Financial Times poinformował w tym tygodniu o dwóch obszarach, w których fundusze hedge szukają narzędzi zdolnych zapewnić im przewagę na rynku.

Pierwszy ze wspomnianych artykułów informuje o zainteresowaniu technologiami wywiadowczymi, konkretnie obrazowaniem satelitarnym w celu szybszego dostępu do informacji rynkowych lub uzyskania dokładniejszych informacji rynkowych.

Fundusze hedge analizują obrazy satelitarne parkingów przy dużych sieciach handlowych w celu szacowania przychodów na podstawie liczby klientów odwiedzających sklepy. FT informuje także, że obrazowanie satelitarne używane jest do monitorowania działalności górniczej czy rolniczej a nawet, z użyciem obrazowania w podczerwieni, do monitorowania jakości upraw.

Mike Gantcher z firmy dostarczającej tego typu usługi powiedział, że spółka pozyskała w okresie ostatnich dwóch lat 25 klientów z sektora inwestycyjnego i obserwuje gwałtowny wzrost tej części biznesu.

Moim zdaniem, jest to kolejny sygnał dla inwestorów indywidualnych, sugerujący, że mają coraz mniejsze szanse w rywalizacji z dużymi inwestorami instytucjonalnymi w dziedzinie dostępu do informacji rynkowych. Poruszyłem ten problem przy okazji kontrowersji związanych z udostępnianiem przez dostawców niektórych raportów makroekonomicznych danych z kilkusekundowym wyprzedzeniem – dla wybranej grupy klientów, którzy dodatkowo płacili za tę usługę.

Wskutek zdecydowanie negatywnej reakcji rynku na informacje o tych praktykach, Thomson Reuters, zdecydował się z nich zrezygnować.

Inwestorzy indywidualni nie powinni się jednak łudzić, że toczą wyrównaną walkę z dużymi inwestorami instytucjonalnymi w zakresie dostępu do informacji. Wiele strategii analitycznych, na przykład badanie łańcucha logistycznego (kanałów dostaw i kanałów sprzedaży) w celu uzyskania informacji o działalności operacyjnej firmy, znajduje się poza możliwościami przeciętnego inwestora indywidualnego.

Co mogą w tej sprawie zrobić drobni inwestorzy? Dostrzegam dwie sensowne strategie. Pierwsza strategia może polegać na szukaniu nisz rynkowych gdzie występuje niewielka konkurencja i gdzie występuje wystarczająca liczba uczestników rynku o niewielkich kompetencjach – co umożliwia dobrze przygotowanemu inwestorowi osiąganie pozytywnych wyników. Tę strategię opisał Nate Silver.

Krótko mówiąc, istnieją rynku o małej kapitalizacji, o małej płynności, na których zwyczajnie nie opłaca się inwestorom instytucjonalnym używać zaawansowanych i drogich narzędzi analitycznych. Należy jednak podkreślić, że tego typu segmenty i aktywa niosą ze sobą inne zagrożenia – ryzyko niskiej płynności czy słaby reżim regulacyjny, którego rezultaty od kilku lat można obserwować na NewConnect.

Na płynnych i popularnych rynkach rozwiązaniem może być umiejętne wybieranie bitew – nie sądzę by rywalizacji z instytucjonalnymi inwestorami o szybki dostęp do najlepszych informacji rynkowych była rozsądną strategią.

Druga strategia może polegać na współpracy inwestorów indywidualnych i dzieleniu się kompetencjami i rynkowymi badaniami. Na takiej zasadzie funkcjonuje na przykład Value Investors Club – zamknięte i prestiżowe forum inwestorów fundamentalnych, którego uczestnicy dzielą się swoimi analizami inwestycyjnymi.

Drugi artykuł wspomina o nowym programie, który umożliwia zarządzającym wprowadzanie różnego rodzaju danych opisujących ich stan fizyczny, emocjonalny i intelektualny w momencie zawierania konkretnych transakcji. Entuzjaści tej technologii nazywają ją rewolucyjną ale moim zdaniem przypomina ona po prostu rozbudowany i zautomatyzowany dziennik transakcyjny.

Twórca programu, Pani Flynn Levy tak się o nim wypowiada: Emocje i nastrój odgrywają istotną rolę w wynikach. Wiem, że gdy pracowałam jako zarządzający funduszu bardzo chciałabym mieć dostęp do tej technologii, która jest czymś w rodzaju listy kontrolnej umożliwiającej osiąganie najlepszych wyników.

Nie będę polemizował z faktem, że emocje, nastrój i dostępny w danej chwili potencjał intelektualny (który moim zdaniem wyczerpuje się i odbudowuje wraz z jego intensywnym używaniem) wpływa na jakość procesu inwestycyjnego a wraz z nim na wyniki inwestycyjne. Co więcej, dysponujemy pewnymi szczątkowymi obserwacjami o wpływie fizycznych czynników (poziomu hormonów czy poziomu glukozy) na proces decyzyjny, do którego zalicza się przecież proces inwestycyjny.

Jestem także entuzjastą idei dziennika transakcyjnego i dziennika decyzyjnego jako najprostszego, najłatwiej dostępnego i skutecznego narzędzia do poprawy jakości procesu decyzyjnego.

Widzę jednak zagrożenie w podejściu proponowanym przez Flynn Levy – w przypadku braku ustabilizowanych teorii wyjaśniającej związek pomiędzy konkretnymi stanami emocjonalnymi czy fizycznymi a jakością procesu inwestycyjnego zbieranie dużej ilości danych wprowadzi jedynie zamieszanie i wygeneruje duże ilości fałszywych korelacji. Tym bardziej, jeśli program mierzył będzie wyniki inwestycyjne a nie jakość procesu inwestycyjnego.

Nie chciałbym sugerować, że szukanie związków pomiędzy “otoczeniem” procesu decyzyjnego a jego jakością jest ślepą uliczką – wręcz przeciwnie, myślę, że są to potencjalnie nisko wiszące owoce. Krótko mówiąc, duża część inwestorów może poprawić swój proces inwestycyjny poprzez pracę nad jego kluczową częścią – inwestorem.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

36 Komentarzy

  1. Kornik

    “jest to kolejny sygnał dla inwestorów indywidualnych, sugerujący, że mają coraz mniejsze szanse w rywalizacji z dużymi inwestorami instytucjonalnymi w dziedzinie dostępu do informacji rynkowych.”

    ***

    “Inwestorzy indywidualni nie powinni się jednak łudzić, że toczą wyrównaną walkę z dużymi inwestorami instytucjonalnymi w zakresie dostępu do informacji.”

    ***

    “Wiele strategii analitycznych, na przykład badanie łańcucha logistycznego (kanałów dostaw i kanałów sprzedaży) w celu uzyskania informacji o działalności operacyjnej firmy, znajduje się poza możliwościami przeciętnego inwestora indywidualnego.”
    ______

    Po piersze, nie masz racji. Po drugie, mylisz się. A po trzecie, nic nie szkodzi.

    Garść cytatów z pewnej książki (źródło: in pectore;) )

    “Późne lata siedemdziesiąte były okresem ciągłych zmian […] Dyrektor […] dokonał przesunięcia priorytetów w zakresie źródeł. […] większy nacisk położono na rozpoznanie elektroniczne. […] Największa wada wiąże się z tym, że opiera się on na modelach statystycznych. […] z modelami statystycznymi jest pewien problem: [rzeczywistość – dopisek mój, K.] nie stosuje sie do żadnego z nich. [W życiu – dopisek mój, K.] ciągle się coś chrzani, i to za każdym razem bardziej niz poprzednio. […] cudowne dzieci [od modeli statystycznych – przyp. mój, Kornik] to matematycy i analitycy, i profesorowie […] Nie potrafią powiedzieć, czy piach, na który patrzymy, będzie wystarczająco ubity […] Ani czy skrawek piachu położony 300 kilometrów pod satelitą nie jest w rzeczywistości grzęzawiskiem ruchomych piasków, które powstało zaledwie dwa tygodnie wcześniej.”

    Wyciągnięcie wniosków zostawiam Czytelnikom – jako zadanie domowe. 😉

    Ale może jeden: Jeśli “spółka pozyskała w okresie ostatnich dwóch lat 25 klientów z sektora inwestycyjnego i obserwuje gwałtowny wzrost tej części biznesu.” – to ja myślę, że dobra nasza!, bo to znaczy, że w przyszłości nie zabraknie (grubych) ryb na łowiskach, co grają ostro i – jak mawia klasyk – “grubo pierdzą”. 🙂

    1. trystero (Post autora)

      @ Kornik

      Rozumiem argument, że dodawanie kolejnych żródeł informacji może nie mieć korzystnego przełożenia na wyniki inwestycyjne (kilkadziesiąt lat temu CIA zrobiła takie badania z ludźmi obstawiającymi wyścigi konne – osiągali gorsze wyniki gdy dano im dużo parametrów do analizy). Od tego czasu pojawiło się inne podobne obserwacje.

      Tylko nie specjalnie to się kłoci z moją ideą by nie brać udziału w tym wyścigu z dużymi graczami bo i tak go przegramy. Ty dopowiadasz: a wyścig i tak nie ma sensu.

  2. Kornik

    W nawiązaniu, Beniu, kochanieńki, kiedy już wyłączysz te drukarki, to je dobrze zakonserwuj, bo wkrótce znowu będą potrzebne. 🙂

  3. _dorota

    Nie wspominasz o czymś istotnym: przewagę można uzyskać właśnie z tego, że jest się małym graczem. Decyzje podejmowane na podstawie zaawansowanych technik analizy instytucje muszą jakoś przełożyć na działania rynkowe. A więc budować pozycję (co odbija się na rynku) lub ją zamykać (co odbija się na rynku). Małemu graczowi dużo łatwiej jest przyłączyć się do trendu wygenerowanego na odpowiednio płynnych instrumentach.

    A więc lokalizowanie trendu. W ten sposób korzysta się z cudzych analiz.

  4. Kornik

    Ten wyścig nie ma sensu, bo ja widzę więcej z dachu mojej chałupy, niż oni tam, z góry – dzięki satelitom.

    http://www.youtube.com/watch?v=Z_8G0zHMuwg

    Zresztą, ja tyż mam satelity, są to kolejno:
    – Bibliotheca.łan,
    – Antykwariat.tu,
    – Muzyka.fri,
    – Film.for,
    – Prasówka, fajf.

    Jak więc widzisz, jestem uzbrojony po zęby, mimo to (a może własnie dlatego), siedzę sobie nad brzegiem oceanu. Zgadnij koteczku, dlaczego? 🙂

    [Odpowiedź: Czekam na ławicę cudownych dzieci z ich nową, cudowną wuderwaffe (oni już niczego się nie nauczą) – ten odwieczny cykl… Rybek na obiad dla nas głuptaków 😉 nie zabraknie.]

  5. ekonom polityczny

    “Moim zdaniem, jest to kolejny sygnał dla inwestorów indywidualnych, sugerujący, że mają coraz mniejsze szanse w rywalizacji z dużymi inwestorami instytucjonalnymi w dziedzinie dostępu do informacji rynkowych.”

    Buhahahahaha :-).

    A potem przychodzi London Whale i całe to gadanie o “przewagach” Tych Wielkich można o kant tyłka rozbić 🙂

    Mają więcej tych informacji. I co z tego? Nic.
    Gdyby to informacje ekonomiczne były najistotniejsze dla zdobycia przewagi rynkowej, to “Ekonomiści byliby najbogatszymi ludźmi, a nie doradcami najbogatszych ludzi!” (Soros) 🙂

    Albo ten “miszczofski” fundusz hedge, wchodzący w długie na ropę dokładnie na samym szczycie z przełomu kwietnia i maja 2011. Informacji ekonomicznych miał na pewno 500 razy więcej ode mnie.

    Ale to ja, używając Square of the Nine WD Ganna widziałem już wtedy, że ropa od dna ze stycznia 2009 zrobiła obrót o 900 stopni i to może być istotny szczyt na tym surowcu.

    Efekty? Oni stracili na tych swoich informacjach ekonomicznych, przeanalizowanych w tył i w przód po 1000 razy ze 400 mln USD, a ja w odpowiedniej chwili z tego wyszedłem.

    Rynek to cudowna maszyna, bezlitośnie karająca takich pyszałków, którym się wydaje, że mając pieniądze i informacje zawsze będą lepsi tylko z racji tego, że mają dostęp do wszystkiego i duży rozmiar.
    Nie mają tylko jednego – mózgu, wytrenowanego do gry z tą perwersyjną maszyną o nazwie Rynek.
    Sukces to w 30% metoda, a 70% psychologia osoby inwestującej, czego ci wszyscy wielcy pyszałkowie kompletnie nie rozumieją, a co boleśnie ich co jakiś czas kopie w tyłek kolejnym London Whale’m

    I tym optymistycznym akcentem kończę.
    Mamy nad nimi przewagę – nasz wytrenowany mózg! I dlatego trzeba: “Uczyć się, uczyć i jeszcze raz uczyć” [Lenin :-)]
    I metody i zbierać doświadczenia po to, by stopniowo zmieniać kierunki połączeń neuronowych w mózgu, odpowiadających za psychologię rynkową!!!

    1. trystero (Post autora)

      @ ekonom polityczny

      Unikałbym patrzenia na takich ludzi jak London Whale czy Cassano z londyńskiego AIG w kategorii głupków i loserów. Moim zdaniem śmieją się z takich ludzi w czasie drogi do swojego banku, jeśli wiesz co mam na myśli 🙂

      Natomiast zgadzam się, że na poziomie indywidualnego inwestora, trwały sukces na rynku to w przeważającej mierze kwestia emocji, psychologii. To zresztą tłumaczy sporą ilość całkiem zdolnych i inteligentnych przegranych, obrażonych na rynek i cały świat, że nie docenili ich mądrości.

  6. Kornik

    @Trystero

    Skoro poszukujemy przewagi, to czy planujesz może recenzję “Antykruchosci”?

    Chciałbym wiedzieć czy Taleb wart jest “Kazika”, bo lista ciekawych książek się wydłuża, a moje finanse niestety nie są z gumy, jak budżet Vincenta, i muszę przebierać. 🙁

    A może Dorota coś skrobnie, skoro czytała, no, i ma talent – zawsze potrafi krótko, treściwie i “w samo sedno tarczy” 😉 (dowody – patrz wyżej), czego jej bardzo zazdroszczę.

    Dora, na Boga, załóż bloga! 🙂

    1. trystero (Post autora)

      @ Kornik

      Nie planuję.

      Myślę jednak, że ktoś z blogerów albo czytelników z pewnością recenzje napisze.

  7. ekonom polityczny

    @ Trys

    Ja się z nich nie śmieję. Nie należy się śmiać z ofiar wypadków, nieważne, czy to samochodowych, czy rynkowych, bo to nieładnie.

    Ja się śmieję z tych, którzy sądzą, że paru gości z Ph.D z London School of E czy podobnych uczelni, połączonych z paroma gośćmi z Ph.D z fizyki czy matematyki z MIT, albo CalTech i dostępem do wszelkich możliwych informacji ekonomicznych daje taką przewagę na rynku, że już tylko siąść i liczyć gołąbki, wpadające do gąbki 🙂

    Inaczej mówiąc, śmieję się z części pracodawców owych London Whale’i, a nie z nich samych.

    A co do psychologii inwestowania : NA KAŻDYM POZIOMIE trwały sukces na rynku to kwestia psychologii tradera (traderów).
    Tu nie ma wyjątków ze względu na rozmiar i posiadane fundusze.

    1. trystero (Post autora)

      @ ekonom polityczny

      W tym rzecz, że to nie są ofiary wypadków rynkowych.

      Nawet ich pracodawcy nie są ofiarami żadnych wypadków. Nie widzę powodu by śmiać się ze stanu konta Dimona czy nawet Fulda.

  8. zchęcizysku

    tak sobie myślę , ze ta Dorota co całkiem mądra laseczka 🙂
    powinna zacząć tu publikować..

  9. lesserwisser

    “tak sobie myślę , ze ta Dorota co całkiem mądra laseczka”

    Też mi nowina, ja to już dużo wcześniej odkryłem.

    Ale są tu na blogu i tacy, co myślą przeciwnie, ale z braku czasu nie wskaże tej czarnej owcy palcem. 🙂

  10. _dorota

    @ Kornik, zchęcizysku, Less
    Dziękuję, zawstydzacie mnie. Pisać rzeczywiście lubię (ostatecznie trzeba mieć jakiś bardziej “umysłowy” nałóg), ale robienie zawodowo tego, co teraz robię dla przyjemności… byłoby wyzwaniem 😉

    Natomiast serio – prowadzenie bloga dotyczącego swojej pasji rozważał kiedyś chyba każdy (element narcyzmu też tutaj waży). Jednak bałam się, że będę małą myszką popiskującą coś cichutko do siebie w swojej samotnej jamce, bez odzewu świata. A istotą pisania publicznego jest wymiana myśli. Tutaj to jest.

  11. lesserwisser

    Coś chyba jednak jest na rzeczy z tym stanem emocjonalnym a sytuacją na rynku. Tu coś do tego koszyczka – o reakcji mózgu na bańkę na rynku.

    http://motherboard.vice.com/blog/this-is-your-brain-on-a-financial-bubble

    Coś chyba jednak jest na rzeczy z tym stanem emocjonalnym a sytuacją na rynku, bo ja jak widzę że jest nie jedna bańka na rynku tylko są dwie bańki do wzięcia to jestem strasznie rozdygotany. I wtedy nie szukam przewagi tylko odwagi (w sobie). 🙂

  12. _dorota

    Co do “Antykruchości” (na bieżąco, w trakcie czytania) – to jest właśnie ta książka-którą-zawsze-chciałam-przeczytać. Daje dziką radochę z lektury (co prawda wydrukowanie komentarzy Autora milimetrową czcionką jest bestialstwem, ale da się przeżyć).

  13. mzpriv

    jeśli Nanex się nie myli, to przewagę nad nami zdobywa się prościej:

    http://www.nanex.net/aqck2/4436.html

    wg nich info, że nie będzie taperowania, ktoś z FED sprzedał i wielcy z HFT ustawili swoje maszyny na CME i NYSE na “kupuj o 14:00”. albo znaleźli jakiś cudowny sposób aby przekroczyć prędkość światła 😉

  14. lesserwisser

    @ mzpriv

    “wg nich info, że nie będzie taperowania,”

    A co to jest to taperowanie?

    1. trystero (Post autora)

      @ lesserwisser

      Oj, Lesser, gdzie ty byłeś przez ostatnie pół roku. Taperowanie to ograniczenie QE (od “tapering” – słowa, którego BB użył na określenie ograniczenia skali QE)

  15. lesserwisser

    @ trystero

    A ja myślałem, że znaczy to i panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek ( od taper – knot, świeczka, ogarek).

    BB mówi coś i wszystko jasne, bo nas oświecił.

  16. lesserwisser

    @ trystero

    “Oj, Lesser, gdzie ty byłeś przez ostatnie pół roku”

    Oj, Trystero, byłem w kropce i nadal jestem.

    “On June 19th during a press conference following a normal FOMC policy statement, Bernanke made a vague and familiar reference to the fact that the Fed will ease back on its quantitative easing program in the event that economic data improves.

    Bernanke never actually said he planned to taper. HE NEVER EVEN USED THE WORD. !!!

    Regardless, the bond market went nuts sending the stock market into a borderline panic. In five days rates on the 10-year Treasury rose some 20% and the S&P 500 dropped almost 100 points on an intraday basis.”

    http://finance.yahoo.com/blogs/breakout/stop-trading-off-bernanke-taper-talk-says-karabell-144917371.html

    Misiaczki, 🙂

    1. trystero (Post autora)

      @ lesserwisser

      Nie ma większego znaczenia czy BB użył słowa czy nie (jeśli nie użył to pomyliłem się, do czego się przyznaję) – komentatorzy rynkowi mniej więcej od tego czasu używali tego słowa na ograniczenie QE, które BB miał wtedy zapowiedzieć.

  17. Deo Gratias

    Czy mogę prosić o wyjaśnienie pojęcia “dziennik decyzyjny”? Co to właściwie jest i gdzie można o tym poczytać?

    1. trystero (Post autora)

      @ Deo Gratias

      To dziennik, w którym zapisujesz wszystkie swoje (ważne) decyzje, w przypadku inwestowania – transakcje. Poza treścią podjętej decyzji wpisujesz powody, dla których to robisz i oczekiwania co do wyników tej decyzji. A potem sprawdzasz jak rzeczywistość zweryfikowała Twój proces decyzyjny.

      Można wpisywać więcej rzeczy: stan emocjonalny, dostrzegane zagrożenia, ocenę nastrojów rynkowych, etc.

      Idea polega na tym by dać sobie możliwość oceny procesu decyzyjnego a nie samych wyników decyzji. Zobacz na przykład tutaj

  18. lesserwisser

    @ trystero

    Z komenatrzy mówiących, że pażdziernikowy “taper is on the table” wysnułem wniosek, że w pażdzierniku na stole będzie stała świeczka, więc ani chybi będą ograniczenia w dostawie prądu.

    Ale wklepałem sobie w googla – taper on the table i mi wyskoczyło coś bardziej podchodiaszczego: The safe taper –

    http://tomsworkbench.com/2013/03/13/the-safe-taper/

    🙂

  19. ekonom polityczny

    @ mzpriv

    jeśli Nanex się nie myli, to przewagę nad nami zdobywa się prościej:

    http://www.nanex.net/aqck2/4436.html

    wg nich info, że nie będzie taperowania, ktoś z FED sprzedał i wielcy z HFT ustawili swoje maszyny na CME i NYSE na “kupuj o 14:00″. albo znaleźli jakiś cudowny sposób aby przekroczyć prędkość światła

    A co sądzisz o tym, że:

    1. To było łatwo wydedukować (nie chwaląc się, sam to zrobiłem)

    2. Wcale nie byłem w tym sam, bo znam co najmniej kilku z podobnymi do moich wnioskami. Nie wiem, co ci analitycy z dostępem do tysięcy danych ekonomicznych tak się na ten tapering upierali? Ja mam dostęp ledwo do kilku i z tych kilku danych było to widoczne jak na dłoni 🙂

    3. Wbrew temu, co wielu teraz uważa – właśnie zaczęła się…poważna korekta, a nie podróż cen w kosmos.
    Dlaczego? Bo WSZYSCY na tę właśnie podróż w kosmos liczą i rynek stał się jednostronny…

    PS. Tej 3 informacji nie kupisz z przecieków z FED. To kwestia wytrenowania mózgu, o którym wyżej pisałem 🙂

  20. Deo Gratias

    @Trystero Wielkie dzięki!

  21. ekonom polityczny

    @ Trystero

    Nie widzę powodu by śmiać się ze stanu konta Dimona czy nawet Fulda.

    A ja widzę i zawsze będę się śmiać z gości, przekonanych że z faktu, ze pracują w jakimś JPM czy innym Goldmanie ma wynikać, że są wielcy i genialni.

    Zawsze też będę się śmiać z gości przekonanych, że do uzyskania przewagi na rynku konieczne jest akurat liczenie na zdjęciach satelitarnych ilości samochodów na parkingach przed mall’ami.
    Rozumiem, ze facet, który te dane dostarcza, twierdzi, że są niezbędne, bo on z tego żyje. Ale ci, co je kupują?

    I zawsze będę współczuł ofiarom wypadków rynkowych (to są ofiary wypadków rynkowych – zbyt szybko na rynku jechali!), wpierw wykreowanym na wielkie gwiazdy w swych instytucjach tylko po to, by Pan Rynek strącił je w niebyt razem z ich rozdętym przez owo gwiazdorstwo ego.
    Z nich nigdy nie będę się śmiać, bo wiem, jak to może boleć. Kwestia praktyki…

    1. trystero (Post autora)

      @ ekonom polityczny

      A ja widzę i zawsze będę się śmiać z gości, przekonanych że z faktu, ze pracują w jakimś JPM czy innym Goldmanie ma wynikać, że są wielcy i genialni.

      Mamy jakieś problemy komunikacyjne. Nie uważam, że fakt zatrudnienia czy zarządzaniach bankiem inwestycyjnym jest dowodem na wielkość czy geniusz. Stawiasz tutaj chochoła.

      Nie uważam też, że ludzie pracujący w bankach inwestycyjnych są głupi. Myślę, że ocena ich kompetencji jest możliwa tylko w kontekście ich celów i myślę, że Dimon czy Blankfein osiągają stawiane sobie cele.

      Nie znam dokładnie sprawy London Whale ale dopuszczam myśl, że część takich spektakularnych strat (nie wiem czy akurat ta) jest częścią strategii, która wynika na przykład z działania w systemie TBTF.

      Zawsze też będę się śmiać z gości przekonanych, że do uzyskania przewagi na rynku konieczne jest akurat liczenie na zdjęciach satelitarnych ilości samochodów na parkingach przed mall’ami.

      Nie rozumiem tej postawy bo wydaje się mi, że bycie po korzystnej stronie asymetrii informacyjnej na rynku jest skuteczną drogą do zdobycia przewagi rynkowej. Zasada ta nie obowiązuje zresztą tylko na rynku finansowym.

      Nie twierdzę, że akurat przewaga w dostępie do tej konkretnej informacji (satelitarne dane o wielkości upraw kukurydzy w USA na jakiś czas przed oficjalnymi danymi) zapewnia przewagę rynkową (bo się na tym nie znam) ale nie zdziwiłbym się gdyby tak było.

  22. mzpriv

    @ekonom polityczny

    a jakie to dane ekonomiczne pozwoliły tak łatwo to wydedukować???

  23. ekonom polityczny

    @ mzpriv

    A który z warunków, jaki FED stawiał na zamknięcie QE został spełniony?

    Przekroczono cel inflacyjny?
    To może bezrobocie spadło poniżej progu, wyznaczonego przez FED?
    Albo gospodarka USA rozwija się w olbrzymim tempie?
    No to może choć banki komercyjne dają dziś kredyty jak szalone, co jutro mogłoby zapowiadać szybki rozwój, a pojutrze inflację?
    Też nie?
    No to na podstawie czego ta wiara w tapering? Tylko podstawie paru wypowiedzi gubernatorów FED?

    I jeszcze jedno – który szef FED zmieniał ostro politykę monetarną tuż przed końcem swojej kadencji, zostawiając pasztet następcy? Tylko ten, który musiał, bo parametry o to krzyczały. A czy parametry krzyczą? Patrz początek mojej wypowiedzi nt. warunków QE.
    Bernanke to już jest “lame duck” jak mawiają Amerykanie. Nie zrobi niczego, co utrudniłoby start jego następcy (przecież już w styczniu zrezygnuje!) bez stanu wyższej konieczności. A czy taki się pojawił?

    Dobrze, to skąd te wypowiedzi gubernatorów? Po co Bullard nawet teraz mówi, już po 18.09 o “light tapering” jeszcze w październiku?

    To kolejna odsłona tej rozgrywki, której na imię “price engineering”.
    W skrócie: FEDowi nie przeszkadzają wzrosty cen akcji, o ile nie są z zbyt szybkie, bo wtedy rośnie szansa na krach. FEDowi przeszkadzają za to mocno wzrosty cen surowców (inflacja) związane z QE i jeśli można za pomocą słów obniżyć ich cenę, to dlaczego tego nie robić? Talk is cheap.
    Oto i odpowiedź.

  24. mzpriv

    to co piszesz ma sens, ale raczej nie ma nic wspólnego z decyzjami FED 😉
    bo sęk w tym, że FED nie określił żadnych warunków kończenia QE – standardowy bełkot BB na ten temat, to mniej więcej coś takiego: “sytuacja zależy od obiektywnych ocen i oczekiwań poszczególnych członków komitetu FOMC, nie ma wyznaczonych progów czy wskaźników ani konkretnego kalendarza”

    a poziom inflacji >2% czy stopa bezrobocia <6,5%, to ich oficjalne progi, ale dla rozpoczęcia podwyżek krótkoterminowych stóp procentowych…
    liczyłem, że dostrzegłeś coś "miedzy wierszami" i stąd moje pytanie

  25. tygrys_myszowaty

    Trystero, mi się właśnie udało wykonać modelowy przykład inwestycji na rynku niszowym. Z racji wykonywanej pracy na bieżąco śledziłem koszty wytwarzania tzw. zielonej energii z różnych źródeł. W monecie kiedy na początku bieżącego roku na TGE nastąpiło załamanie cen świadectw OZE, pozostało mi zrobić tylko proste zestawienie – jaka jest minimalna cena świadectwa OZE, poniżej których nie opłaca się uruchamiać instalacji współspalania. Problem jest trochę bardziej złożony (np. ocena ryzyka regulacyjnego) ale rzeczywiście udało mi się wykorzystać przewagę wynikającą z tworzenia analiz rynku dla innych celów.

    1. trystero (Post autora)

      @ tygrys_myszowaty

      Dzięki. Świetny przykład, tym bardziej, że pokazuje potencjalne ryzyko takich niszowych rynków, w Twoim przypadku gigantyczne ryzyko regulacyjne.

  26. Ekonom polityczny

    @ mzpriv

    A tu masz bardzo dobry, świeżutki tekst na powyższy temat pióra Paul’a Kasriel’a teraz emeryta, gdzieś tam sobie dorabiającego, a do niedawna gł. ekonomisty Northern Trust.
    Ponieważ jestem tylko ekonomem, a nie ekonomistą, nigdy bym nie potrafił tego tak ładnie jak On napisać.

    Zwróc uwagę na to, co dzieje się teraz z kredytem w bankach komercyjnych…
    Tapering w październiku, jak chce Bullard? Bajki, takie same jak tapering 18.09…

    http://www.the-econtrarian.blogspot.com/

  27. deli deli

    Inwestorzy indywidualni nie muszą przegrywać w nierównej walce z inwestorami wielkich instytucji finansowych. Inwestorzy indywidualni mogą w krótkim czasie zdobyć wiedzę, którą posługuje się dziś medycyna niekonwencjonalna, świat polityki i sejsmolog albo ogrodnik.
    Mam na myśli ak (analizę kosmobiologiczną) co podpowiadam i sugeruję Wam przez lata cztery. Zapewniam, że w toku edukacji niekoniecznie zostaje się astrologiem ani też masonem spod ciemnej gwiazdy.

    Żeby mnie tak ktoś zapytał przez cztery lata o co chodzi, skąd wiedziałeś?… Nic takiego. I cisza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *