Co mówią dane na 2024 rok?

Nie lubię prognozować, to zmienia percepcję własnych strategii, ale lubię wykresy i statystyki, spróbuję to więc jakoś połączyć.

Najprościej wyszłoby ekstrapolowanie dotychczasowych trendów, tak robią to często analitycy, ale pokuszę się o jakieś bardziej nieliniowe analizy.

Zacznę od USA, zresztą sam wolę ten rynek niż GPW i chyba też zdobywa on coraz większą część uwagi polskich inwestorów. Zresztą GPW zależy mocno od tamtejszej koniunktury, więc trzymanie ręki na pulsie obu tych rynków jest wskazane.

Proponuję spojrzeć na roczne zwroty S&P 500 na początek (dane za 100 lat):

Dobra wiadomość jest taka, że od czasów II wojny po każdej bessie nadchodziły minimum 2 lata wzrostowe. W czasach Wielkiego Kryzysu i zaraz po wojnie ta prawidłowość nie działała, co wskazują strzałki, choć i wówczas spadki nie przekraczały minimum hossy z 1-ego roku wzrostów. W większości przypadków także po zwykłym roku spadków nadchodziły min. 2 lata wzrostowe (wyjątek jedyny to początek lat 60tych). Po bessie z 2022 mamy póki co tylko 1 rok wzrostów, więc może uda się i ten drugi dojechać na zielono.

Co może martwić?

Po pierwsze prognozy topowych banków na Wall Street, co pokazywałem na naszym profilu X. One są zwykle co roku nadoptymistyczne i nie udało im się przewidzieć żadnej bessy. I nagle średnia ich prognoz wskazuje na przewidywane spadki S&P500. Niebywałe! I dlaczego?

Czeka nas przecież kilka cięć stóp przez Fed, co dla akcji jest miodem na serce. No dobrze, powiedzmy, że zostały już one zdyskontowane, i to nad wyraz, szczególnie w ostatnich 2 miesiącach. Ale takie zdarzenia dyskontuje się wielokrotnie, szczególnie gdy brak lepszych pomysłów na rynek. To również fraza-klucz w niemal wszystkich komentarzach posesyjnych.

Prognozowane EPS spółek na 2024 jest pozytywne, szczególnie dla Wspaniałej 7. FactSet podlicza, że w 2024 jest oczekiwany wzrost zysków spółek z S&P500 o 11,7%. To warunki cieplarnianie dla hossy. Kwestia tego jedynie, czy prognozy pokryją się z realiami.

Giełda w USA okazała się niewrażliwa na mocno schłodzone wskaźniki gospodarcze (szczególnie LEI), na rynek nieruchomości jadący na wstecznym, czy na drugą najdłuższą w historii odwróconą krzywą rentowności. Takie zdarzenia nieuchronnie prowokowały bessę w przeszłości. Konsumenci utrzymali jednak koniunkturę swoimi zakupami, kosztem spadku oszczędności i większego zadłużenia (na kartach). Ten wykres jest swoistą emanacją tej dychotomii- nastroje marne, ale wydatki aż furczą:

Istnieje obawa, że ten silnik może się nieco zatrzeć i do jakiegoś wychłodzenia jednak dojdzie. Co prawda już nie mówi się o recesji, ale o jakimś miękkim lądowaniu, ale to póki co jedynie pobożne życzenia. Każde schłodzenie może się odbić na indeksach.

Pytanie czy powtórzy się rajd Wspaniałej 7, czyli mega-techów związanych z rewolucją AI? Analitycy stawiają na to, że pałeczkę lidera przejmą mniejsze firmy związane z AI, co również może pociągnąć rynek. Ciekawostka to fakt, że wśród 7 gigantów najwyższe wzrosty zysków rzędu 25-30% analitycy dają gwieździe, czyli NVIDII, a kilkuprocentowe spadki tylko jednej z nich- TESLI.

Jeśli chodzi o rynek małych spółek Russell 2000, to panuje jakaś mania zgodnego poglądu, że to one będą motorem pierwszego kwartału. Dynamika ich wzrostu w 4 kwartale 2023 była niesamowita, czego w jakiś sposób można było oczekiwać i o czym pisałem w tym-> wpisie.

I przynajmniej 1 czynnik może o tym zadecydować: Efekt stycznia. Przypomnę, że nie oznacza on, że wszystkie spółki rosną w styczniu jakoś ponadnormatywnie lepiej, ale że zwroty maluchów przekraczają zwroty blue chipów. Niewykluczone, że i tym razem w styczniu mega-techy będą niemrawe, a małe będą podciągane. To ściśle bywało związane z przebudową portfeli i poniekąd samospełniającą się przepowiednią. Pytanie czy rajd maluchów z 2023 nie był przesadzony (ok. 40% z nich nie generuje zysków).

Swoistym czynnikiem tej hossy jest teoretyczny brak wsparcia z Fed, który pozbywa się aktywów, a wiemy, że ostatnie lata to było wielkie luzowanie, które wprost obwinia się za inflację i pompowanie indeksów. Nie zapomnijmy jednak, że Fed trzyma jednak na kroplówce choćby banki po marcowych fikołkach z bankructwami.

No i może najważniejszy czynnik- wybory. Trzeci rok każdej kadencji prezydenckiej od wojny był dla giełd zyskowny, czwarty rok bywał niemal zawsze zyskowny dla giełd (poza 2 przypadkami). I choć szansa na zmianę lokatora w Białym Domu jest jeszcze nie do końca pewna, mimo że Biden ogromnie stracił na popularności, to administracja zrobi wszystko by upiększyć gospodarkę przed wyborami w 2024.

Cóż, może jednak najlepszym prognostykiem byłby fakt tego, iż większość analityków się myli i że mogą nie mieć racji z tym spadkiem S&P500 w tym roku. Indeksy są już przegrzane po rajdzie z 2023 roku, więc najpierw popatrzmy w jakim stylu odbędzie się korekta, ale wszystkie niemal spółki spoza Wspaniałej 7 w S&P500 mają generalnie coś do udowodnienia.

Do co GPW, to wykres roczny nie jest na tyle samo pomocny, spójrzmy:

Tutaj reguła minimum 2 lat wzrostowych już tak nie obowiązuje. Ostatnio bywał tylko 1 pozytywny rok po spadkowym.

A fundamenty?

Wisimy na pieniądzach z zagranicy, czego ostatni rok dobitnie dowiódł. I to rok, w którym doświadczaliśmy technicznej recesji w gospodarce i recesji za naszą zachodnią granicą. A gdy sytuacja Polski była świetna w przeszłości, indeksy jakoś słabo to odzwierciedlały. Stopy procentowe inaczej niż w USA nie mają u nas aż takiego znaczenia, bardziej chyba dyskontujemy to, co robi Fed, a zagraniczne fundusze są pasem transmisyjnym.

Dolar słabnie, inflacja i stopy spadają, Polska odzyskuje pozycje w Europie, za czym idą fundusze unijne. To może jeszcze podtrzymać zainteresowanie naszymi spółkami wśród zagranicznych inwestorów. Wracają też do naszych funduszy drobni inwestorzy. Wskaźnik C/Z nadal wygląda dość atrakcyjnie na poziomie 8,5.

Wszystko, co dobre kiedyś jednak się kończy, pytanie czy w tym roku czy jednak dopiero w kolejnych. Konkurencją może być dla nas choćby Azja, a dokładnie Chiny, które miały fatalny rok i pewnie będą chciały się spektakularnie pozbierać. Pytaniem jest również przyszłość Ukrainy, im gorsza tym gorzej i postrzeganie nas jako sąsiada. Póki co nie ma powodu pozbywać się optymizmu, ale nie oczekiwałbym roku takich kokosów na GPW jak w 2023. Choćby z tego powodu, że szansa na umacnianie złotego znacznie zmalała, co może skusić zagranicę do realizacji zysków.

Owocnych inwestycji w 2024!

—kat—

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *