20 procent zmiany trendu- statystyki

Nieco statystyk opisujących istotność 20-sto procentowej zmiany jako wyznacznika odwrócenia trendu.

Spadek lub wzrost o 20% jest czasem obudowywany dodatkowymi filtrami dla utwierdzenia się w pewności, iż zmiana trendu rzeczywiście miała miejsce. Najczęściej stosowanym jest wymóg minimalnej ilości dni pozostawania kursów ponad punktem przełomowym w hossie (lub poniżej w bessie), np. 10. Przy czym różnie się je interpretuje. Moim zdaniem kryterium, by takich dni było 5 czy 10 pod rząd jest mało realne. Po wzroście o 20% rynek jest już lekko przegrzany i potrzebuje korekty (tak mieliśmy tym razem) i zmiany psychicznego nastawienia do nowej sytuacji przez niedowierzającą resztę rynku. Stąd liczenie powinno być lekko selektywne czyli np. 10 sesji kurs przebywa łącznie na nowym terytorium ale z przerwami na dni cofnięcia do obszaru sprzed punktu przełomowego.

Innego rodzaju potwierdzeniem mogą być przełamania trendów przez pokrewne indeksy, jak w przypadku naszego rynku- przez WIG20, który również osiągnął swój punkt przełomowy 25 marca 2009 i zakończył w ten sposób, przynajmniej chwilowo, bessę. Celowo użyłem terminu ?chwilowo” jako, że ten indeks największych spółek zaliczył wpadkę w ostatnim kwartale 2008 roku, kiedy zdołał przełamać bessę nieco tylko większym niż 20-sto procentowym wzrostem by po kilku tygodniach oddać całość zdobyczy i wpaść ponownie w bessę, taką jak z definicji czyli 20% spadku od szczytu (licząc według samych zamknięć). Indeks szerokiego rynku WIG otarł się jedynie o włos od nieudanej hossy w tym samym okresie – doszło do przełamania bariery 20% ale tylko w klasyfikacji Close-to-Low (zamknięcie do minimum) a nie Close-to-Close (liczone tylko zamknięciami).

Zresztą podobną wpadkę zaliczył amerykański indeks szerokiego rynku S&P 500. Rynek byka niepostrzeżenie udało mu się wykreować 20 listopada 2008 by poddać się na powrót w łapy niedźwiedzia 6 stycznia tego roku. Cała ta hossa trwała więc 47 dni i zdążyła poderwać kursy na nieco ponad 24 %. Określa się ją jako ?hossę obietnic” bo w zasadzie tylko na planach poprawy a nie konkretach i fundamentach była oparta. Ale kolejna hossa na tym indeksie jest już również w toku. Od dołka na poziomie 666,79 (zaliczony 6 marca 2009) indeks wspiął się najszybciej od dziesięcioleci do punktu przełamania i fanfary dla byków zatrąbiły 27 marca 2009. Nie podejmę się oceny trwałości nowej hossy, rzadko zdarza się by okres pomiędzy dwoma rynkami byka był tak krótki.

Nieudanych hoss i bess, czyli takich gdy rynek posunął się niewiele dalej ponad regulaminowe 20%, było jednak trochę w historii i trzeba to sobie uświadomić choćby dla celów statystycznych. Znalazłem wyliczenia dla S&P 500 zrobione dla okresu od 1940 r. do dziś. Na 30 ataków na zmianę trendu aż 12 nie poruszyło rynku dalej niż 30% (liczone wg zamknięć), z tego 7 nie dotarło do 25-cio procentowego zaawansowania. W przedziale 30-40% zmieściło się kolejne 5. Historycznie najdłuższą pod względem czasu trwania i wielkości zdobyczy (582%) okazała się tam hossa z lat 1987-2000.

Trudno natomiast mówić jednoznacznie o podobnych prawidłowościach w przypadku naszej rodzimej GPW. Przede wszystkim z powodu sporego stopnia braku płynności notowań w pierwszych latach istnienia giełdy w Warszawie, a także sposobu notowań – ciągłe kwotowania dla najstarszego indeksu WIG weszły na stałe dopiero w 2000 roku. W pierwszych latach mieliśmy natomiast do czynienia z sesjami, które dziś wydają się być kuriozalnymi – cały rynek spadał lub rósł jednego dnia na fixingu o maksymalne, dopuszczalne limitem 10% co powodowało, że można było w przyśpieszonym tempie przeżyć po 2-3 hossy-bessy w roku. Policzyłem jednak całość notowań od 91 roku i w cenach zamknięcie-do-zamknięcia wyszło 35 hoss i bess (w cenach close-to low/high nawet więcej ale pominąłem je). Z tego niestety aż 11 razy dzień przełomowy był albo jednocześnie punktem ekstremalnym albo takie ekstremum pojawiało się 2-3 dni po nim co powodowało, że nie udawało się doprowadzić do bardziej zaawansowanych osiągnięć cenowych ponad regulaminowe 20%. Tak było np. podczas ostatniej mega hossy, gdy indeks dokonał przełamania w dół o 20% w dniu 13 czerwca 2006 by kolejnego dnia zaliczyć dołek i wejść ponownie w rynek byka dnia niecały miesiąc później. Z tego właśnie względu filtr ilości dni przebywania w nowym trendzie po przełamaniu ma sens.

Dużo zamieszania zrobiła również bessa z początku tego stulecia (pęknięcie bańki technologicznej). Rynek dopiero za trzecim podejściem rozprawił się z nią na dobre, przechodząc do solidnej hossy w 2003 roku. Podsumowanie będzie więc dość krótkie – ok. 1/3 przełamań trendu po 20% kończy się fałszywką, której można uniknąć odczekując kilka dni dla pewności.

Na koniec wykres, który od miesięcy robił w sieci furorę więc pewnie sporo czytelników już się z nim zapoznawało ->>> http://dshort.com/charts/bear-markets.html?four-bears . Cztery krzywe obrazują 4 wielkie bessy ostatniego stulecia w USA. Obecna (na niebiesko) wprawdzie trwała (?) najkrócej ale zabrała drugą co do wielkości część zysków. Życzę wszystkim by nie było potrzeby ciągnięcia owej niebieskiej krzywej dalej w dół ! 🙂

—*Kat*—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

3 Komentarzy

  1. exnergy

    Najlepszy wskaznik zmiany trendu :

    http://img11.imageshack.us/img11/8122/hsc0830l.jpg

  2. TS

    Trzymanie się warunku 20% wskazywałoby na to, że istotne wartościowo hossy zaczynają się tzw. formacją V, co jest raczej mało prawdopodobne, częściej jest to albo formacja podwójnego dna albo RGR czyli takie formacje, w których po ustanowieniu dna następuje jego test.
    Wniosek mój jest taki, że te 20% należałoby sprawdzać po wystąpieniu pierwszej korekty która nie przebija dna.

  3. Wesoły Janek

    Bylem kiedys w kasynie i wypadlo 4 razy pod rzad czarne. Jak wypadlo siódmy raz – ludziom skończyly się pieniądze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *