Peak Car is coming to the USA

Nie wiem, czy na blogu o surowcach pojawiał się już jakiś ekolog, ale tym razem jest to w pełni uzasadnione. Na początku stycznia trafiłem na teksty niejakiego Lestera R. Browna, który – jak mniemam – jest jakimś guru na polu ekologii. Nie śledzę podziałów i ideologii ekologicznych na tyle, by oceniać wiarygodność Browna, ale dwa jego teksty dostępne na stronie są jazdą obowiązkową każdego, kto interesuje się konsumpcją ropy i przyszłością motoryzacji w USA, a więc kraju, ciągle pijącego najwięcej ropy na świecie.

W pierwszym tekście pod tytułem U.S. Car Fleet Shrank by Four Million in 2009 (W roku 2009 liczba samochodów w USA spadła o 4 mln), możecie Państwo zobaczyć wykresy i analizę sygnalizującą, iż w roku 2009 liczna samochodów złomowanych w USA wyniosła 14 mln przy sprzedaży nowych samochodów na poziomie 10 mln sztuk. Mówiąc inaczej w zeszłym roku na amerykańskich drogach ubyło 4 mln pojazdów konsumujących paliwa. Zdaniem Browna to początek trwałego trendu.

W kolejnym tekście pod tytułem America’s Century-Long Love Affair with the Car May Be Coming to an End (Stuletnia miłość Ameryki do samochodów dobiega końca), pojawia się jeszcze ciekawszy wykres pokazujący spadek liczby praw jazdy wśród amerykańskich nastolatków, którzy – jak twierdzi Brown – zmienili sposób wchodzenia w dorosłość. Po dziesiątkach lat, w których samochód był warunkiem życia towarzyskiego i progiem przejścia w dorosłość, nastała era komunikacji internetowej, w której sieci społeczne buduje się z pominięciem samochodów. Odważna teza, ale USA to ciągle młode społeczeństwo, więc zmiana nawyków może pokazywać, jak będzie wyglądała przyszłość.

Kolejnym czynnikiem, który ma spowodować, iż w USA sprzedaż samochodów będzie spadała – dziś jest tam zdaniem Browna cytującego statystyki około 250 mln pojazdów i 210 mln wydanych praw jazdy – jest postępująca urbanizacja i migracje ludności z mniej zaludnionych miejscowości do dużych ośrodków miejskich,  w których nie ma potrzeby posiadania samochodu.  Brown powołuje się tu na przykład Japonii, w której przemieszczenia ludności spowodowały nie tylko rozwój transportu miejskiego, ale również spadek liczby sprzedawanych samochodów. Sprzedaż osiągnęła tam szczyt w roku 1990 i nigdy nie wróciła do poziomów z tego okresu. Oczywiście można tu przeciwstawić Brownowi fakt, iż w roku 1990 skończyła się złota era w japońskiej gospodarce, ale czyż wszyscy nie mamy poczucia, iż kryzys z roku 2008 nie jest też, jakimś wstrząsem dla USA?

Uwzględniając fakt, iż Ameryka pozostaje największym konsumentem ropy na świecie – właśnie poprzez to, iż na czterech kierowców przypada tam pięć samochodów – rewolucja w sposobie przemieszczania się Amerykanów i zmiany nawyków transportowych (czyż Buffett przypadkiem zaangażował się ostatnio w segmencie przewozów kolejowych?) może zmienić układ sił na rynku ropy. Kto wie, może za jakiś czas analitycy cytowani w poprzedniej notce  o spadku konsupcji ropy staną się jednymi z tych, którzy dobrze wskazali, iż teorię Peak Oil będziemy musieli zdefiniować w zupełnie inny od przyzwyczajeń sposób.

Wybaczą Państwo angielski tytuł notki, ale to rodzaj hołdu dla Leonarda Cohena, który lata temu napisał tekst pod tytułem Democracy. Refrenem było tam zdanie Democracy is coming to the USA. Parafrazować tekst Cohena na użytek blogów biura maklerskiego ociera się o perwersję, ale niech usprawiedliwieniem będą zdania samego Cohena:

It’s coming from the silence
on the dock of the bay,
from the brave, the bold, the battered
heart of Chevrolet.

PS. na strone Browna znajdziecie Państwo pliki w excelu z danymi, które możecie wykorzystać do dalszych analiz. Gdyby ktoś chciał, to może poszukać tam jego książki (Plan B 4.0), w której ten szanowany ekolog przedstawia swoją diagnozę konsumpcji surowców energetycznych i ich przyszłość. Nie starczyło mi czasu, na przeczytanie książki, ale może znajdziecie chwilę czasu na darmową lekturę w czasie, gdy wasze piece będą próbowały sprostać nadciągającym mrozom.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

3 Komentarzy

  1. Oz

    Ilość paliwa jaką konsumują Amerykanie była dla mnie największym szokiem, kiedy odwiedziłem ten kraj. Autostrada Boston-NY, 300km, 4pasy, ilość samochodów tak duża, że wszyscy jadą 100kmh zderzak w zderzak. Nowy York – budka z lodami a obok agregat do jej zasilania – cieżarówka z ciągle włączonym, prawie 10-litrowym silnikiem. Zamiłowanie do przyrody? Owszem, większość parków narodowych i punktów widokowych można podziwiać z samochodu. Popularny jest caravaning, tylko, że wiele takich samochodów ma wielkość polskiego autobusu a na haku ciągnie pick-upa V8, tak żeby można było czymś poszaleć jak już rozbije się na campingu. Krótko mówiąc, chore i być może Brown ma rację, że musi się to zmienić…

    … co nie zmienia faktu, że w Chinach nastąpi proces odwrotny ;/

  2. Pingback: Blogi bossa.pl » Tam tamy rewolucji

  3. Pingback: Blogi bossa.pl » Waluty za kółkiem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *