Przez bardzo krótki moment pracowałem wspólnie z Tomkiem Jachimkiem. To znaczy nie występowałem na scenie w skeczach kabaretowych, tylko on pracował (to bardzo duże słowo) w Parkiecie.

W sumie trudno nazwać to pracą. Zdaje się, że dopiero poszukiwał swojej drogi zawodowej. W każdym razie przypomniałem sobie o tym w trakcie lektury książki “Adam Smith. Bogactwo Narodów. Biografia”, której autorem jest kabareciarz P.J. O’Rourke.

W małej książeczce satyryk podjął prówbę przedstawienia swojego rozumienia przekazu A. Smitha. Nie jest to wybitna książka, co więcej wydaje mi się, że lepiej by brzmiała “mówiona” (choć to może być wina przekładu), ale warto ją przeczytać. O’Rourke dość bogato cytuje Smitha próbując jego koncepcje przedstawić na tle współczesnych zdarzeń gospodarczych i politycznych. Nie ukrywa przy tym swoich własnych poglądów politycznych. Co więcej jest wyjątkowo niepoprawny politycznie.

Próbka stylu autora:

Przyziemne kwestie polityczne czasów Smitha były – smutno to przyznać – identyczne jak w naszej epoce [wcześniej znajduje się odpowiedni cytat]: prawo i porządek, fundusze rządowe na projekty lokalne, niepowodzenie systemu edukacji, pogłębiający się dług publiczny. Z faktu, że przez dwa i ćwierć wieku kwestii tych nie rozwiązano, wynikałoby, że są do pewnego stopnia nierozwiązywalne.

Gdybyśmy się z tym pogodzili, można byłoby przetrzebić rzesze doradców politycznych, komentatorów i ekspertów występujących obecnie w nadmiarze. W “New York Timesie” zrobiłoby się więcej miejsca na reklamy damskiej bielizny

Mam wrażenie, że tego rodzaju pozycje więcej mogą zrobić dla edukacji, jeśli chodzi o zapoznanie z ideami dowolnej historycznej postaci, niż okrągła nowomowa ekonomistów czy polityków, którzy odwołują się do Smitha (zgadzając się z nim, bądź krytykując). Co więcej O’Rourke wprost przyznaje, że przez całość kilkuset stron nie przebrnął (a już na pewno nie jako student), ale jestem przekonany, że wielu z tych, którym zdarza się publicznie odwoływać do idei Smitha, być może nawet nie miało oryginalnego dzieła w ręku, tylko opierało się na opracowaniach i skrótach.

Jeśli więc nie macie pojęcia o co w ogóle chodzi z tym Smithem, zacznijcie od tej lektury. Może zachęci Was do oryginału (ja jestem bliski sięgnięcia 😉 ). A jeśli nie to i tak sporo się dowiecie o jego koncepcjach.

Moje ulubione cytaty

“Rzadko zdarza się, by spotkanie ludzi tego samego zawodu […] kończyło się inaczej jak zmową przeciw ogółowi”. Mam dziwne skojarzenie, że chodziło o Towarzystwa Emerytalne. to było zdanie A. Smitha, a teraz sam O’Rourke: “Nie należy narzekać, że ludzie u władzy są głupi. To ich najlepsza cecha“.

***

Druga niedawno wydana książka jest autorstwa Jasona Zweiga (tego od biografii Buffetta – Inteligentny Inwestor) – “Twój mózg, twoje pieniądze”.  I znów warto ją przeczytać, choćby dla wielu badań, o których wspomina autor z dziedziny neurobiologii, psychologii podejmowania decyzji i w końcu dość prosto wyjaśnionych mechanizmów działania mózgu w specyficznych sytuacjach. Czy ktoś z Czytelników wiedział o testach, w których wykazano, że skłonność do podejmowania ryzyka zwiększa się jeśli informacje o nim są wydrukowane na czerwonym papierze, zaś zmniejsza, gdy na niebieskim? Garstka inwestorów pamięta pewnie jeszcze, że dawno temu zlecenia papierowe były właśnie drukowane w tych dwóch kolorach…. Ciekawe jaki to mogło mieć wpływ na nasze decyzje.

Nie bardzo podoba mi się za to ta część książki, w której autor próbuje wyjaśnić, w jaki sposób znając nasze ograniczenia emocjonalne działać na rynku. To znaczy, część tych rad może być faktycznie przydatna, jeśli inwestor w ogóle sobie nie radzi z emocjami, ale z części dość jasno wyziera, że autor mówi do inwestorów (!!, tak do inwestorów, a nie spekulantów) i to długoterminowych.  Czasem sobie przecząc, choćby wtedy gdy wyjaśnia dlaczego warto planować wyjście z inwestycji (zmniejszamy stres będący zaskoczeniem), a równocześnie sugerując, by pochopnie nie sprzedawać akcji. Ewidentnie jest zwolennikiem biernych metod inwestowania, wspominając o niemożności bicia indeksów i zachęcając do funduszy indeksowych. Trzeba jednak przyznać, że jest krytyczny wobec siebie:

W 1993 roku redaktor odpowiadający w magazynie “Forbes” za tematykę dotyczącą funduszy inwestycyjnych przeznaczał na oszczędności w ramach swojego pracowniczego planu emerytalnego 5% swojej pensji, czyli połowę maksymalnej dopuszczalnej kwoty. Kiedy przyjaciel zapytał go dlaczego nie odkłada więcej, redaktor odparował ‘Bo sam jestem w ciągu 10 lat wyciągnąć z tych pieniędzy więcej’. Po 10 latach od tego momentu redaktor policzył, ile kosztowała go ta decyzja. Znam wynik tych obliczeń, bo to ja jestem tym redaktorem. Moja nadmierna pewność siebie kosztowała mnie – jak dotychczas – ćwierć miliona dolarów

To tylko jeden z wielu przykładów, które podaje Zweig. Przykładów, które dostarczają mnóstwo pomysłów i inspiracji i mam nadzieję, są w stanie pobudzić część niedoświadczonych graczy do krytycznego spojrzenia na swoje działania. Ale też do rad autora, jeśli chodzi o sposób rozwiązania pewnych kwestii.

Cytat na zachętę: “W przeciwieństwie do pozostałych zwierząt ludzie wierzą, że są dostatecznie inteligentni, by przewidywać przyszłe wydarzenia – nawet gdy ktoś jednoznacznie wyjaśni, że są one nieprzewidywalne. To swego rodzaju ewolucyjny paradoks, że to inteligencja jest czynnikiem, który decyduje o tym, że z rozwiązywaniem tego typu zadań radzimy sobie gorzej, niż szczury i gołębie“.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

17 Komentarzy

  1. Thome

    ?Nie należy narzekać, że ludzie u władzy są głupi. To ich najlepsza cecha?

    Do pewnego momentu byłem tak skłonny myśleć, w końcu parlamentarny idiota rzadko wygrywa rywalizację z inteligencją obywateli……aż pojawia się refleksja, że ci “ludzie” są niczym cierpiąca na psychozę małpa, która trzyma w rękach karabin maszynowy…;))))) Poza tym……niestety może zadziałać “prawo Lityńskiego”:)))

    Smith genialnie portretował działania państwa i karteli. Nic się niestety nie zmienia – wciąż ta sama paląca potrzeba powstrzymywania groźnych działań “barracków obama” czy “gordonów brownów” oraz ich pomagierów…….

    Osobiście (z kontynentalnych umysłów:) polecam Bastiata. Niestety (dla świata), gospodarz szczytu G20 (“Dwudziestu Głupków”?), Gordon Brown również tego nie czytał……………

  2. exnergy

    pogratulować szerokiego kręgu znajomości… aczkolwiek nie kazdy lubi hUMOR pana Jachimka, z drugiej strony im dlużej człowiek ma do czynienia z rynkami, tym bardziej ciągnie go do komedii, kabaretu, sztuki … x -> equilibrium

  3. lesserwisser

    Stanowczo protestuję przeciwko przypisywaniu autorstwa mojej książki ?Inteligentny inwestor? niejakiemu Jasonowi Zweigowi, którego chyba jeszcze nie było na świecie kiedy wyszło jej pierwsze wydanie.

    Wprawdzie przyznaję, iż J. Zweig przyłożył się co nieco do wydania z 2003 r., pisząc wstęp oraz komentarze aktualizujące, jednakże zaprzeczam, że moja praca jest autobiografią jakiegoś Warrena Buffeta. Wprawdzie na podstawie opinii p. W. Buffeta, że jest to ?zdecydowanie najlepsza książka o inwestowaniu, jaką kiedykolwiek napisano? wnioskuje, iż jest on inteligentnym inwestorem, jednakże pisałem, o ile mi wiadomo, o inwestowaniu w wartość.

    Kto nie wierzy niech sam przeczyta.

    Benjamin Graham

  4. lepszy cwaniak

    ?W przeciwieństwie do pozostałych zwierząt ludzie wierzą, że są dostatecznie inteligentni, by przewidywać przyszłe wydarzenia – nawet gdy ktoś jednoznacznie wyjaśni, że są one nieprzewidywalne. To swego rodzaju ewolucyjny paradoks, że to inteligencja jest czynnikiem, który decyduje o tym, że z rozwiązywaniem tego typu zadań radzimy sobie gorzej, niż szczury i gołębie?

    AT (jeśli jest skuteczna) ogłupia?…

  5. Karolina

    @lesserwisser
    “Wprawdzie przyznaję, iż J. Zweig przyłożył się co nieco do wydania z 2003 r., pisząc wstęp oraz komentarze aktualizujące, jednakże zaprzeczam, że moja praca jest autobiografią jakiegoś Warrena Buffeta.”

    Buffet też coś od siebie dołożył. Na okładce posiadanego przez mnie wydania: “wprowadzenie i appendixy – Warren Buffet” Niewykluczone, że pan Zalewski nie doszedł dalej niż wprowadzenie Buffeta/ wstęp Zweiga 😉 Ja niestety nie przeczytałam “Inteligentego…” pomimo paru prób.

  6. gzalewski

    Inwestora Inteligentnego nie czytalem, więc bazowalem na tym co piszą o autorstwie 🙂
    Dodatkowo zwrocilem na to uwage, bo wlasnie to Buffettowe podejscie wyziera tam za bardzo

    AT – ogłupia? tak jak ekonomia wykorzystowana do przewidywania, i AF i astrologia i wiele innych

  7. blackswan

    Panie Grzegorzu,

    często na swoim blogu daje Pan cytaty z Taleba. Proszę zwrócić uwagę na jego pogląd dot. prognozowania (m.in. z wykorzystaniem AT). Taki sam pogląd zresztą demonstruje jego guru P. Mandelbrot. Z oboma tymi Panami osobiście zgadzam się w 100%.

    Pzdr

  8. lesserwisser

    @ blackswan ?

    Niezwykle interesujące byłoby poznanie tych poglądów Taleba odnośnie prognozowania (m.in. z wykorzystaniem AT). Prosimy o więcej informacji ? najlepiej krótki cytat lub przynajmniej namiar na źródło.

    Gdyby jeszcze dołożyć do tego, choćby niewielką, opinię jego guru, Benka Mandelbrota to była by bomba.

  9. blackswan

    jak tylko wrócę do domu to rzucę kilka cytatów z obu Panów – nie znam ich na pamięć, a książek ze sobą nie noszę:)

  10. lesserwisser

    Serdeczne dzięki.

    Ciekaw jestem niezmiernie jakie są poglądy tych, wybitnych matematycznych umysłów, szczególnie na temat AT.

    Z ogólnych rozważań Taleba o możliwościach przewidywania przyszłości, wiemy już przecież, że według niego, nie jesteśmy w stanie przewidywać (częśc 2 B S) a wygrana na giełdzie to przypadek fartu czyli ślepy traf zaś zarządzanie ryzykiem to właściwie strata czasu gdyż światem rządzą rzadkie przypadki a ryzyko ma charakter fraktalny.

  11. blackswan

    @ lesserwisser:

    In the real world, causes are usually obscure. Critical information is often unknown or unknowable, as when the Russian economy trembled in August 1998. It can be concealed or misrepresented, as during the Internet bubble or the Enron and Parlamat corporate scandals. And it can be misunderstood: The precise market mechanism that links news to price, cause to effect, is mysterious and seems inconsistent. Threat of war: Dollar falls. Threat of war: Dollar rises. Which of the two will actually happen? After the fact, it seems obvious; in hindsight, fundamental analysis can be reconstituted and is always brilliant. But before the fact, both outcomes may seem equally likely. So how can one base and investment strategy and a risk profile entirely on this one dubious principle: I can know more than anybody else?
    In response, the financial industry has developed other tools. The second-oldest form of analysis, after fundamental, is ?technical?. This is a craft of recognizing patterns, real of spurious ? of studying reams of price, volume and indicator charts in search of clues to buy or sell. The language of the ?chartists? is rich: head and shoulders, flags and pennants, triangles (symmetrical, ascending, or descending). The discipline, in disfavor during the 1980s, expanded in the 1990s as thousands of neophytes took to the Internet to trade stocks and insights. It truly thrives, however, in currency markets. There, all major ?forex? houses employ technical analysts to find ?support points?, ?trading ranges? and other patterns in the tick-by-tick data of the world?s biggest and fastest market. And in the fun-house mirror logic of markets, the chartists can at times be correct. Sterling/dollar quotes really can approach a level advertised by the technical analysts, and then pull back as if hitting a solid wall ? or accelerate as if bursting through a barrier. But this is a confidence trick: Everybody knows that everybody else knows about the support points, so they place their bets accordingly. It beggars belief that vast sums can change hands on the basis of such financial astrology. It may work at times, but it is not a foundation on which to build a global risk-management system.

    Page 8-9
    The (Mis) Behavior of Markets. A fractal view of risk, ruin and reward.
    Benoit B. Mandelbrot
    Profile Books, 2005

    Co do Taleba, to niestety “Fooled by randomness” pożyczyłem swojej żonie (błąd, poważny błąd;), ale zdanie Taleba na ten temat jak sam mówiłeś jest w książce BlackSwan, w rozdziale drugim, cały rozdział 10 pt. Scandal of Prediction.

    Od siebie dodam tylko tyle, że jako również praktyk tematu (tzn. swoją liczbę transakcji na giełdzie, zwłaszcza na opcjach wykonałem) ich rozumienie tematu jest mi bardzo bliskie – wręcz musiałem je wyssać z mlekiem matki. AT i inne rzeczy lubię – ale nie traktuję tego poważnie.

    Pzdr

  12. blackswan

    zapomniałem dodać, że gdyby ich podejście zmieszać z podejściem pana Sorosa, dodać do tego problem indukcji (super ciekawa sprawa imho) i szczyptę filozofii w wykonaniu K. Poppera to rodzi sie pewien ogólny punkt widzenia na wiele omawianych na tych blogach zagadnień. Punkt widzenia, który mnie osobiście bardzo przekonuje.

  13. lepszy cwaniak

    jedyną PRAWDĄ na rynku jest stan katastrofy;)

    nie ma PRAWDZIWYCH pieniędzy ujemnych;)

    nieustającej hossy pod właściwym kątem, życzę wszystkim traderom!

  14. lesserwisser

    @ blackswan ? dzięki za cytat, niedługi a jak wiele w nim myśli wartych chwili refleksji i dyskusji.

    Szkoda tylko, że nie przytoczono trochę szerzej części wstępnej, choćby tylko –
    ?The implicit assumptions in all this: If one knows the cause, one can forecast the event and manage the risk. Wish it were so simple. In the real world ……..? , bo lepiej by to ustawiło, tę wypowiedź w jej właściwym kontekście.

    Z pewną premedytacja wywołałem ten dość znany cytat (choć książki nie czytałem), jako pretekst do ostrzeżenia przed bezkrytycznym podejściem do wszystkiego co mówią i piszą Taleb oraz Mandelbrot. Ich poglądów nie wolno wprawdzie lekceważyć jednakże nie należy ich również przyjmować jako prawd objawionych ( co się niestety zdarza niektórym, dla których Taleb jest nieomal wyrocznią).

    Nawet osobie neutralnej wobec analizy technicznej trudno się zgodzić z, elegancko podanym, poglądem Mandelbrota, że jest to de facto złudna praktyka a nawet wręcz oszukaństwo.

    Jeśli zaś chodzi o możliwość efektywnego prognozowania to Mandelbrot i Taleb wcale nie powiedzieli w tym temacie czegoś specjalnie odkrywczego. To że przebieg zjawisk gospodarczych często odbiega od rozkładu normalnego już wcześniej zauważono ( nawet Fama i Sharpe ) zaś fakt, iż nie należy polegać na prognozach, a przede wszystkim wierzyć analitykom, od lat 60-tych podkreślał Samuelson. Od lat 80-tych zaczęto dokonywać analizy różnicującej szeregi czasowe z uwzględnieniem fraktalnego charakteru rynku.

    Wypowiadając się na temat braku możliwości efektywnego prognozowania rynków nie możemy jednak zapominać o pewnym paradoksie teorii chaosu
    Proces chaotyczny różni się od procesu losowego (random walk) możliwością dokładnego prognozowania w krótkim horyzoncie czasowym, jest bowiem generowany przez proces dynamiczny o charakterze deterministycznym (a zmiany są funkcją czasu).

    Natomiast w dłuższym okresie może zawodzić, z przyczyn tej że na rynku fraktalnym/chaotycznym błędy prognozy rosną wykładniczo, z uwagi na możliwą zależność kolejnych zmian od siebie. Tak wiec im dłuższy okres prognozy tym mniej jest ona wiarygodna, z założenia oczywiście, na rynku fraktalnym, a nie na rynku efektywnym.

    PS Już nie będę narzekał, że onegdaj nie chciałem ssać mleka matki bo być może to właśnie uchroniło mię od chaosu w głowie, wszakże natura ma charakter fraktalny. Choć kto wie jaki wpływ mogły na mnie mieć różne bebika czy inne ówczesne zamienniki. Mam nadzieję że nie fraktalny, bo na dłuższa metę mógłbym się nie sprawdzić, tak jak prognoza.

  15. Pingback: Blogi bossa.pl » Blog Archive » Benchmarki są dla frajerów

  16. Pingback: Grzegorz Zalewski - Blogbank.pl » Archiwum » Benchmarki są dla frajerów

  17. Pingback: Blogi bossa.pl » Blog Archive » Nowości książkowe raz jeszcze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *