Wielkie amerykańskie wyjście z długu

Pomiędzy rokiem 1946 a 1981 amerykański dług federalny mierzony jako procent amerykańskiego PKB zmniejszył się ze 122% do 32%. Nie może więc dziwić fakt, że okresie zaciętej dyskusji o obecnej dynamice amerykańskiego długu i optymalnym kształcie polityki fiskalnej ten 35-letni okres często przywoływany jest jako przykład skutecznego obniżenia zadłużenia państwa.

Co ciekawe, okres ten, zwłaszcza jego pierwsze 25 lat, traktowany jest jako swoista „złota era” w USA i to przez obie strony ideologicznego sporu – entuzjastycznie o powojennym ćwierćwieczu wypowiadają się jednocześnie Ron Paul i Paul Krugman. Naturalnie, amerykański sentyment do okresu po II Wojnie Światowej oparty jest na silnych fundamentach – był to okres najszybszego rozwoju gospodarczego (mierzonego jak wzrost PKB per capita), szybszego niż w XIX wieku.

Moim zdaniem warto sprawdzić co naprawdę działo się z budżetem i długiem w okresie wielkiego amerykańskiego wyjścia z długu. Potrzebne dane znalazłem na stronach usgovernmentdebt.us i usgovernmentspending.com. Dobrym początkiem będzie stworzenie kontekstu w postaci trendu zadłużenia federalnego (jako procent PKB) o 1900 roku do 2012 roku. Na wykresie wyodrębniłem okres spadku amerykańskiego zadłużenia po IIWŚ.

By sprawdzić co stało się w okresie wielkiego amerykańskiego wyjścia z długu wystarczy zbadać co działo się w tym okresie z deficytem budżetowym i co działo się z wielkością długu federalnego liczonego w dolarach. Poniższy wykres pokazuje deficyt budżetu federalnego (skala prawa) na tle wykresu długu (dodatnia wartość to deficyt budżetowy):

W okresie 1946-1981 amerykański rząd operował przy przeciętnym deficycie na poziomie około 0,9% PKB.

Biorąc pod uwagę powyższą informację wykres pokazujący realną (uwzględniającą inflację!) wielkość amerykańskiego długu w dolarach na tle trendu zadłużenia jako procent PKB nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem:

Po spadku z około 2,2 bln USD (z 2005 roku) do 1,6 bln USD (z 2005 roku) w okresie 1945-1951, realny amerykański dług znajdował się na tym poziomie do roku 1975, by w okresie następnym 6 lat wzrosnąć do 1,9 bln USD (z 2005 roku).

Oczywiście, w świetle powyższych faktów, można być pewnym, że nominalna wartość zadłużenia rosła w całym okresie wielkiego amerykańskiego wyjścia z długu:

Na czym więc polegało wielkie amerykańskie wyjście z długu w latach 1946-1981? Na silnym wzroście amerykańskiego PKB, który sprawił, że istotnie zmniejszył się stosunek długu federalnego do PKB.

[Głosów:1    Średnia:3/5]

28 Komentarzy

  1. Wojtek S.

    Oczywista oczywistość.

  2. brysio

    No tak nawet ten wstrętny demokrata Johnson jednocześnie prowadzący wojnę w Wietnamie i rozbudowywujący programy socjalne nie był w stanie narobić takich długów jak Reagan i Bush jr. I ten nieudacznik Carter też.

    1. trystero (Post autora)

      @ brysio

      Ej, pominięcie Obamy w tej liście nazwisk wskazuje na polityczne zaangażowanie 🙂

      @ Adam Stanczak

      Tak, lata 90′ to interesujący okres do dyskusji o polityce budżetowej, tym bardziej, że USA miało wtedy demokratycznego prezydenta i republikański Kongres chyba.

      @ Wojtek S.

      Z jednej strony masz oczywiście rację. Z drugiej strony, mam wrażenie, że w dyskusjach zdecydowanie niedoszacowuje się trudności związane z redukcją długu.

  3. astanczak

    Dla współczesnych ważnym punktem odniesienia jest prezydentura Clintona, na którą w debacie powołują się Demokraci.

  4. Michał

    W tej, i podobnych dyskusjach, podnoszony jest często temat opodatkowania najzamożniejszych amerykanów w ‘złotej erze’, które sięgało nawet 90%. Jednak zgodnie z obowiązującą obecnie wykładnią, wysokie podatki zabijają wzrost gospodarczy. Co więc niezwykłego działo się w latach 50 i 60-tych?

  5. brysio

    Obama nie przedstawia siebie jako konserwatystę będącego wrogiem życia na kredyt. A tak ogólnie: czy całego wzrostu gospodarczego USA od czasów Reagana nie powinno wziąć się w duuuuży nawias? W końcu eksplodował wtedy nie tylko dług publiczny ale i prywatny.

  6. Segrare

    @Trystero

    Na wzroście PKB oraz niewysokim deficycie budżetowym, a precyzyjniej na większym przyroście PKB niż wielkości deficytu w stosunku do PKB w opisywanym okresie. Myślę, że trzeba te czynniki łączyć, bo żaden z nich pojedynczo nie musi oznaczać spadku relacji długu do PKB w dowolnym terminie. 🙂

  7. Bebok

    Ostatnio mam problem ze zdaniami, w których jest podwójne zaprzeczenie.

    “amerykański rząd operował przy przeciętnym deficycie na poziomie około -0,9% PKB”
    ja to rozumiem tak jakoby operował przy nadwyżce 0,9% PKB skoro dałeś znak minus.

    I szczerze mówiąc spodziewałem się jakiejś głębszej analizy 😛

    1. trystero (Post autora)

      @ Bebok

      Mój błąd. Operował przy deficycie 0,9%, przy bilansie budżetowym -0,9%.

      Problem w tym, że nie mam pojęcia, który zapis (deficyt 0,9% czy deficyt -0,9%) jest bardziej intuicyjny dla większości ludzi. Wiem, który jest poprawny, nie wiem, który jest bardziej zrozumiały.

      Cóż, nie za każdym razem spełniam pokładane we mnie oczekiwania 🙂

      @ Segrare

      Zgoda. Idea mojego tekstu oparta była na anty-intuicyjnym, intrygującym fakcie, że w czasie wielkiego amerykańskiego wyjścia z długu był deficyt budżetowy 🙂

  8. przemofree

    Jakkolwiek trudno nie zgodzić się z tezą autora, tak bez odniesienia do realiów tamtego okresu, trudno traktować go jako fakt istotny. Przemysł amerykański w czasach WWII był praktycznie jedeynym z liczących się, którego nie dotknęły żadne zniszczenia – no może poza szwedzkim. Stąd USA dominowały światową przestrzeń gospodarczą, dodatkowo polityka “brain drain” pozwalała amerykańskim przedsiębiorstwom uzyskać gigantyczną przewagę. Proponuję dodać do wykresów taki, który prezentuje jeszcze nadwyżki/deficyty handlowe. I wszystko się rozjaśni. Dziś USA są na kolanach i bez wyjścia – tzn. wyjście jest poprzez upadek $.

  9. pawel-l

    @Brysio
    Dzięki Johnsonowi US miały dekadę wysokiej inflacji.

    @Michał
    90% podatek dotyczył 0.5% podatników. Ogólny poziom podatków federalnych był w okolicach 19%.

    Pamiętajmy, że w US po IIw.św. b.niski był dług prywatny. to ułatwiało ekspansję gospodarczą.
    Ciekawy artykuł jak W.Brytania zredukowała 250% dług do PKB w XIXw a US 120% po II w.św..
    Zalecenia autora:
    – niski albo zerowy deficyt budżetowy
    – przyjazny system podatkowy (niskie lub przynajmniej stabilne podatki)
    – stabilna waluta (brak dewaluacji)

    1. trystero (Post autora)

      @ pawel-l

      90% podatek dotyczył 0.5% podatników. Ogólny poziom podatków federalnych był w okolicach 19%.

      Cóż, dzisiaj także najwyższe stawki podatkowe dotyczą tylko najlepiej zarabiających podatników. Pod tym względem nic się nie zmieniło.

      Myślę, że Michał chciał raczej zwrócić uwagę na fakt, że najlepiej zarabiający podatnicy płacili wtedy wyższe (jako procent dochodów) podatki niż obecnie.

  10. pawel-l

    Jeszcze link:
    http://www.newworldeconomics.com/archives/2011/031711.html

  11. Harry

    @ Trystero

    ‘Na czym więc polegało wielkie amerykańskie wyjście z długu w latach 1946-1981? Na silnym wzroście amerykańskiego PKB, który sprawił, że istotnie zmniejszył się stosunek długu federalnego do PKB.’

    Mówiąc o rozwoju w USA w latach 1946-1981 nie możemy zapomnieć o rzeczy najważniejszej: prawdopodobnie do roku 73, gdy mieliśmy pierwszy wielki kryzys paliwowy CAŁY świat rozwijał sie w wysokim tempie!!! Na początku lat 60 tych mieliśmy wielki boom gospodarczy w Niemczech, które w tym okresie sprowadzały dużą ilość najemnej siły roboczej z Turcji (jak stwierdził jeden z moich wykładowców, z czasów, gdy studiowałem w Niemczech – ‘Zaprosiliśmy ich, bo potrzebowaliśmy większej siły roboczej i szczerze mówiąc, liczyliśmy, że jak ten boom się skończy, to wrócą do siebie, a Oni przywieźli rodziny i przyjaciół!’). Mało kto wie, że w tym okresie niemiecka gospodarka rozwijała się w niezwykłym tempie, zaś bezrobocie wynosiło (zgodnie z oficjalnymi statystykami) – !UWAGA! – 0.6%!!! Pisałem pracę licencjacką o bezrobociu w Niemczech i pamiętam, że jak obcokrajowcy zaczęli tam przyjeżdzać na początku lat 90 tych (z uwagi na wysokie płace i wysoki socjal!) to jeden z czołowych polityków (nie jestem pewien, ale chyba był to Kohl) stwierdził, iż ‘ludzie, którzy przyjechali tu ciężko pracować i rozpocząć nowe życie w demokratycznym kraju (a nie po to, żeby żyć na koszt niemieckiego podatnika) powinni mieć do tego prawo!’ BRAWO!!! Podejście godne samego A. Smitha! Jednakże dziś na topie teorii tego buraka Keynes’a wpadliśmy w jakąś idiotyczną spiralę absurdu, gdzie wzrost gospodarczy próbuje się stworzyć poprzez ciągłe zwiększanie wydatków! Kilka lat temu wydawało sie nie do pomyślenia, że nadęte wydatki mogą spowodować techniczną niewypłacalność kilku europejskich krajów, a produkty z AAA zostaną zredukowane do poziomu śmieciowego (tak, pamiętam, że w 1998 roku Rosja zbankrutowała).

    Patrząc na ten cały cyrk związany z redukcją deficytu w USA, przypomina mi się wypowiedź deputy prime minister Nicka Clegg’a z przed roku, który z jednej strony mówił o tym, że musimy wszyscy wziąć się do roboty (znaczy leniwi Angole), aby postawić UK na nogi, a z drugiej bronił idiotycznych przywilejów socjalnych, które są w krajach wysoko rozwiniętych niebywale rozbudowane! Biorąc pod uwagę, że w zeszłym roku opublikowano raport przygotowany przez ich zaj…sty think tank, mówiący o tym, że w Anglii są setki tysięcy ludzi (blisko miliona), którzy nigdy w życiu nie pracowali i żyją z socjalu, brzmi to jak jakiś niesmaczny żart!!! Fortunately, w latach 50 i 60 tych, socjal nie był aż tak rozbudowany i dostępny, co zapewniło USA i innym krajom szybki rozwój. Szkoda tylko, że to, co zbudowały poprzednie pokolenia zostaje dziś zmarnowane, bo wszystkim się coś należy, a sławna ‘zdrowa ręka’ A. Smitha została już dawno odcięta od reszty chorego, gnijącego ciała:(!!!

  12. Bebok

    @Trystero: a jakie jest Twoje ideologiczne zdanie nt. podatku progresywnego?

    1. trystero (Post autora)

      @ Bebok

      Nie do końca rozumiem Twoje pytanie. To znaczy wyobrażam sobie, że ideologiczne zdanie w kwestii podatku progresywnego (przy czym mam na myśli cały system podatkowy bo niektóre podatki są progresywne a inne degresywne ze swojej natury) może być takie, że albo uważasz, że to niesprawiedliwe i dopuszczasz tylko podatek liniowy albo w skrajnej formie (ha,ha) pogłówny albo nie masz ideologicznych obiekcji wobec podatku progresywnego. No więc w moim przypadku zachodzi ten drugi przypadek.

      Inna sprawa, że uważam ideologiczne dyskusje na tematy ekonomiczne za mało produktywne w Sieci. To świetny sposób na wypicie dobrego wina czy dobrej zielonej herbaty ale z doświadczenia wiem, że takie dyskusje w Sieci nie prowadzą do niczego sensownego.

  13. Ekonom polityczny

    @ Paweł L

    Dzięki Johnsonowi US miały dekadę wysokiej inflacji.

    Ejże, ejże… A John Conally i Nixon? A Artur Burns (ówczesny Bernanke) i jego polityka ujemnej stopy procentowej? Na pewno tylko Johnsonowi to USA zawdzięczają?

  14. Bebok

    No i o to właśnie pytałem. Szczerze mówiąc nie rozumiem jak można być za pogłównym. Składki ZUS to rodzaj pogłównego, a nic tak nie hamuje polskiej przedsiębiorczości jak właśnie one. Więc co dopiero pogłówny dla normalnych ludzi… Sorry za offtop.

  15. MZ

    @Bebok
    składki ZUS to “pogłówny” dla tych co zarabiają powyżej 25 krajowych pensji albo maja działalność gosp. i z reguły płacą minimalną możliwą składkę. dla większości pracujących bliżej im do podatku liniowego

    nie dziwię, się więc, że nie rozumiesz idei “pogłównego” 😉 poza tym w kwestii podatków, nie jest aż tak ważne jak są liczone, tylko ile tak na prawdę społeczeństwu realnie się zabiera 😉

  16. Bebok

    Fajny sofizmat, doceniam.

  17. kajet

    W latach 1946-1981 dług federalny na głowę wzrósł z 1930 USD do 4350 USD, tzn. o 2,35% rocznie. (Tylko o 2,35% rocznie, że tak ideologicznie skomentuję).

    W ujęciu realnym – jeśli wierzyć inflacji podawanej przez dollartimes.com (wiem, jestem leniwy) – dług na głowę spadał o 2,1% rocznie.

    Ponieważ analizowanie wieloletnich serii danych w ujęciu nominalno-pieniężnym zasadniczo mija się z celem (biorąc pod uwagę magię wykładniczego wzrostu dewaluującego się pieniądza), będę się trzymał tezy, że “generalnie co do zasady” z punktu widzenia obciążenia społeczeństwa dług spadł nie tylko w relacji do PKB.

    Tak czy owak, ciekawy wpis, tym bardziej że wiele osób nadal żyje iluzją pieniądza.

    Szukam gieroja, który pokaże nam teraz dług w przeliczeniu na osoby w wieku produkcyjnym, bo to dopiero może być interesujące porównanie. Często nie doceniamy wpływu prostych zjawisk demograficznych na te wszystkie statystyki gospodarcze.

    1. trystero (Post autora)

      @ kajet

      Z reguły używa się CPI do szacowania wartości realnych, ewentualnie deflatora PKB.

      Szukam gieroja, który pokaże nam teraz dług w przeliczeniu na osoby w wieku produkcyjnym, bo to dopiero może być interesujące porównanie. Często nie doceniamy wpływu prostych zjawisk demograficznych na te wszystkie statystyki gospodarcze.

      To będzie o tyle interesujące, że latach powojennych mieliśmy nie tylko boom demograficzny ale także wzrost partycypacji w sile roboczej przez wejście kobiet na rynek pracy – tak więc ten wskaźnik (dług na zatrudnionego) wygląda zapewne jeszcze lepiej niż klasyczny dług per capita.

      Weź jednak pod uwagę, że klasyczny dług per capita nie bierze pod uwagę rosnącej zamożności (dochodów) ludzi tak więc posiada istotną wadę. Tej wady nie ma dług do PKB bo on uwzględnia zarówno liczbę pracujących jak i ich produktywność. Tak więc w pewnym sensie badając dług per capita czy dług na zatrudnionego badasz pewien fragment wskaźnika dług do PKB.

  18. Bebok

    @Trystero: to była interesująca uwaga. A co sądzisz o niestety(?) rzadkim używaniu wskaźnika długu do eksportu (tudzież jego wariacji)?

    1. trystero (Post autora)

      @ Bebok

      A czy to nie jest tak, że ten wskaźnik ma sens w stosunku do długu denominowanego w innej walucie albo przynajmniej długu zewnętrznego? Bo ideą wskaźnika dług do eksportu (przy czym chyba używa się nie tyle długu co kosztu obsługi długu) jest to, że państwo jest w stanie zdobyć potrzebne środki na spłatę zewnętrznego zadłużenia, prawda?

      Tak czy tam, biorąc pod uwagę pozycję dolara jako waluty rezerwowej i pozycję USD w globalnym systemie finansowym, nie sądzę by miało to znaczenie w przypadku USA.

      Choć sugerowałbym zdobycie opinii kogoś specjalizującego się w tych zagadnieniach.

  19. pawel-l

    Śmieszny jest przykład Rosji w czasach Jelcyna: nie byli w stanie spłacić długu przy wskaźniku 13% długu do PKB.
    Za to Japonia ma ponad 200% i jeszcze nie ma paniki…

  20. Bebok

    Jakie 13%? Mówisz o kryzysie rosyjskim z ’98, gdy ogłosili niewypłacalność? 57% http://seekingalpha.com/article/277087-greece-s-debt-of-2011-vs-russia-s-of-1998

  21. MZ

    @ Bebok
    czemu sofizmat?! Bo, że ideologicznie się nie dogadamy, to się spodziewam. Ale gdzie jest błąd w mojej ocenie składki ZUS jako “rodzaju” podatku?

  22. Edward

    Czyli teraz USA muszą z powrotem ściągać firmy do kraju z Chin by płaciły u nich podatki, a tym samym wzrastał PKB by na papierze zacząć obniżać zadłużenie, by nie musieli robić nagle cięć. A dług długiem pozostanie i tak na poziomie 1500-1900 mld.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *