Jedną z postaci w powieści Emila Zoli „Pieniądz” jest Flory drobny urzędnik, który wciągnął się w grę giełdową, a dodatkowo nieustannie potrzebuje pieniędzy, żeby realizować swoje miłosne podboje. Jego marzeniem jest „poznać zlecenia swojego wielkiego człowieka i dostosować do nich swoją grę.” Ów wielki człowiek, to główny bohater powieści – Saccard. Flory mając dostęp do niego, jest przekonany, że uda mu się podsłuchać rozmowy Saccarda, a tym samym naśladować jego ruchy.


Przekonanie, że tego rodzaju działanie może być skuteczne, wiąże się często albo z niedoświadczenia, albo z wyjątkowej determinacji (np. żeby odrobić straty). Korzystając bowiem z informacji, czy też ze strzępów informacji, na podstawie których ktoś podejmuje decyzje, z natury rzeczy nie jesteśmy w stanie skopiować każdego ruchu. Widzimy tylko ułamek. To jest problem, z którym inwestorzy zmagają się od lat i często nie rozumieją, dlaczego ich „ulubiony” analityk/zarządzający/guru odnosi sukcesy, a oni sami nie. Czasem obracają się przeciw swoim idolom, nie rozumiejąc, że gdy ten publicznie powie, że spodziewa się w ciągu dwóch tygodni krachu, nie oznacza to, że w trakcie tych dwóch tygodni, jego zdanie i opinia może się zmienić w wyniku napływających na rynki informacji i okoliczności. On swoją prognozę dostosowuje do zmieniających się warunków, ale np. nie ma okazji jej zaprezentować publicznie. Pamiętajmy również o tym, że może nie chcieć jej prezentować publicznie, z różnych – sobie znanych powodów.

Gdy uczyliśmy ludzi spekulacji, zadawałem hipotetyczne pytanie: „Wyobraź sobie, że wszystko co wiesz o rynku skłania cię do kupna. Później dzwonisz na parkiet i makler mówi ci, że Richard Dennis sprzedaje. Co robisz: a) kupujesz, b) sprzedajesz krótko, c) nic nie robisz?”. Jeśli nie zrozumieli, że prawidłowa była odpowiedź a) – która oznaczała, że sami podejmują decyzję – nie dostawali się do naszego programu. [Czarodzieje rynku, Jack Schwager]

Kopiowanie cudzych strategii stało się popularne dzięki różnego rodzaju aplikacjom, brokerom, którzy pozwalają na śledzenie portfeli innych graczy i podążanie za nimi. Niczym nie różni się to od podążaniem niczym za grajkiem z Hammelin, ktoś nas gdzieś prowadzi, ale ani nie znamy jego intencji, ani nie wiemy, jak to się skończy. Co jakiś czas w sieci pojawiają się sfrustrowane głosy, że oto program, albo osoba, której transakcje kopiowano, wyzerowała rachunek. No cóż, od początku trzeba było się z tym liczyć.
Jedyną korzyścią z takiego działania, czyli naśladowania innych, jest to, że w razie katastrofy możemy oskarżyć ich za swoje niepowodzenia. Dzięki temu nadal będziemy trwać w przekonaniu, że to my jesteśmy w porządku, a inni okazują się nierzetelni – do tego dążymy według prostych mechanizmów psychologicznych.

[foro: Kadr z filmu: Alicja po drugiej stronie lustra, 2016]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *