Fajna zabawa ale z inwestowaniem wiele wspólnego nie ma

Motyw szukania na rynku akcyjnym rozrywki, ekscytacji, poczucia wspólnoty i przynależności, satysfakcji z realizowania „wyższej misji” od dwóch lat pojawia w moich blogowych tekstach.

Mam wobec poruszania tego motywu mieszane uczucia. Z jednej strony to cały czas jest margines rynku akcyjnego bo dotyczy tylko niewielkiej części indywidualnych inwestorów. Z drugiej strony regularnie napływają sygnały świadczące o tym, że zjawisko zwiększa swoją skalę, przyciąga uwagę firm inwestycyjnych i powoduje realne szkody finansowe (o czym świadczą na przykład relacje ludzi, którzy stracili życiowe oszczędności nagonienie na jakąś grzankę w rodzaju Bed Bath & Beyond).

Od początku października media biznesowe poświęcają uwagę nowej propozycji na rynku ETF-ów: dwóm funduszom opartym na rynkowych rekomendacjach Jima Cramera z programu Mad Money na CNBC. Ze wspomnianych funduszy więcej zainteresowania przyciąga Inverse Cramer ETF (SJIM), który w dużym skrócie ma robić dokładnie odwrotnie niż to co Jim Cramer radzi robić.

Cramer jest archetypem influencera inwestycyjnego, telewizyjnej „gadającej głowy”, która jest w stanie wyjaśnić każdy ruch cen na rynku i która zawsze ma ostre, kontrowersyjne opinie o tym, która spółka będzie kolejnym Amazonem a która spółka jest skończona. W ostatnich latach wizerunek Cramera mocno ewoluował – prowadzący Mad Money dorobił się statusu antywskaźnika, rynkowej fajtłapy, która zawsze się myli.

Ta idea przekroczyła granice świata finansów o czym świadczy fakt, że Reuters i Associated Press odczuły potrzebę zweryfikowania memu z tweetem Cramera, w którym miał wyrazić przekonanie, że użycie przez Rosję broni nuklearnej jest mało prawdopodobne. Sam mem wydał mi się zabawny ale pokazuje też status Cramera w kulturze internetowej: jest wzorcem kogoś kto zawsze się myli.

Dlatego idea ETF-u, który będzie inwestował wbrew Cramerowi „spodobała się” mediom finansowym i inwestorom. Tym bardziej, że będzie go tworzyć ta sama firma, która ma w swoim dorobku, SARK ETF, działający już niemal rok fundusz, który anty-naśladuje ARK ETF zarządzany przez Cathie Wood. Z całą pewnością wyniki SARK ETF przyciągną inwestorów do funduszu anty-naśladującego Cramera.

W tym miejscu warto zauważyć, że SARK ETF ma już ponad 400 mln USD aktywów. To ciągle jest nisza  i wielkość odpowiadająca zaledwie 5% aktywów pod zarządzaniem ARK ETF. Jednocześnie jest to kwota w pełni uzasadniająca biznesowy sens tego rodzaju produktów (z punktu widzenia ich dostawców oczywiście).

Zestawiłem „odwrócony ARK” z „odwróconym Cramerem” ponieważ wielu komentatorów porównuje obydwa produkty. Moim zdaniem jest pomiędzy nimi kolosalna różnica. Fundusz ARK to konkretny wehikuł inwestycyjny z konkretnymi aktywami. Odwzorowanie albo anty-odwzorowanie jego zachowania nie sprawia metodologicznych trudności (choć można sobie wyobrazić techniczne problemy z „shortowaniem” niektórych pozycji). Co więcej fundusz ARK realizuje konkretną strategię inwestycyjną, którą można klarownie opisać posługując się inwestycyjnymi narzędziami: na przykład przez pokazanie ekspozycji na poszczególne rynkowe czynniki (factors). Można więc sobie wyobrazić inwestycyjną tezę zagrania przeciwko tej strategii, zwłaszcza w konkretnym otoczeniu gospodarczym i inwestycyjnym. Innymi słowy SARK, choć oparty na kontrowersyjnej idei, ma inwestycyjny sens.

Jim Cramer to z inwestycyjnego punktu widzenia kilkaset nie do końca jednoznacznych prognoz kwartalnie, dotyczących najróżniejszych instrumentów i segmentów rynku. Nawet początkowy kierunek tych prognoz może zostawiać pole do interpretacji. Wiele z tych prognoz nie ma punktu wyjścia (gdy Cramer mówi, że nie lubi spółki X to zapewne nie zapisuje tego w notatniku i nie sprawdza każdego dnia czy zmienił swoją opinię o spółce X). Z metodologicznego punktu widzenia stworzenia portfela Cramera i portfela anty-Cramera jest trudne i pozostawia bardzo dużą swobodę twórcy. Jest to możliwe. Istnieje na przykład indeks „odwróconego Cramera”. Nie jest jednak oczywiste jak duży będzie udział Cramera a jak duży autorski wkład zarządzających w końcowy kształt Inverse Cramer ETF. Zwraca na to uwagę prospekt funduszu.

Nie istnieje też żadna usystematyzowana, koherentna strategia inwestycyjna stojąca za twitterowymi i telewizyjnymi rekomendacjami Cramera. Nie ma więc inwestycyjnej tezy, która może stać za ideą anty-naśladowania Cramera. Tezy „Cramer jest głupi” albo „Cramer jest emocjonalnym antywskaźnikiem” nie obronią się jako tezy inwestycyjne.

Innymi słowy myślę, że Inverse Cramer ETF jest patologią w segmencie produktów inwestycyjnych. To nie jest produkt inwestycyjny w znaczeniu produkt służący do inwestycji. Nie argumentuję, że Inverse Cramer ETF będzie osiągał słabe (gorsze od rynku) wyniki inwestycyjne (mieliśmy wiele spektakli, w których „inwestujące zwierzęta” wygrywały z rynkiem przez jakiś czas). Nie argumentuję, że nie ma powodu by kupić udziały w Inverse Cramer ETF – myślę, że wielu osobom sprawi to sporo frajdy. Nie widzę powodów by inwestować w produkt, którego strategia oparta jest na robieniu odwrotnie do zaleceń pojedynczego telewizyjnego celebryty (nawet jeśli ta telewizyjna osobowość pracowała kiedyś w sektorze finansowym i zarządzała funduszem hedge).

Dokładnie te same argumenty, których używa się przeciwko naśladowaniu inwestycyjnych influencerów można zastosować przeciwko anty-naśladowaniu inwestycyjnych influencerów. Jeśli ktoś myśli, że kupowanie akcji spółek, które Jim Cramer poleca w Mad Money jest nierozsądne a idea kupowania akcji spółek, które Jim Cramer odradza w Mad Money wydaje się mu sensowna to moim zdaniem ma błędy model funkcjonowania świata.

Faktem jest, że na rynku funkcjonuje tysiące influencerów, celebrytów, ekspertów. Produkują olbrzymią ilość rynkowych opinii. W pewnych okresach część influencerów będzie mieć serie poprawnych opinii a część serię błędnych opinii. Opinia publiczna może takie serie uznać za przejaw kompetencji albo braku kompetencji. Jeśli tak zrobi to pojawi się zapewne skrzywienie interpretacyjne – rekomendacje kogoś z opinią guru będzie się naciągać by wyglądały poprawnie, rekomendacje kogoś z opinią antywskaźnika będzie się interpretować tak by wyglądały błędnie.

Ustalenie czy za serią poprawnych opinii stoją realne kompetencje jest praktycznie niemożliwe i dlatego opieranie swoich decyzji inwestycyjnych na opiniach guru jest karkołomną strategią. Dokładnie ta sama logika obowiązuje jednak w przypadku anty-guru.

Podziel się tym artykułem:

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

  1. Krótkie wyjaśnienie – ja mam nadzieję, że to naprawdę jest jakaś tam propozycja rady. Na razie uważam te indywidualne rozwiązania,…

  2. Nic dodać, nic ująć. Ciekawe, ile ci ludzie wzięli kasy kasy z naszych podatków, za roczne dyskutowanie, jak zajumać nasze…

  3. „Nie ma takiego świństwa, którego by rząd nie zrobił, żeby wyciągnąć od obywateli pieniądze.”

  4. Obecna władza usilnie dąży do przegrania wyborów w przyszłym roku. Niestety. Cytuję: „…doszła możliwość odliczenia od podatku PIT w zamian…

Tagi

Najnowsze wpisy

Komentarze

Jedna odpowiedź na “Fajna zabawa ale z inwestowaniem wiele wspólnego nie ma”

  1. Awatar Tu de mun
    Tu de mun

    Z dużej chmury mały deszcz. SJIM nie powstał, SARKK wynikami nie powala.