rynku).

Natomiast Analizę fundamentalną (A.F.) niemal w całości określa się mianem intuicyjnej, istnieje jednak w niej wiele elementów typowo ilościowych (bilanse, wskaźniki, szacunki prognoz, raporty okresowe). Równie lub może bardziej uprawnione jest nazywanie jej „analizą jakościową” w odróżnieniu od „analizy ilościowej” za jaką jest uważana A.T. To dlatego, że Analiza fundamentalna wycenia aktualne i przyszłe relacje między cenami a wartościami instrumentów, natomiast A.T. bazuje wyłącznie na mechanicznym poszukiwaniu trendów cenowych, ignorując wartości wewnętrzne. I choć badanie bilansów to robota matematyczna, ich relatywna ocena – jak sama nazwa mówi – zawiera w sobie sporą dawkę szacunków i opinii indywidualnych inwestora.

Połączeń analizujących: (a) twarde dane, podstawowe reguły, cykliczne lub sporadyczne informacje (dane makro, bilanse) czy same zmiany cen na parkiecie z (b) każdorazowym osądem, impulsywnym działaniem ad hoc i korzystaniem z intuicyjnych osądów mamy więcej. //Na marginesie – Soros wielokrotnie przyznawał, że jeśli czuł łamanie w plecach, inwestycję uznawał za nieperspektywiczną//. Wspomnijmy chociażby najważniejsze:

– mieszanie Analizy Technicznej z Analizą Fundamentalną (ocena wartości za pomocą tej drugiej, a punktu wejścia za pomocą pierwszej),

– “czytanie taśmy” czyli ang. tape reading a więc często dość impulsywne korzystanie z odczytu układu zleceń w karnecie, wolumenu i sekwencji zmian samych cen, podparte szybką rotacją pozycji i raczej „z ręki” wrzucanymi stopami,

– analiza giełdowego otoczenia – wskaźników sentymentu, przepływów finansowych, COT, VIX, wskaźników ekonomicznych, codziennych danych makro z rozdzielnika.

Oczywiście wspólną zaletą wszystkich tych podejść jest szeroka i elastyczna możliwość korzystania z własnych zasobów wiedzy, umiejętności wszelkiego rodzaju, sprytu, refleksu, wyczucia, zmysłu obserwacji i doświadczeń. To jednak otwiera ponownie drogę ku zaburzającym racjonalność błędom poznawczym i poza świadomym skrótom myślowym, zarażonym emocjami oraz losowością i szczęśliwym trafem. Wspomnijmy koniecznie znaczne ograniczenia możliwości dokonania weryfikacji przyjętej metody na danych z przeszłości oraz utrudnioną szansę identyfikacji realnych błędów prowadzących do strat.

Co za tym wszystkim idzie – pojawiają się utrudnione możliwości udanego przekazania swojej wiedzy innym. Nie sposób bowiem przelać swojej intuicji i posiadanych umiejętności na papier. Dlatego literatura pod tym względem jest w pewien sposób uboga i być może nie zawsze realnie pokazuje czytelnikowi szanse sukcesu. Istnieje jednak inne dużo bardziej skuteczne wyjście czyli coaching, a więc trading pod nadzorem i przy aktywnej pomocy doświadczonych inwestorów. To przy okazji może prowadzić do pytania, które dziś pozostawię bez odpowiedzi: czy coach musi być skutecznym traderem? Per analogia – czy dobrym trenerem sportowym musi być wybitny zawodnik?

4. Analiza dyskrecjonalna (intuicyjna).

To metoda, która w całości pozostawia pole do popisu intuicji inwestora czy tradera, z wszystkimi ograniczeniami wspomnianymi wyżej. Jedyna zasada to umiejętne łączenie swoich przeczuć i umiejętności, połączone niekiedy z “miękkimi” informacjami z otoczenia: o zachodzących zdarzeniach ekonomicznych czy politycznych, nasłuchu i obserwacji nastrojów, plotek, rekomendacji, forów dyskusyjnych, gadających głów w mediach itp. itd.

Natomiast niezwykle ciekawe i perspektywiczne moim zdaniem narzędzie to tzw. “Theory of Mind“. Jej zadaniem jest odgadywanie zachowań innych inwestorów, co łączy w sobie pewną wiedzę z dziedziny psychologii, socjologii, nauk behawioralnych czy filozofii, ale też własnego doświadczenia obserwacyjnego. Czyż bowiem nie powtarzamy za każdym razem, że nie fakty, nie dane, nie raporty się liczą, ale wypadkowa reakcji inwestorów na nie? Jak choćby w znanym powiedzeniu “kupuj plotki, sprzedawaj fakty” czy “kupuj gdy leje się krew”.

No i nie można nie wspomnieć, że od analizy typowo intuicyjnej, choć w najmniej doskonałej formie, rozpoczyna wielu początkujących, najczęściej z powodu zwykłej nieświadomości myląc rynek byka ze swoimi „genialnymi” lecz dotąd nieujawnionymi umiejętnościami. Wówczas schemat, którego zwykle nie znają, a który w 100% jest zawsze tak samo przerabiany, wygląda jak poniżej i mam nadzieję, że zrozumienie go pomoże wielu rozczarowanym zrozumieć swoje przyczyny porażki i spróbować związków z giełdą ponownie:

Faza 1. Nieświadoma niekompetencja

Wszystko wydaje się proste, a potencjalne zyski nieograniczone. Pierwsze myśli o porzuceniu etatu kiedy pieniądze zaczynają się mnożyć jak króliki. Bessa lub korekta okazuje się bolesnym zderzeniem z brutalną rzeczywistością.

Faza 2. Świadoma niekompetencja

Kiedy zaczyna się etap pierwszych strat, zawodnik zauważa zjawiska, których póki co nie rozumie, nie wie jeszcze jakiego rodzaju błędy popełnił i dostrzega pola niekompetencji, które go ograniczają, ale zaczyna kompletować książki, zapisywać się na szkolenia, czytać branżowe media i obserwować dyskusje na forach, które brzmią póki co jak chińska lista dialogowa.

Faza 3. Świadoma kompetencja

Inwestor czy trader rozumie wszystko co piszemy na tych blogach a wręcz jest w stanie wiele dopowiedzieć, zająć stanowisko czy skrytykować za pomocą argumentów. Zyski stają się normą a nie wyjątkiem.

Faza 4. Nieświadoma kompetencja

Przejście na tzw. „autopilota”. Wiele decyzji staje się na tyle automatycznych, że rodzą się wręcz poza obszarem świadomości. Transakcje można dokonywać niemal nie odrywając wzroku od ciekawego filmu.

Czego wszystkim życzę.

—kat—

[Głosów:16    Średnia:3/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *