Depresyjna rzeczywistość

Na początku roku chciałbym powrócić do kilku zagadnień, które poruszyłem na blogu w 2022 roku, a które wydają się mi ważne. Jednym z nich jest pesymistyczne zakrzywienie rzeczywistości w mediach.

Na początku grudnia pisałem o badaczach, którzy w oparciu o analizę niemal miliarda artykułów z 13 000 gazet wydawanych w USA chcieli stworzyć wskaźniki sentymentu gospodarczego i sprawdzić czy taki wskaźnik jest przydatny w prognozowaniu aktywności gospodarczej. Napotkali jednak problem ponieważ okazało się, że tworzony przez nich wskaźnik sentymentu zaczął nurkować od początku lat 70’ dwudziestego wieku i na przykład niemal cały XXI wiek znajdował się na poziomach niższych niż w czasie Wielkiej Depresji. Badacze stworzyli więc dodatkowy wskaźnik generalnego sentymentu (w oparciu o wszystkie artykuły a nie tylko teksty o tematyce gospodarczej) i stwierdzili, że ten wskaźnik także zaczął nurkować latach 70’.

Choć nie było to zamierzeniem badaczy to pokazali, że od lat 70’ sentyment wiadomości publikowanych w amerykańskich gazetach znajduje się w silnym trendzie spadkowym. W drugiej dekadzie XXI wieku a więc w okresie od odbicia po globalnym kryzysie finansowym do pandemicznego roku 2020 generalny sentyment był niższy niż w czasie kryzysu naftowego i inflacyjnego lat 70’, obydwu wojen światowych czy Wielkiej Depresji. Mamy więc do czynienia wręcz z komicznym zakrzywianiem rzeczywistości przez media w USA.

Już w 2023 roku trafiłem na tekst Umaira Haque’a z grudnia 2022 roku, w którym omawia interesujący wykres z Human Development Report 2021/2022. Wspomniany wykres opisany jest nagłówkiem: Negatywny sentyment do świata i przyszłości wspiął się na bezprecedensowe poziomy. Wykres wygląda tak:

Za Human Development Report 2021/2022

Wykres pochodzi z artykułu badawczego Historical language records reveal a surge of cognitive distortions in recent decades opublikowanego w 2021 roku. Całe badanie opiera się na psychologicznej idei kognitywnych zaburzeń, które występują u ludzi dotkniętych depresją, a które polegają na posiadaniu skrajnie negatywnych, niezgodnych ze stanem faktycznym opinii o sobie i otaczającym świecie. Przykładami takich zburzeń jest myślenie o sobie w negatywny, absolutystyczny sposób (Jestem porażką!) albo myślenie o przyszłości w czarno-biały (raczej czarny), skrajny sposób (Moje spotkanie będzie totalną klapą!). Psycholodzy uważają, że istnieją językowe ślady tego rodzaju zaburzeń kognitywnych.

W dużym uproszczeniu autorzy wspomnianego badania poszukali językowych śladów zaburzeń kognitywnych związanych z depresją czy lękami w 14 milionach książek w trzech językach (angielskim, niemieckim i hiszpańskim) w ostatnich 125 latach. Efektem ich analizy jest pokazany powyżej wykres. Fala silnego negatywnego sentymentu zaczyna się w nim na początku lat 80’ (a więc dekadę później niż w badaniu sentymentu ekonomicznego w USA) ale wykazuje równie dynamiczny trend wzrostowy.

Przyznam szczerze, że dużo bardziej przekonują mnie wyniki z badania sentymentu ekonomicznego w USA. Po pierwsze dlatego, że nie były zamierzone. Po drugie dlatego, że nie opierają się na „ekstra” konceptach z nauk społecznych lecz bezpośrednio mierzą sentyment.

Z uwagą odnotowuję jednak potwierdzenie idei, która wydaje się ważna: mamy do czynienia z bezprecedensowym wzrostem negatywnego sentymentu w zachodnich społeczeństwach (być może nie tylko w zachodnich). Ludzie, którzy mieli niewiarygodny przywilej urodzić się w najbardziej zamożnych, bezpiecznych, stabilnych społeczeństwach w historii posiadają i pielęgnuje ekstremalnie negatywne nastawienie do swojej sytuacji oraz narodowych i globalnych perspektyw.

Wyobrażam sobie spotkanie współczesnego 20-latka z USA z jego rówieśnikiem z roku 1945, który ma za sobą dzieciństwo spędzone w okresie Wielkiej Depresji i wchodzenie w dorosłość w pacyficznym teatrze II wojny światowej i nie mam wątpliwości kto bardziej narzekałby na swoje położenie i kto bardziej martwiłby się o swoją przyszłość i przyszłość świata. Rozsądne wydaje się przekonanie, że obserwowany w ostatnich dekadach wzrost negatywnego sentymentu i wręcz apokaliptycznego nastawienia do przyszłości ma spory wpływ na sferę społeczną, ekonomiczną i polityczną.

Myślę, że jest to zagadnienie o jednym z najbardziej niepokojących stosunków znaczenia do poświęcanej mu uwagi: to problem o dużym znaczeniu, o którym niewiele się mówi. Trudno jednak oczekiwać by media poświęcały uwagę negatywnym konsekwencjom zjawiska, za które w dużym stopniu odpowiadają.

W tym miejscu warto nawiązać do zamieszenia związanego z występem Paula Ehrlicha w programie 60 minutes w telewizji CBS na początku 2023 roku. Ehrlich, współautor The Population Bomb, i jeden z najbardziej spektakularnie mylących się „ekspertów od przyszłości” cieszy się niesłabnącą popularnością w niektórych częściach świata mediów i akademii. Sam też jest przekonany o świetnej jakości swojego warsztatu badawczego. Doskonale potwierdza tezę, że można przez dekady kompletnie się mylić i zbudować na tym okazałą karierę w mediach, akademii czy branży doradczej jeśli mówi się to co wielu ludzi chce usłyszeć albo to co wpływowi ludzie chcą by było mówione.

Interesujące jest zestawienie szybującego w górę pesymistycznego sentymentu z inherentnym dla sektora finansowego optymizmem. Które z tych skrzywień wygrywa na rynku finansowym? Jeśli weźmiemy pod uwagę, że rynki finansowe jeszcze nie wyszły do końca z fazy irracjonalnego entuzjazmu, a z wielu baniek spekulacyjnych nie spuszczono jeszcze do końca powietrza to dostrzeżemy przewagę optymizmu.

Można argumentować, że utrzymujący się i inspirowany przez media negatywny sentyment będzie powstrzymywać część ludzi od zaangażowania na rynku finansowym. Do zainwestowania środków na rynku akcyjnym z reguły potrzebne jest przekonanie, że biznesy spółek będą się rozwijać a gospodarka nie załamie się jak domek z kart. Z drugiej strony z łatwością możemy wpisać trend skrajnie negatywnego sentymentu w hipotezę kasyna: część młodych ludzi widzi w hazardowej spekulacji na rynku finansowym jedyną szansę na satysfakcjonującą dla siebie przyszłość.

Omawiane wyżej zjawisko jest też mocnym argumentem by jeszcze raz przyjrzeć się swoim wzorom konsumpcji mediów i zastanowić się czy w naszym interesie jest wystawianie się na treści tworzone przez biznesy, które oparły swój model działania o stymulowanie lęków, niepokoju i strachu swoich klientów.

3 Komentarzy

  1. Hellk

    Amerykanski 20latek w roku 1945 mial przed soba 20 lat prosperity. Sam zreszta fakt ujscia z zyciem dawal pewnie sporo kilohedow na liczniku. Druga sprawa: swiat owczesny byl prostszy, a boimy sie glownie rzeczy, ktorych nie znamy.

  2. Victor

    Bardzo trafne spostrzeżenia co do ogłupionego i pełnego młodocianych mikrocefali Zachodu. Tam się toczy rewolucja neokomunistyczna nowego typu (eco, gender, woke etc.). Bez gwałtownej zmiany stosunków własnościowych, ale za to z MASOWYM DURACZENIEM W MEDIACH (Gramsci). Na to wszystko nakłada się m.in. żywotny demograficznie Islam i antykultura "emancypacyjno-skrobankowa" . Będzie bolało. Oby tylko Zachód.

    1. Bez urazy

      Wpisujesz się idealnie w profil twórcy straszaków

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *