Inwestorzy branżowi też się mogą mylić

W poprzednim tygodniu pisałem o serii transakcji zakupu akcji spółki giełdowej przez jednego z insiderów. Gdy publikowałem tekst cena rynkowa była niemal 90% niższa niż średnia cena, którą insider płacił za akcje.

Podkreśliłem, że transakcje kupna akcji przez insiderów mogą być cennym sygnałem inwestycyjnym ale należy podchodzić do nich rozsądnie, mając w pamięci, że istnieje wiele powodów, które mogą sprawić, że insiderzy będą się mylić co do atrakcyjności inwestycyjnej akcji spółki.

W tym tygodniu, gdy przeglądałem wykres spółki Artifex Mundi przypomniałem sobie, że na początku roku ujawnił się w niej z pakietem niewiele przekraczającym próg 5% branżowy inwestor ze Szwecji – spółka G5 Entertainment. Wyjście ponad próg znanej firmy z branży gier mobilnych (a więc tej samej, w której działa Artifex) wzbudziło zainteresowanie i entuzjazm inwestorów. Na sesji, na której ogłoszono tę informację kurs spółki notował nawet 17% wzrost (a skończył 7% wzrostem).

Inwestorzy śledzący spółkę zdają sobie sprawę, że aktualny kurs spółki znajduje się jakieś 40% niżej poziomów z początku roku. Akcje Artifexu spisywały się też w 2022 roku wyraźnie gorzej od indeksu WIG-GAMES5. Myślę, że jest to dobry pretekst do rozważań o tym, że podobnie jak insiderzy, także inwestorzy branżowi mogą się mylić w ocenie atrakcyjności kursu akcji innych spółek z branży.

Należy podkreślić, że ujawnienie się inwestora branżowego w akcjonariacie (nawet z małym pakietem) jest ważnym wydarzeniem rynkowym, na które inwestorzy słusznie zwracają baczną uwagę. Przede wszystkim dlatego, że takie wydarzenie zwiększa prawdopodobieństwo scenariusza przejęcia spółki, który z reguły jest atrakcyjny dla mniejszościowych akcjonariuszy. Przejęcia mogą „wyzwolić” ukrytą w spółce wartość. Często wiążą się też z atrakcyjną premią dla akcjonariuszy w przypadku wezwania.

Jednak nie każde ujawnienie się inwestora branżowego wiąże się z próbą przejęcia, nie wszystkie takie próby są skuteczne a nawet jeśli są skuteczne to nie zawsze wiążą się ze skupieniem wszystkich akcji i wycofaniem spółki z giełdy. W takich sytuacjach część inwestorów indywidualnych może używać wejścia inwestora branżowego jako sygnału, że spółka, której akcje nabył, jest atrakcyjna inwestycyjnie. Proces inwestycyjny wygląda wtedy w uproszczeniu tak: Skoro inwestor branżowy uznaje cenę akcji za atrakcyjną to ja też kupię te akcje.

Główna idea dzisiejszego tekstu brzmi natomiast: inwestor branżowy może się mylić. Inwestorzy branżowi dysponują przewagą informacyjną w ocenie jakości biznesu spółki i perspektywy branży. Jednak wspomniane przewagi nie gwarantują podejmowania dobrych decyzji.

Spółki regularnie podejmują błędne decyzje biznesowe. Rozwijają nowe linie biznesowe, które nigdy nie uzyskują rentowności. Inwestują w rozwój i wprowadzenie na rynek nowych produktów, które okazują się rynkowymi porażkami. W fazie boomu decydują się na rozbudowę mocy produkcyjnych i zostają z tymi mocami gdy przychodzi gorsza koniunktura. W czasie boomu dokonują akwizycji po cenach, które okazują się później skrajnie nieatrakcyjne. Z całą pewnością mogą się też pomylić w ocenie atrakcyjności inwestycyjnej akcji innej spółki z branży.

Inwestorzy branżowi mogą też podlegać optymistycznemu skrzywieniu w ocenie perspektyw sektora. Myślę, że jest to naturalny, domyślny stan. W fazie boomu optymistyczne skrzywienie może być wzmacniane myśleniem stadnym i ryzykiem kariery. Zarządom spółek udzielają się entuzjastyczne nastroje w branży co często prowadzi do sytuacji, w której niemal wszystkie podmioty w sektorze nadmiernie inwestują w okresie boomu albo angażują się w procesy akwizycyjne. Podobnie jak w przypadku zarządzających funduszami ryzyko kariery oznacza, że managerowie mogą sobie pozwolić na mylenie się w konwencjonalny sposób (gdy wszyscy podobnie się mylą) ale nie mogą się samotnie, niekonwencjonalnie mylić. Gdy cały sektor intensywnie rośnie (czy przez organiczny wzrost mocy produkcyjnych czy przez akwizycje) bezpieczniejszą z punktu ryzyka kariery postawą jest skupianie się na rozwoju.

Równie istotnym zagadnieniem jest fakt, że czynniki fundamentalne (jakość i perspektywy biznesu spółki) to tylko część elementów decydujących o cenie jej akcji. Równie istotnym czynnikiem jest sentyment rynkowy – zarówno nastawienie do branży jak i nastroje na szerokim rynku akcyjnym. Akurat branża gamedev jest świetną ilustracją tego jak ceny akcji mogą się zmieniać pod wpływem zmian nastawienia inwestorów do branży albo zmian koniunktury na rynku akcyjnym. Część spółek zaliczyła w ostatnim czasie bolesne spadki kursów mimo tego, że ich biznes stabilnie się rozwijał (perspektywy branży pozostają korzystne a część analityków uznaje ją za odporną na recesję). Inwestorzy branżowi mogą dysponować przewagą informacyjną ale zapewne nie obejmuje ona biegłości w prognozowaniu zmian sentymentu czy zmian koniunktury na lokalnym i globalnym rynku akcyjnym.

Tak więc istnieje wiele powodów, dla których inwestorzy branżowi, tak jak insiderzy, mogą się mylić w ocenie tego czy akcje spółki są atrakcyjną inwestycyjną. Dlatego bezpośrednie delegowanie naszych decyzji inwestycyjnych przez naśladowanie tego co robią insiderzy albo inwestorzy branżowi, zapewne nie jest optymalnym podejściem. Tym bardziej, że możemy przecież operować w zupełnie odmiennych horyzontach czasowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *