Cześć z Państwa już wie, że na platformie FX pojawiły się nowe możliwości inwestowania na rynkach towarowych. Jednym z nowych kontraktów CFD jest instrument oparty o kontrakt na kukurydzę notowany na giełdzie w Chicago. Mówiąc w skrócie bossaFX daje dostęp do rynku, który naśladuje ruchy kontraktów na jednej z najważniejszych giełd na świecie. Czas zatem spojrzeć fundamentalnie na kukurydzę, która w polskim środowisku inwestorów indywidualnych nie wzbudza właściwie żadnych emocji przy równie niskim zainteresowaniu samych instytucji.
Kolokwialnie rzecz ujmując kukurydza wydaje się być – jak koń z pierwszej encyklopedii – taka, jaką każdy ją widzi. Ta żartobliwa definicja oznacza, że nikt nie powinien mieć większych problemów ze zrozumieniem, czym jest kukurydza. Jak kilka innych towarów rolnych nie wymaga poważnych studiów nad własną naturą i stosunkowo łatwo przebrnąć przez fundamentalną część konieczną do wejścia na rynek. Systematycznie mówiąc jest to powszechnie na świecie uprawiane zboże, którym na rynkach handluje się od czasu, gdy jedna z wypraw Kolumba przywiozła ją do Hiszpanii z Ameryki i dalej wyeksportowano w świat. Historycznie rzecz biorąc kukurydza jest obecna globalnie od XVI wieku.
Inwestor giełdowy, powinien wiedzieć, że kukurydza – jak wiele innych towarów – występuje w dwóch różnych klasach – tzw białej i żółtej, z których ta druga jest popularniejsza. Szczęśliwie dla grających w bossieFX ma to mniejsze znaczenie, gdyż instrument dostępny w biurze oparty jest o najpopularniejszy kontrakt z Chicago, który obejmuje 5000 buszli (miara objętości materiałów sypkich równa mniej więcej 35 litrom) kukurydzy i – jak zawsze w przypadku kontraktów na różnicę kursową (CFD) – najważniejsze jest to, że otwiera bramę do spekulacji.
Fundamentalnie patrząc kukurydza jest jednym z najpopularniejszych i najważniejszych produktów rolnych na świecie. Używa jej się powszechnie w produktach spożywczych, żywieniu zwierząt a ostatnio coraz większą popularnością cieszy się wśród producentów biopaliw, którzy szukają swojej ścieżki na rynku motoryzacyjnym za sprawą etanolu używanego do produkcji paliw napędzających silniki. Niemniej ważny jest syrop fruktozowy (na blogach bossy pisaliśmy o tym omawiając rynek cukru), który większość z nas spożywa bez świadomości, iż producenci zastępują nim cukier. Generalnie mówiąc najważniejszym odbiorcą kukurydzy pozostaje samo rolnictwo, w którym tej popularnej rośliny używa się, jako paszy.
Jeśli spojrzeć na przetwórstwo kukurydzy, to w prostym podziale mamy do czynienia z dwoma procesami mielenia – suchym i mokrym. W procesie suchym otrzymuje się większość znanych produktów pochodzących z kukurydzy. W przypadku procesu mokrego głównym produktem jest wspomniany syrop fruktozowy, który walczy na rynku o pozycję z cukrem. W części źródeł mówi się, iż w przyszłości w procesie mokrym będzie wytwarzało się coraz więcej półproduktów, które zastąpią np. pochodne ropy w produkcji chemikaliów oraz plastików. Słowem przyszłość kukurydzy wydaje się niezagrożona a jej używanie szerokie – od jedzenia przez paliwa po plastiki.
Prosty wykres kołowy pokazuje, iż szacunkowo światową produkcję dzielą między siebie głównie Stany Zjednoczone i Chiny, na które przypada większa część tortu. Coraz większej wagi nabiera jednak Brazylia. Swoją część ma uznawany za ojczyznę upraw Meksyk. Na scenie ważnych producentów są również Argentyna, Francja, Indie, Włochy i Rumunia. W kontekście poniższego wykresu w pełni zrozumiałe staje się, dlaczego pola kukurydzy znalazły swoją drogę do amerykańskich thrillerów a E.T. z filmu Stevena Spielberga wszedł do domu przeciętnej amerykańskiej rodziny z pola kukurydzy (tak, tak – na tym polega choroba giełdowa, że oglądając z dzieckiem E.T. widzi się pole kukurydzy). W istocie kluczowym punktem dla świata kukurydzy są amerykańskie stany centralne – Iowa, Illinois, Minnesota i Nebraska.

Rynek oglądany przez pryzmat odbiorców również wygląda na zdominowany przez Stany Zjednoczone, co wynika nie tylko z siły tamtejszego rolnictwa, ale również popularności kukurydzy i jej dostępności. Warto odnotować jeszcze fakt, iż w różnych krajach konsumpcja kukurydzy może odbywać się w zupełnie odmiennych postaciach i stąd trudniej przebija się do świadomości inwestorów. W USA kukurydzę w kolbach można spotkać równie często, jak hod-dogi. We Włoszech popularniejsza jest w postaci mąki kukurydzianej (popularna polenta), którą w Rumunii zajada się, jako mamałygę. W Polsce popularność spożywcza kukurydzy wydaje się wyjątkowo niska a świadomość jej powszechności na poziomie półproduktów niska. Stąd pewnie trudno przebija się do polskiego środowiska inwestorów indywidualnych.

Blogonotki nie mogą być zbyt długie, więc ciąg dalszy w kolejnej w piątek.


Dodaj komentarz