W ostatnich miesiącach pojawiło się na naszym rynku całkiem dużo pozycji dotyczących inwestowania (w tym kilka klasycznych pozycji sprzed lat). Jednak z racji okresu wakacyjnego chciałbym wspomnieć o czymś nieco lżejszym – beletrystyce, która w tle ma rynki finansowe. Pierwsza pozycja to książka polskiego autora – dziennikarza Tomka Pruska – „K.I.S.S” – ukazała się parę tygodni temu. Druga, nie jest już nowością (polskie tłumaczenie ukazało się we wrześniu 2012, od jakiegoś czasu dostępny jest ebook), to „Indeks strachu” Roberta Harrisa.

Ponieważ przyjemność w czytaniu tego rodzaju pozycji zależy od intrygi, więc nie będę pozbawiał potencjalnych czytelników przyjemności z lektury. Pozwolę sobie tylko na kilka zdań wrażeń po lekturze. Tło akcji obu książek to niedawny kryzys finansowy, przy czym książka Harrisa to literacka koncepcja wydarzeń wokół „błyskawicznego krachu” z 2010 roku.

Nie jestem częstym czytelnikiem powieści, w szczególności zaś powieści sensacyjnych, czy thrillerów, więc proszę o wybaczenie zbyt krytycznego głosu. Niemniej jednak obie są dość schematyczne jeśli chodzi o zbudowane postaci. Przy czym Harris korzysta z niesłychanych stereotypów (mamy genialnego fizyka, który jest twórcą funduszu hedgingowego, quantów, którzy są zbiorem kolesi nie dbających o ubiór i kontakt wzrokowy, szefem działu ryzyka jest Hindus, pojawia się nawet zamożny Polak o „okrągłej, chłopskiej twarzy”). Mimo tych klisz, książka przynosi kilka zaskoczeń, mimo tego, że zwrot akcji, jaki następuje w połowie jest zbudowany raczej niezbyt wiarygodnie (uniknięcie ochrony, przez bohatera, któremu tę ochronę przydzielono). Właściwie to takiego rozwiązania nie powstydziłby się Marek Hłasko, ze swoim opisem jak uratować bohatera powieści z kłopotliwej sytuacji – „nadludzkim wysiłkiem woli, wydostawszy się z tych irytujących opresji, Mike Gilderstern powrócił do Nowego Jorku”.

Gorzej pod tym względem wypada książka Tomka Pruska – postaci według mnie są tak bardzo schematyczne, że aż irytujące i co więcej niezbyt wiarygodne. To czego mi brakowało w „K.I.S.S” to przede wszystkim brak takich smaczków, za które zawsze uwielbiałem książki – czegoś, co autor mi opowie, przekaże, sprawiając, że zacznę tego szukać dalej. Że postaci będą miały coś „niebanalnego” (nawet w swoim schematyzmie). U Harrisa takim smaczkiem, jest wplecenie w akcję pism Karola Darwina i zgrabne wykorzystanie cytatów. Pojawia się również „Masa i władza” Canettiego, co jest odrobine bardziej wyrafinowane, niż gdyby autor sięgnął po „Psychologie tłumu” LeBona. U Tomka Pruska tego zupełnie brak. Takich zaskakujących cytatów, porównań, skojarzeń.

Niemniej jednak wakacyjnie, dla rozrywki polecam obie i pozwolę sobie zakończyć tę notkę cytatem z “Indeksu Strachu”

“Kiedyś wyobrażaliśmy sobie, że komputery… roboty… wyręczą nas w pracy fizycznej, że włożą fartuchy i będą nas obsługiwać, zostaną naszymi pokojówkami, zajmą się pracami domowymi i tak dalej, a my będziemy mieli czas na przyjemności albo wypoczynek. Ale tak naprawdę stało się odwrotnie. Mamy mnóstwo pozbawionych inteligencji zasobów ludzkich, które mogą wykonywać te proste fizyczne prace, często przez wiele godzin i za niską płacę. A komputery zastępują członków klas wykształconych: tłumaczy, techników medycznych, prawników, księgowych, maklerów.”

http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1114,1619,indeks-strachu.html

http://wydawnictwoagora.pl/ksiazki/k.i.s.s./

[Głosów:12    Średnia:4.3/5]

2 Komentarzy

  1. Adam

    Prośba o podanie tytułów tych książek: “W ostatnich miesiącach pojawiło się na naszym rynku całkiem dużo pozycji dotyczących inwestowania (w tym kilka klasycznych pozycji sprzed lat)”. Z góry dziękuję.

  2. gzalewski (Post autora)

    @Adam
    Postaram sie zebrac w oddzielnej notce

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *