Chciwi hazardziści i egoiści. Tak postrzegani są inwestorzy giełdowi. Wynika to z ankiety przeprowadzonej w jedenastu, głównie rozwiniętych, krajach świata. I to postrzeganie sprawia, że prawie we wszystkich najbogatszych państwach globu większość osób, nawet tych zamożnych i wykształconych, na giełdzie nie inwestuje. Jest jednak sposób, by to zmienić.

Luca Henkel i Christian Zimpelmann przygotowali pracę „Proud to Not Own Stocks: How Identity Shapes Financial Decisions”(„Dumny z tego, że nie mam akcji: jak tożsamość kształtuje decyzje finansowe”). Zauważają w niej, że inwestowanie w akcje jest rekomendowane przez ekspertów. A jednak prawie we wszystkich krajach większość gospodarstw domowych nie inwestuje w nie. Co więcej, unikanie akcji jest powszechne nawet wśród zamożniejszych osób.

Na przykład wśród 20 proc. gospodarstw domowych z aktywami finansowymi o najwyższej wartości w Holandii (ponad 60 tys. euro) 55 proc. nie inwestuje na giełdzie. Zamiast tego wybiera głównie konta oszczędnościowe w bankach. Nie da się takiej awersji do giełdy wytłumaczyć tylko podejściem do ryzyka.

Jednocześnie w popularnych mediach dominuje narracja, że osoby związane z parkietem są chciwe, bezwzględne i skłonne zrobić prawie wszystko, by się wzbogacić kosztem innych. Taki był przekaz chociażby filmu „Wall Street” z Michaelem Douglasem 1987 r., czy „Wilk z Wall Street” z 2013 r. z Leonardo DiCaprio. Tu nasuwa się cytat z pierwszego z tych obrazów, w którym jeden z inwestorów na parkiecie określany jest jako osoba, która „sprzedałaby własną matkę i jeszcze policzyła za transport”.

Podobne wnioski można wysnuć z popularnych książek o inwestowaniu, by wspomnieć to chociażby „Beyond Greed and Fear: Understanding Behavioral Finance and the Psychology of Investing”(„Poza chciwością i strachem: pojmując behawioralne finanse i psychologię inwestowania”) Hersh Shefrina czy „The Psychology of Investing”(„Psycholgia inwestowania)” John R. Nofsingera.

Jak to się przekłada na opinię społeczeństwa o inwestujących na giełdzie? Autorzy opisują wyniki ankiety przeprowadzonej w jedenastu krajach (Australia, Niemcy, Włochy, Japonia, Meksyk, Korea Południowa, Hiszpania, Szwecja, Wielka Brytania i USA). We wszystkich badanych jedenastu krajach inwestorzy postrzegani są gorzej od tych co nie inwestują pod względem tych trzech cech(chciwość, skłonność do hazardu i egoizm).

Źródło: Luca Henkel, Christian Zimpelmann „Proud to Not Own Stocks: How Identity Shapes Financial Decisions”

Największa różnica między postrzeganiem powyższych negatywnych cech u grających i nie grających na giełdzie jest w Holandii (2,39 różnicy w skali od 1 do 10),Niemczech (2,22) i Korei Południowej. Najmniejsza jest Japonii (0,81), Meksyku (1,06) i Włoszech (1,28). Ankietowani z USA, największym obecnie rynku kapitałowym świata, znajdują się w środku tej stawki(1,86). Co ciekawe, okazuje się że negatywne opinie o grających na giełdzie nie są skorelowane ani ze znajomością rynku kapitałowego, ani obeznaniem w finansach osobistych. Czyli nie wynikają one z niezrozumienia tego, jak działa giełda.

Naukowcy zadali ankietowanym następujące pytanie: Masz 30 USD. W 2010 r. certyfikat inwestycyjny MSCI World ETF, odzwierciedlający koszyk światowych akcji, miał wartość 27,19 USD, w 2011 r. 25,06 USD, a w 2016 r. 37,21 USD. Możesz wybrać opcję A. Wówczas otrzymasz 2,81 USD (30 USD – 27,19 USD), a komputer losowo, z równym prawdopodobieństwem, wybierze rok sprzedaży akcji – albo 2011 r. albo 2016 r. To opcja ma oczekiwaną wartość 33,94 USD(oczekiwana wartość inwestycji to 31,13 USD + 2,81 USD w gotówce). Opcję B: nie inwestujesz na giełdzie i dostajesz 30 USD.

Następnie zadali takie samo pytanie, z takimi samymi możliwymi opcjami do wyboru i takimi samymi kwotami, tylko w opisie nie nawiązali do giełdy tzn. podali, że możliwe wyniki wynikają z losowania dokonanego przez komputer. I okazało się, że gdy w opisie podawano, że wyniki inwestycji zależą od zachowań na parkiecie to na wybór bardziej ryzykownej opcji decydowało się 38 proc. ankietowanych. Gdy efekt inwestycji zależał od losu – 52 proc.

Następnie badacze, dla każdego ankietowanego wylosowali, z osobnej próby, dziesięć osób inwestujących na parkiecie i dziesięć nieinwestujących i poprosili je, by podzielili kwotę pieniędzy między siebie, a organizacje charytatywne. Ankietowani zostali poinformowani o różnych wynikach tego podziału tzn. na przykład część z badanych dostała informację, że gracze giełdowi przeznaczyli na cele charytatywne 10 proc. więcej niż ci którzy na giełdzie nie inwestują, inna grupa że aż 30 proc. więcej.

Okazuje się, że tego typu zachowanie istotnie zmienia postrzeganie inwestujących na giełdzie. Każde 10 p.p. większa różnica w dotacjach charytatywnych między giełdowymi inwestorami a parkietowymi abstynentami sprawia, że prawdopodobieństwo wybrania giełdowej opcji w podanym wcześniej przykładzie rośnie o 0,9 p.p.

Autorzy byli także w stanie sprawdzić jak opinie o inwestorach giełdowych przekładają się na faktyczne inwestycje w Holandii. Zestawili odpowiedzi z ankiet z danymi o odsetku oszczędności na giełdzie pochodzącym z zeznań podatkowych. I zależność jest podobna. Tzn. jedno odchylenie standardowe więcej jeżeli chodzi o negatywne postrzegania inwestorów giełdowych przekłada się na 4,8 p.p. niższe prawdopodobieństwo posiadania akcji. Dla porównania tylko 23 proc. ankietowanych w próbie posiada akcje. Tak więc ten efekt jest bardzo duży, większy niż wpływ na posiadanie akcji ma awersja do ryzyka.

Naukowcy wnioskują, że to postrzeganie inwestorów giełdowych jako chciwych egoistów sprawia, że ludzie unikają parkietu. Tak więc jeżeli chcemy, by więcej osób inwestowało na giełdzie, to odpowiedzią nie powinny być tylko akcje informacyjne. Główny nacisk warto położyć na to, by osoby które się dorobiły na parkiecie, przekazywały publicznie część zarobionych pieniędzy na cele charytatywne.

Tak by przekonać społeczeństwo, że nie wzbogacili się ich kosztem, ale biorą udział w „grze” o sumie dodatniej, w której wszyscy mogą być wygranymi. Z takimi osobami ludzie chcą mieć do czynienia. Im więcej inwestorów będzie tak postępować, tym lepiej będą oni postrzegani i tym więcej osób będzie lokować swoje oszczędności na parkiecie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.