Chroniąc swoje ego, chronisz swój kapitał?

Cześć czytelników uzna zapewne, że zanudzam ich truizmami, część stwierdzi natomiast, że opowiadam pop-psychologiczne bzdury – pozwolę sobie jednak na stwierdzenie, że skuteczne wykonywanie zawodu spekulanta giełdowego (inwestora, tradera) wymaga dużej ilości samokontroli i siły woli.

James Montier w książce The Little Book of Behavioral Investing: How Not to Be Your Own Worst Enemy parafrazuje opinię Warrena Buffetta, który podkreślił, że sukces w inwestowaniu nie jest skorelowany z inteligencją tak długo jak IQ inwestora znajduje się powyżej przeciętnej. Tym co decyduje o sukcesach inwestycyjnych jest zdolność do kontrolowania emocjonalnej strony umysłu, którą Montier nazywa systemem X.

David McRaney na znakomitym blogu You Are Not So Smart zwraca uwagę na kluczową kwestię: badania naukowe wskazują, że samokontrola, siła woli (willpower) nie jest umiejętnością, którą można ćwiczyć. Zdecydowanie bardziej przypomina coś w rodzaju energii – wyczerpuje się wraz z używaniem jej, jest ograniczona. Psycholodzy nazywają ten proces wyczerpywaniem się ego (ego depletion).

Innymi słowy, kluczową cechą samokontroli jest rzadkość, w ekonomicznym sensie, to jest ograniczoność jej zasobów w stosunku do nieograniczonych potrzeb. Uświadomienie sobie tego faktu prowadzi do logicznego wniosku: skoro samokontrola jest rzadkim zasobem to kluczowe znaczenie ma jej optymalna alokacja, czyli wykorzystywanie w sytuacjach, w których osiągamy z tego największe korzyści. Dla inwestorów i traderów może to być ich praca lub wybrane segmenty ich pracy.

McRaney przedstawia wyniki badań naukowych potwierdzających tezę o ograniczoności zasobów samokontroli. Pozwolę sobie zwrócić uwagę na jeden eksperyment:

Naukowcy (Roy F. Baumeister, Ellen Bratlavsky, Mark Muraven i Dianne M. Tice) zaprosili uczestników do udziału w badaniu percepcji smaku (naturalnie prawdziwy cel badania był inny i znany tylko badaczom). W związku z tym uczestnicy mieli zrezygnować z posiłku przed badaniem.

Następnie, każdego uczestnika z osobna wprowadzano do pokoju, w którym właśnie zakończyło się pieczenie czekoladowych ciasteczek. Na stole leżały miska świeżych, pachnących ciasteczek i miska rzodkiewki. Uczestników losowo podzielono na trzy grupy. Członkom pierwszej grupy pozwolono jeść jedynie rzodkiewki i polecono spisywać na kartce doznania. Członkom drugiej grupy pozwolono jeść jedynie czekoladowe ciasteczka. Badacze powracali do uczestników badania po 5 minutach. Członkowie trzeciej grupy opuścili ten etap eksperymentu.

Następnie, wszystkim już uczestnikom eksperymentu zlecono proste zadanie. Mieli szkicować figury geometryczne bez odrywania ołówka od kartki i bez powtarzania linii. Powiedziano im, że rozwiązanie zadanie może im zając dowolną ilość czasu ale ukryto przed nimi fakt, że zadanie jest niewykonalne. Co się okazało?

Członkowie grupy, której pozwolono jeść ciasteczka zmagali się z zadaniem przeciętnie przez 19 minut. Członkowie grupy, którzy zupełnie opuścili badanie percepcji smaku rozwiązywali zadanie przez 20 minut. Uczestnicy, którym pozwolono jeść jedynie rzodkiewkę choć obok stały świeżutkie, pachnące ciasteczka czekoladowe poddawali się przeciętnie po 8 minutach. Prof.  Baumeister ocenia, że zmaganie się z pokusą zjedzenia ciasteczek uszczupliło zasoby samokontroli, a przezwyciężenie tej pokusy wygenerowało koszt emocjonalny.

Kolejne przeprowadzone eksperymenty wskazały na inne sytuacje, w czasie których ich uczestnicy zużywali swoje zasoby samokontroli:

  • konieczność dokonania przemyślanego wyboru
  • ścisłe kontrolowanie emocji
  • długotrwała koncentracja (na wymagającym uwagi i wysiłku intelektualnego zadaniu)
  • poczucie wykluczenia, odrzucenia (w sensie społecznym)

To nie wszystko. Badania z kilku ostatnich lat zasugerowały związek pomiędzy samokontrolą oraz zużywanie jej zasobów oraz poziomem glukozy. Największe wrażenie robią badania około 1100 decyzji z okresu około 10 miesięcy o przedterminowym, warunkowym zwolnieniu. Jonathan Leval, Shai Danziger, and Liora Avniam-Pesso zauważyli, że sędziowie wydawali dużo więcej pozytywnych decyzji po śniadaniu i lunchu. Przeciętnie 60% więźniów otrzymywało przedterminowe zwolnienie gdy sędzia wydawał decyzję bezpośrednio po posiłku. Gdy decyzje wydawano przed posiłkiem pozytywną decyzję otrzymywało 20% więźniów.

Przeprowadzono też badania laboratoryjne sugerujące, że ludzie dysponują większymi zasobami samokontroli, łatwiej podejmują decyzję i panują nad aspołecznymi zachowaniami gdy posiadają wysoki poziom glukozy we krwi. Fatalna wiadomość dla walczących z objadaniem się.

McRaney podsumowuje swój wywód stwierdzeniem, że wiele wskazuje na to, że samokontrola nie jest umiejętnością lecz ograniczonym zasobem (najwyraźniej odnawialnym) co sugeruje, że rozsądnym rozwiązaniem jest przemyślane używanie tego zasobu. Co to może oznaczać dla zawodowego inwestora czy tradera?

Jakiś czas temu wskazałem, że warto rozważyć zmniejszenie aktywności na rynku gdy jesteśmy fizycznie lub emocjonalnie osłabieni czy wyczerpani (na przykład chorobą albo rozpadem związku). Zwróciłem przy tym uwagę na celną uwagę Van Tharpa: Czy w związku z faktem, że to Ty jesteś najważniejszym czynnikiem decydującym o twoich wynikach inwestycyjnych nie warto poświęcić trochę czasu na analizowanie samego siebie? Czynniki stresogenne i wszystko co może obniżyć twoją sprawność, na przykład przeziębienie czy choroba będzie mieć wpływ na twoje wyniki inwestycyjne.

Niedawno na popularnym blogu inwestycyjnym, w artykule o tym, że małżeństwo może być najbardziej ryzykowną decyzją podejmowaną w życiu przez traderów, przeczytałem, że wielu traderów zrezygnowało z obecności na rynku w trakcie swojego rozwodu ponieważ problemy związane z rozwodem zbyt mocno mieszały im w głowach. Tak więc podstawową rzeczą, którą może zrobić trader jest zadbać by jak najmniej rzeczy spoza rynku rozpraszało go w czasie pracy i zmniejszało jego zasoby samokontroli.

Podobny problem może dotyczyć aktywności na rynku. Warto sobie uświadomić, że każda transakcja i każda pozycja angażuje emocjonalne i intelektualne zasoby tradera. Otwieranie nieprzygotowanych pozycji, każda transakcja, którą dokonuje się bez wyraźnego powodu wypływającego z przyjętej strategii może stworzyć nie tylko koszty finansowe ale także koszty związane z uszczuplaniem ograniczonych zasobów: uwagi, koncentracji, samokontroli i możliwości analitycznych. W książkach inwestycyjnych, których autorzy zachęcają do prowadzenia dziennika i zapisywania wszystkich transakcji, zaleca się też wpisywanie powodu dla wejścia i wyjścia. W ten sposób można znaleźć i wyeliminować transakcje, w powodach których należałoby wpisać ‘o tak sobie kupiłem/sprzedałem’.

Zdaję sobie sprawę, że konsensus naukowy w kwestii tego czym jest siła woli, jak bardzo ograniczonym jest zasobem może się zmienić (tak jak zmienia się konsensus w kwestii możliwości ulepszania płynnej inteligencji) dlatego do powyższych rozważań należy podchodzić z niezbędnym sceptycyzmem.

[Głosów:4    Średnia:5/5]

2 Komentarzy

  1. dp

    Ciekawy artykuł i dotyczy on nie tylko tradera ale każdego z nas. Przy czym nie zgadzam się zupełnie w kwestii, że nie można samokontroli ćwiczyć. Gdyby tak było to nie byłoby sensu pracować nad sobą, medytacje (szczególnie popularne w różnych kulturach) również były by nieskuteczne (a może skuteczne tylko dla wybranych). Może jedni są w stanie więcej lub szybciej osiągnąć, ale każdy jest w stanie się w tym kierunku rozwijać, nie tylko wybrani.

    Druga sprawa odnawialność. Zasoby są jak najbardziej odnawialne. Przy czym odnawialność może być różna w zależności od tego, na jakim poziomie samokontroli się znajdujemy. Ktoś przy bardzo wysokim poziomie samokontroli, jeśli znajdzie się w sytuacji, która zacznie wyczerpywać jego zasoby to straci ich nieporównywalnie mniej niż ktoś o niskim poziomie samokontroli. Straty dla osoby 1 mogą być praktycznie niezauważalne, podczas gdy dla osoby 2 strata będzie bardzo widoczna. Poza tym osoba nr 1 jest w stanie znacznie szybciej się zregenerować niż osoba 2. Przy czym trzeba pamiętać, że osoba 1 może stać się również osobą 2. Wystarczy natłok sytuacji stresujących przez dłuższy czas, które powoli, ale systematycznie będą zjadać jej zasoby. Nawet osobie, która była 1, jeśli stanie się 2 może zając trochę czasu żeby powrócić do stanu wysokiej samokontroli. Specjalnie napisałem „natłok sytuacji stresujących” dodatkowo „przez dłuższy czas” ponieważ kilka sytuacji stresujących dla osoby o wysokim stanie samokontroli nie jest w stanie jej nic zrobić. Jej zasoby się regenerują bardzo szybko.

    Ps. Jeśli się wie jak pracować nad sobą żeby osiągnąć samokontrolę to nie jest to skomplikowane. Może na początku czasochłonne, ale później zysk jest nieporównywalnie większy do wkładu, który włożyłeś. Dodatkowo dodam, że wiele osób myli kontrolę emocji z tłumieniem emocji. Kontrolujesz emocje wtedy, gdy doszedłeś do tego stopnia samokontroli, że sytuacja Cię nie stresuje. Tłumisz emocje, wówczas, gdy wewnętrznie czujesz stres, ale próbujesz po sobie tego nie pokazywać. W pierwszym przypadku nie wyczerpujesz swoich zasobów. W drugim przypadku możliwe, że wyczerpujesz zasoby bardziej niż osoba, która stres, pokazuje na zewnątrz. Ale 2 przypadek może być też oznaką, że jesteś na dobrej drodze do pełnej samokontroli. Coś próbujesz zrobić w tym kierunku.

  2. Zeti

    Te i inne zagadnienia odnośnie działania mózgu poruszone są w świetnej książce Davida Rocka “Your brain at work”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *