Nie każda anomalia rynkowa jest okazją do zarobku

Na In Trade akcje na zwycięstwo Obamy w wyborach prezydenckich w USA kosztują około $6,05 (co oznacza, że rynek In Trade przyznaje około 60,5% prawdopodobieństwo tego zdarzenia). Te akcje w przypadku zwycięstwa demokraty warte będą $10. In Trade oferuje więc stawkę 1,65 na zwycięstwo Demokratów.

Na wielu polskich stronach bukmacherskich, zakłady na zwycięstwo Romneya (lub ogólnie Republikanów) oferują stawkę 3,0

Jeśli postawimy 600 USD na zwycięstwo Obamy na In Trade i 330 USD na zwycięstwo Romneya, w którejś z polskich firm bukmacherskich to będziemy mieć oczekiwaną wygraną w wysokości 990 USD przy inwestycji na poziomie 930 USD (zakładając, że żaden z kandydatów nie zginie w zamachu, władzy nie przejmie junta wojskowa ani nie nastąpi inwazja Obcych, którzy zniszczą Waszyngton).

To wydaje się niewiele, ale oznacza to oczekiwaną stopę zwrotu w wysokości 6,5% w dwu-miesięcznym okresie inwestycyjnym – wynik, który wiele funduszy hedge stosujących strategie arbitrażowe przyjęłoby z otwartymi rękami.

Warto też zauważyć, że jeszcze niedawno na In Trade akcje na zwycięstwo Obamy kosztowały 5,6 USD, co dawało stawkę 1,78. W tej sytuacji oczekiwana stopa zwrotu (przy stawce na Romneya na poziomie 3,0) wynosiła niemal 12%. Czyżby pieniądze przysłowiowo leżały na ulicy? Niezupełnie.

Po pierwsze, osoby z Polski, które zechciałyby skorzystać z tej anomalii rynkowej musiałyby wziąć pod uwagę ryzyko kursowe (zakłady na In Trade rozliczane są w dolarach, zakłady w polskich firmach bukmacherskich w złotych). Osoba zainteresowana arbitrażem musiałaby zabezpieczyć ryzyko kursowe – taka transakcja wiązałaby się z kosztami transakcyjnymi i konieczności zaangażowania dodatkowego kapitału.

Warto także wspomnieć o kosztach transakcyjnych. W tym wypadku mogą mieć one charakter gotówkowy (opłata za prowadzenie konta w In Trade, koszty przewalutowania) oraz koszty czasowe (otworzenie rachunków, dokonanie przelewów). W przypadku niewielkiego kapitału zaangażowanego w arbitraż, koszty transakcyjne mogą zneutralizować dużą część potencjalnych zysków.

W tym miejscu dochodzimy do kluczowego problemu: dlaczego znaleziona przeze mnie anomalia, okazja do arbitrażu, istnieje? Jednym z powodów może być fakt, że koszty transakcyjne sprawiają, że rzeczywista stopa zwrotu z arbitrażu jest dużo niższa od teoretycznej, wynikającej z porównania stawek. Drugim powodem może być fakt, że segment prediction markets jest pozbawiony płynności. Brak płynności nie tylko wyklucza działanie wyspecjalizowanych, profesjonalnych arbitrażystów ale może utrudniać działanie nieprofesjonalnym arbitrażystom.

Anomalie rynkowe mogą istnieć także dlatego, że nie ma technicznych możliwości zawarcia transakcji arbitrażowych. Choćby dlatego, że nie jest dostępna krótka sprzedaż. Dobrym przykładem są anomalie w cenach akcji notowanych na zasadach dual listingu na rynkach Europy Środkowej i Wschodniej, w tym na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Dwa przykłady: akcje Olympic Entertainment Group kosztują na WGPW 4,85 zł a na OMX (w przeliczeniu) 5,6 zł. Akcje spółki E-STAR kosztują 145 zł na WGPW a na BSE (w przeliczeniu) 6,45 zł (ostatnią transakcję na WGPW zawarto w sierpniu 2011 roku!).

Warto przy tym zauważyć, że anomalie rynkowe mogą istnieć na płynnych rynkach, z technicznymi możliwościami arbitrażu i wyspecjalizowanymi arbitrażystami. Na ten problem, piętnaście lat temu zwrócili uwagę Shleifer i Vishny w artykule The Limits of Arbitrage. Shleifer i Vishny zauważyli, że profesjonalni Arbitrażyści inwestujący pieniądze zewnętrznych inwestorów muszą brać pod uwagę ryzyko konieczności likwidacji pozycji pod wpływem presji zewnętrznych inwestorów nie będących w stanie wytrzymać inwestycyjnego stresu związanego z dużą zmiennością tych pozycji na bardzo zmiennych rynkach. To zresztą jest jeden z argumentów wskazujących na przewagę indywidualnych inwestorów nad inwestorami instytucjonalnymi.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

8 Komentarzy

  1. miś

    większość dużych zakładów idzie do tzw. zatwierdzenia. najczęściej te zakłady są akceptowane, ale jeśli u jednego bukmachera zaakceptują zakład a w drugim nie ( co się zdarza ) to jedna pozycja jest niezabezpieczona. a wtedy zostaje zabezpieczyć tylko ” po kosztach” u innego bukmachera, aby nie mieć otwartej tylko jednej pozycji. Te koszty w zasadzie niwelują zyski z tego idące.
    no chyba że ktoś bawi się małymi kwotami ,ale czy takie arbitraż wtedy się opłaca w ogóle ?

    1. trystero (Post autora)

      @ miś

      Dzięki wielkie za tego typu informacje.

      Zapytam jeszcze o przedział dla ‘dużych zakładów’. Powyżej 100 000? Więcej? Mniej?

      ale czy takie arbitraż wtedy się opłaca w ogóle ?

      Moim zdaniem zysk zostanie zjedzony przez gotówkowe i czasowe koszty transakcyjne.

  2. Głupiec

    Zależy od bukmachera. Najczęściej ,,duże zakłady” zaczynają się od kilkuset złotych (zdecydowana większość przypadków), do (co jest rzadkością) kilkunastu tysięcy.

    Pamiętaj też, że nasz ukochany kraj/rząd/premier/prawo/… uznaje grę u bukmacherów internetowych za nielegalną. A jeśli chce się grać u bukmacherów naziemnych, to należy jeszcze doliczyć podatek. Co ciekawe, podatek od stawki (!!!) zakładu, a nie od ewentualnej wygranej.

    1. trystero (Post autora)

      @ Głupiec

      Pamiętaj też, że nasz ukochany kraj/rząd/premier/prawo/… uznaje grę u bukmacherów internetowych za nielegalną.

      Jesteś pewien?

      Część naziemnych bukmacherów ma strony internetowe, na których można składać zakłady.

  3. blackswan

    “To zresztą jest jeden z argumentów wskazujących na przewagę indywidualnych inwestorów nad inwestorami instytucjonalnymi.”

    facepalm

  4. mietekg

    “Część naziemnych bukmacherów ma strony internetowe, na których można składać zakłady.”

    A którzy? Pytam z ciekawości bo nie znam.

  5. mietekg

    Chyba, że chodzi ci o to, że tworzysz sobie internetowy kupon ale i tak musisz go opłacić w punkcie.

  6. mic

    @głupiec
    “Co ciekawe, podatek od stawki (!!!) zakładu, a nie od ewentualnej wygranej.”

    skąd to oburzenie? tutaj to nie ma znaczenia, bo mnożenie jest przemienne – policz sobie obstawienie zdarzenie np. po kursie 2,53 po 100 PLN i od wygranej podatek i następnie kurs 2,53 jako 100 PLN razy podatek płacony na początku…co ci wychodzi?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *