Demony Analizy technicznej, część 3

Wyjaśnianie kolejnych problemów z rozumieniem skuteczności Analizy technicznej rozpocznę od cytatu:

Mniej interesujące jest to, czy AT faktycznie jest sztuką (moim zdaniem niekoniecznie, ale zostawię to na inny wpis), bardziej to, że odpowiedzialnym zarówno za generowanie zysków, jak i prawidłową analizę rynku przy jej pomocy jest człowiek. W tym układzie to nie AT należy obciążać za wyniki, lecz właśnie posługującego się nią inwestora. A to wiele zmienia.

Żeby się o tym przekonać, prześledźmy proces, w który AT odgrywa centralną rolę w podjęciu decyzji inwestycyjnych:

   1. Wybór odpowiednich narzędzi z arsenału AT

Kiedy już siadamy nad wykresem rynku, na którym mamy zamiar aktywnie inwestować, musimy wybrać narzędzia techniczne mające pomóc nam zdiagnozować stan owego rynku i wyciągnąć wniosek, co do najbardziej prawdopodobnego kierunku przyszłego ruchu.

Już samo słowo wybór wskazuje na konieczność podjęcia przez człowieka decyzji o selekcji narzędzi i ich formie użycia. Opcji jest w bród. Można po kolei próbować, można robić testy, można zapożyczyć pomysły od innych, można wymyślać samemu nowe, a można po prostu robić to tylko na wyczucie samą inspekcją wzrokową. Mało tego, ponieważ część narzędzi i metod ma subiektywny charakter (pomimo obiektywnych reguł!), więc skala opcji decyzyjnych się wydłuża.

Rezultatem będzie skompletowanie własnego przybornika narzędziowego. Za jego pomocą niemal zawsze uzyskamy zakładany rezultat analitycznej roboty. Na ile skuteczny? Z pewnością nigdy nie będzie to trafność 100%, co niestety wymaga jeszcze więcej decyzji innego rodzaju poza technicznymi.

Jak bardzo na tym etapie winić samą skuteczność AT dla uzyskania pożądanego rezultatu, czyli wskazania stanu rynku i kierunku dalszego ruchu? To temat zapalny, który wymaga dłuższego tekstu, do którego wrócę. Zależnie od wyboru narzędzi i celu, prawdopodobieństwo trafności może pozostać na tym samym poziomie, co w uprzednich testach/weryfikacjach, ale często niestety spada z kilku powodów (wrócę do nich później).

Kiedy jednak przeanalizujemy owe powody, okazać się może najczęściej, że to rynek się zmienił (gwałtowność zmian, dynamika, zmienność, autokorelacje), co powoduje ów brak synchronizacji. Część winy spada jednak na inwestora, a to wówczas, gdy popełnił błędy przy: wyborze narzędzi i strategii ich użycia, braku uprzedniej weryfikacji skuteczności czy niezachowaniu dyscypliny.

W tym punkcie wychodzi, że ostateczna skuteczność jest tu mieszanką win AT i jej użytkownika. Z zastrzeżeniem, że AT zawsze pokaże dokładnie to, co chcemy za jej pomocą zobaczyć. Inną kwestią jest czy to, co chcemy w ten sposób zobaczyć, nie  obarcza po prostu błąd poznawczy (np. chcemy zająć długą pozycję, więc szukamy takich ustawień czy wskaźników, które to pokażą).

   2. Generowanie sygnału otwarcia pozycji

To w którym miejscu i jakiego kierunku pozycję otworzyć wynika z punktu poprzedniego. Teoretycznie więc zastosowana AT wypluwa nam sygnał wejścia, który jest spełnieniem uprzednio zadanych kryteriów i owocem wybranych do tego narzędzi. Zadziała bez pudła, tak jak ją do tego przygotowaliśmy. W praktyce jednak teoria może rozminąć się z praktyką. Dlaczego?

Ano dlatego, że inwestorzy czasem skazują się na paraliż decyzyjny. Proste bywa to wtedy, gdy np. sygnałem jest przecięcie ceny z jakąś średnią. Jednakże inwestorzy potrafią jednocześnie użyć kilku narzędzi, które będą dawać sprzeczne sygnały. Np. wskaźnik na kupno, ale inny na sprzedaż. Wszystko więc działa, ale to inwestor musi teraz wybrać.

   3. Wielkość pozycji (money managment)

AT niewiele nam w tym pomoże, lecz zwykła matematyka. Jeśli pozycja będzie zbyt duża w odniesieniu do ryzyka, trafności lub innych pozycji w portfelu, to możemy położyć nawet najlepszą strategię techniczną. To z powodu wejścia w okres nadmiernych strat, które są NIEODŁĄCZNĄ częścią każdej metody analityczno-decyzyjnej na giełdzie.

   4. Zarządzanie ryzykiem

Owo narzędzie to potęga! A przy tym zasadniczo najważniejszy składnik każdej strategii inwestycyjnej. Za pomocą stopów, profitów i skalowania  wszelkiego rodzaju inwestor może zdziałać cuda, w tym sensie, że z pozornie nieznaczącej metody z zakresu AT może zrobić maszynkę do pieniędzy, albo doskonałą strategię techniczną pogrążyć w otchłani strat.

W zasadzie to zarządzanie ryzykiem powinno być integralną częścią każdej technicznej strategii już na etapie jej weryfikowania, jeszcze przed użyciem w praktyce. Wówczas możemy monitorować, czy w realnej grze nadal ona działa tak jak przy projektowaniu.

Jednakże spora część inwestorów decyduje się na intuicyjne zarządzanie ryzykiem, zależne od zmian sytuacji. Powiedzmy więc sobie szczerze – to w zasadzie kompletnie zmienia skuteczność narzędzi technicznych i przesuwa uzyskanie Przewagi niemal całkowicie na stronę inwestora.

Prosty przykład, który lubię przytaczać:

Jeśli 100 inwestorom dać do ręki zdefiniowaną w pełni (ze stopami), działającą strategię opartą np. na wejściu po wybiciu z 20 okresów, ale kazać im grać z własnymi pomysłami na zarządzaniu ryzykiem, to uzyskamy 100 różnych wyników, od strat po zyski. A przecież wszyscy użyli tego samego narzędzia do wejścia na rynek! Czy oceniać tu za wynik AT (sygnał wejścia), czy jednak inwestora (zarządzanie zyskami/stratami)?

   5. Generowanie sygnału wyjścia z pozycji  

Można go zaprojektować w 100% zależnie od wykresu, więc oprzeć na AT (np. gdy wejście po przecięciu średnich 50 i 100, to wyjście po przecięciu w odwrotną stronę). Wówczas również łatwo nam sprawdzać skuteczność samej AT, ponieważ nie ma ingerencji użytkownika.

Jednak i w tym przypadku znacząca część inwestorów preferuje tylko w części takie rozwiązanie lub wcale go nie stosuje. Zamiast tego używając wyjść zależnych ponownie od własnej intuicji, albo podyktowanych samym zarządzaniem pozycją (stopy).

***

Teraz po przestudiowaniu całości powyższego opisu możemy skonstatować w pełni, jak bardzo wynik końcowy stosowania narzędzi technicznych zależy od decyzji, modyfikacji i wyborów samego użytkownika!

A nawet w 100% systemach transakcyjnych to on jest głównym sprawcą, ponieważ to on musi wybrać wszystkie parametry, poprawiać je, modyfikować, z dyscypliną używać. A co dopiero mówić o stosowaniu intuicyjnym, doraźnym, subiektywnym?!

Praktycznie rzecz biorąc skuteczność samej, czystej AT możemy ocenić w dość niewielkim zakresie: tylko tam, gdzie założenia strategii opartej na narzędziach technicznych można wiarygodnie sprawdzić w realnej grze bez ingerencji inwestora (np. przecięcia 2 średnich przestaną być zyskowne, albo staną się jeszcze bardziej zyskowne). Każda ingerencja inwestora na dowolnym etapie zmienia wszystko w skuteczności AT!

Więc 2 ważne wnioski:

1. To inwestor jest najważniejszym składnikiem skuteczności strategii technicznych wszędzie tam, gdzie jakiekolwiek wybory zależą od jego doraźnych decyzji, a nie samej, czystej AT.

2. Jeśli pytacie czy dana strategia oparta na AT działa, to zacznijcie od tego, na ile decyzje pochodzą z ingerencji użytkownika. Wówczas pytanie trzeba może postawić inaczej: czy dana strategia w wykonaniu Kowalskiego działa?

W kolejnych częściach planuję pokazać:

– wszystkie możliwości użycia AT i ich skuteczność

– powody braku skuteczności działania AT

– błędy oceny i użycia AT

CDN

–kat–

8 Komentarzy

  1. Victor

    Najistotniejszym w kontekście AT jest uświadomienie sobie, że NIE JEST TO NAUKA ŚCISŁA. I to wystarczy na początek.

  2. pantofelek

    To ja trochę sparafrazuje ten cytat.

    Astronomia jest sztuką.
    Jesli nie działa,to twoja wina,
    nie wina Astronomii.

    Jak dla mnie te wszystkie prawie wywody pokazuja ,że nie powinienem dziwić sie płaskoziemcom,skoro na portalu ekonomicznym mamy takie rzeczy.

    To nie AT działa tylko użytkownik czyli AT nie działa a przecież chodzi czy AT działa więc trzeba usunąć zmienną jaka jest Uzytkownik jak to sie robi zgodnie z metodologia naukową.
    Ciekawi mnie czy autory tego portalu sa niezalezni czy maja tak pisać gdyz BM zarabiaja na prowizjach.
    AF nie dostarcza takiej kasy Biurom Maklerskim co AT.

    1. wuhanbat

      @pantofelek
      Zapewne chodziło o astrologię. Bo astronomia to bardzo ścisła nauka.
      Swoją drogą, to zwykle osoby zajadle krytykujące AT mają dziwne braki w wiedzy ogólnej. Już któryś raz się na tym łapię.

    2. Tomasz Symonowicz (Post autora)

      Ten cykl ma w tytule demony nie bez powodu- próbuję rozprawić się z różnymi mitami, przekonaniami, błędami dotyczącymi AT.
      Jednym z nich jest owo nieśmiertelne "AT (nie) działa". Teza błędna na wielu poziomach, które próbuję właśnie uświadomić. Na jednym z tych poziomów zyski i straty przypisuje się w całości AT, gdy tak naprawdę z AT ma to często bardzo mało wspólnego. W każdym konkretnym przypadku da się to ustalić, również za pomocą nauki.

  3. pantofelek

    Masz racje chodziło o Astrologię co sam wywnioskowałeś że to pomyłka.
    I na podstawie pomyłki wnioskujesz,że mam dziwne braki w wiedzy ogólnej.
    Ciekawie jakiej podstawie.
    Dodatkowo mógłbyś odnieść się do argumentów czy tylko ataki ad personam.
    W.Buffett też pewnie zaciekle krytykuje AT.
    To jakiś dogmat ta AT,jak dogmat to ja z religią nie dyskutuje bo się wierzy lub nie.

    Tak ogólnie to nawet chciałbym poznać jakiekolwiek argumenty statystyczne ,naukowe na to,że AT działa.

    1. Tomasz Symonowicz (Post autora)

      >> Tak ogólnie to nawet chciałbym poznać jakiekolwiek argumenty statystyczne ,naukowe na to,że AT działa.

      Błąd w samym pytaniu. Można mówić co najwyżej o statystycznej przewadze w konkretnych narzędziach, strategiach, a nie całej AT. Np najbardziej znana: efekt Momentum, działa na wszystkich rynkach

      1. pantofelek

        Ok,rozumiem,że łatwiej byłoby zweryfikować jakiś element AT i badać go niezależnie od pozostałych podobnie jak to robia fizycy (ograniczając liczbę zmiennych niezależnych)
        I mozliwe,że jakiś element Analizy Technicznej może działać w jakimś przedziale czasowym jednak w dłuższym terminie zgodnie z teorią efektywnego rynku nie powinien działać żaden sposób gdyż wszystko jest w cenach bo rynek dyskontuje wszystkie informacje.
        Jęśli uznać,że teoria efektywnego rynku ma naukowe podstawy to AT już raczej nie.
        (Swoja drogą AF również z czym się nie zgadzam)

        Swoją drogą całą AT też możnaby weryfikować tylko to jest o wiele trudniejsze i trzeba zacząć od definicji i sami tzw badacze powinni mieć jakiekolwiek doświadczenie i pojęcie o giełdzie i nie takie jak Belka,że giełda to kasyno.

        Niestety parę takich artykułów naukowych na temat inwestowania polskich autorów czytałem i był to czas stracony.

        Momentum sobie poszukam,ale interesuje mnie naukowe podejście,a nie tylko strony od AT w których jest podane że działa .

        1. Tomasz Symonowicz (Post autora)

          Z myślą właśnie o problemach naukowej weryfikacji napisałem kolejną część wyjaśniającą właśnie tę dość skomplikowaną materię.
          Problem w tym, że nie sposób w całości sfalsyfikować AT, ponieważ istotnym wkładem w jej działanie jest sam inwestor. Niemal wszyscy znani z niesamowitych wyników technicy korzystają z intuicyjnej AT, czyli sam wykres jest dla nich punktem wyjścia, inspiracją, ale reszty dokonują własnymi umiejętnościami spoza domeny AT. I to jest trudno wycenić w odniesieniu do samej AT. Trudno ustalić gdzie zaczyna się a gdzie kończy AT. Ale jeśli jest stosowana choćby w minimalnym stopniu, znaczy, że jest przydatna.

          Hipoteza efektywnego rynku już dawno kona. Gdyby była ona prawdziwa to Buffetty tego świata nie uzyskiwaliby tego rodzaju wyników.

          Zresztą sama AT przeoczyła jeden szczegół w swoich założeniach. Otóż ceny nie dyskontują wszystkiego, choćby nie dyskontują właśnie samej AT i informacji zawartej w cenach.

          Momentum to inaczej efekt kontynuacji stóp zwrotu. Czyli rynek wprawiony w ruch ma tendencje silniejszą do kontynuacji niż odwrotu. Wszystko więc opiera się tu tylko o analizę cen i ich autokorelacji. Zresztą hipoteza rynku efektywnego z powodu tego rodzaju efektów została zmuszona do wprowadzenia wielu wyjątków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.