Analitycznie czy odruchowo?

Wyobraź sobie, że masz do dyspozycji dwa mechanizmy. Jeden dłużej działający, szybciej reagujący, wyśmienicie sprawdzający się w sytuacjach nagłych zagrożeń, choć nie zawsze dobrze oceniający sytuację. Drugi – ze znacznie krótszą historią działania (mniej doświadczony), reagujący wolniej, za to dokładniej analizujący wszelkie pozytywne i negatywne aspekty sytuacji, wyśmienicie sprawdzający się wszędzie tam, gdzie potrzebna jest pomysłowość, czasem jednak zbyt wolny gdy potrzebna jest . Z którego wolałbyś korzystać do spekulacji na giełdzie?

Odpowiedzi nie będą jednoznaczne. Być może szybcy day-traderzy obserwujący wykresy, newsy i innego rodzaju zdarzania powiedzą, że wolą system szybkiego reagowania. Z kolei zwolennicy długoterminowego podejścia uznają, że nie potrzeba im czegoś tak bardzo impulsywnego. Nie muszą podejmować decyzji zbyt szybko i gwałtownie, więc mogą pozwolić sobie na wolniejszy, ale bardziej precyzyjny mechanizm.

Czy jednak ta druga grupa graczy również wybierze wolniejszy mechanizm np. w obliczu gwałtownego krachu na giełdzie. W sytuacji gdy warto podjąć szybką decyzję co dalej. Być może nie koniecznie ma to być decyzja o sprzedaży choć części akcji, ale tak lubiane przez część inwestorów podejście „kupuj, gdy leje się krew”. Krach i panika może być dla wielu doskonałą okazją do zakupów. Jednak w takich sytuacjach często działać należy bardzo szybko i pod presją gwałtownie zmieniającej się rzeczywistości.

A teraz wyobraź sobie, że masz do dyspozycji zawsze oba te mechanizmy. Czasem działa jeden, czasem drugi. W zasadzie mógłbyś być w stanie określić warunki, w jakich się uaktywniają, jednak często jest to dla Ciebie niespodzianką. Dla każdego gracza giełdowego owe niespodzianki mogą być powodem wielu frustracji.

Wielu z nas ma świadomość obciążeń i różnego rodzaju błędów poznawczych, które w różnego rodzaju przypadkach – w tym w trakcie inwestowania – mogą prowadzić na manowce. Efekt zakotwiczenia, czyli podświadome korzystanie z „zasugerowanej” wcześniej wartości powoduje, że można wpływać na prognozy i wypowiedzi analityków i inwestorów. Efekt posiadania powodujący, że rzeczy będące w naszym posiadaniu (czyli np. akcje) oceniamy lepiej niż te, których nie posiadany. Z tym związana niezdolność do pozbycia się inwestycji z ogromną stratą (efekt utopionych kosztów). Księgowanie mentalne, czyli nadawanie różnych wag pieniądzom uzyskiwanym z różnych źródeł. To tylko kilka zjawisk znanych szeroko i pokazujących jak bardzo nasze postępowanie podlega z pozoru „nieracjonalnym” wpływom. Piszę celowo w cudzysłowie, bo wielokrotnie owe nieracjonalne reakcje okazują się wyjątkowo logiczną konsekwencją naszego rozwoju ewolucyjnego, choć niekoniecznie muszą prowadzić do najlepszych skutków jeśli chodzi o pieniądze.

Czy znajomość owych zjawisk może pomóc inwestorowi? W mojej opinii tak. Od wielu lat lansuję tezę, że zarządzanie pieniędzy w wielu przypadkach jest równoznaczne z zarządzaniem własnymi emocjami. Właśnie tak – z zarządzaniem, a nie z eliminowaniem. Bo wyeliminować emocji nie jesteśmy w stanie (co najwyżej mocno stłumić), co więcej bywają one wyjątkowo przydatne. Choćby jako sygnał ostrzegający przed zagrożeniem.

Jednak sama znajomość naszych poznawczych „ułomności” może okazać się wciąż niewystarczająca. Pisałem na początku owego materiału o dwóch mechanizmach. Owe mechanizmy to w uproszczeniu pewna koncepcja psychologiczna dotycząca systemów myślenia przy podejmowaniu decyzji. Zgodnie z tą koncepcją każda nasza decyzja wiąże się z korzystaniem z jednego z tych systemów – intuicyjnego lub refleksyjnego. Pierwszy – ewolucyjnie starszy, związany z najstarszymi częściami naszego mózgu, to system w którym decyzje podejmowane są automatycznie, w konsekwencji nabywanych doświadczeń, w dużej mierze będący systemem skojarzeniowym. Był wyjątkowo przydatny w warunkach walki o byt i przetrwanie, gdy nasze istnienie zależało od tego czy odpowiednio wcześnie rozpoznamy zagrożenie. Nawet kosztem częstych pomyłek. Odwołam się do klasycznego przykładu podawanego przez J. LeDoux – widząc coś co przypomina jadowitego węża rozsądniej jest oddalić się na bezpieczną odległość, choć nasze postrzeganie może być błędne, bo owa nieznana rzecz mogła być po prostu kawałkiem gałęzi. Takie uproszczone założenie uchroni nas przed kłopotami, choć ma istotne wady.

Drugi system myślowy  (młodsze ewolucyjnie cześci mózgu) – system refleksyjny, to metoda w której świadomie dokonujemy oceny i analizy sytuacji. Zamiast korzystania ze skojarzeń możemy posiłkować się dedukcją i logiką, zaś same decyzje podejmujemy bardzo świadomie. To na tym poziomie możemy zastanawiać się czy odkładać na emeryturę, jaką szkołę wybrać dla dziecka i czy lepszą inwestycją będzie spółka z branży budowlanej czy może finansowej. Lubimy wierzyć, że przez większość czasu dominuje w nas ów drugi system. A jednak gdy przypomnimy sobie zwykły dzień okaże się, że oba działają naprzemiennie. Co więcej w praktyce każdego gracza ten pierwszy – odruchowy, nieanalityczny bierze górę w momentach kiedy bardzo byśmy tego nie chcieli.

Komu nie zdarzyła się pokusa zdjęcia wcześniej ustalonego poziomu stop, w obawie, że rynek nas „wyrzuci”, a później i tak wykona oczekiwany ruch. Później idzie już lawina. Rynek jednak spada dalej, my w poczuciu winy i wściekłości żałujemy decyzji o zdjęcia zlecenia stop. I zaczynamy jeździć na karuzeli własnych emocji i błędów poznawczych.

A wówczas …

No właśnie, jedną z ciekawych koncepcji w psychologii jest teoria obciążenia poznawczego (cognitive-load theory). Zgodnie z tą koncepcją jeśli nasz umysł znajduje się w fazie obciążenia, czyli krótko mówiąc jest zajęty czymś innym nasz pierwotny system poznawczy działa całkiem dobrze. Za to analityczny zaczyna zawodzić. W takich sytuacjach zaczynamy korzystać ze stereotypów, różnego rodzaju heurystyk, a jak wykazują liczne badania to wtedy jesteśmy narażeni na skutki choćby efektów zakotwiczenia. Ewolucyjne przyznanie pierwszeństwa starszemu systemowi myślowemu jest logiczne, niestety dla nas może poprowadzić nas na manowce przy inwestowaniu.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

9 Komentarzy

  1. Jason Bourne

    Bardzo podoba mi się powiedzenie “zarządzanie emocjami”.

  2. Jason Bourne

    Przeczytałem jeszcze raz i przypomniało mi się powiedzenie Williama Eckhardta:”Praktycznie każdy dobry system to system niezgodny z naturalnymi ludzkimi skłonnościami.”

    Z psychologicznego punktu widzenia mechanizm kontrolowania podświadomych odruchów (np. emocji strachu) jest na pewno bardzo ciekawy i skomplikowany, ale to w sumie żadna nowość, bo temat jest znany od czasów prehistorycznych. Dzisiaj pisze się na ten temat wywody naukowe, kiedyś nazywano po prostu “odwagą”.:)

  3. exnergy

    Starszy ewolucyjnie system może jest bliżej obszaru decyzyjnego – prosta fizyka – kto ma bliżej ten ma łatwiej. Aż mi sie skojarzyło z HFT i serwerami ustawionymi w budynkach giełdy, z podglądaniem zleceń na milisekundy wcześniej niż widzi to reszta.

  4. Alicja

    @ gzalewski

    Świetny wpis – bardzo dziękuję.

    >A teraz wyobraź sobie, że masz do dyspozycji zawsze oba te mechanizmy. Czasem działa jeden, czasem drugi. W zasadzie mógłbyś być w stanie określić warunki, w jakich się uaktywniają, jednak często jest to dla Ciebie niespodzianką. Dla każdego gracza giełdowego owe niespodzianki mogą być powodem wielu frustracji.

    Czy są jakieś narzędzia/sposoby, aby to w sobie świadomie wytrenować?
    Tak, aby można było korzystać z tych umiejętności nie tylko na giełdzie, ale w życiu osobistym, zawodowym?

  5. lesserwisser

    Jest dosyć proste rozwiązanie,tego dylematy. Trzeba tak się dobrać by stworzyć dopełniające się combo. Jedna połowa rozważna i sceptyczna a druga połowa dynamiczna i sangwiniczna.

    A duet z reguły gra lepiej niż solista. Tylko lepiej kobitkę trzymać z dala od kasy.

  6. Alicja

    @ Lessi

    Ale ja z premedytacją unikam takiego rozwiązania.

  7. robbo2k

    HFT zostanie udupione w ciagu 2lat. To wlasnie HFT i jego automaty odpowiadaja za takie strzały jak maj.

  8. Jason

    W sumie racja. Może nie jest to aż tak bardzo konieczne, ale rzeczywiście ideałem wydaje się być połączenie dwóch osób:

    1) spokojna, refleksyjna, analityczna, inteligentna
    2)silna, mocna, dynamiczna, odważna, nastawiona na działanie

    Czasami takie dwie “natury” siedzą w jednym człowieku, choć jest to bardzo rzadkie.

  9. gzalewski (Post autora)

    “Czy są jakieś narzędzia/sposoby, aby to w sobie świadomie wytrenować?”

    No wydaje się, że o ile częściowo możemy zapanowac nad odruchami w drodze różnorodnych treningów, to mimo wszystko z niektórymi może być bardzo trudno

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *