Trading intuicyjny (discretionary trading)

Mam nadzieję, że ten obliczony na kilka wpisów temat, rozpali łącza bossowych blogów i wspólnie dotrzemy do czeluści tego zagadnienia, a potem rozmontujemy trzeszczącą konstrukcję intuicyjnych quasi-strategii. Liczę na opinie i komentarze oparte na własnych doświadczeniach zarówno gości jak i stałych rezydentów naszych blogów 🙂

Inspiracji, by zająć się tym lejtmotywem właśnie teraz, dostarczyły mi dwa niepozorne zdarzenia, które, zmieszane razem w jednym czasie, uświadomiły mi jak bardzo wymownie na ten temat milczy literatura i jak wiele niezrozumienia towarzyszy tej kwestii w branży. Pierwszym katalizatorem stała się wiadomość od znajomego inwestora, który przyznał się bez ogródek, że oto właśnie pożegnał się z kapitałem, po wielomiesięcznej wyprawie w świat derywatów, z uwzględnieniem naszych kontraktów indeksowych w szczególności. Tylko dla porządku dodam, że większość jego decyzji opierało się na próbach ?wyczucia” rynku. Wiadomość ta dotarła do mnie akurat w momencie gdy zagłębiałem się z pasją w wakacyjnej lekturze znakomitej książki Michaela Mauboussina, analityka z Legg Mason, pod tytułem ?More Than You Know” (Więcej niż wiesz). To zbiór jego artykułów połączonych jedną klamrą, którą można w skrócie określić jako przenikanie różnych dyscyplin naukowych do świata inwestycji giełdowych.

Żeby nie było niedomówień, już na początku wydobędę gotową tezę, z którą przychodzę tutaj, rozpoczynając ten wątek. Otóż większość inwestorów, a w szczególności spekulantów, lub mówiąc bardziej elegancko – traderów, rozpoczyna swoje zmagania z rynkiem giełdowym w oparciu o proces decyzyjny, którego osnowę stanowi intuicyjne, albo często tylko pozornie metodyczne nastawienie. Trudno ich za to winić, to naturalny proces wchodzenia w inwestycyje, o którego przyczynach sporo dodam w kolejnych częściach. Tymczasem takie podejście powinno być raczej ukoronowaniem traderskiej kariery, jako ekstremalnie profesjonalny i świadomy proces podejmowania decyzji na każdym etapie transakcji, a nie zasadniczym, nadrzędnym instrumentem w procesie rozwoju początkujących inwestorów. W znacznej liczbie przypadków kariera tych ostatnich zaczyna i kończy się zarazem na etapie poszukiwań własnego pierwiastka geniuszu, stawiania pseudo lub słabo argumentowanych prognoz, udowadniania sobie i innym trafności przeczuć oraz siły przekonań, przewidywania obciążonego nieracjonalnością, heurystykami, behawioralnymi pułapkami, stadnymi lub kontrariańskimi odruchami i całą wylęgarnią podobnych zachowań, które nie sposób wymienić a które kształtują w tym kierunku psychikę nieświadomego swych poczynań inwestora. Często do samego końca nie zdaje on sobie sprawy z powielanych błędów ani z powodów bankructwa. No może co do ostatniego to zdarza się, że znajduje powód ale w dość karykaturalnym wydaniu – zwykle winni są posiadacze poufnych informacji, właściciele nieskończenie wielkich pozycji i kapitałów, manipulatorzy i inne siły, które można by bez końca wymieniać.

Problemem jest jednak fakt, że nawet próbując poznać tajniki tradingu w sposób typowy dla innych dziedzin czyli przez literaturę, trafia zwykle na pozycje, które, i tu pewnie usłyszę głosy zdziwienia, pod pozorem metodycznej wiedzy tak naprawdę przygotowują jeszcze bardziej do intuicyjnych działań. I o tym będzie szerzej w jednym z kolejnych wpisów.

Słowo intuicja wielokrotnie odmienię przez wszystkie przypadki ale nie tylko w pejoratywnym znaczeniu. Ona też jest ważnym składnikiem sukcesu. Wielu luminarzy inwestowania zapewne ma wykształcony lub wrodzony wysoki jej poziom, być może dzięki niej w wielu przypadkach to właśnie oni odnieśli sukces a nie tysiące ich mniej zdolnych kolegów. Ale to jest tylko dodatek – do wszelakich umiejętności (ang. skills), wiedzy, doświadczenia, określonych predyspozycji psychicznych, informacji, metody czy wynalezionej strategii.
Zdawanie się wyłącznie na intuicję może być ryzykowne. Choćby dlatego, że każdy ma słabsze dni, wpada w gorszą dyspozycję fizyczną czy psychiczną, doznaje stresów, gnębią go emocje nie związane z giełdą, a wszystko to może przecież negatywnie wpłynąć na intuicyjny proces decyzyjny. I nawet jeśli w wyniku tego pozycja za pozycją okaże się stratna, to trzeba jeszcze wspiąć się na wyżyny owych intuicyjnych decyzji by w porę zamknąć złą pozycję i by kolejne, zyskowne, wyprowadzić do tak dochodowych poziomów by nadrobić straty kapitałów.

Z intuicją jest jeszcze jeden problem – człowiek ma wrodzony nawyk rozumienia swoich decyzji i działań, szczególnie po fakcie. Zdawanie się na coś trudnego do określenia może wzbudzać niepokój, szczególnie w chwilach krytycznych. Poza tym jest też kwestia ilości. Jeśli prowadzimy firmę, wystarczy jedna dobra intuicyjnie decyzja by osiągnąć przewagę i odnieść sukces (np. jeden innowacyjny produkt). W tradingu takich decyzji potrzeba podjąć setki czy nawet tysiące – choćby na każdym wejściu i wyjściu oraz wielkości pozycji. Możliwości pomyłki jest aż nadto!

Jak sprawdzić czy posiadamy ten rodzaj intuicji, który pomoże nam skutecznie zarabiać na giełdzie? Oczywiście po wynikach na rachunku. Ale tylko tych długoterminowych, w krótkim okresie często ujawnia się raczej składnik losowości, przypadku i szczęścia. Problem w tym, że w długim okresie, zanim przekonamy się , że nie posiadamy owego daru, rachunek może być już opróżniony…

Intencja tego cyklu jest prosta. Sugeruję aby ci, którzy czują że z ich wynikami jest niezupełnie poprawnie, po przeczytaniu tych wpisów odpowiedzieli sobie na pytania:
– czy zdaje sobie sprawę ile moich decyzji inwestycyjnych jest oparta na intuicji a nie sprawdzonej, przetestowanej i obiektywnej metodzie ?
– czy mam świadomość tego ile tak naprawdę miejsca w moich metodach zajmuje pierwiastek intuicyjny?
– czy posiadam ową intuicję we krwi albo udało mi się ją w sobie wyrobić?
– czy chcę by moje działania były zależne od niepewnych, intuicyjnych przesłanek?

Cdn

Kathay

[Głosów:0    Średnia:0/5]

17 Komentarzy

  1. torv

    “Some people were lucky enough to be born smart, while others were even smarter and got born lucky”

    Ed Seykota

  2. exnergy

    Intuicja jest wypadkową doświadczenia – jak ktoś nie ma doświadczenia to intuicja to tylko marzenia i nadzieje.
    Na przetestowanych metodach tez mozna tracic. Wszystko zalezy od szczegółów. Od dopasowania do psychiki. Zgadzam sie – zmeczenie moze dac w kosc.
    Nie robta wojny miedzy tworcami systemów i dyskrecjonalistami, bo sa i tacy dyskrecjonalisci co bija performancem mechaników i odwrotnie, a kiepskich przedstawicieli obu grup sa miliony.

    Tak jak miliony super systemów do MT4 i na inne platfromy, ktore nie sa warte funta klaków. Wciaz te same rozwiazania.

  3. Lucek

    “a potem rozmontujemy trzeszczącą konstrukcję intuicyjnych quasi-strategii”

    Mówisz, że rozmontujecie?
    Poczekam, aż to zrobicie:)

  4. exnergy

    Kathay – a może zdradzisz publicznie – czy ty masz zakodowane w systemach plaskie sesje, takie z ogromnymi zmiennosciami, sesje z brakiem prądu do 12stej ;), sesje na ktorych nagle w BM zabraklo polaczenia z GPW, sesje na ktorych nie ma wiekszosci graczy bo sa swieta, albo jakies inne dziwne zdarzenie. Nie wspominajac juz o sesjach jak ta z pamietnego lutego 2004 zanim pojawily sie widelki na futures na w20

  5. exnergy

    lineczka do pamietnego dnia –

    http://img17.imageshack.us/img17/7645/lyty2004afera.png

  6. JL

    Z gory przepraszam, jesli ta propozycja jest poznizej pasa. Otoz, czy mozliwe byloby przyblizenie Kathay Twojej drogi inwestycyjnej, Twoich doswiadczen, metod etc.? Absolutnie uwazam Cie za wielkiego eksperta (co wnioskuje po swietnych artykulach), ale czlowiek to ciekawska bestia, a taki personal case study bylby mysle super ciekawy. Oczywiscie na poziomie szczegolowosci takim, bys nie musial sie czuc kompletnie obnazony przed swiatem 🙂 Jesli ta propozycja jest nietaktowna, spotka sie z Twoja odmowa to zupelnie to rozumiem i szanuje.

  7. kunta-kinte

    Wymieniałem tutaj kilka tygodni temu swoje spostrzeżenia z energy na temat zachowania pary USD/PLN.Twierdziłem tam o nieodzownym wyjściu złotówki górą z trójkąta do poziomu 5 zł/USD w grudniu.Była to jakże typowa megalomania gracza,któremu się wydaje że często zarabiając wie dokąd podąża kurs.Oczywiście,w związku z tym że więcej zarabiam niż tracę ,pozycji własnych bronię bardzo zdyscyplinowanie ustalając linie obrony przed wejściem w rynek.Gram tylko intra a co za tym idzie,moja metoda nie pozwala mi zajmować pozycji na podstawie długodystansowych prognoz,dlatego wstydzę się wygłoszonych przypuszczeń na temat zachowania naszej waluty.Myślę jednak że zjawisko rosadzania dupska przez własne ego jest zjawiskiem typowym dla długo będących na rynku inwestorów.

  8. exnergy

    JL – widziales kiedys zeby rekin oddal swoje zeby plotkom? On je pożera 😉

  9. exnergy

    JL – widzialeś kiedyś, żeby rekin oddał swoje zęby płotkom? On je pożera 😉

  10. lesserwisser

    @ Kathay

    Mam taką małą sugestię – by najpierw zdefiniować pokrótce co rozumiesz pod pojęciem intuicyjnego tradingu.

    Pomoże to uporządkować dyskusję i ukierunkować emocje dyskutantów ( bo jak widać już sobie ostrzą ząbki).

    A rekinom i pomniejszym starym wyjadaczom da czas na doprowadzenia uzębienia do porządku oraz odnalezienie sztucznych szczęk.

  11. Lucek

    “A rekinom i pomniejszym starym wyjadaczom da czas na doprowadzenia uzębienia do porządku oraz odnalezienie sztucznych szczęk.”

    A co z oczami? Szklanymi…

    Zamiast epatować publiczność tekstami pełnymi literackich zwrotów, proponowałbym pisać konkretnie i na temat.
    Najlepiej o SWOICH metodach.
    Opisywanie tego co się przeczytało i wyciąganie na tej podstawie wniosków to mało przydatne lanie wody.
    Juz tu kiedyś ktoś zastanawiał się czy rynek osiagnął dno.
    Teraz będzie zastanawianie się jaki rodzaj tradingu jest lepszy. Sorry, będzie rozmontowywanie “konstrukcji intuicyjnych quasi-strategii”.

  12. drauc

    Systemy mechaniczne mają jedną wielką zaletę. Pozwalają uniknąć psychologicznych pułapek, będących największą słabością metod dyskrecjonalnych. To, plus odpowiednie zarządzanie kapitałem, przekłada się na zyski. Problem w tym, że przy odpowiednim zarządzaniu kapitałem nawet metoda wyznaczania momentu wejścia na rynek za pomocą rzutu monetą może przynieść zyski ;).

    Każdy powinien jednak znaleźć sobie metodę inwestycyjną, która będzie odpowiednia dla niego. W system mechaniczny trzeba _wierzyć_, żeby się do niego stosować, inaczej nie będziemy konsekwentni. Wiarę wzmacniamy backtestami, ale to nadal pozostaje wiara. Jeżeli ktoś mocniej wierzy w metodę opartą na elementach dyskrecjonalnych, może być to dla niego właściwsza droga postępowania.

    No i wreszcie trzeba zdefiniować, co rozumie się przez trading intuicyjny. Czy chodzi o wchodzenie i wychodzenie z rynku “po uważaniu” (to rzeczywiście bez sensu), czy częściowo subiektywną analizę różnych sygnałów (fundamentalnych, technicznych, behawioralnych) przy zastosowaniu dyscypliny w zakresie zarządzania pozycją, kapitałem, ustawiania stopów etc. Tego drugiego można rozumowo bronić, choć ciężko udowodnić sensowność metody w testach.

  13. ja tu tylko przelotem

    witam,

    myślę że należałoby określić do czego stosuje się owe “intuicyjne nastawienie”. Ja operuję niewielką kwotą tylko na FW20, i chyba jestem tym “traderem intuicyjnym” – tylko że intuicji używam wyłącznie do wyboru momentu wejścia na rynek i wybrania kierunku. Intuicja oczywiście nie bierze się z niczego – czytam chociażby tutejsze blogi 🙂 czy komentarze w Parkiecie, więc nie zdarza mi się np. sprzedawać w silnym trendzie wzrostowym.

    Rzeczą całkowicie oczywistą jest ochrona kapitału przez rozsądne, restrykcyjne zarządzanie wielkością pozycji i stosowanie zleceń STOP. Rozumiem że ów “znajomy inwestor”, który pożegnał się z kapitałem, tego nie robił. Sam sobie winien, i tyle.

    A kolejna rzecz, w moim wypadku, to cierpliwość. Po prostu na giełdzie są takie okresy, że nie sposób nie wyczuć trendu. A wtedy wystarczy się podpiąć i jechać. Efekt – od początku roku mam tylko 7 transakcji (pracuję zawodowo, więc nie jestem cały czas online z moim BM), z czego 2 stratne (w granicach założeń), a spośród 5 zyskownych na trzech zarobiłem naprawdę oczuwalne kwoty. Starczy na uzupełnienie budżetu, który zasadniczo powstaje gdzie indziej… 🙂

    pozdrawiam

  14. Argo

    Odniosę się do samego określenia “intuicyjny”.

    Z systemów duchowych (np. Huna) informacja pochodząca z intuicji jest informacją doskonałą, bezbłędną, pochodzącą od Boga.
    To, co spekulantowi się wydaje, najczęściej nie pochodzi z intuicji, a z jego własnego widzimisię, albo jest tak zniekształcane przez jego podświadomość, że odbierana informacja jest karykaturą pierwotnej.

    Angielskie określenie “discretionary” jest tu trafniejsze, jego tłumaczenia to:
    – dowolny; swobodny; pozostawiony do czyjegoś uznania; uznaniowy

  15. Argo

    *informacja pochodząca z intuicji jest Z DEFINICJI informacją doskonałą

  16. Pingback: elehalemuxa

  17. gzalewski

    Plecam ogromnie prace Gary Kleina – który próbuje rozwikłać problem czym jest intuicja. Z jego podejścia wynika taki prosty dość podział na intuicję profesjonalistów i amatorów (chodzi o zawody związane z szybkim podejmowaniem decyzji i ogromnym stresem). Pierwsi są w stanie podejmować intuicyjne decyzje – bardzo szybko pozornie bez zastanawiania się, jednak korzystają ze swojego ogromnego doświadczenia i juz pozniej refleksyjnie są w stanie wytłumaczyc dlaczego tak działali.
    Drudzy za intuicję odbierają niemal wszystko licząc, że może przypadkiem trafią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *