Podwyżki tak, kontrakty nie!

Nasz podwójna sonda twitterowa z ostatniego weekendu zakończyła się chyba bez większego zaskoczenia, ale to nie musi jak zwykle znaczyć, że większość ma rację.

Spójrzmy dla przypomnienia na oba pytania i rozkład odpowiedzi:

Większością głosów uznaliście szanowni Czytelnicy, że NBP powinien podnieść stopy procentowe w obliczu rosnącej inflacji (opcja TAK w pierwszej + drugiej odpowiedzi), a także że nie powinien zajmować się inwestycją nadwyżek w akcje zagraniczne, robiąc to przy pomocy kontraktów terminowych na indeksy (opcja NIE w drugiej + czwartej odpowiedzi).

Nie chcę wchodzić w rolę arbitra, dorzucę jednak kilka słów komentarza do wyników. Przy czym najbardziej interesuje mnie w tej rubryce perspektywa inwestora.

Zacznijmy od tyłu strony: 28% w sumie nie chce podwyżki stóp. To zrozumiałe jeśli weźmie się pod uwagę, że przede wszystkim podrożeją z tego powodu kredyty, a mamy przecież mały bum w nieruchomościach. Ucierpi też przez to branża deweloperska, ale odetchnie bankowa. Z kolei zadłużone spółki będą miały wyższe koszty działania, teoretycznie zmniejszając ich zyski.

Ale w czym pomoże podwyżka stóp o 0,2 czy 0,3%, jak to się stało w sąsiedzkich krajach? Czy to zatrzyma konsumpcję i wzrost cen? Czy sprawi, że realne stopy procentowe staną się dodatnie? To ostatnie oznaczałoby przepływ części kapitałów na powrót od ryzykownych aktywów do rynku pieniężnego. To schłodziłoby nieco rynki, z giełdą włącznie. Tyle że do takie odpływy kapitałów zapewniłaby może podwyżka do 3%, czyli 10-krotnie wyższa, na co raczej się nie zanosi.

Ciekawe, że zarówno NBP jak i Fed nie dostrzegają żadnych drastycznych konsekwencji rosnących cen, w sumie w obu przypadkach traktując je jako przejściowe. Oba banki mają jednak nieco różne dla tego powody i przy okazji brak ochoty na podnoszenie stóp.

Fed optuje takim zachowaniem za zmniejszeniem bezrobocia, samej gospodarki nie trzeba już bowiem rozpędzać. Lecz może ważniejsze, ale przemilczane jest to, że zastrzyk tej góry pieniędzy rozochocił giełdy do poziomów być może na granicy spekulacyjnej bańki i podniesienie stóp oraz zmniejszanie skali skupu aktywów („drukowanie”) z dużą pewnością zachwiałoby dość mocno giełdowymi kursami i dało impuls mocnej przecenie. Po co to Powellowi, który w lutym kończy 4-letnią kadencję? Czy nie prościej by zajął się tym kukułczym jajem następca?

Tymczasem u nas chodzi w zasadzie tylko o jedno – wygenerowanie przez NBP nadwyżki, która może trafić do budżetu na finansowanie obietnic. Potwierdzały to choćby niezrozumiałe dla rynków manewry skupowania walut, które osłabiały złotego. Tym sposobem inflacja stawała się jeszcze wyższa z powodu drogiego importu.

Pozostaje nam żyć z drogimi cenami i starać się uchronić przed nimi kapitały.

***

Co do drugiego pytania, które było na doczepkę, ale wcale nie znaczy, że bez znaczenia:

może gdyby pytanie byłoby o inwestowanie w POLSKIE akcje, to odpowiedzi na TAK byłoby więcej?

Brak komunikacji NBP z rynkami niczemu nie służy, w nas jako inwestorach wzbudza niestety nieufność i mocną niepewność. A chętnie dowiedzielibyśmy się, choćby w celach edukacyjnych, odpowiedzi na takie pytania jak:

1. W które indeksy zainwestowano i dlaczego akurat w nie, a nie np. w polskie?

2. Czy wprowadzono jakiś mechanizm kontroli ryzyka na wypadek mocnych spadków kursów (stop-lossy, hedging)?

3. Czy wprowadzono ubezpieczenie walutowe? Czy może jest nim po prostu sterowanie kursami złotego?

4. Jak długi cel inwestycyjny założono?

5. Jak roluje się kolejne serie kontraktów? Ile ma znaczenie tutaj backwardation i contango?

6. Jakiego lewara użyto?

7. Jakie są dalsze plany w tej strategii?

Mamy nadzieję, że NBP kiedyś uchyli rąbka tych sekretów.

—kat—

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.