Kathay już pisał o spotkaniu reprezentantów DM BOŚ ze społecznością inwestorów i studentów w Międzyzdrojach, więc szerokiego opisu nie będzie. Jechałem tam sceptycznie nastawiony, ale było naprawdę dobrze – o czym za chwilę. Przypadło mi spotkanie zorganizowane przez FERK (chwalić należy GPW za działalność tej fundacji) i koła naukowe ze studentami, za które muszę podziękować. Szczególnie za odważną krytykę, bo ona zmusza do zastanowienia się na własnymi argumentami i przemyślenia kilku tez, które starałem się postawić na spotkaniu. Jedno z pytań, które trzy razy zadano mi w kolejnych dniach, sprowadziło się do problemu, czy inwestor indywidualny w ogóle powinien interesować się rynkiem surowcowym. Może to tylko moda?

Zanim jednak odpowiem na pytanie chciałbym wziąć w obronę takie spotkania, jak organizowane przez SII i FERK. Pozwalają one uświadomić sobie, ile rzeczy już na temat rynku wiemy, ilu rzeczy nie wiemy i ilu rzeczy powinniśmy się jeszcze dowiedzieć. Osobiście wracam z Międzyzdrojów z listą spraw do doczytania i poznania. Kilka spraw jednak zaniedbywałem, ale też nigdy nie prezentowałem się, jako znawca od wszystkiego. Sumienie mam więc czyste. Wiem, że jedna z gwiazd konferencji w Międzyzdrojach również stanęła przed problemem skonfrontowania się z kilkoma tematami na poważnie a nie od święta.

Wracając do pytania. W świecie, w którym ropa spada o 100 dolarów w kilka miesięcy a surowce szorują na kilkuletnich minimach polecanie rynku surowcowego wydaje się argumentem ze świata minionej hossy. Problem w tym, iż jest to punkt widzenia zakotwiczony właśnie w tej hossie. Owszem mamy trend spadkowy. Owszem surowce nie dadzą zarobić w najbliższym czasie wiele a jeśli, to raczej po krótkiej stronie rynku. Problem w tym, iż rynek surowcowy nie zniknie ze świata. Jeśli nie będzie samochodów na ropę, to będą samochody na prąd, które będą potrzebowały akumulatorów. Ich nie da się naładować wpisując słowo energia w wyszukiwarce Google. Wirtualizacja ma swoje granice.

Jim Rogers – spersonalizowany symbol ostatniego boomu surowcowego – ładnie powiada, iż firmy mogą zbankrutować, ale surowce nie zbankrutują. W istocie na rynku surowcowym trudno o błąd księgowego, oszustwo podatkowe, czy jakieś inne tego typu wydarzenia. Mimo tego, iż surowce przestały być już tylko rynkami sterowanymi podażą i popytem a stały się częścią świata inwestycyjnego – mówiąc w slangu stały się klasą aktywów – ciągle u swoich korzeni podlegają prostej grze pomiędzy możliwościami produkcyjnymi a potrzebami konsumentów, gdzie stare prawa ekonomii działają i będą działały.

Dla przykładu ropa na obecnych poziomach cenowych zmienia tak wiele w światowej gospodarce – np. czyni nieopłacalnymi część projektów wydobywczych i odciąga kapitał z inwestycji w biopaliwa, gdyż energia z nich staje się za droga – iż nie interesowanie się zależnościami na rynku surowcowym może kosztować wiele. Nie przypadkiem największe banki i domy inwestycyjne poszerzają zatrudnienie w działach zajmujących się obsługą rynków surowcowych. Żeby nie być gołosłownym powołam się na artykuł w The Financial Times, w którym większość przedstawicieli banków wskazuje rosnące znaczenie działów obsługujących rynki surowcowe dla wyników ich spółek.

FT szacuje, iż w branży inwestycyjnej obsługującej commodities do podziału jest około 12 mld dolarów. Dotychczasowi liderzy w branży, którzy przez zmiany wywołane kryzysem tracą udziały w rynku – Goldman Sachs i Morgan Stanley – wyciągali z tego tortu po 25 procent. Mówiąc inaczej Goldman łapał rocznie 3 mld dolarów na obsłudze rynku surowcowego. Nowy rozpychający się na rynku gracz Barclays dobija już do 2 mld. Dla większości z nas przejęcie Bear Stearns przez JP Morgan było jakimś wymuszeniem ze strony Fed dla dobra ogółu. Szefowa działu commodities w JP Morgan widzi to jednak inaczej i upatruje w tym kroku istotnej zmiany i możliwości poszerzenia części biznesu na ważnym dla przyszłości firmy rynku. Jeszcze dalej idzie przedstawiciel Credit Swiss, który mówi, że brak działu commodities w banku czyni go czytelnie słabszym.

Podsumowując: pozwolę sobie postawić tezę, iż obecne spadki na rynkach surowcowych nie spowodują zmiany w świecie i – co ważniejsze – podtrzymają znany świat, bo nie będzie presji na nowinki techniczne. Ludzie ciągle będą obracali surowcami a ich ceny będą przyciągały uwagę rynku każdego dnia. Świadomość znaczenia tego rynku będzie rosła i lepiej już dziś zacząć zbierać doświadczenia. W Polsce konkurencja na rynku surowcowym jest ciągle słaba a specjalistów właściwie nie ma. Nikt inwestorowi w Polsce nie przedstawi szerokiej analizy rynku towarowego, bo to pole zaniedbywane przez media, analityków i – przepraszam za fakty – inwestorów. Wszyscy skazani jesteśmy zatem na samokształcenie i podążanie własnymi ścieżkami.

PS. Jim Rogers pojawił się blogach bossy tylko w cytacie do jednego wpisu Tomka. W wolnej chwili polecam zapoznać się bliżej z tym oryginałem, bo zarówno jego opinie (If you were smart in 1807 you moved to London, if you were smart in 1907 you moved to New York City, and if you are smart in 2007 you move to Asia ) jak i sposób życia (wyprawy dookoła świata) oraz jego indeksy surowcowe są tematami godnymi kilku notek i przemyśleń.  Dla stykających się pierwszy raz z tym nazwiskiem hasło w Wikipedii będzie dobrym zbiorem linków do dalszych poszukiwań.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

7 Komentarzy

  1. siedemnastka

    Zgadzam się, że świadomość rynków surowcowych jest u nas wciąż bardzo niska.
    Prosty przykład:
    Miałam dziś okazję rozmawiać z jednym ze studentów, który uczestniczył w zjeździe tych kół naukowych w Międzyzdrojach. Zapytany o wrażenia z wykładów pierwszym z nazwisk jakie padły w rozmowie należało do pana. Kolega był zafascynowany zaprezentowanymi przez pana korelacjami pomiędzy KGHM i miedzią. Nie ukrywam, że trochę mnie to zdziwiło. Moja wiedza w tej materii jest dość krucha, ale te powiązania wydawały mi się do tej pory dość oczywiste ( może było to błędne założenie?)

    Pozdrawiam

  2. student

    …A ja znam studenta :P, który mianuje się analitykiem i rozwinięcie skrótu ‘DJIA’ pisze w sposób następujący, cytuję: “Dow JOHN Industrial AVERADGE”

    Nie wspomnę już o: “…delcie Nilu w Nigerii…” innego Pana od “analiz” 🙂

    Ale cóż, tacy są “analitycy” 🙂

  3. astanczak

    @siedemnastka

    Wydaje mi się, że to jest troszeczkę tak, że osoby zajmujące się giełdą sporo spraw biorą na zasadzie oczywistości. Starałem się pokazać na tym spotkaniu nie tyle oczywistości (bo to mogą być oczywistości pozorne), ile zachęcić do samodzielnych poszukiwań.

  4. siedemnastka

    Na spotkaniu niestety nie byłam bo się studencko nie kwalifikuję , ale materiały widziałam 🙂 Na giełdzie i nie tylko, istnieje wiele “oczywistości pozornych” jak choćby to na co pan zwrócił uwagę na przykładzie braku korelacji PGNiG i gazu. A mogłoby się na początku wydawać, że to tak samo jak z tą miedzią.

    Nie rozumiem chyba jednak co miał pan dokładnie na myśli pisząc :” osoby zajmujące się giełdą sporo spraw biorą na zasadzie oczywistości.” Ma pan tu na myśli profesjonalistów, którzy od dawna wiedzą, że jest tak a nie inaczej, czy inwestorów inwywidualnych, którzy trochę bezkrytycznie podchodzą do tych, czasami pozornych oczywistości?

  5. astanczak

    Miałem na myśli to, że wydaje nam się, że wszyscy wiemy to samo i mamy taką samą informację o każdej ze spółek np. co wpływa na jej notowania itd. Właściwie tak powinno być – ludzie zdają się w to wierzyć – ale tak nie jest. Jedni widzą powiązania, ale nie dostrzegają oczywistości lub nie znają warunków biznesowych, w jakich działa dana spółka (przykładowy PGNiG).

    Nie mam też w sobie wiary, że profesjonaliści mają więcej wiedzy. Ilość informacji jest tak duża, że zwłaszcza profesjonaliści mają problem z przetworzeniem wszystkiego i zebraniem tego w całość. Myślę, że umiejętność przesiewania informacji na rynku, to ważna cecha. Ja akurat uwielbiam kopać z wiadomościach. Grzegorz Zalewski pokazywał w Międzyzdrojach pułapkę, w jaką wpada się na rynku w poszukiwaniu każdej nowej informacji – prowadzi to do paraliżu decyzyjnego.

    Wspomniany wcześniej Jim Rogers mówił, żeby zajmować się na rynku spółkami, które się rozumie. To samo kiedyś powiedział chyba Buffett – z pamięci sens był taki – że nie kupuje spółek IT, bo na tym biznesie się nie zna. Może to jest droga dla części graczy – poszukać kilku spółek z poszczególnych branż a nie przeczesywać 300 spółek z GPW w poszukiwaniu okazji na każdej z nich, tak naprawdę niczego o nich nie wiedząc.

  6. Pawelek

    Jaka jest korelacja między miedzią a akcjami kghm? I czy jest większa niż między kghm a wig20? I jak to jest z tą korelacją jak khgm hedguje 70% wydobycia czy czegoś tam 😉 A jaka by była korelacja gdyby zabezpieczał 100%?

  7. astanczak

    Proszę policzyć samemu – najlepiej dla każdej spółki surowcowej z surowcem dla niej najważniejszym – wyniki będą ciekawe, zwłaszcza, gdy robi się takie porównania pierwszy raz. W wolnej chwili polecam też policzyć korelację KGHM z innymi producentami miedzi np. ze spółką Freeport-McMoRan Copper & Gold (symbol na NYSE FCX). Nie wiem dlaczego w Polsce chętnie bawimy się w analizę międzywykresową pomiędzy indeksami, a niewielu bawi się wykresami pomiędzy spółkami surowcowymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *