18,4 proc. rocznie przez 13 lat i to po odliczeniu opłat za zarządzanie

Przez 13 lat działalności, od 2001 r. do 2014 r. fundusz Nomad Investment Partnership założony przez Nicka Sleepa i Quaisa Zakarię przyniósł inwestorom, po odliczeniu opłat, 921,1 proc. W tym czasie indeks MSCI World Index miał 116,9 proc. stopy zwrotu. Kulisy uzyskania tak imponujących stóp zwrotu opisuje William Green w książce „Richer, Wiser, Happier: How the World’s Greatest Investors Win in Markets and Life”.

Jak podaje autor w publikacji (jej polski tytuł to „Bogatszy, mądrzejszy i szczęśliwszy: jak najwspanialsi inwestorzy na świecie wygrywają na rynkach i w życiu”) powyższe wyniki w skali rocznej to 18,4 proc. dla Nomada (20,8 proc. przed odliczeniem opłat) i 6,5 proc. dla indeksu. Inaczej mówiąc, 1 mln USD zainwestowany we wspomniany indeks urósłby do 2,17 mln USD, podczas gdy lokowany w Nomad Investment Partnership zwiększyłby się do 10,21 mln USD.

W 2014 r. twórcy funduszu Noman zwrócili pieniądze inwestorom i poświęcili się zarządzaniu tylko swoimi środkami. Kim zatem są autorzy tak imponujących wyników inwestycyjnych? Nick Sleep marzył by zostać tzw. architektem krajobrazu. Planował, że będzie pracował przy projektowaniu parków, czy miejsc użyteczności publicznej, w których obywatele będą mogli odpoczywać.

Po studiach na Uniwersytecie w Edynburgu (studiował geologię a potem zmienił na geografię) rozpoczął nawet praktykę w lokalnej firmie architektonicznej. Tam rzeczywistość szybko zweryfikowała marzenia. Zamiast parków projektował m.in. lukarny w domach jednorodzinnych. Jednak nawet to szybko się skończyło kiedy go zwolniono z pracy wraz z dziesięcioma innymi osobami.

Wówczas zaczął rozglądać się za robotą w innej branży i dotarło do niego, że w Edynburgu jest sporo siedzib funduszy inwestycyjnych. Szybko dokształcił się na ten temat czytając mało znaną książkę „Investment Trusts Explained”(„Trusty inwestycyjne wyjaśnione”). To wystarczyło by dostał pracę jako praktykant w małym szkockim funduszu inwestycyjnym jako uczeń analityka. Analiza spółek wydawała mu się ciekawym ćwiczeniem intelektualnym.

Dodatkowo kiedy skończył 20 lat przeczytał książkę „Zen i sztuka obsługi motocykla” Roberta Pirsiga. To połączenie powieści drogi z traktatem filozoficznym, w której autor pokazuje wartość wysokiej jakości etycznej, uczciwej pracy jako źródła wewnętrznego spokoju i szczęścia. Właśnie z takim podejściem w 2001 r. Sleep wraz ze swoim przyjacielem, urodzonym w Iraku, Quaisem „Zakiem” Zakarią stworzyli fundusz Nomad Investment Partnership.

W ich zamyśle miało to być laboratorium, miejsce testów w którym wypracują taką strategię i sposób inwestowania, które będą zgodne z duchem ulubionej książki Sleep`a. W jednym z listów do akcjonariuszy Sleep pisał:””Nomad” to dla nas więcej niż tylko zarządzane fundusze… Nomad to racjonalna, metafizyczna, prawie duchowa podróż(…)”. Jedną z charakterystycznych cech metodologii inwestowania Sleepa i Zakarii i jest silna koncentracja kapitału w wybranych spółkach.

W niektórych momentach zarządzający mieli nawet 70 proc. pieniędzy inwestorów w akcjach jednej firmy. Etyka działalności przejawiała się w podejściu do pobierania opłat od inwestorów. „Nomad” pobierał od nich niewielką opłatę bieżące koszty pokrywającą koszty(znacznie mniejszą od 1-2 proc. rocznie pobieranych przez podobne fundusze) oraz 20 proc. od zarobionych pieniędzy, ale tylko jeżeli roczne profity przekroczą 6 proc. Czyli przy słabszym wyniku inwestycyjnym możliwe było że Sleep i Zakaria nic nie zarobią.

Po paru latach zarządzający uznali, że taki układ może nie być wystarczająco w porządku wobec inwestorów i zaczęli rozliczać swoje wynagrodzenie raz na kilka lat, tak by nie było takiej sytuacji, że po wypłacie dla zarządzających za wynik wartość inwestycji spadnie. Gdyby tak się stało, „Nomad” zwracał inwestorom już pobraną opłatę za wynik.”Nie chcieliśmy chapać bez względu na efekty, tak jak wszyscy” – komentował Zakaria.

Nowi inwestorzy musieli podpisać, że rozumieją iż „Nomad” nie jest odpowiedni dla osób z horyzontem inwestycyjnym krótszym niż pięć lat. Fundusz nigdy nie dokonywał krótkiej sprzedaży, nigdy nie spekulował opcjami czy kontraktami futures, nigdy nie dokonywał inwestycji pod wpływem danych makroekonomicznych. Zamiast tego Sleep i Zakaria kupowali akcje kilku firm, które dogłębnie przeanalizowali, a następnie trzymali je latami.

W 2006 r. Sleep napisał do inwestorów, że przeciętny okres trzymania akcji przez fundusz to 7 lat. Średnia rynkowa dla akcji z portfela Nomada to była 51 dni. Duży udział w sukcesie „Nomada” miał też specyficzny moment rozpoczęcia działalności. Fundusz zaczął działać 10 września 2001 r. na dzień przez zamachami na World Trade Center, który doprowadził do masowej przeceny na światowych giełdach.

Na Filipinach Sleep i Zakaria kupili Union Cement największego producenta cementu w kraju, kiedy na fali pesymizmu cena jego akcji spadła z 30 centów do 2 centów. W Tajlandii nabyli wydawcę gazet którego cena walorów spadła z 12 USD do 1 USD. W USA zakupili spółkę telekomunikacyjną Lucent Technologies, której cena akcji zanurkowała o 98 proc. Do końca 2003 r. wartość aktywów Nomada wzrosła o 100 proc. w miarę jak pesymizm zaczął ustępować.

Kiedy zaczęło im brakować okazji wybrali się do Zimbabwe, gdzie nabyli m.in. Zimcem, producenta cementu za cenę będącą jedną siedemdziesiątą wartości odtworzeniowej aktywów firmy. Przez chwilę Nomad wyceniał wartość swoich inwestycji w Zimbabwe na zero, ponieważ giełda przestała funkcjonować i nie było jak wycenić akcji. Do końca 2013 r. kiedy sprzedano ostatnią z afrykańskich firm, cena ich akcji wzrosła od trzech do ośmiu razy w stosunku do ceny zakupu.

To tylko niewielki fragment historii funduszu Sleepa i Zakarii. Zachęcam do przeczytania całości, bo to fascynująca lektura. Nie tylko dlatego, że to mało znani zarządzający osiągający zdumiewające rezultaty, ale także dlatego że postępują w sposób zupełnie inny niż większość osób na rynku. Hisoria „Nomada” to tylko jeden z ośmiu rozdziałów publikacji, z których każdy opowiada o innym głównym bohaterze oraz większej liczbie pomniejszych. Pozostali omawiani to m.in. John Templeton, Charlie Munger, Jack Bogle, Ed Thorp, Will Danoff, Mohnish Pabrai, Bill Miller to Laura Geritz, Joel Greenblatt czy Howard Marks.

Gdyby wszystkie rozdziały były tak ciekawe jak historia Nicka Sleepa i Quaisa Zakariego byłaby to książka idealna. Warta uwagi jest także opowieść o Mohnishu Pabrai. Pozostałe tak nie porywają chociażby dlatego, że Thorp, Bogle, Munger czy Templeton to postacie bardzo znane, które zna każdy szanujący się miłośnik rynku kapitałowego. Z tego powodu nie podzielam bezkrytycznego entuzjazmu jaki wobec tej książki wyrażają jej czytelnicy na dziale recenzji księgarni Amazon.

Ale przyznaję, że mimo swoich wad to pozycja warta uwagi, chociażby ze względu na te na dwie najciekawsze historie. Tym bardziej, że całość jest dobrze napisane, z reporterskim zacięciem, pełna anegdot i ciekawostek z życia magików giełdy. „Richer, Wiser, Happier” to solidna pozycja. Z zastrzeżeniami, ale polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *