Ten najbardziej klasyczny rajd grudniowy, w oryginale zwany Santa Claus Rally, ma miejsce na giełdach właśnie teraz, warto więc przyjrzeć mu się z bliska.

To statystyczny, cykliczny efekt kalendarzowy, który łatwo zdiagnozować i obliczyć, a przez to nadaje się do praktycznej implementacji jako strategia inwestycyjna.

Po raz pierwszy zwrócił na niego uwagę w 1972 roku Yale Hirsch w „Stock Trader’s Almanac” (Hirsch był jego założycielem). Te kilka sesji po Świętach bardzo często okazywało się okresem wzrostów na giełdzie, stąd nazwa. Dokładnie rzecz biorąc rajd ten liczy się jako zmiany kursów podczas wszystkich sesji między Świętami a nowym rokiem plus 2 pierwsze sesje nowego roku.

Skąd ten optymizm, który wynosi indeksy?

Istnieje kilka domniemanych powodów:

– mała aktywności instytucji, co powoduje mniejszą płynność i zostawienie pola do popisu inwestorom indywidualnym, którzy zwykle są bardziej optymistycznie nastawieni,

– inwestowanie w akcje premii i nagród, które są wypłacane na koniec roku,

– wyprzedzanie wzrostowego „Efektu stycznia”, czyli kolejnego efektu kalendarzowego,

– ogólny optymizm związany ze świętami, końcem roku,

– upiększanie portfeli przez fundusze,

– samospełniająca się przepowiednia.

Najważniejsze oczywiście pytanie to: czy dane rzeczywiście potwierdzają istnienie tego efektu?

Zebrałem poniżej najświeższe statystyki, które obrazują ów rajd w liczbach.

Tak wygląda to dla indeksu S&P 500 za lata 1950-2020:

Jak widać ten rajd nie zachodzi w zyskowny sposób co roku, ale mimo to jego występowanie mierzone trafnością zajścia wynosiło 78,9%. Inwestując co roku w ten rajd można było zarobić średnio 1,33%.

Wyliczenia sięgające jeszcze dalej, czyli za ostatnie 92 lata, pokazują 77% sprawdzalność i średni zysk z takiej inwestycji 2,66 %. Można więc wnioskować, że siła owego efektu z dekadami słabnie, ale mimo wszystko generuje pozytywną wartość oczekiwaną.

Tak wyglądały pod tym względem ostatnie lata na indeksie S&P 500 (kolumna Santa Claus Rally) oraz zmiany indeksy w wybranych okresach później:

Da się  w tym zestawieniu zauważyć, że gdy rajd kończył się na minusie, to również cały miesiąc styczeń okazywał się stratny. To jednak tylko w ostatnich 2 dekadach się sprawdzało, dla danych długoterminowych wygląda to już nieco inaczej.

Korelacje wyników Rajdu ze zmianami indeksu za cały kolejny miesiąc, kwartał, pół roku i rok wypadają w wyliczeniach Marka Hulberta od 1896 dla indeksu DJIA tak oto:

Kiedy Rajd kończył się stratą, kolejne okresy dawały średnio dużo większe zyski (czerwone słupki) niż gdy Rajd kończył na plusie (zielone słupki).

Policzyłem szybko, czy taki efekt występuje również na GPW. Do statystyki wziąłem indeks WIG. Za ostatnie lata Santa Claus Rally na GPW wyglądało tak:

No cóż, rewelacji nie ma. 5 na 11 przypadków kończyło się pod kreską, co daje trafność 45%, ale wynik takiej corocznej inwestycji dałby mały, średni zysk w wysokości 0,61%. Amerykanie potrafią więc bawić się nieco lepiej i po pierwszym dniu tegorocznego Rajdu wynik jest póki co rewelacyjny.

—kat—

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *