Jak nie zostałem (jeszcze) Warrenem B.

Jak pisałem kilka tygodni wcześniej, pod koniec ubiegłego roku postanowiłem wykorzystać ponadprzeciętnie niskie (w mojej ocenie) ceny akcji i wrócić na ten rynek między innymi w formie rachunku emerytalnego IKE.
Mimo zamiarów co do długiego terminu planowanych inwestycji niestety dusza technika (przyzwyczajenie, skażenie czy jak ktoś chce to nazwać) wzięła górę. Myślę, że wakacje to dobry moment na kilka refleksji.

Określenie wyjścia z pozycji (pilnowanie ryzyka)

Każda inwestycja, którą rozpoczynałem miała określany natychmiastowy stop, czyli poziom po spadku poniżej którego inwestycja kategorycznie zostanie zamknięta. Wielkość stopów uzależniałem od tego co się dzieje na wykresie (minima przy istotnych w mojej opinii dołkach) z reguły były one kilkanaście procent poniżej osiąganych w międzyczasie maksimów. Starałem się też, by wystopowanie danej pozycji nie powodowało straty na całym portfelu większej niż 3-5% (w początkowej fazie inwestycji).
Stopy składałem najczęściej na cały tydzień (chyba, że zanotowane zostało nowe maksimum, wówczas podnosiłem) codziennie je monitorując.
Ponieważ kilka spółek było dalekich od płynności (nawet przy tak mizernych pakietach, choć najczęściej transakcje powielałem na własnym czysto spekulacyjnym bazowym rachunku), wówczas pozostawały ?stopy mentalne”. Czyli reagowanie na zmiany bez faktycznego składania zleceń z limitem aktywacji. W przypadku trzech transakcji zakończyło się to wynikiem gorszym, niż wynikałoby z poziomu zlecenia stop.

Moje podejście ewoluowało, gdyż próby zastosowania na początku pewnych metod, z których korzystam na rynku terminowym dały mizerne rezultaty. Dała znać o sobie przewaga dźwigni. Bardzo szerokie początkowe stopy, wynagradzane w chwili poprawnego trafienia w trend, na rynku futures sprawują się dla mnie satysfakcjonująco. Na rynku akcji sytuacja, w której dawałem transakcji 20% stop, by uzyskać z niego 20-30% (na pojedynczej inwestycji nie na portfelu) była mocno frustrująca. Od razu też napiszę, że zmienność naszego rynku akcji mocno mnie zaskoczyła. Dawno, tak dokładnie nie przyglądałem się temu co dzieje się na poszczególnych walorach, ale skoki dzienne w zakresie 15% wcale nie były rzadkie. Przynajmniej na akcjach spółek, które wybierałem do portfela.

Wejście na rynek – metoda

Zanim dam pożywkę wszystkim zwolennikom metody ?kup i trzymaj” (pozdrawiam szczególnie tych, którzy przeżyli na rynku ostatnie trzy lata) i opublikuję wyniki, ogólnie opiszę metodologię wyboru inwestycji.
Podejście było proste – analiza techniczna + naiwna analiza fundamentalna (NAF – używam tego określenia, tak często, że może powinienem go zastrzec ;), zwłaszcza, że podoba mi się związek z brytyjskim ?naff‘ ) . Wybór techniczny polegał na wyszukiwaniu spółek, które są przed wybiciami z formacji w rodzaju flag lub chorągiewek (czyli zdecydowanie krótkoterminowe), ale z szansą na minimum kilkunasto-kilkudziesięcioprocentowy wzrost (tak wyglądała część małych i średnich spółek wczesną wiosną 2009). W kilku przypadkach były to formacje bardziej rozległe – spodki, odwrócone głowy z ramionami (część z tych transakcji wciąż jest otwarta).
Moje własne podejście fundamentalne było równie proste. Po pierwsze sprawdzałem akcjonariat spółki. Unikałem spółek, w której akcjonariacie były nazwiska, które ?wyjątkowo subiektywnie” mi nie odpowiadały. Tu zostawię Czytelnikom pole do interpretacji, co autor ma na myśli. Zasadę tę złamałem dotychczas w przypadku dwóch transakcji. Jedna zakończyła się 22,3% zyskiem (po 27 dniach), druga 16,8 proc. stratą (po 34 dniach). Ta druga będzie jedyną, którą opiszę w szczegółach. Ale o tym na końcu.

Drugi krok w NAF to sprawdzenie, czy spółka w ostatnich 3 latach w ogóle zarabiała (zasada złamana raz – świadomie). Sporo pisałem o Gamboni (oraz cz.2)  i marzeniach sprzedawanych przez zarządy (np. VENO), by pakować się w czyjeś iluzje.

Jeśli coś wyglądało atrakcyjnie technicznie, ale okazało się, że spadały przychody lub konsekwentnie nie było zysków, odpuszczałem.

Trzeci krok ostateczny, to rzut oka na jedno z popularnych i specyficznych for, dotyczących rynku akcji. Jeśli w pierwszej dwudziestce dyskusji, nie było wątku dotyczącego spółki to był to w mojej opinii bardzo dobry znak.
Jako ciekawostkę podam tylko, że najlepsza z dotychczasowych transakcji i najdłużej trwająca (67% przez 171 dni) zadziwiała mnie konsekwentnie, bo mimo systematycznych wzrostów nie pojawiały się praktycznie żadne dyskusje o tej spółce. Potwierdzało to zasadę ?im ciszej tym lepiej”. Dyskusji nie aktywizowały nawet wzrosty na pojedynczych sesjach o 10%. Po jednej z takich sesji, dyskusja była w trzeciej dwudziestce, bodaj z jednym czy dwoma postami w tym dniu.

Na 28 transakcji tylko 3 dotyczyły spółek z WIG20, jedna zaś to certyfikaty funduszu zamkniętego.

Garść statystyk

Zacznę od czasu. Czyli tego, że mimo chęci i ewidentnie długoterminowego konceptu jakim jest IKE na razie nie mam szans na zostanie z inwestycjami tak jak Buffett (dałem sobie pewną furtkę, o której napiszę na samym końcu).
Do dziś średni czas trwania inwestycji to 58 dni (kalendarzowych). Najdłuższa trwała 173 dni (wciąż otwarta – certyfikat), kolejne 171, 120 i 104 dni ( wszystkie już zamknięte). Pod względem zyskowności prezentują się następująco: -2,8%, +67%, +16,5%, + 39,2%.
Najkrótsze: 11 dni (-3,7%), 13 dni( -14,1%), 15 dni (-1,1% – wciąż otwarta).

Na wykresie pokazałem wyniki transakcji i czas trwania. Zielonym kolorem zaznaczyłem nadal otwarte.


Średni wynik z transakcji to 11,3%. Transakcje zakończone stratą (w tym wciąż otwarte) to 42% wszystkich transakcji; średnia strata -8,8%. Średni zysk z pozostałych, czyli wygrywających to 25,7%. Rozkład transakcji na wykresie poniżej. Wszystkie wyniki uwzględniają już prowizję (relatywnie wysoką przy tych wielkościach transakcji).
Rozkład wyników
Naturalnie powyższe wyniki dotyczą zysków z transakcji. Ponieważ każdorazowo angażowałem w spekulację maksymalnie do 20% wartości całego portfela, zysk w przeliczeniu na posiadany kapitał jest mniejszy.

Do 15 sierpnia wynik dla całego portfela to 33,56%. Najlepszy miesiąc to marzec 2009 (+13,54%), najgorszy czerwiec 2009 (-3,71%).

Poniżej miesięczne zestawienie oraz wykres wyników portfela wyrażonych jako przyrost kapitału na tle wszystkich indeksów rynkowych.

Wyniki miesięczne
Przyrost kapitału

Podsumowanie

Ten niecały rok wyników to naturalnie zbyt mało by cokolwiek powiedzieć o skuteczności metody. Może być ona raczej potwierdzeniem tezy, że podczas hossy każda metoda zarabia. Bez wątpienia od kilku miesięcy mamy hossę, zwłaszcza jeśli patrzymy wyłącznie na wykres od początku roku. Na razie jedyną korzyścią z mojego podejścia, był relatywnie niezły moment wejścia na rynek. Ale – powie przeciwnik – ?cóż z tego ci przyszło, skoro po 9 miesiącach masz wynik identyczny jak rynek, wystarczyło więc kupić i trzymać”. Odpowiem tak jak zawsze – problem metody kup i trzymaj polega na tym, że jest psychicznie wyniszczająca. W tym krótkim czasie widoczne indeksy zanurkowały jeszcze 20% (a jak wiemy to tylko część spadku). Każdy z nas wie, jak przeżywa straty. Pozostaje więc wybór między ?pozwól sobie na okresowe kilkudziesięcioprocentowe straty i przeżywanie własnych negatywnych emocji, w zamian za możliwą nagrodę, jaką daje brak aktywnej spekulacji” a ?chroń kapitał w zamian za spokój i możliwość uzyskiwania wyników gorszych niż rynek. Jest spora szansa, że i tak uzyskasz satysfakcjonujące wyniki“.

Żeby ewentualną dyskusję jeszcze bardziej rozgrzać pokazuję wykres realnych wyników transakcji na tle wyniku, jaki można było otrzymać, gdyby owe transakcje utrzymywać do dziś, od momentu otwarcia.  Niestety wszystkie dowody na rzecz metody kup i trzymaj traktuję jako nieszkodliwe marzenia, bo jakoś mało jest osób, które poza mówieniem “gdybym 15 lat zainwestował”, faktycznie to robią.

Realia kontra marzenia

Obiecałem Czytelnikom na koniec dwie rzeczy – w jaki sposób zostawiłem sobie furtkę do zostania jednak Warrnem B. na rynku akcji polskich oraz ujawnienie jednej transakcji. Wyjątkowo frustrującej.

Pierwsza rzecz jest dość prosta – z każdej zamykanej transakcji zostawiam niewielki wartościowo pakiet akcji (w momencie zamykania pozycji warty ok. 100 PLN). Mam nadzieję, że za 10 lat będę mógł napisać jak wielu zwolenników pasywnego kupowania i trzymania, “z moich 100 PLN na akcjach XYZ dziesięć lat temu zrobiło się 1…” (tu wpisz odpowiednią liczbę zer. Przy większej niż sześć wydam o tym książkę). Mam złudną nadzieję, że tej metody nie zaprzepaszczą śmieciowe emisje z prawem poboru.

Druga sprawa to inwestycja. Nazwa nie ma znaczenia. Dociekliwi pewnie szybko znajdą.
Choć uważam się za wyleczonego z żałowania za transakcje, które ?mogłyby się zdarzyć” lub takie gdzie po ?wystopowaniu” zaczyna się ruch zgodnie z oczekiwaniami, to w tym konkretnym wypadku odczułem całkiem sporą frustrację. Zwłaszcza, że spekulacja dotyczyła nie tylko rachunku IKE ale też mojego bazowego portfela. Poniżej wykres transakcji od początku do końca.

Frustrująca inwestycja

A teraz to co wydarzyło się w ciągu dziesięciu kolejnych sesji.

Powody frustracji

Powód mojej frustracji nie wymaga chyba komentarza 😉

***

Z racji trudnego dostępu do sieci w najbliższych tygodniach jestem w stanie reagować na komentarze dość nieregularnie.

[Głosów:1    Średnia:3/5]

13 Komentarzy

  1. Trystero

    Ja mam nadzieje, ze Ty sie nie obrazisz a czytelnikom oszczedze 5 minut grzebania w Metasie: Novita.

  2. TomekB

    wykres porównania wyników IKE do indekstow jest źle sporządzony – przesunięty o jeden okres

  3. exnergy

    “Obiecałem Czytelnikom na koniec dwie rzeczy – w jaki sposób zostawiłem sobie furtkę do zostania jednak Warrnem B. na rynku akcji polskich oraz ujawnienie jednej transakcji. Wyjątkowo frustrującej.”

    Zgadza się ;), polskim Warrenem Buffetem chyba Pan nie będzie, ale “Warrnem” ostrzeżeniem – tak. Przykład z tzw. wyleszczeniem przytrafia sie kazdemu, dopoki samemu nie jest sie jednym z tych co wyleszczaja innych, albo jednym z tych co to zauwazą. Niestety z wlasnego doswiadczenia wiem, ze takie pranie i wyplukanie oznacza, ze w danym czasie jest sie wlasnie slabymi rączkami na rynku. Nawet doswiadczonym sie to zdarza.

    Wykresy cen akcji spolek z ostatnich screenów w mojej opinii są zubożone o wazny czynnik. Brak tutaj informacji o sile napędowej.

    Nieplynne akcje i AT? To chyba też pewnego rodzaju NAT.

    *Artykuł sponsorowała Grupa Promująca Wzrosty S.A. wraz z MałoWartosciowymiInwestycjamiGieldowymi40 .

  4. wróżka bernika

    “Do 15 sierpnia wynik dla całego portfela to 33,56%”

    nie wiem, co mam powiedzieć…

    gdy w lutym 2009 “mój” wynik wynosił -12%, do 15 sierpnia zrobiło się +39%, bez stresu, czasochłonnych analiz etc. decyzja raz w miesiącu + zlecenie/brak zlecenia (z włączeniem komputera, nie dłużej niż 10 minut miesięcznie).
    może jednak wszyscy się mylicie i tylko WB i wb mają rację…i patenty na inwestowanie w długim terminie?
    może bardziej chodzi o relację ceny do wartości niż o samą cenę?

  5. Jerzy Olszewski

    To i ja dam się podpuścić dla dobra “nauki” i pokaże portfele 🙂

    Poniżej wyniki procentowe kilku prowadzonych przeze mnie realnych portfeli akcji w okresie od początku roku do dzisiaj, tj. sesji z 14 sierpnia 2009. Każdy z nich jest wartościowo skromniutki, ale ponieważ lubie eksperymentować w różnych “okolicznościach przyrody”, więc jest ich kilka.

    Portfele są netto (to znaczy bez wpływu wpłat i wypłat gotówki). Najlepiej wygląda portfel oznaczony na biało – BRE-Rav- (nazwa jest pozostałością po uczestnictwie w grze Parkietu i BRE na tym rachunku, którego nie likwiduje od kilku lat, bo może jeszcze wezmę w przyszłości udział w konkursie). Jest to ponad 100%. Przez cały czas nic nie zmieniałem, nie było transakcji w tym roku, bo w tegorocznym konkursie nie startowałem – więc jest to przykład portfela typu kup i trzymaj.

    Najgorzej prezentuje sie szary wykres rachunku w BRE (tego zwykłego nie konkursowego). Jest tam tylko coś ok. 20% zysku. Tak sie głupio składa , że na nim handlowałem najaktywniej w tym roku 🙂
    Portfele pośrednie były bliższe strategii kup i trzymaj niż intensywnej spekulacji. Przykładowo niebieski PeKaO nie był w ogóle zmieniany, a na BOŚ i WBK trochę zmian było, ale niezbyt intensywnych.

    Wnioski :

    1. Nie zawsze aktywność jest korzystna
    2. Nie należy mylić umiejetności z hossą 🙂
    3. Gdybym musiał pokazać od lipca 2007 wygladałoby to znacznie gorzej, więc cała sztuka wiedzieć kiedy w ogóle warto mieć akcje , a kiedy nie.

    obrazek, jak zawsze z programu Sakiewka , tu – > http://www.juraura.neostrada.pl/

  6. wróżka bernika

    “więc cała sztuka wiedzieć kiedy w ogóle warto mieć akcje , a kiedy nie.”

    tylko tyle i aż tyle;), czyli powrót do pytania, czy patrzeć tylko na cenę, czy na coś jeszcze;)

    p.s. OTS dla WIG20 pomocna jest raczej Gannowcom (ew wyznawcom Andrew’s pitchfork?), niż wróżce…;) do mnie przemawia Rynek, nie wykreślanki:))
    pozdrawiam

  7. TS

    >Pierwsza rzecz jest dość prosta – z każdej zamykanej transakcji zostawiam niewielki wartościowo pakiet akcji (w momencie zamykania pozycji warty ok. 100 PLN)

    a jest w rachunku bossa możliwość wyłączenia tych pakietów długoterminowych (na np. subrachunku) , tak aby nie były zawsze wyświetlane w zestawieniu akcji na wyciągu z rachunku ?

  8. brat żony

    A co z Japanese Candlestick Charting??

    http://investorsi.pl/wykresy/objeciehossy.JPG

    A co by powiedział Lucek i PA??

  9. raskoks

    Witam,
    o jakim forum może mówić pan Grzegorz? Bo szczerze mówiąc szukam jakiegoś sensownego forum – na którym ludzie w miarę na bieżąco wymieniają się uwagami 🙂

  10. irek

    A czy bossa ma IKE w formie rachunku maklerskiego?

  11. gzalewski

    @raskoks – to forum o którym piszę nie jest sensowne 🙂 Jest socjologicznie interesujące.

    @ irek – cierpliwości 😉

    @ Jerzy Olszewski i wróżka Bernika

    cokolwiek o całej strategii ( i ew. mojej przewadze jesli taka istnieje) bedzie mozna powiedziec, gdy potencjalna bessa nie zmasakruje portfela. tylko uda mi się np. stać z boku. Wowczas bede zadwolony, ze w czasie hossy gdy indeksy rosną po 50-100% moj portfel przynosi tylko 30% ale podczas bessy, gdy indeksy spadają 50% i wiecej nie oddaje tego zysku.

  12. wróżka bernika

    @GZ
    “cokolwiek o całej strategii ( i ew. mojej przewadze jesli taka istnieje) bedzie mozna powiedziec, gdy potencjalna bessa nie zmasakruje portfela. tylko uda mi się np. stać z boku. Wowczas bede zadwolony, ze w czasie hossy gdy indeksy rosną po 50-100% moj portfel przynosi tylko 30% ale podczas bessy, gdy indeksy spadają 50% i wiecej nie oddaje tego zysku.”
    czegoś tu nie rozumiem. Człowiek, jak każdy żywy organizm dąży do osiągania swoich celów jak najniższym kosztem (“koszt” rozumiemy tu szeroko-jako sumę zużytych zasobów, w tym czasu, który niestety jest naszym zasobem najcenniejszym 🙁 ). Skoro z indeksu NAJPRAWDOPODOBNIEJ wycisnę więcej (i to mniejszym kosztem!) to po co zawracam sobie głowę doborem spółek?
    Prościej “pobawić się indeksem” i pozbyć się całej tej mitręgi. Po co cieszyć się z 30%, skoro ŁATWIEJ byłoby ze wspomnianych 50%? Pozostaje tylko kwestia wyjścia, ale też tylko z jednej pozycji, a nie z całej palety.
    Wiem, że to nie jest “profesjonalne” podejście “profesjonalnego inwestora”, ale wydaje mi się, że to, czy coś jest mniej lub bardziej “profesjonalne” ma drugorzędne znaczenie -kluczowa jest efektywność, szczególnie w przypadku odkładania na emeryturę: metoda ma być TAŃSZA, SKUTECZNIEJSZA i możliwie prostsza od innych, dających podobne efekty, by niepotrzebnie mnie nie stresować i nie zaprzątać uwagi.
    p.s. strategia “kup i trzymaj” na pewno taka nie jest i też na pewno nie jest strategią WB (ani wb ;)). Co do percepcji ryzyka, straty i zysku oraz racjonalności ludzi, polecam wszystkim gorąco prace D. Kahnemana.

  13. gzalewski

    @ TS
    “a jest w rachunku bossa możliwość wyłączenia tych pakietów długoterminowych (na np. subrachunku) , tak aby nie były zawsze wyświetlane w zestawieniu akcji na wyciągu z rachunku ?”

    Może się uda coś zrobić w tym kierunku 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *