Media społecznościowe a trading

Zrobiło nam się nieco Facebookowo ostatnio na blogach więc pozostanę jeszcze moment w tej konwencji, a dokładniej rzecz biorąc chciałbym przez chwilę ponudzić o tym jak fora i grupy dyskusyjne wpływają na wyniki tradingu.

 

Do samego Facebooka nawiążę tylko raz. Przeglądając bowiem w internecie moją ulubioną elektroniczną bibliotekę naukową SSRN trafiłem na pracę datowaną na 15 marca 2012 pod tytułem, który nie mógł nie zelektryzować i skusić do przeczytania, a potem podzielenia się kilkoma obserwacjami z lektury:

R. Heimer, D. Simon „Facebook finance: how social interaction propagates active investing”.

// w moim wolnym tłumaczeniu “Finanse Facebookowego typu: jak interakcja społeczościowa propaguje aktywne inwestowanie”.//

Akademia jest jak widać na bieżąco ponieważ to już kolejna praca stawiająca tezy i badająca trendy w nowych mediach poświęconych giełdzie. W tym opracowaniu badano jak strategie inwestowania, a w zasadzie tradingu, rozpowszechniają się w internetowych grupach i jakie konsekwencje finansowe rodzi to wśród indywidualnych inwestorów, których uważa się za „łowców szumu” (ang. noise traders).

Autorzy nie badali jednak Facebooka a amerykańskie internetowe forum poświęcone grze na forexie. Nie podają jego nazwy, ale pewnie po zamieszczonych tam zrzutach ekranowych komuś uda się wyłapać o które chodzi (nie wygląda mi to na Zulutrade, ale coś w podobnym stylu). Nieistotne. Ważne, że uczestnik podpina się tam pod jednego z 45 brokerów, co umożliwia poznanie szczegółów jego transakcji i wyników oraz daje możliwości komentowania oraz czatowania. Autorzy zebrali historię 5.500 podpiętych tam inwestorów – ponad 2 miliony transakcji i 140.000 wiadomości z okresu luty 2009- grudzień 2010. Średni wiek uczestników, którzy ujawnili swoje dane to 36,2 lata, od 1 do 3 lat doświadczeń, techniczne podejście decyzyjne oraz miejsce pobytu USA lub Europa Zach. Czas trzymania pozycji jest dużo niższy niż dla aktywnych inwestorów akcyjnych, niemal połowa pozycji była zamykana w ciągu godziny, a 10% trwała niezamknięta dłużej niż 1 dzień.

Zapewne wielu Czytelników domyśla się wyników, ale spójrzmy na nie w szczegółach.

Jeśli któryś z uczestników notował krótkoterminowe zyski w swoim tradingu komunikacja jego z resztą natychmiast rosła. Średnio zmiana wyników tygodniowych o jedno odchylenie standardowe pociągała za sobą wzrostu kontaktów innych forumowiczów o 7% i wzrost przepływu wiadomości o 6%. A przy tym średni wzrost zysku takiego tradera o jedno odchylenie standardowe generował 33% więcej transakcji u tych, z którymi wchodził w kontakt. Ktoś powie – nic nowego- od dawna znamy efekt wzajemnego oddziaływania na decyzje inwestycyjne pomiędzy inwestorami, i to nie tylko pod wpływem tych najbardziej znanych i szanowanych. To nadmierny wyraz zaufania jak się za chwilę okaże.

Jeśli spojrzymy na intencje „reklamującego” swoje wyniki i strategie to są one raczej oczywiste: pokazać się z najlepszej strony i podkreślić publicznie swoją obecność, ważność i umiejętności. Udowodniono zresztą, że sukces przypisuje się najczęściej swoim kompetencjom a za porażkę obwinia innych/rynek, okazanie tego w gronie zainteresowanych tematem to pewnego rodzaju emocjonalna nagroda, jak i budowanie poczucia wartości. I objawia się to tym, że o zyskach trąbi się głośno i wchodzi w większą ilość kontaktów z zainteresowanymi a straty przeżywa się w milczeniu. Inny powód – jeśli nagłośnić własną pozycję albo strategię to istnieje szansa, że inni naśladując to spowodują ruch ceny w pożądanym kierunku, co jednak może okazać się mrzonką biorąc pod uwagę, że indywidualni inwestorzy robią zaledwie ok. 10% obrotu walutowego.

I rzeczywiście pewne korelacje istnieją, jak oceniają autorzy pracy – im większe zwroty wskaże „wygrany” tym większa szansa, że reszta zaadoptuje jego podejście do swoich decyzji. Zarazem też udokumentowali oni, że większa intensywność tradingowa podnosi zmienność wyników.

Najczęstszy temat na forum owego serwisu ? A jakże: „czy z tradingu da się utrzymać” 🙂 Rozrzut odpowiedzi zresztą też taki jak to zwykle bywa – od sceptyków po tych, którzy mogą pokazać klasę gdyby tylko posiadali odpowiednio duży kapitał.

Wszystkich dla celów badawczych podzielono na grupę Aktywnych i Pasywnych. Aktywni liczbą transakcji i ich częstotliwością przewyższali medianę. Policzono ich na 2012 głów i łącznie 1.642.262 transakcji.

Cóż, niestety użytkownicy  jako całość nie mogą się niestety pochwalić pozytywnymi wynikami. Średnia ich transakcja przynosiła 6,20 $ straty. Mediana to strata 0,22 $ i 63,4% trafności po rozliczeniu kosztów. Przy czym ci z grupy Aktywnych tracili wprawdzie mniej średnio na transakcję, ale też zarabiali średnio mniej niż Pasywni, choć przy wyższej trafności: 65,1 % (Pasywni 57,8%). Tylko 21% obserwowanych mogło pochwalić się zyskownością, ale w podziale na grupy Aktywni wypadli słabiej: 17,8%. Średnio każdy stracił 2335 $, chociaż Aktywni w tym przodowali z wynikiem minus 4776 $, a ich tygodniowa zmienność wyników wyniosła 61,2 % (Pasywnych 47,4%). Mediana średniego kapitału startowego wszystkich to 983 $, Aktywni zaczynali średnio z 8512 $, Pasywni z 1101 $.

Jeśli przez miesiąc nie zanotowano transakcji to użytkownika przenoszono do zbioru „odszedł”. Tacy stanowili 75% całości, a Aktywni  pozostawali w grze nieco dłużej. Jednak gdy któryś ze wszystkich zniechęconych odnotował tygodniowe zyski, które plasowały go w pierwszych 10% całej stawki wygranych to istniała 40.% szansa kontynuacji przez niego działania.

Nikogo nie zdziwi, że statystyki pokazały, iż traderzy o najkrótszym stażu wysyłali głównie wiadomości w celu uzyskania pomocy. Natomiast ci, których staż sięgał ponad 4 lata wykazywali najsilniejszą tendencję do inicjacji kontaktów po okresie dobrych wyników (wyciszając aktywność w okresie strat), wyliczona zbieżność miała silny charakter.

Inna korelacja łączy działania tych traderów, którzy wchodzą we wzajemną komunikację po fakcie nagłośnienia dobrych zysków przez jednego z nich. Zastosowane strategie stają się wówczas bliźniaczo podobne, efekt stadny daje więc o sobie znać. Może gdyby nie skala rynku walutowego, przyniosłoby to wymierny efekt. Ponieważ jednak zyski i straty to proces cykliczny, więc jedne następują po drugich i rezultaty końcowe naśladowców nie zawsze okazują się pozytywne.

Trzeba jednak zaznaczyć, że to nie sama komunikacja powoduje naśladownictwo, ale fakt pojawienia się informacji o wysokim wyniku daje taki efekt. Na tyle silny, że 30 do 40% uczestników porzuca na jakiś czas myśl o zaprzestaniu gry. Jak to ujęto i dowiedziono w pracy: „Społecznościowa sieć […] pomaga propagować aktywne inwestowanie pomiędzy jej użytkownikami”. Szczególnie w zakresie metod wchodzenia na pozycję… I wciąga w to uczestników pasywnych.

W zasadzie jakieś wnioski same się narzucają. Gdybym miał coś od siebie dodać to bardzo krótko:

Losowe naśladownictwo prowadzi do losowych wyników. Fragmentaryczne informacje prowadzą do nieprawidłowych ocen i błędnych szacunków prawdopodobieństwa. Sieci z otwartym dostępem do informacji o transakcjach mają jednak pewną zaletę – pozwalają, a wręcz wymagają weryfikacji długoterminowej, ale nawet jeśli wypada pozytywnie nie daje to gwarancji sukcesu. Obsunięcia kapitału są w nich często normą, choć mogą również wskazywać koniec dobrej passy. Warto oceniać nie pojedynczy wynik, ale wartość oczekiwaną całej metody, którą mamy zamiar naśladować.

—Kat—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

8 Komentarzy

  1. blackswan

    przeczytanie ostatniego paragrafu = bezcenne
    za wszystko inne zapłacisz kartą Mastercard

  2. kathay (Post autora)

    Z tym Mastercard to są problemy – sklepy nie chcą jej akceptować ponieważ olali układ na niższe chargowanie 🙁

    Jeśli blackswan nie krytykuje = bezcenne 🙂
    Cała reszta Visą

  3. lesserwisser

    “Cała reszta Visą”

    Jak Visą to nie ma reszty, bo wtedy reszta jest milczeniem. 😉

  4. Adam_S

    czyli handluj malo i nie pisz nic na forach…
    juz wiemy jakie wyniki maja najrozmowniejsi w bossie 🙂

  5. Marek

    Panie Tomaszu. A może na 10 wpisów o konkretnych strategiach (np. z YouTube) – jeden wpis “filozoficzny” a nie odwrotnie?

  6. roro

    Proszę zauważyć pewną prawidłowość którą nie wiem jak należy sobie tłumaczyć. Otóż, jak rynek porządnie się zwali to nasz prelegent występuje w roli wyroczni i czuje na sobie brzmienie pomocy narodowi zniechęcając do pozycji długich. Natomiast kompletnie gdzieś ma wszystkich tych którzy tracą grając trendy w morderczych boczniakach bądż tych którzy tracą będąc na przeciwstawnych w stosunku do panującego ruchu:)) Z jakichś względów zawsze rusząją go ci którzy będą próbowali grać po dużych spadkach..Rozumiecie coś z tego?? Proszę zauważyć ,że nasz znakomity skąd-inąd prelegent NIGDY nie dowódł że potrafi trejdować, natomiast przemyśleń ma bez liku..

  7. roro

    oczywiście ma być ‘brzemie’ a nie brzmienie..

  8. kathay (Post autora)

    @Marek
    Nie zajmuję się filozofią.
    99% tego co na youtube to śmieci. Staram się opracować wszystko co w ogóle da się tam obejrzeć bez odruchów zniechęcenia i czego jeszcze nie było na blogach.

    @roro
    Co KONKRETNIE masz na myśli? Słowo piszę dużymi literami nie bez powodu ponieważ nie wiem kogo i o co pytasz?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *