Ostatnie trzy notki na blogu poświęciłem innemu spojrzeniu na peak oil i zmianach nastrojów na rynku walutowym. Szczęśliwie dzisiejszy serwis Reutersa przynosi pretekst do połączenia obu wątków, tylko w odniesieniu do popytu na ropę.

Przypomnijcie sobie Państwo, co działo się na rynku ropy niespełna dwa lata temu. Po rynku dosłownie latały prognozy plastycznie rysujące głodnych surowców Chińczyków, którzy mieli spowodować, iż już za chwilę, już za momencik ropą będzie się handlowało w setkach dolarów za baryłkę. Media – te branżowe i mniej branżowe –  na plan pierwszy wybijały ekspertów, którzy szokowali rynek upadkiem handlu międzynarodowego, wojnami surowcowymi i całą masą innych, równie przerażających wizji. Wszystkie łączyło jedno – podbijanie bańki na rynkach surowcowych.

Dziś świat zdaje się wyglądać zgoła inaczej.  Na plan pierwszy trafiają analizy sugerujące, iż zamiast szczytu wydobycia świat czeka szczyt spożycia ropy, która – znów już za chwileczkę, już za momencik – ma przestać być tlenem światowej gospodarki. Wzrost alternatywnych sposobów napędzania samochodów i większa efektywność silników w połączeniu z nasyceniem się rynków motoryzacyjnych w krajach rozwijających się ma przynieść kolejny szczyt, tym razem konsumpcji ropy.

Oddajmy głos depeszy. Zdaniem szefa British Petroleum na świecie jest ciągle wystarczająco dużo ropy, by szczyt wydobycia wypadł później niż szczyt konsumpcji. Wedle wyrażonej opinii rynek znajdzie się w szczycie konsumpcji około 2020 roku i wówczas świat będzie potrzebował nie więcej niż 110 mln baryłek ropy dziennie – dziś konsumuje się około 85 mln baryłek (całość depeszy).

Ciekawostką jest to, iż zdaniem szefa BP, w USA i Europie szczyt popytu na ropę wypadł w roku 2007. Tony Hayward mówi, iż branża już nigdy nie sprzeda w tych regionach więcej ropy niż w roku 2007, czym wpisuje się szerszą dyskusję na rynku, którą sygnalizowałem w ostatnich notkach (Peak oil inaczej i Peak Car is coming to the USA). Jak mawiają Rosjanie pożyjemy, zobaczymy. Trudno jednak nie odnotować faktu, iż na rynku pojawiła się jakaś zadziwiająca zgoda, co do tego, jak ma wyglądać przyszłość ropy i jej konsumpcja. Jak na kolekcjonera błędnych prognoz przystało powiem, że ta powszechna zgoda podpowiada mi, iż znów będzie inaczej, niż wszystkim się zdaje.

Na koniec jeszcze uwaga, już bliższa teraźniejszości. Nawet w polskiej mainstreemowej prasie pojawiają się artykuły o nadciągającej elektrorewolucji w napędzaniu samochodów. Warto też zauważyć, iż firma Tesla Motors – o której wspomina autor artykuły na stronach portalu Agory – przygotowuje się do IPO.  W emisję, która ma zebrać z rynku 100 mln dolarów, zaangażowane są największe banki na inwestycyjne, więc należy spodziewać się mocnego medialnego ataku ze strony różnej maści prognostyków przyszłości motoryzacji. Możliwe, że moda na elektryczne samochody dotrze również na nasz rynek i będziemy świadkami jakiegoś debiutu na New Connect sankcjonującego pojawienie się nowej mody w światku giełdowym.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

2 Komentarzy

  1. exnergy

    A wszystkiemu jest winna chciwość. Niestety niektórzy chcą mieć niewyobrażalne dobra kosztem wszystkiego. Tak się nie da. Albo będzie jakaś rewolucja i koniec tego systemu aka “koniec świata”, albo uderzy w nas kometa jakaś.
    Marzy mi się świat, gdzie ludzie zajmują się tworzeniem, kreacją pozytywnych relacji, dóbr, sztuki, a byt zapewnia nam “mechaniczny system zaspokojania potrzeb” oparty na idei wolnego rynku – niczym iościowy system do tradingu, z tą róźnicą, że działający w realnej gospdarce.

  2. Pingback: Petya

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *