Sfera kompetencji medialnych ekspertów

Tylko drastyczna dieta informacyjna może odciąć inwestora od wpływu opinii rynkowych ekspertów na jego własne nastawienie rynkowe i decyzje inwestycyjne. Komentarze rynkowych ekspertów stały się bowiem nieodłączną częścią rynkowego otoczenia informacyjnego.

W poprzednim tygodniu zwróciłem uwagę na dwa kluczowe zagadnienia związane z tym zjawiskiem. Po pierwsze, w największym stopniu to od podejścia inwestora zależy jak bardzo pomocni lub szkodliwi będą dla jego wyników inwestycyjnych rynkowi eksperci. Od tego czy będzie ich opinie traktować jako konkretne rekomendacje czy jako część zasobu informacji, na podstawie którego samodzielnie tworzy nastawienie inwestycyjne. Po drugie, bardzo trudno jest ocenić jakość rynkowych ekspertów i w tej dziedzinie inwestor skazany jest na zdroworozsądkowe zasady.

Teoretycznie cały problem z rynkowymi ekspertami można rozwiązać zasadą, że inwestorzy powinni ignorować ich opinie. Jest to moim zdaniem świetny przykład optymalnego podejścia, którego znakomita większość inwestorów nie jest w stanie praktycznie zastosować. Nawet bardzo dobra zasada, której inwestor nie jest stanie wcielić w życie staje się mało użyteczną zasadą.

Dlatego chciałbym zaproponować kilka reguł umożliwiających wyrobienie sobie zdania o potencjalnej użyteczności rynkowego eksperta. Zacznijmy od wyodrębnienia czterech aspektów oceny użyteczności rynkowego eksperta:

  • sfera kompetencji
  • skrzywienia i konflikty interesu
  • styl intelektualny
  • dopasowanie do strategii inwestora

Inwestorzy zdają sobie sprawę, że bardzo trudno jest wyrobić sobie opinię o czyiś umiejętnościach inwestycyjnych. W tej kwestii nawet osiągane przez zarządzającego wyniki inwestycyjne mogą być, zwłaszcza w krótkim terminie, mało przydatnym sygnałem kompetencji. W przypadku rynkowych ekspertów nie dysponujemy ani żadnymi wynikami (bo nikt nie mierzy rygorystycznie poprawności wygłaszanych opinii) ani wglądem w ich proces myślowy. Zostaje więc jedynie ich tło zawodowe, to co wiemy o przebiegu ich kariery, do wyrobienia sobie zdania o tym gdzie leży sfera kompetencji rynkowego eksperta.

Jeśli Cliff Asness z AQR Capital Management wypowiada się na temat strategii momentum albo inwestowania w oparciu o inne rynkowe czynniki (jak wartość albo jakość) to całkiem bezpiecznie możemy założyć, że wypowiada się w ramach swojej sfery kompetencji. Wiemy, że spędził dekady na badaniu tych zagadnień i zarządzaniu funduszami inwestującymi w oparciu o wspomniane strategie inwestycyjne. Nie oznacza to, że powinniśmy założyć, że ma rację (może się mylić) ale możemy założyć, że wie o czym mówi.

Jeśli ktoś bez głębszego doświadczenia na rynku akcyjnym i bez głębszej znajomości segmentu producentów samochodów elektrycznych pisze w mediach społecznościowych, że powinniśmy sprzedać akcje Tesli z powodu takiego a nie innego wyniku wyborów w Boliwii to możemy założyć, że ten ekspert rynkowy jest daleko od swojej sfery kompetencji i uznać, że użyteczność jego opinii zmierza do zera. Co nie oznacza, że tacy eksperci zawsze będą się mylić. Mogą mieć racje, ich prognozy mogą się sprawdzić.

Niestety, bardzo rzadko sytuacje wyglądają równie klarownie jak w dwóch powyższych przykładach. Ile uwagi powinniśmy poświęcić opiniom Asnessa o sytuacji makroekonomicznej w USA? Elon Musk ma za sobą zbudowanie kilku udanych biznesów w zupełnie nowych branżach z dużym potencjałem. Czy to oznacza, że powinniśmy traktować go jako eksperta rynkowego od kryptowalut? Kryptowaluty i DeFi to jest nowa, wzrostowa branża a Musk może dysponować czymś w rodzaju intuicyjnego rozumienia takich segmentów.

Scott Galloway, którego ostre, wypowiadane z dużą pewnością siebie, kompletnie nietrafione opinie o spółce Snap, sprowokowały mnie do zajęcia się zagadnieniem rynkowych ekspertów dysponuje bardzo sensownym tłem zawodowym, które sugeruje spore kompetencje w dziedzinie spółek technologicznych. Być może część inwestorów jest wprowadzana w błąd faktem, że w mediach Galloway jest z reguły tytułowany profesorem (ja początkowo byłem) i nie zdają sobie sprawy, że Galloway jest seryjnym przedsiębiorcą-założycielem. W tej roli ma na swoim koncie ośmiozerowe wyjście (założona przez niego firma została przejęta w 2017 roku za 155 mln dolarów).

W przypadku oceny kompetencji rynkowych ekspertów (i wszystkich medialnych ekspertów) kluczowym zagadnieniem jest „przenoszenie kompetencji” czyli ustalenie jak daleko ekspert może się oddalić od czegoś czym z powodzeniem, zawodowo zajmuje się na co dzień i ciągle korzystać z wypracowanych kompetencji. Możemy sensownie założyć, że Elon Musk jako wieloletni prezes Tesli ma kompetencje by wypowiadać się o sytuacji biznesowej Tesli albo perspektywach segmentu samochodów elektrycznych. Jak szeroko możemy rozciągnąć kompetencje Muska? Na cały segment motoryzacyjny? Transportowy? Cały segment nowych technologii? Gdzie można wyznaczyć granicę? Opinie o sytuacji epidemiologicznej leżą zapewne poza tymi granicami.

Skrzywienia i konflikty interesu mogą sprawić, że opinie eksperta wygłaszane w jego sferze kompetencji dramatycznie stracą na jakości. W przypadku rynkowych ekspertów rzucającymi się w oczy skrzywieniami jest wieczny optymizm i wieczny pesymizm. Nie są to jedyne skrzywienia rynkowych ekspertów. Równie popularną parą stanowią trwały entuzjazm technologiczny i trwały sceptycyzm technologiczny.

Rynkowi eksperci mogą być uprzedzeni do pewnych spółek i pewnych przedsiębiorców. Takie postacie jak Jeff Bezos, Elon Musk czy Mark Zuckerberg u wielu rynkowych ekspertów wzbudzają silnie negatywne odczucia co ma swoje odzwierciedlenia w nastawieniu tych ekspertów do konkretnych korporacji, ich potencjału biznesowego czy wyceny rynkowej.

Moim zdaniem w mocnej wypowiedzi Gallowaya o spółce Snap istotną rolę mogło odegrać ideologiczne skrzywienie eksperta. Fundamentalnym poglądem Gallowaya w dziedzinie Big Tech jest przekonanie, że duże spółki technologiczne posiadają pozycje monopolistyczne lub oligopolistyczne i wykorzystuję te pozycje do generowania ekstra zysków i tłamszenia konkurencji. Konsekwencją tego przekonania jest pogląd o konieczności rządowej interwencji. W wypowiedzi Gallowaya dla CNBC pojawia się wątek monopolistycznej pozycji Facebooka i tego, że Facebook jeśli zechce, a zechce, to zniszczy konkurencję w segmencie video jaką był Snap. Tak więc można argumentować, że opinia rynkowa Gallowaya o Snapie bezpośrednia wynikała z jego przekonania o omnipotencji Facebooka.

Przeróżnego rodzaju ideologiczne skrzywienia rynkowych ekspertów (rozumiem je bardzo szeroko, daleko wykraczając poza poglądy polityczne) i silne indywidualne preferencje (np. niechęć do social mediów) mogą wpłynąć na rynkowe opinie, nastawienie do konkretnych spółek i ocenę atrakcyjności inwestycyjnej. Naturalnie dotyczy do także blogerów. Wspominałem o moim uprzedzeniu do bardzo pewnych siebie ludzi rzucających ostre opinie na prawo i lewo.

Jeszcze większy problem pojawia się wtedy gdy opinie eksperta są formułowane w takich sposób by wspierać tezy inwestycyjne zarządzanego przez niego funduszu czy jego własne inwestycje a więc gdy rynkowy ekspert zachwala swój portfel. Konflikt interesu może dotyczyć managerów korporacji wypowiadających się o zagadnieniach, w których zarządzane przez nich spółki mają żywotne interesy. Odbiorcy opinii rynkowych ekspertów powinni być świadomi występowania czynników obniżających jakość tych opinii.

 

1 Komentarz

  1. Adrian

    Dziękuję za doskonały wpis i kolejną porcję materiału do przemyśleń. Zgadzam się z tezą, by starać się ignorować medialnych ekspertów, a w związku z tym wyłączyć wszelkie finansowe appki i biznesowe kanały informacyjne. Sądzę, że "problem" z ekspertami nie jest ich winą, a jedynie skrajnie nieprzewidywalnego środowiska, w którym się poruszają. Ich skrajne opinie z kolei wynikają często z chęci "przebicia" konkurencji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.