W 2005 roku liczba nowo otworzonych kont emerytalnych wyniosła 363 tysiące. Trzy lata później, w 2008 roku było to 89 tysięcy. Dysproporcja ogromna, choć wydawałoby się, że w miarę wzrostu świadomości ekonomicznej społeczeństwa powinno być coraz więcej. W ostatnich tygodniach pojawiły się teksty o wiele mówiących tytułach „IKE – zapaść się pogłębia”, „Odwrót od IKE”. Główna teza tych tekstów jest taka – mimo zwiększenia limitu wpłat na IKE w 2009 roku, nic to nie dało w popularyzacji tej formy dodatkowego zabezpieczenia na emeryturę, mimo powszechnego rozczarowania co do możliwych wyników uzyskiwanych przez obowiązkowy II filar (OFE).
Warto jednak zajrzeć do danych dotyczących III filara, czyli właśnie IKE bo widać tam pewne ciekawe zjawisko – wygląda na to, że istnieje pewien segment tego rynku, gdzie występuje tendencja wzrostowa. Zastanawiam się już od pewnego czasu, czy wiąże się to z faktem większej świadomości tego rodzaju klientów, czy może jest inna odpowiedź. Dane dotyczące programu znaleźć można na stronach KNF. Skupię się tylko na wybranych, które mnie najbardziej zainteresowały.
Zanim przejdę do danych krótka uwaga o podłożu prywatnym. W ubiegłym roku została zwiększona maksymalna kwota wpłaty na Indywidualne Konto Emerytalne. Jeszcze w 2008 roku wynosiła ona 4054 PLN, w tym roku jest to już 9579 PLN. W sumie daje to 13 633 PLN. W związku z wyjątkową przeceną na rynkach akcji uznałem, że to dobry pomysł na powrót do rynku akcji – po dziesięcioletniej przerwie – i otworzyłem konta tego rodzaju na siebie oraz żonę. Kwota relatywnie niewielka, ale i moment do zakupów atrakcyjny i korzyść ze zwolnienia podatkowego i możliwe odpisy podatkowe (projekt jest w przygotowaniu) spowodowały, że gra jest warta świeczki. Jak się okazało później w wielu rozmowach, nie ja jeden wpadłem na taki pomysł. Sporo osób z aktywnym doświadczeniem na rynku kapitałowym wykonało ten ruch.
Wróćmy do danych o rynku. Na koniec 2008 roku 74,2% wszystkich otwartych IKE prowadzonych było przez zakłady ubezpieczeniowe. 20,4 % przez towarzystwa funduszy inwestycyjnych, 4,3% przez banki. Najmniejszy udział miały biura maklerskie z 1,2% udziałów. To właśnie ten najmniejszy segment zwrócił moją uwagę. Różni się on od pozostałych podstawową cechą – klient sam podejmuje decyzję co do zakupów. Nie kupuje gotowego produktu przygotowanego przez ubezpieczyciela, bank czy fundusz inwestycyjny, tylko sam w pełni ponosi konsekwencje swoich złych i dobrych wyborów co do akcji, jakie mają stanowić składnik portfela.
Na początek zerknijmy, w jaki sposób wyglądają trendy w otwieraniu kont w poszczególnych segmentach w okresach półrocznych.
IKE otwarte w okresach półrocznych w sztukach
Dysproporcje w wielkościach są uderzające. Ale oczywiście nie ma się co dziwić, skoro konto IKE możemy otworzyć w jednym z 12 zakładów ubezpieczeń, 14 TFI, 12 bankach i 4 burach maklerskich. Do tego dochodzi dość agresywna polityka „sprzedażowa” w wykonaniu ubezpieczycieli. Zresztą ma ona swoje efekty, bo w powszechnym przekonaniu ludzie na hasło III filar mówią o różnego rodzaju polisach (kapitałowych, na życie, itp). A że, w takim programie długoterminowym można ukryć wiele opłat i kosztów to mało kto się tym faktycznie interesuje.
Zwraca uwagę rekord wpłat na rachunki maklerskie w II połowie 2008. Wygląda to tak, jakby część inwestorów uznała, że warto w tej chwili zaangażować się w tę formę inwestowania. Czy przeważyły niskie ceny akcji, czy zwiększenie kwoty możliwej do wpłaty w kolejnym roku, czy może oba te czynniki trudno ocenić. Bardzo ciekawe czy tendencja ta utrzyma się w I półroczu 2009.
Zerknijmy teraz na wielkość wpłat w poszczególnych segmentach. Średnia wartość wpłaty w II półroczu 2008 na konta IKE wyniosła 1 561 PLN. Najniższa była w przypadku zakładów ubezpieczeń – 1 352 PLN, najwyższa w przypadku biur maklerskich 2 848 PLN. Ponad dwa razy więcej. Oczywiście należy pamiętać, że prawdopodobnie w przypadku wpłat na programy firm ubezpieczeniowych mamy stałe miesięczne składki, zaś w biurach maklerskich to są jednorazowe wpłaty. Niemniej jednak za cały rok 2008 wygląda to też ciekawie bo w przypadku ZUS średnia wynosi 2 161 PLN, zaś w BM-ach 6 386 PLN. Przypominam, że limit wpłat w 2008 roku to 4 054, więc ta większa kwota u brokerów potwierdza tylko jednorazowość wpłat.
Średnia wysokość wpłaty na IKE w okresie sprawozdawczym (w zł)
Interesująco prezentuje się również przeciętny stan konta IKE. Na koniec 2008 roku największy był właśnie na rachunkach maklerskich i wynosił 12 124 PLN (rok wcześniej 10 949 PLN). Na kolejnym miejscu znalazły się banki – 5 816 PLN (przed rokiem 4 687 PLN). Na kolejnym TFI – 3 247 PLN (4 404 PLN). Na samym końcu uplasowały się konta u ubezpieczycieli. W tym przypadku przeciętny stan rachunku wyniósł 1 131 PLN, zaś rok wcześniej 1 075 PLN. To dość ciekawe zestawienie. Bo mimo sporych ograniczeń związanych z wykorzystywaniem wartości średnich, zastanawia, że średnia wpłata na konta ubezpieczycieli wynosi więcej niż średnia wartość tego konta. Czyżby koszty dawały o sobie znać?
Przy okazji z raportu KNF wynika, że w zakładach ubezpieczeń tylko 30,4% kont było aktywnych (zasilonych wpłatami) w 2008 roku. Imponująco na tym tle wyglądają i banki (46,9% aktywnych) i TFI (65,9%) i przede wszystkim rachunki maklerskie (91,2%). Czyżby potwierdzało to roboczą tezę o większej świadomości ekonomicznej inwestorów, którzy wybrali tę opcję?
Konta IKE mają to do siebie, że można z nich wcześniej wypłacić pieniądze. Nie jest to program obowiązkowy. Najważniejszą konsekwencją takiej wypłaty jest konieczność zapłacenia podatku (czyli zrównania zasad ze zwykłymi inwestycjami). Poza takim „zerwaniem umowy” wypłaty odbywają się na wniosek oszczędzającego po nabyciu uprawnień lub na wniosek osób uprawnionych do środków zgromadzonych przez zmarłego oszczędzającego.
Tych wypłat było w 2008 roku ponad 2,5 raza więcej niż rok wcześniej, zaś ich wartość wyniosła 39,6 mln PLN. Dane zbiorcze znajdziecie Państwo w raporcie KNF, ja pozwoliłem sobie sprawdzić jak wyglądała średnia wartość wypłat w przeliczeniu na jeden rachunek.
Średnia wartość wypłat w okresie sprawozdawczym przypadająca na 1 rachunek
Dysproporcje znów są ogromne. Średnia wysokość wypłaty środków zgromadzonych na rachunkach maklerskich jest ponad dwukrotnie wyższa niż w dowolnym innym segmencie (wyjątkiem są banki w II półroczu 2008).
Ciekawie wyglądają też statystyki zwrotów (czyli opisywanego wyżej „zerwania umowy” przed nabyciem praw emerytalnych). Wartość średniego zwrotu z ZU i TFI była mniejsza niż rok wcześniej i wyniosła odpowiednio 996 PLN i 2937 PLN. W bankach oraz biurach maklerskich wartość zwrotów była wyższa niż rok wcześniej i wynosiła odpowiednio 6 522 PLN oraz 9 317 PLN (!).
Naturalnie należy pamiętać, że zupełnie inny jest uczestnik IKE w formie produktów ubezpieczycieli (regularne niewielkie wpłaty), zaś inny w przypadku biur maklerskich (jednorazowe duże wpłaty). Jednak te dysproporcje są niezmiernie interesujące.
Interpretacje danych pozostawiam blogowiczom, zachęcam do lektury raportu, danych i wymiany własnych myśli.








Dodaj komentarz