Mam nadzieję, że panie nie potraktują poniższego wpisu jako objawu seksizmu. Wprawdzie udowodniono, że kobiety lepiej radzą sobie z inwestowaniem ale to panom zawdzięczamy większość obrotów na parkietach. I komputerom, które płci nie mają ale pewnie częściej są programowane przez mężczyzn.
Faktem powszechnie znanym jest wpływ testosteronu na męskie zachowania, zarówno ten pozytywny (sport, rywalizacja) jak i negatywny (agresja). A jak przekłada się działanie tego hormonu na wyniki inwestowania/tradowania?
Znów sięgam po dowody ze świata nauki by nie być gołosłownym, a konkretnie eksperymenty Johna Coatesa, speca zarówno od derywatów jak i neurologii, opisane w pracy „Endogenous steroids and financial risk taking on a London trading floor” (najkrócej rzecz ujmując – o zależności między sterydami a ryzykiem na parkiecie londyńskim).
Żeby zbyt długo nie nudzić szczegółami naukowymi proponuję kilka szybkich faktów i wniosków zaczerpniętych z powyższego studium.
Badano 17 traderów w wieku 18-38 lat, z dochodami od 12 tysięcy do 5 milionów funtów rocznie, handlujących praktycznie wszystkimi dostępnymi instrumentami ale z największym i najczęstszym zaangażowaniem w niemieckie derywaty na stopy procentowe. O godzinie 11:00 a potem o 16:00 robiono im pomiar testosteronu wraz z zapisem dziennego zysku, uzyskanego w trakcie owej sesji. Przetworzenie statystyk potwierdziło wstępną hipotezę: im wyższy poranny poziom testosteronu w organizmie tym zysk tego dnia okazywał się zdecydowanie znacznie wyższy niż jednomiesięczna średnia.
Z oczywistych jednak powodów należałoby uprzednio w ogóle jakąkolwiek minimalną umiejętność aktywnego zarabiania na giełdzie posiąść. Co jest istotne z punktu widzenia ewentualnych prób uzyskania skuteczności tylko przy pomocy dostarczenia swojemu organizmowi dodatkowych dostaw testosteronowego hormonu. A można zapewnić je w sposób ekspresowy na wiele sposobów – szybką jazdą, udanym pożyciem seksualnym, suplementami czy wysiłkiem fizycznym o umiarkowanym natężeniu. Co ciekawe, i ku radości części inwestujących śpieszę to donieść, udowodniono niedawno, że wbrew obiegowym opiniom alkohol nie działa obniżająco na poziomy testosteronu 🙂
Nieznane są dokładne mechanizmy wpływu hormonu na zyskowność ale prawdopodobnie jego podwyższenie wyzwala dopływ dopaminy (czyli tzw. hormonu szczęścia) do tych obszarów mózgu, które są odpowiedzialne za nagrodę za dobre wykonanie czegoś. De facto więc budząc się rano po upojnej nocy nie otrzymujemy w darze nowych, nadzwyczajnych umiejętności ale to nasz nafaszerowany naturalnymi sterydami mózg wywołuje w nas uczucia podobne do tego po zażyciu środków umilających życie -chęć do podjęcia wyższego niż zwykle ryzyka, śmielszych dokonań, stępione obawy, optymistyczne spojrzenie, czasem nawet może wręcz brawurę. Warto wiedzieć więc, siadając przed komputerem z notowaniami, że za chwilę możemy nie do końca być prawdziwym sobą jeśli buzuje w nas świeżo dostarczony testosteron. Lub ewentualnie, oczekując trudnych decyzji inwestycyjnych, możemy wcześniej dostarczyć sobie owego hormonu do obiegu 😉
Niestety są również złe wiadomości. Chodzi o sytuacje gdy poziom testosteronu nie opada przez dłuższy czas albo wręcz rośnie. To ostatnie może się dziać również na skutek sprzężenia zwrotnego – passa nam sprzyja, sporo transakcji okazuje się zyskownych, szczególnie podczas hossy, co oznacza, że poziomy męskiego hormonu rosną niczym po seksie czy ryzykownym ale przyjemnym zdarzeniu (szybka jazda, wygrana gra), uaktywniając kilka wrażliwych sfer mózgu i prowadząc do zgubnego efektu: działań nieracjonalnych, impulsywności, szukania wrażeń, niekontrolowanego wzrostu podejmowanego ryzyka, euforii, manii, wikłania się w transakcje o ujemnej wartości oczekiwanej, braku zdolności oceny prawdopodobieństwa, a nawet swego rodzaju uzależnienia.
Jeśli ktoś zauważa podobieństwa do zachowań podczas spekulacyjnych baniek to ma całkowitą rację… Uzmysłowienie sobie owych skutków zmian w mózgu pod wpływem hormonów okazuje się równie ważne jak inne psychologiczne obciążenia, nastawienia czy behawioralne efekty. Szczególnie łatwo widać to obserwując w każdym cyklu rynkowym nowe pokolenia tzw. dzieci hossy – umysły zalane testosteronem (pod wpływem nieoczekiwanych i szybkich zysków) tworzą sobie obraz własnego geniuszu i słodkiej, przepięknej finansowo perspektywy (to dodatkowy efekt tzw. projekcji) co skłania „niepokonanych” do rzucania posad i innych równie lekkomyślnych kroków.
O przeżyciach przeciwnego rodzaju w kolejnym wpisie.
—*Kat*—

